Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 15 marca 2026 15:26
Reklama

Rozdarte serca Ukraińców. Jedni ściągają rodziny, drudzy wracają by walczyć

Ukraińcy mieszkający w Polsce mocno przeżywają sytuację jaka panuje w ich ojczyźnie. Jedni się pakują, wracają, by walczyć, inni ściągają swoje rodziny, by uchronić je przed szaleństwem wojny.
Rozdarte serca Ukraińców. Jedni ściągają rodziny, drudzy wracają by walczyć
Rozdarte serca Ukraińców. Jedni ściągają rodziny, drudzy wracają by walczyć

Autor: Piotr Guzik

Yaroslav od kilku lat mieszka w Polsce, pod Strzelcami, to jego druga ojczyzna. Pochodzi spod Lwowa, zaledwie 120 km od polskiej granicy, tam spędził dzieciństwo i młodość. Tam nadal mieszkają jego rodzice, rodzeństwo.

- Dzwonimy do siebie non stop. Wszyscy są nerwowi, bo scenariusze są nieprzewidywalne. Wyją syreny alarmowe, jest godzina policyjna... Matka zrobiła zapasy na wypadek braków w dostawie prądu czy wody. Nikt nie wychodzi z domu bez potrzeby - przyznaje nasz rozmówca.

Witalij od pięciu lat pracuje w Kadłubie, w piekarni. Na Ukrainie jest cała jego najbliższa rodzina, w tym żona i mały synek.

- Bardzo się o nich boję. Mieszkamy w okolicach Łucka, a tam jak wiadomo prowadzone są działania zbrojne, były wybuchy... Żona mnie zapewnia, że w naszej miejscowości jest spokój i na razie nie chce przyjeżdżać do Polski. A ja się denerwuję, sam nie wiem, co mam robić. Zostać? Wracać tam? Tyle lat ciężko pracuję na to, by żyło im się dobrze, na dom, który tam mamy... Nie można teraz wszystkiego zostawić, porzucić... - rozważa.

Nie chcą uciekać. Chcą walczyć

Rafał i Oksana mieszkają w Brynicy. Są polsko-ukraińskim małżeństwem. Oksana ma na Ukrainie całą najbliższą rodzinę. Mieszkają tam jej dzieci.

- Kilka dni temu wróciłam z Ukrainy. Nie spodziewałam się, że tak szybko będę płakać z powodu tego, co teraz się dzieje. Nie cieszę się, że tu jestem, chociaż blisko jest mój mąż. Martwię się o swoich synów. Jeden z nich wyjechał w delegację do Odessy. Rosjanie zbombardowali tory - nie miał jak wrócić do swojej dziewczyny... Nie było żadnego transportu. Nerwy ogromne, płacz, bezsilność.

- Namawiam dzieci Oksany, żeby wyjechały, u nas jest miejsce, mogą tu zamieszkać. Będziemy razem, bezpiecznie - mówi Rafał.

- Nie. Moi synowie nie chcą uciekać. Chcą walczyć - twardo, choć ze łzami w oczach, dodaje Oksana.

Wielu Ukraińców z dnia na dzień w obawie o życie swoje i swoich bliskich podjęło już decyzje o wyjeździe ze swojej ojczyzny. Na granicy z Polską od kilku dni tworzą się kolejki. Zwykle uciekają całe rodziny i ludzie młodzi. Seniorzy, zwłaszcza ci bez samochodu, pozostają w swych domach...

- Jedni zostają, bo chcą, tak jak moja mama, jej nic, nawet wojna, nie wypędzi z Ukrainy, inni są uwięzieni - bo gdzie na starość mają się tułać? - przyznaje Yaroslav.

Robią koktajle Mołotowa

Henryk Olsok, właściciel agencji pośrednictwa pracy APN, która pomaga Ukraińcom znaleźć legalne zatrudnienie w naszym kraju, jest mocno wstrząśnięty obecną sytuacją.

- To niewiarygodne, że w 2022 roku dochodzi do ataku militarnego! Wszyscy czujemy przerażenie, to tragedia. Nasza firma w obliczu tej sytuacji proponuje między innymi zakwaterowanie dla bliskich naszych pracowników, którzy będą chcieli opuścić Ukrainę. Zorganizowaliśmy też notariusza dla tych, którzy będą potrzebowali dokumentów niezbędnych do przeprowadzenia procedury sprowadzenie swoich dzieci do Polski - zapewnia Olsok.

Firma APN od kilku dni organizuje transport ludności ukraińskiej.

- Odbieramy ludzi z granicy. Od ponad doby jestem w trasie - przyznaje Denys, pochodzący z miejscowości Kropiwnicki, od 5 lat pracuje w Polsce. - W piątek odebraliśmy 12 osób, cztery kobiety i ośmioro dzieci. Teraz jedziemy po kolejne. Na granicy w Medyce jest duża pomoc. Jesteśmy wdzięczni Polakom, faktycznie przepuszczają wszystkich bez problemu. Są koce, środki higieniczne, jedzenie...

Denys pomaga jak może swoim krajanom, tu w Polsce. Jego bliscy na Ukrainie chwycili za broń.

- Ojciec zgłosił się do Wojsk Obrony Terytorialnej, moi przyjaciele też. Mają już przydzieloną broń. Deklarują, że będą walczyć za naszą wolność, ich bohaterstwo jest wielkie! - mówi z dumą.

Ci, co nie otrzymali broni przygotowują koktajle Mołotowa. Determinacja cywilów jest wielka.

Strzelce Opolskie pomagają

Od 20 lat miastem partnerskim gminy Strzelce Opolskie jest ukraińska Tyśmienica. Strzelce Opolskie pomogły Ukraińcom w 2014 roku, gdy trwał ówczesny kryzys ukraiński, który obalił rządy ówczesnego prorosyjskiego prezydenta Wiktora Janukowycza. Kryzys polityczny nasilił się po interwencji wojsk rosyjskich w Doniecku i Ługańsku, i po aneksji przez Federację Rosyjską Krymu.

- Wtedy Stowarzyszenie Ziemia Strzelecka zorganizowało transport z darami, które trafiły na ukraiński front - przypomina wiceburmistrz Strzelec Opolskich Józef Kampa. - Znalazło się tam 300 par butów z PPO, odzież ochronna, beczki ze słoniną... Od tego czasu takie akcje na szczęście nie były potrzebne, aż do teraz...

Mer tego miasta Tatiana Hradiuk przyznaje, że czwartkowy poranek dla Ukraińców był bardzo nerwowy, dodaje jednak, że póki co ukraińskie wojska skutecznie się bronią.

- Wszystkie służby państwowe są w gotowości: straż pożarna, medycy, samorządy. Informujemy naszych mieszkańców na bieżąco, co się dzieje, bo dużym problemem jest dezinformacja - dodaje wicemer Rusłan Farmus.

Do Tyśmienicy docierają uchodźcy z regionów gdzie trwają walki.

- Na pewno będzie coraz więcej uciekinierów. Musimy przygotować im miejsca noclegowe, jakąś pomoc rzeczową - wymienia.

Czego w tej chwili Ukraińcy oczekują od Polaków?

- Solidarności. Ukraina jest w Europie i oczekujemy, że wszystkie kraje europejskie solidarnie i skutecznie sprzeciwią się atakowi Rosji na demokratyczne i niezależne państwo, jakim jesteśmy - podkreślają przedstawiciele Tyśmienicy.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Podziel się
Oceń

Komentarze

ReklamaHeimat
Reklama
Reklama
ReklamaMaxima 2
Reklama
ReklamaHospicjum2022
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 14°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1012 hPa
Wiatr: 15 km/h

Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: JanTreść komentarza: Pani Patrycjo Leszczyk-Gołąbek na zdjęciu to akcja w kolonowskim w dzielnicy Fosowskie.Data dodania komentarza: 11.03.2026, 07:30Źródło komentarza: Pożar trawy w Kolonowskiem. Strażacy apelują J Autor komentarza: MieszkaniecTreść komentarza: Dziesięć lat wyczekiwania chyba się spełnią.Data dodania komentarza: 10.03.2026, 06:41Źródło komentarza: Ulica Arki Bożka wreszcie z chodnikiem. Będzie jasno, równo i bezpiecznie J Autor komentarza: Jarząbek WacławawTreść komentarza: A może należałoby poprosić o stanowisko głównego udziałowca spółki? Zastanawiające jest jego milczenie...Data dodania komentarza: 5.03.2026, 16:40Źródło komentarza: Karuzela kadrowa w SWiK trwa. "To nie idzie w dobrym kierunku" G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: W Zawadzkiem nie ma ulicy Jemielnickiej. Przynajmniej jeszcze o takowej nie szłyszałem. Obok byłego budowlańca oprócz DK 901, czyli ul. Opolskiej mamy jeszcze ulicę Szpitalną (droga osiedlowa) oraz ulicę Lubliniecką. To pewnie o tą ostatnią się tutaj rozchodzi?Data dodania komentarza: 24.02.2026, 15:22Źródło komentarza: Doświetlą przejścia dla pieszych w Zawadzkiem i Szczepanku. Będzie bezpieczniej J Autor komentarza: WacławTreść komentarza: "Przestańcie płakać nad utraconymi cnotami i kilkoma pomordowanymi we wsi Śląska." Tym stwierdzeniem się przebierańcu ujawniłeś. Kto dał ci prawo relatywizowania krzywd? Nie wstyd ci tzw. ślunzoku? Ponadto cofnij się edukacyjnie do początków szkoły podstawowej z lat słusznie minionych jeżeli chodzi o znajomość historii i nadal gloryfikuj Armię Czerwoną.Data dodania komentarza: 19.02.2026, 18:21Źródło komentarza: Historia szeptana, która wraca. Tragedia Górnośląska w powiecie strzeleckim D Autor komentarza: ślunzokTreść komentarza: Co do "Tragedii Górnośląskiej".... Jestem ślązakiem, ale uważam, ze nie ma co tak bardzo płakać nad tamtymi wydarzeniami. Dlaczego ? Bo co robiły oddziały niemieckie w Babim Jarze ? , czy gdziekolwiek na terenach wschodnich ? To Niemcy wrzucali noworodki do płonących stodół, to NIemcy strzelali do ludności cywilnej klęczącej nad dołami. Armia Czerwona mściła się , jak każdy z nas w okresie wojny, gdyby mógł się mścił ! Kobiety płaczą, że były gwałcone , a kiedy stawiały opór były zabijane ? Straszne ! Co mogłyby powiedzieć dzieci wrzucane do ognia na wschodzie ? One nie miały wyboru.... Dla mnie " tragedia górnośląska" to małostka w porównaniu z tym, co NIemcy robili na wschodzie. Nie wiem, czy ich potępiać, czy nie. To była wojna i ich agresja była odpowiedzią na swój ból. Ślązaków i tak potraktowano łagodnie. Mogli ruscy całe wsieod razu palić. Nikt z Niemców nie wiedział co się działo na wschodzie ? Sobibór, Bełżec, Trblinka ? Przestańcie płakać nad utraconymi cnotami i kilkoma pomordowanymi we wsi Śląska.Data dodania komentarza: 18.02.2026, 21:52Źródło komentarza: Historia szeptana, która wraca. Tragedia Górnośląska w powiecie strzeleckim
Reklama