Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 29 stycznia 2026 09:43
Reklama
Reklama

Pożar domu w Poznowicach. „Spalił się owoc wieloletnich wyrzeczeń”

Pani Anna z mężem długi czas poszukiwali swojego miejsca na świecie. Znaleźli je kilka lat temu w Poznowicach. Kupili dom, który wymagał jednak wielu nakładów. Wymienili dach, właśnie przymierzali się do uzupełnienia brakujących mebli w kuchni. W sobotę 26 marca dorobek ich życia poszedł z dymem. W internecie trwa zbiórka, która ma pomóc stanąć pogorzelcom na nogi.
Pożar domu w Poznowicach. „Spalił się owoc wieloletnich wyrzeczeń”
Pożar domu w Poznowicach. Straty oszacowano na 450 tys. zł

Autor: PSP Strzelce Opolskie

Pani Anna mieszkała w domu w Poznowicach z mężem, 15-letnią córką oraz dwoma psami. Ich 24-letni syn Michał od pewnego czasu jest już na swoim.

- Dla moich rodziców dom od zawsze był spełnieniem marzeń. Od zawsze myśleli żeby mieć własne podwórko, ogródek, przestrzeń na realizowanie swoich pasji. Brzmi to trywialnie, bo kto niby nie chce własnego domu? – pyta Michał.

- Tato wychował się w domu z gospodarstwem. Jeśli przez całe życie masz wokół siebie ogromną przestrzeń, a potem trafiasz do bloku, to czujesz się jak ptak w klatce - zauważa.

Złota rączka

Michał wspomina, że gdy był kilkulatkiem, to rodzice już jeździli po różnych miejscowościach w poszukiwaniu domu. Czasami cena nieruchomości była zaporowa jak na ich budżet. Innym razem stan budynku pozostawiał wiele do życzenia. Nigdy jednak nie zrezygnowali z marzenia o tym, aby znaleźć swoje miejsce na Ziemi.

To ostatecznie udało się cztery lata temu, kiedy kupili dom przy ul. Dworcowej w Poznowicach. – Serce niesamowicie mi się radowało na widok tego, jak są zadowoleni. Zadowoleni z przestrzeni. Zadowoleni z posiadania czegoś własnego. Zadowoleni na myśli o przyszłości – mówi Michał.

Dom w Poznowicach był do remontu, ale uznali, że skoro ich poszukiwania trwały tyle lat, to poświęcą jeszcze nieco czasu, aby uwić sobie wymarzone gniazdko.

Zajmował się tym przede wszystkim tato pana Michała.

– To złota rączka. Stawianie belek, wykonywanie regipsów, wylewanie podłóg – nic nie jest mu obce. To fachowiec praktycznie od wszystkiego. Tato każdą wolną chwilę poświęcał na prace w domu. Ja w tym czasie studiowałem w Katowicach, ale kiedy tylko mogłem, to przyjeżdżałem pomagać. Dzięki temu rodzice mogli oszczędzać pieniądze i inwestować je w kolejne sekcje budynku wymagające napraw – opowiada.

- Oszczędzaliśmy, na czym się dało. Odmawialiśmy sobie wielu przyjemności, takich jak wczasy czy zakup nowego samochodu. Każdą złotówkę inwestowaliśmy w ten dom – dodaje pani Anna.

100 kilometrów dojazdu

Komplikacją był fakt, że mąż pani Anny pracował albo za granicą, albo wiele kilometrów od miejsca zamieszkania. Remontu nie ułatwiał też fakt, że do czasu wprowadzenia się do domu w Poznowicach rodzice z siostrą mieszkali w Grudyni, odległej o około 50 kilometrów. Dojazdy kosztowały więc sporo czasu i paliwa.

Do tego dochodził fakt, że podczas remontów na jaw wychodziły kolejne usterki. To wydłużało czas prac. Mimo tego, rodzinie pani Anny udawało się regularnie poprawiać stan nieruchomości. Jedną z największych inwestycji była wymiana dachu. Pochłonęła 120 tys. zł.

Ostatecznie udało się im wprowadzić do domu w Poznowicach w ubiegłoroczne wakacje. Pani Anna znalazła pracę na miejscu. Córka zaczęła naukę w liceum w Strzelcach Opolskich.

- Byłem w domu kilka godzin przed pożarem. Mama snuła opowieści o przygotowywaniu tarasu na okres wiosenny, że brakuje im tylko mebli w kuchni i już najważniejsze rzeczy będą pokończone – opowiada Michał.

- Kilka godzin później już nie było niczego - dodaje.

Pożar domu w Poznowicach. Córka wyciągnęła Annę z domu

Feralnego dnia pani Anna dołożyła jeszcze do pieca. – Upewniłam się, że nie wypadł żaden żar. Potem poszłam pod prysznic i pooglądałam telewizję. Zanim położyłam się spać jeszcze raz zajrzałam do kotłowni, by upewnić się, czy wszystko jest w porządku – relacjonuje.

Pani Anna położyła się spać. Przed godz. 3 w sobotę obudziła ją córka. Szarpała za ramię, krzyczała, że się pali.

- Ona miała pokój na piętrze i to ją zbudziły płomienie. Gdy wychodziłyśmy z domu widziałam łunę jaśniejącą na górnym poziomie. Nie wiem, co by było, gdyby nie córka. Pies spał ze mną i też nie wyczuł niebezpieczeństwa – wspomina.

Drugi z ich psów przebywał w tym czasie na dworze. Nie potrafiły go jednak odnaleźć.

– Wrócił po jakimś czasie. Musiał się wystraszyć i przekopać pod ogrodzeniem – mów pani Anna.

„Patrzyłam, jak płomienie pochłaniają owoc wyrzeczeń”

Informację o pożarze domu w Poznowicach strażacy otrzymali w sobotę 26 marca około godz. 3.

- Córka zadzwoniła po służby alarmowe. Ja stałam odrętwiała. Ze łzami w oczach patrzyłam, jak z każdą sekundą płomienie pochłaniają owoc naszych wieloletnich wyrzeczeń – wspomina pani Anna łamiącym się głosem.

Na miejsce przyjechało osiem zastępów straży pożarnej. Akcja gaśnicza trwała około pięciu godzin. Wiele nie udało się jednak uratować. Straty oszacowano wstępnie na 450 tys. zł.

- Nadal nie wiemy, co było przyczyną pożaru – wzdycha pani Anna. – Najpewniej był to jednak stary piec. Mieliśmy kopciucha, którego wkrótce planowaliśmy zastąpić pompą ciepła.

Podczas akcji gaśniczej na miejsce przyjechał mąż pani Anny. Musiał dotrzeć na miejsce spod Jeleniej Góry, gdzie był w pracy.

Do Poznowic przyjechał też Michał. – Ciężko mi opisać wyraz ich twarzy. I wtedy, gdy patrzyli, jak ich życiowy dorobek idzie z dymem, jak i teraz, gdy każdego dnia muszą patrzeć na zgliszcza i porządkować pogorzelisko – mówi.

Ludzie mają wielkie serca

Ogień pochłonął cały ich dom. Potem okazało się, że nie mają nawet gdzie się podziać. – Od przedstawiciela gminy Izbicko usłyszeliśmy, że nie mają nigdzie wolnych miejsc. Nogi się pode mną ugięły – opowiada pani Anna.

Wtedy do akcji wkroczyli ich sąsiedzi. Mieszkańcy Poznowic zaczęli skrzykiwać się, by pomóc pogorzelcom. Skontaktowali się z właścicielem domu, który pracuje i mieszka za granicą, a którego dom stoi pusty. Ten zgodził się, by pani Anna z rodziną w nim zamieszkała.

Michał uruchomił w sieci zbiórkę na rzecz swojej rodziny. Prowadzona jest za pośrednictwem portalu pomagam.pl. W ten sposób próbują zebrać 450 tys. zł. Podkreślają, że liczy się każda złotówka.

Pytana o to, jakiej pomocy teraz potrzebują najbardziej, pani Anna odpowiada: „Każdej”.

- Straciliśmy wszystko. Zostaliśmy w tym, co mieliśmy na sobie w momencie opuszczenia domu. Potrzebujemy pomocy przy usuwaniu gruzowiska, a potem przy remoncie – wylicza pani Anna.

- Nie jest łatwo prosić o wsparcie w takiej sytuacji. Czasy są trudne, ludzie mają swoje problemy. Tym bardziej doceniamy każdy gest wsparcia. Ludzie z Poznowic pokazali wielkie serca, jesteśmy bardzo wdzięczni – mówi ze łzami w oczach.

Michał też zaznacza, że w jego rodzinie tli się nadzieja. - Wierzymy, że wszystko się uda. Ludzie niesamowicie nam pomagają. Mam nadzieje, że odbudowa pójdzie jak najszybciej - stwierdza.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Pożar domu w Poznowicach. Straty oszacowano na 450 tys. zł

Pożar domu w Poznowicach. Straty oszacowano na 450 tys. zł

PSP Strzelce Opolskie / archiwum prywatne

Pożar domu w Poznowicach. Straty oszacowano na 450 tys. zł

Pożar domu w Poznowicach. Straty oszacowano na 450 tys. zł

PSP Strzelce Opolskie / archiwum prywatne

Pożar domu w Poznowicach. Straty oszacowano na 450 tys. zł

Pożar domu w Poznowicach. Straty oszacowano na 450 tys. zł

PSP Strzelce Opolskie / archiwum prywatne

Pożar domu w Poznowicach. Straty oszacowano na 450 tys. zł

Pożar domu w Poznowicach. Straty oszacowano na 450 tys. zł

PSP Strzelce Opolskie / archiwum prywatne

Pożar domu w Poznowicach. Straty oszacowano na 450 tys. zł

Pożar domu w Poznowicach. Straty oszacowano na 450 tys. zł

PSP Strzelce Opolskie / archiwum prywatne

Pożar w Poznowicach. Spalił się dom. Bardzo duże straty

Pożar w Poznowicach. Spalił się dom. Bardzo duże straty

PSP Strzelce Opolskie / archiwum prywatne

Pożar domu w Poznowicach. Straty oszacowano na 450 tys. zł

Pożar domu w Poznowicach. Straty oszacowano na 450 tys. zł

PSP Strzelce Opolskie / archiwum prywatne

Pożar domu w Poznowicach. Straty oszacowano na 450 tys. zł

Pożar domu w Poznowicach. Straty oszacowano na 450 tys. zł

PSP Strzelce Opolskie / archiwum prywatne


Podziel się
Oceń

Komentarze

Kris. 30.03.2022 19:13
W Poznowicach drugi pożar, pierwszy był pół roku temu. Ani w jednym ani w drugim przypadku gmina nie stanęła na wysokości. Oni tylko potrafią zbierać, wymagać śle od siebie - nic. To wstyd, że nikt z pracowników gminy ani w jednym ani w drugim przypadku nie pofatygował się na miejsce tragedii. Kompromitacja. Trzeba wymienić tę ekipę.
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1001 hPa
Wiatr: 17 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama