Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 15 marca 2026 15:27
Reklama

Uchodźcy w Domu Pielgrzyma na Górze św. Anny. Jaka jest ich codzienność?

Uciekli, bo nie wiedzieli, co ich czeka. Bomby spadające na miejscowości, wojsko na ulicach, strach i przede wszystkim niepewność, co przyniesie jutro... zmusiły wielu Ukraińców do ucieczki. Pozostawili cały dorobek życia, rodzinę, przyjaciół. Uciekają głównie kobiety z dziećmi. Spakowane najczęściej w jeden plecak, ruszają do Polski. Przystań znaleźli m.in. w Domu Pielgrzyma na Górze św. Anny.
Uchodźcy w Domu Pielgrzyma na Górze św. Anny. Jaka jest ich codzienność?

Autor: JOK

Tatjana i Swietlana przyjechały do Domu Pielgrzyma na Górze św. Anny ze środkowej Ukrainy.

- Początkowo u nas było jeszcze spokojnie, ale obawiałam się, że działania wojenne bardzo szybko dotrą i do nas - mówi Swietlana.

- Pierwsze informacje otrzymaliśmy z mediów, że wybuchła wojna i zostaliśmy zaatakowani. Wzbudziły w nas strach. Chciałam zostać na Ukrainie, ale gdy zaczęły się pierwsze alarmy przeciwlotnicze, zdecydowałam, że czas uciekać - dodaje Tatjana.

Na Ukrainie Tatjana zostawiła teściową i całą rodzinę męża. Pracowała jako sprzedawczyni w sklepie, jej dzieci są już prawie pełnoletnie, bardzo nie chciały wyjeżdżać, zostawiać swoich przyjaciół...

Wdzięczne za okazaną pomoc

Swietlana w domu zajmowała się z 6-letnią córką i 17-letnim synem. Teraz obie panie przebywają w Domu Pielgrzyma, gdzie znalazły schronienie. Mężowie kobiet pracują jako kierowcy w jednej z firm w Dolnej.

Podróż do Polski to nie była lekka droga.

- Do granicy od nas jest 1000 km, dwa dni jechałyśmy do Lwowa pociągiem. Na terenie dworca są policja, wojsko oraz wolontariusze, którzy chronią cywilów - opowiadają.

Do Katowic dostały się same, a z Katowic odbierali ich koledzy z firmy z Dolnej.

Kobiety chcą wrócić na Ukrainę. - Tylko czy to będzie jeszcze nasza Ukraina? - zastanawiają się.

Są bardzo wdzięczne za okazaną pomoc i dach nad głową. Chętnie sprzątają i pomagają obsłudze, by przynajmniej swoją pracą podziękować za dobre serca Polaków.

Kolejowa loteria

Maryna wraz ze swoją córką przyjechała na Górę św. Anny z Kijowa. Tam była nianią, a hobbystycznie zajmowała się dekoracją wyrobów cukierniczych. Gdy wybuchła wojna, uciekła, by ratować dziecko.

- Od samego początku Kijów był ostrzeliwany. Bardzo dużo ludzi uciekało, nam udało się wsiąść do pociągu do Lwowa. Staliśmy 11 godzin jeden przy drugim - opowiada.

Ukraińska kolej stara się podstawiać pociągi, ale można czekać wiele godzin na stacji i nie wsiąść do pociągu, bo nie ma miejsc.

We Lwowie Maryna z dzieckiem spała u znajomych, z pomocą przyjaciół dotarła na granicę.

- Pokonaliśmy ją na piechotę, wolontariusze pomogli nam zorganizować transport. Mąż został, bo nie mógł wyjechać, ale mamy ze sobą kontakt. Mówi, że w Kijowie to już nie są pojedyncze wybuchy, tylko cały czas jest bombardowanie - opowiada kobieta ze łzami w oczach. - Wielu moich znajomych z Kijowa żyje w metrze, w nieludzkich warunkach.

Córka Maryny na Ukrainie uczyła się w szkole waldorfskiej, by mogła kontynuować naukę, kobiety chcą wyjechać do Niemiec, gdzie jest dużo tego typu placówek. Rodziny z Niemiec zaoferowały im już swoją pomoc.

Dom Pielgrzyma na Górze św. Anny nie ma wolnych miejsc

Kobieta przyznaje, że do końca miała nadzieję, że to wszystko minie i nie będzie musiała uciekać.

Ukraińcy kontaktują się ze swoimi rodzinami, znajomymi przez portale społecznościowe i informują pozostałych na Ukrainie, że jest takie miejsce w Polsce, jak Góra św. Anny i Dom Pielgrzyma, gdzie mogą przyjechać i zostanie im udzielona pomoc.

Dom może przyjąć do 200 osób.

- A jeśli będą większe potrzeby, będziemy dalej myśleć - deklaruje franciszkanin, brat Dominik.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!



Podziel się
Oceń

Komentarze

ReklamaHeimat
Reklama
Reklama
ReklamaMaxima 2
Reklama
ReklamaHospicjum2022
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 14°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1012 hPa
Wiatr: 15 km/h

Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: JanTreść komentarza: Pani Patrycjo Leszczyk-Gołąbek na zdjęciu to akcja w kolonowskim w dzielnicy Fosowskie.Data dodania komentarza: 11.03.2026, 07:30Źródło komentarza: Pożar trawy w Kolonowskiem. Strażacy apelują J Autor komentarza: MieszkaniecTreść komentarza: Dziesięć lat wyczekiwania chyba się spełnią.Data dodania komentarza: 10.03.2026, 06:41Źródło komentarza: Ulica Arki Bożka wreszcie z chodnikiem. Będzie jasno, równo i bezpiecznie J Autor komentarza: Jarząbek WacławawTreść komentarza: A może należałoby poprosić o stanowisko głównego udziałowca spółki? Zastanawiające jest jego milczenie...Data dodania komentarza: 5.03.2026, 16:40Źródło komentarza: Karuzela kadrowa w SWiK trwa. "To nie idzie w dobrym kierunku" G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: W Zawadzkiem nie ma ulicy Jemielnickiej. Przynajmniej jeszcze o takowej nie szłyszałem. Obok byłego budowlańca oprócz DK 901, czyli ul. Opolskiej mamy jeszcze ulicę Szpitalną (droga osiedlowa) oraz ulicę Lubliniecką. To pewnie o tą ostatnią się tutaj rozchodzi?Data dodania komentarza: 24.02.2026, 15:22Źródło komentarza: Doświetlą przejścia dla pieszych w Zawadzkiem i Szczepanku. Będzie bezpieczniej J Autor komentarza: WacławTreść komentarza: "Przestańcie płakać nad utraconymi cnotami i kilkoma pomordowanymi we wsi Śląska." Tym stwierdzeniem się przebierańcu ujawniłeś. Kto dał ci prawo relatywizowania krzywd? Nie wstyd ci tzw. ślunzoku? Ponadto cofnij się edukacyjnie do początków szkoły podstawowej z lat słusznie minionych jeżeli chodzi o znajomość historii i nadal gloryfikuj Armię Czerwoną.Data dodania komentarza: 19.02.2026, 18:21Źródło komentarza: Historia szeptana, która wraca. Tragedia Górnośląska w powiecie strzeleckim D Autor komentarza: ślunzokTreść komentarza: Co do "Tragedii Górnośląskiej".... Jestem ślązakiem, ale uważam, ze nie ma co tak bardzo płakać nad tamtymi wydarzeniami. Dlaczego ? Bo co robiły oddziały niemieckie w Babim Jarze ? , czy gdziekolwiek na terenach wschodnich ? To Niemcy wrzucali noworodki do płonących stodół, to NIemcy strzelali do ludności cywilnej klęczącej nad dołami. Armia Czerwona mściła się , jak każdy z nas w okresie wojny, gdyby mógł się mścił ! Kobiety płaczą, że były gwałcone , a kiedy stawiały opór były zabijane ? Straszne ! Co mogłyby powiedzieć dzieci wrzucane do ognia na wschodzie ? One nie miały wyboru.... Dla mnie " tragedia górnośląska" to małostka w porównaniu z tym, co NIemcy robili na wschodzie. Nie wiem, czy ich potępiać, czy nie. To była wojna i ich agresja była odpowiedzią na swój ból. Ślązaków i tak potraktowano łagodnie. Mogli ruscy całe wsieod razu palić. Nikt z Niemców nie wiedział co się działo na wschodzie ? Sobibór, Bełżec, Trblinka ? Przestańcie płakać nad utraconymi cnotami i kilkoma pomordowanymi we wsi Śląska.Data dodania komentarza: 18.02.2026, 21:52Źródło komentarza: Historia szeptana, która wraca. Tragedia Górnośląska w powiecie strzeleckim
Reklama