Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 20 września 2026 22:18
ReklamaFilplast

Strzelce Opolskie. To najbardziej tajemniczy z cmentarzy

W Strzelcach Opolskich istnieje wiele miejsc, które w przeszłości służyły do pochówku. Przez wieki miasto się zmieniało i tam, gdzie kiedyś grzebano zmarłych, dziś znajduje się parking czy trawnik. Mimo upływu wieków, wiadomo wiele o dawnych cmentarzach, z jednym wyjątkiem. O malutkim cmentarzyku przywięziennym przy ul. Powstańców Śląskich zachowały się szczątkowe informacje, a w artykule, który dekadę temu ukazał się w „Strzelcu Opolskim” (pt. „Umarłe cmentarze”) na jego temat zamieściliśmy dosłownie kilka zdań.
Strzelce Opolskie. To najbardziej tajemniczy z cmentarzy
Boisko przestało istnieć. Wykopaliska ujawniają dawny wygląd cmentarza

Wiadomo, że powstał na potrzeby pierwszego w mieście zakładu karnego pod koniec XIX wieku. Chowano tu więźniów zmarłych w trakcie wykonywania kary. Cmentarz znany jest z jednej fotografii opublikowanej w latach 30. XX wieku. W 1945 roku został zlikwidowany, a na starych grobach zorganizowano boisko piłkarskie, na którym grała drużyna złożona ze strażników więziennych.

Wydawało się, że najbardziej tajemniczy ze strzeleckich cmentarzy na zawsze będzie chronił swoje tajemnice. Splot okoliczności i żelazny upór kilku ludzi sprawił jednak, że od ubiegłego tygodnia, każdego dnia, jak w książce, możemy odkrywać jego sekrety. Koparką, kilofem i pędzelkiem.

Pod murawą

Koparki pojawiły się we wtorek, 27 lipca, i bezlitośnie zaczęły się wgryzać pod świeżo skoszoną płytę boiska. Niejednego piłkarza zabolałoby serce, ale tu już nikt nigdy w piłkę nie zagra. Teren został zakupiony przez pobliską fabrykę butów. W przyszłości powstanie tu kolejna hala produkcyjna. Zanim jednak do tego dojdzie, fabryka chce wyjaśnić historię tego miejsca.

- Wszyscy wiedzieli, że pod boiskiem leżą zmarli - relacjonuje Krzysztof Klimek, zastępca dyrektora PPO. - Mówili o tym byli strażnicy więzienni i dokumenty. Zanim zostanie tu wbita pierwsza łopata pod nową inwestycję, chcieliśmy rozwiązać zagadkę cmentarza i umożliwić pochowanie ciał w godnych warunkach.

Jedną z osób od lat starających się o przywrócenie pamięci zmarłych jest Mariusz Lipok, lokalny pasjonat historii, który na swym blogu historianbloog.blogspot.com

niejednokrotnie odkrywał zupełnie nieznane dotąd fragmenty naszej przeszłości.

- Punktem wyjścia była fotografia znaleziona w periodyku „Oberschlesien im Bild” z kwietnia 1932 roku - opowiada. - Wraz z Edwardem Dalibogiem długo staraliśmy się odkryć historię nekropolii. W końcu udało nam się porozumieć z fundacją „Silesia”, zajmującą się ekshumacją ofiar II wojny światowej.

Rozmowy PPO i Silesii trwały kilka lat. W końcu przyszedł czas na sfinalizowanie współpracy i ruszyły prace ekshumacyjne.

Bagnet w oku

- W swoim życiu wykopałem już ponad tysiąc niemieckich żołnierzy - mówi Andrzej Latussek, który poszukiwaniami śladów przeszłości zajmuje się od 14 lat. - Od niedawna działamy we własnej fundacji „Silesia” zajmującej się poszukiwaniami grobów z czasów II wojny.

- Duża część mojej rodziny zginęła podczas wojny - opowiada o swojej motywacji do poszukiwań inny członek fundacji, Waldemar Golasz. - Chciałbym, żeby kiedyś zostali odnalezieni i spoczęli w poświęconej ziemi.

Przedstawiciele fundacji nie zakładają niczego, jeżeli chodzi o znaleziska. Ich rolą nie jest snucie opowieści ani podparcie czyjejś ideologii. Chcą po prostu odnaleźć faktyczną historię ekshumowanych osób.

- Najbardziej pamiętam ekshumację w Olsztynie - opowiada Andrzej Latussek. - Olbrzymi szpital z rannymi i chorymi zajęty przez armię czerwoną w 1945 roku. Legenda mówiła, że rannych zabijali tak, żeby się męczyli. Czerwonoarmiści wbijali im bagnet w oko.

W szpitalu miało być około 1500 chorych. Zabitych wyrzucano przez okna, a pod ścianą szpitala wykopano zbiorową mogiłę. W latach 70. nastąpiła rozbudowa placówki i podczas wykopów natrafiono na kości.

- Ciężarówką wywieziono je na nieczynny cmentarz ewangelicki - kontynuuje Andrzej Latussek. - Podczas ekshumacji okazało się, że legenda była prawdą. Czaszki miały otwory po bagnetach naprzeciw oka.

Prawdą okazały się też inne krążące historie. Dzieci leżące w szpitalu nie były zakłute. Rosjanie po prostu podpalili oddział dziecięcy. Na cmentarzu znaleziono małe kości osmalone podczas pożaru.

- Najmniej męczył się personel - mówi poszukiwacz. - Ordynator przed wkroczeniem wojska wezwał wszystkich na strych. Pielęgniarki miały wybór. Mogły się powiesić lub zostać zastrzelone. Mężczyźni strzelali sobie w głowę.

Hełm, pociski i żołnierze

Na strzeleckim cmentarzu już pierwszego dnia natrafiono na interesujące przedmioty. Koparka wydobyła spory zapas amunicji przeciwlotniczej w dobrym stanie. Nie wiadomo, w jakich okolicznościach znalazła się pod płytą boiska. Być może funkcjonowało tu stanowisko obronne, a może długie na dłoń naboje przywieziono z gruzem podczas wyrównywania terenu.

- Hełm armii słowackiej - Andrzej Latussek pokazuje inny artefakt, mocno już przeżarty rdzą. - Nie leżał z właścicielem. Wewnątrz widoczny jest biały osad i liczne zadrapania. Ktoś po prostu używał stalowej skorupy jako garnka do mieszania gipsu. Potem ją wyrzucił.

Na skraju boiska odkopano pozostałości szczeliny przeciwlotniczej. Chronili się w niej ludzie podczas bombardowania pobliskiego dworca kolejowego. Szczelina była akurat tak duża, by dorosły człowiek mógł się w niej skulić i nie wystawać ponad powierzchnię gruntu. Wykorzystano ją jako śmietnik i podczas prac znaleziono w niej m.in. kubki i blaszane talerze używane przez więźniów.

Najciekawszym znaleziskiem pierwszych dni są dwaj żołnierze niemieccy zakopani w płytkim grobie. Prawdopodobnie zginęli po wkroczeniu Rosjan w styczniu 1945 roku i, gdy ustały już mrozy, zostali pochowani na najbliższym cmentarzu. To najprawdopodobniej ostanie osoby, które tu spoczęły przed likwidacją nekropolii. Informacje podane przez niektóre media, jakoby spoczywały tu ofiary represji stalinowskich, nie znajdują żadnego pokrycia w wykopaliskach.

O tym, co dokładnie znajdowało się pod murawą boiska, napiszemy w następnej części relacji.

 


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: jestem ze wsi Treść komentarza: Przecież to od ostatnich wyborów księstwo a nie gmina. Monowładza, ignorowanie zapytań radnych, przekonanie o własnej nieomylności. Do tego zgłoszenia w aplikacji, którą rządzący sami wprowadzili w życie są ignorowane, zostają bez odpowiedzi lub z opryskliwą odpowiedzią z stylu "to nie pilna sprawa". Ludzie tam na górze! My obywatele jesteśmy waszymi pracodawcami. Nie zapominajcie o tym! Data dodania komentarza: 16.09.2026, 10:00 Źródło komentarza: Radiowóz niezgody w Strzelcach Opolskich. Wielka kłótnia o pieniądze J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Panie Redaktorze Gasz zanim opublikuje się artykuł, warto najpierw sprawdzić podstawowe fakty. W Staniszczach Wielkich od około 20 lat nie ma szkoły podstawowej. To nie jest drobny szczegół, ale podstawowa informacja dotycząca miejscowości i jej mieszkańców. Dlatego trudno zrozumieć, skąd w artykule pojawia się informacja sugerująca, że szkoła podstawowa nadal tam funkcjonuje. Czy autor artykułu w ogóle sprawdził, jak wygląda rzeczywista sytuacja w Staniszczach Wielkich? Dziennikarstwo powinno opierać się na faktach, a nie na powielaniu niezweryfikowanych informacji. Proszę o wyjaśnienie tej kwestii i sprostowanie błędnej informacji. Data dodania komentarza: 10.09.2026, 13:04 Źródło komentarza: 728 uczniów rozpoczęło edukację w powiecie strzeleckim J Autor komentarza: Jarząbek Wacław Treść komentarza: Coś mi się wydaje, że to , mimo wszystko, nie jemielnicki rolnik jest głównym sprawcą niedoboru wody w stawach. Główny winowajca nadal pozostaje nieznany. Temat powinien być nagłaśniany a kwestia zanikania wody dogłębnie zbadana. Są przecież od tego stosowne instytucje utrzymywane z naszych podatków. Wędkarzowi, mimo wszystko, gratuluję dociekliwości. Data dodania komentarza: 7.09.2026, 16:41 Źródło komentarza: Odkryto przyczynę wysychania stawu w Jemielnicy. Czy woda wróci? G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Naprawdę śmierdzący problem! Jest to jakaś usterka? Nie ma to wpływu na zdrowie mieszkańców? Autor pisze, że zimą jest lepiej... Jest to wieloletni temat? Dlaczego dopiero teraz władze zajmują się tą absurdalną sytuacją? Data dodania komentarza: 28.08.2026, 08:11 Źródło komentarza: Utrata walczy ze śmierdzącym problemem. "Nie da się otworzyć okna" J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Wielkie brawa dla mundurowych z Zawadzkiego za błyskawiczną reanimację i uratowanie życia tego człowieka! Małe sprostowanie dla autorki artykułu – w Kolonowskiem nie ma już dworca, a jedynie przystanek kolejowy i niszczejące pozostałości po dawnej stacji. Warto dbać o precyzję, nawet jeśli w obliczu takiego dramatu najważniejsze jest to, że pomoc dotarła na czas." Data dodania komentarza: 13.08.2026, 14:41 Źródło komentarza: Leżał nieprzytomny przy dworcu. Policjanci z Zawadzkiego uratowali mu życie J Autor komentarza: Alojz Treść komentarza: Ta łódka to jest im potrzebna jak umarłemu kadzidło. Na Małej Panwi tego nawet nie da sie zwodować. No tak ale to kolejna zabawka G.H. Tak samo jak quad. Kupione, żeby duże dziecko miało zabawkę Data dodania komentarza: 29.07.2026, 07:44 Źródło komentarza: Zabawa połączona z nauką bezpieczeństwa - ta impreza wróciła po latach
Reklama