Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 31 maja 2026 10:36
Reklama Filplast

Człowiek chciałby już ściągnąć ten kombinezon...

Rok temu szpital w Kędzierzynie-Koźlu został przekształcony w jednoimienny szpital zakaźny - covidowy. Jego pracownicy musieli zmierzyć się z nieznaną chorobą, nowymi procedurami. O swoich przeżyciach opowiedzieli w ramach projektu "My z covidowego", realizowanego przez dziennikarzy Agnieszkę Pospiszyl i Adama Liszkę. Beata Mikosińska jest od końcówki 2020 roku pielęgniarką zarządzającą na oddziale neurologii covidowej, wcześniej była pielęgniarką odcinkową na internie.
Człowiek chciałby już ściągnąć ten kombinezon...
Beata Mikosińska

Autor: fot. My z covidowego

Wcześniej pracowałam na oddziale urologii, taki typowy zabiegowy oddział, szybki i mało konfliktowy. Nie miałam do czynienia z dużą ilością śmierci, ciężkich powikłań chorobowych, pacjentów pod respiratorem. Jak zaczęłam pracować na covidzie, to się zaczęła fala tych zachorowań. Niestety pojawiało się u nas dużo pacjentów, wielu pod respiratorami, umierali nam w naprawdę dużych ilościach, ta śmierć była wokół... to mnie najbardziej przerażało. Nawet nie ciężka praca, ten pot lejący się po plecach przy trzydziestu stopniach. Bezradność tych ludzi. W oczach ten smutek, przerażenie... To było najcięższe. Gdy nie można im było w niczym pomóc, bo się po prostu nie dało.

To jest praca wykańczająca psychicznie. Każdy ma swój próg, granicę, gdzie byłby w stanie coś wytrzymać lub nie, ale mi ta praca też daje satysfakcję, bo niestety jedna osoba odejdzie, ale dwie się uratuje. Tak więc ma człowiek tę świadomość, że po coś tu jesteśmy. Gdyby nie my, to nikt by tym pacjentom nie pomógł. Nikt by nie wszedł, nikt by im nie podał wody, herbaty, jedzenia nawet, do toalety nie wyprowadził.

Było ciężko, ale zespół mieliśmy fajny, współpracowało nam się dobrze, więc mimo tych ciężkich chwil, nie miałam takich chwil zwątpienia. Na jesień już byłam zmęczona, nie ukrywam. To już był taki moment, że człowiek chciałby ściągnąć ten kombinezon i wrócić już na normalny oddział.

Starałam się, żeby nie brać sobie tego tak bardzo do serca, bo by człowiekowi było ciężko w ogóle wrócić do pracy, jakby miał cały czas świadomość, że na następnym dyżurze kolejne osoby odejdą. Czasami nie da się zostawić tego tak do końca, ale z drugiej strony uważam się za osobę raczej twardą. Odreagowanie po dyżurze też jest ważne. Każdy ma swoje hobby, zajęcia, więc człowiek wracał do domu, starał się wyłączyć to, co było, zająć się tym, co jest i tym, co ma być, czyli rodziną, przyjaciółmi... To jest najważniejsze.

Jest kilku takich pacjentów, których pamiętam i niestety to są właśnie ci pacjenci, którzy w większości odeszli.

W większości to były osoby starsze, schorowane, gdzie ta choroba po prostu pogorszyła ich stan, sprawiła, że ten wirus bardzo nasilił wszystkie dolegliwości, bo on tak generalnie działa, że pogarsza się stan zdrowia mocno, zwłaszcza wydolność oddechowa. Oni, wbrew wszystkiemu, byli hardzi, twardzi i walczyli do końca o swoje życie. Przy tym wszystkim byli pogodni. Miałam taką panią, z którą na poprawę humoru śpiewałyśmy wieczorami, jak byłam na zmianie. Zaciągała wschodnim akcentem. Nazywała się pani Kazia. Żeby ją trochę rozruszać, to śpiewałyśmy wieczorami jakieś pieśni od niej, ona je narzucała, ale generalnie to, co się znało, to się śpiewało. Ona była pogodniejsza, nam to poprawiało humor, tak więc od razu było weselej jakoś tak na duszy, jej i nam. Pani Kazia zmarła, niestety.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
B Autor komentarza: <a href=“https://www.polecanekorepetycje.pl/“>kasia</a> Treść komentarza: Świetnie napisany artykuł, który bardzo dobrze przedstawia opisywany temat, to rzadkie!! Data dodania komentarza: 20.05.2026, 16:34 Źródło komentarza: W „Kupach” pachnie lasem, w Kałach rośnie duma, a z Wódką jeszcze nikt nie wygrał J Autor komentarza: Jarząbek Wacław Treść komentarza: Panie Redaktorze! Wyjaśnienia udzielane przez urzędników państwowych, odnośnie do tego jakoby brak opadów i zjawiska krasowe w podłożu geologicznym to jedyne przyczyny katastrofalnej sytuacji hydrologicznej w rejonie Jemielnicy są niewystarczające. Historycznie rzecz ujmując bywały przecież, co najmniej tak samo jak obecnie, długie a nawet dłuższe okresy bez opadów a podłoże geologiczne w tej okolicy nie zmieniło się raptownie w ciągu minionych dwóch, trzech lat, a na przykład gąsiorowickie stawy były wtedy pełne wody, trzcin, ptactwa wodnego, itp. zaś sama rzeka Jemielnica wystarczająco je zasilała. Może Panie Redaktorze bliżej przyjrzeć się czy przyczyną tej swoistej zbrodni ekologicznej na tym obszarze nie jest aby działalność przemysłowa człowieka w ostatnich kilku latach? Proszę popytać starszych mieszkańców Jemielnicy czy Gąsiorowic - oni doskonale pamiętają jak było tam kiedyś. Data dodania komentarza: 17.05.2026, 14:32 Źródło komentarza: Susza powoduje straty w powiecie strzeleckim J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Oj Janie,z twoją polską pisownią to coś nie tak.W jakiej szkole nauczyli cię tak gramatycznie pisać? Data dodania komentarza: 13.05.2026, 19:13 Źródło komentarza: Strażacy z gminy Kolonowskie podsumowali kadencję i wybrali nowe władze S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: Nowa dyrektor - polska język trudna język Data dodania komentarza: 13.05.2026, 07:50 Źródło komentarza: Violetta Zalejska nową dyrektor Biblioteki i Kultury w Zawadzkiem J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: I na co we Fosowskym ta straż? I tak nikaj nie jezdzom, gmina wybudowala garaż, dala auto, a oni nawet ludzi ni mają… zawrzyć to! Data dodania komentarza: 13.05.2026, 07:17 Źródło komentarza: Strażacy z gminy Kolonowskie podsumowali kadencję i wybrali nowe władze J Autor komentarza: Jan jan Treść komentarza: Ni ma, bo przeca Kolonowskie to wiocha Data dodania komentarza: 13.05.2026, 07:15 Źródło komentarza: Podróż w czasie ulicami Kolonowskiego. Mieszkańcy odkrywali lokalną historię
Reklama