Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 3 listopada 2026 15:19
ReklamaFilplast

Człowiek chciałby już ściągnąć ten kombinezon...

Rok temu szpital w Kędzierzynie-Koźlu został przekształcony w jednoimienny szpital zakaźny - covidowy. Jego pracownicy musieli zmierzyć się z nieznaną chorobą, nowymi procedurami. O swoich przeżyciach opowiedzieli w ramach projektu "My z covidowego", realizowanego przez dziennikarzy Agnieszkę Pospiszyl i Adama Liszkę. Beata Mikosińska jest od końcówki 2020 roku pielęgniarką zarządzającą na oddziale neurologii covidowej, wcześniej była pielęgniarką odcinkową na internie.
Człowiek chciałby już ściągnąć ten kombinezon...
Beata Mikosińska

Autor: fot. My z covidowego

Wcześniej pracowałam na oddziale urologii, taki typowy zabiegowy oddział, szybki i mało konfliktowy. Nie miałam do czynienia z dużą ilością śmierci, ciężkich powikłań chorobowych, pacjentów pod respiratorem. Jak zaczęłam pracować na covidzie, to się zaczęła fala tych zachorowań. Niestety pojawiało się u nas dużo pacjentów, wielu pod respiratorami, umierali nam w naprawdę dużych ilościach, ta śmierć była wokół... to mnie najbardziej przerażało. Nawet nie ciężka praca, ten pot lejący się po plecach przy trzydziestu stopniach. Bezradność tych ludzi. W oczach ten smutek, przerażenie... To było najcięższe. Gdy nie można im było w niczym pomóc, bo się po prostu nie dało.

To jest praca wykańczająca psychicznie. Każdy ma swój próg, granicę, gdzie byłby w stanie coś wytrzymać lub nie, ale mi ta praca też daje satysfakcję, bo niestety jedna osoba odejdzie, ale dwie się uratuje. Tak więc ma człowiek tę świadomość, że po coś tu jesteśmy. Gdyby nie my, to nikt by tym pacjentom nie pomógł. Nikt by nie wszedł, nikt by im nie podał wody, herbaty, jedzenia nawet, do toalety nie wyprowadził.

Było ciężko, ale zespół mieliśmy fajny, współpracowało nam się dobrze, więc mimo tych ciężkich chwil, nie miałam takich chwil zwątpienia. Na jesień już byłam zmęczona, nie ukrywam. To już był taki moment, że człowiek chciałby ściągnąć ten kombinezon i wrócić już na normalny oddział.

Starałam się, żeby nie brać sobie tego tak bardzo do serca, bo by człowiekowi było ciężko w ogóle wrócić do pracy, jakby miał cały czas świadomość, że na następnym dyżurze kolejne osoby odejdą. Czasami nie da się zostawić tego tak do końca, ale z drugiej strony uważam się za osobę raczej twardą. Odreagowanie po dyżurze też jest ważne. Każdy ma swoje hobby, zajęcia, więc człowiek wracał do domu, starał się wyłączyć to, co było, zająć się tym, co jest i tym, co ma być, czyli rodziną, przyjaciółmi... To jest najważniejsze.

Jest kilku takich pacjentów, których pamiętam i niestety to są właśnie ci pacjenci, którzy w większości odeszli.

W większości to były osoby starsze, schorowane, gdzie ta choroba po prostu pogorszyła ich stan, sprawiła, że ten wirus bardzo nasilił wszystkie dolegliwości, bo on tak generalnie działa, że pogarsza się stan zdrowia mocno, zwłaszcza wydolność oddechowa. Oni, wbrew wszystkiemu, byli hardzi, twardzi i walczyli do końca o swoje życie. Przy tym wszystkim byli pogodni. Miałam taką panią, z którą na poprawę humoru śpiewałyśmy wieczorami, jak byłam na zmianie. Zaciągała wschodnim akcentem. Nazywała się pani Kazia. Żeby ją trochę rozruszać, to śpiewałyśmy wieczorami jakieś pieśni od niej, ona je narzucała, ale generalnie to, co się znało, to się śpiewało. Ona była pogodniejsza, nam to poprawiało humor, tak więc od razu było weselej jakoś tak na duszy, jej i nam. Pani Kazia zmarła, niestety.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama WFOŚ
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Szkoda, że autor artykułu w tytule i treści skrócił grupę uczestników tylko do Kolonowskiego. Wyprawa 'śladami solnej historii' połączyła przecież seniorów z całej gminy: Staniszcz, Spóroka, Fosowskiego i Kolonowskiego. To ważne, by doceniać zaangażowanie wszystkich mieszkańców, bo sukces tej udanej wycieczki jest ich wspólnym dziełem.” Data dodania komentarza: 25.10.2026, 07:16 Źródło komentarza: Emeryci i Renciści z Kolonowskiego ruszyli śladami solnej historii G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Brawa dla pana Przemka! Dzięki za poświęcenie i wkład w odnalezieniu tego człowieka. Data dodania komentarza: 21.10.2026, 13:18 Źródło komentarza: Liczyła się każda minuta. Dzielnicowy odnalazł mężczyznę w kryzysie S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: To było zapewne „na chwilę”. On „tylko”. Pewnie włączył jeszcze światła awaryjne, bo wielu kierowców uważa, że żółte miganie daje im dodatkowe przywileje. Bo przecież musi do sklepu, do paczkomatu, wyładować towar – powód zawsze się znajdzie. I nagle, w ich mniemaniu, zakaz jazdy po chodniku przestaje obowiązywać, przepisowe 1,5 metra dla pieszych staje się zbędne, a pojazdy powyżej 3,5 tony magicznie zyskują prawo wjazdu na infrastrukturę dla pieszych. Najbardziej jednak boli fakt, że policja regularnie mija takich kierowców i kompletnie nie reaguje. To nic, że ktoś tarasuje chodnik, blokuje przejazd albo nadużywa świateł awaryjnych. Taka bierność służb tylko potęguje społeczne przyzwolenie na drogowe bezprawie. Co więcej, gdy ktoś odważy się zwrócić uwagę na auto zaparkowane na chodniku, natychmiast zostaje uznany za awanturnika i wywrotowca. W końcu „aż tak bardzo nie blokuje”, „przejść się da”, a poza tym „w tym miejscu i tak mało kto chodzi”, więc o co ten cały hałas? Dlaczego policja nie reaguje na takie zachowania z własnej inicjatywy? Dlaczego czeka wyłącznie na oficjalne zgłoszenia? Czy jej obowiązkiem nie powinno być piętnowanie wykroczeń bezpośrednio na gorącym uczynku – i to nie tylko poprzez stanie z „suszarką” na zakrętach? W całym tym artykule jedno zdanie uderza najmocniej: „cofający autem na chodniku”. Ludzie, w jakim świecie my żyjemy? Samochód jadący po chodniku? Czy to naprawdę stało się już normą? Data dodania komentarza: 9.10.2026, 19:23 Źródło komentarza: Śmiertelne potrącenie w Strzelcach Opolskich. Nie żyje kobieta J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Uwaga mieszkańcy! Jeśli przejeżdżaliście przez Zawadzkie i tam wygraliście, musicie natychmiast się przeprowadzić, bo redakcja już zdecydowała, czyim milionerem jesteście. Logika poziomu: 'zjadłem zapiekankę w Krakowie, więc jestem Krakusem'. Data dodania komentarza: 4.10.2026, 12:53 Źródło komentarza: Zawadzkie zyskało milionera. Wygrał pieniądze w loterii EuroJackpot L Autor komentarza: Polak Treść komentarza: Wielki szacunek dla naszych chłopaków za robotę, a dla tego kapusia gigantyczny wstyd! Do łopaty albo do rzucenia grosza na zbiórce go nie było, ale do pisania donosów pierwszy. Typowy polaczek, sam nic nie zrobi, a drugiemu zepsuje. Żyj teraz z tą świadomością, że cała wieś tobą gardzi. 😡 Data dodania komentarza: 29.09.2026, 17:44 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Choć intencje mieszkańców były szlachetne, to budowanie czegokolwiek w pasie drogowym, bez planów, pozwoleń i jasnej własności gruntu, było ogromną lekkomyślnością. Gdyby w niedokończoną ścianę znów uderzyło auto albo konstrukcja zawaliła się na pieszego, winnych do odpowiedzialności by nie było. Prawo jest prawem i musi być przestrzegane, nawet przy odbudowie świętości.” Data dodania komentarza: 29.09.2026, 06:58 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany
Reklama