Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 17 września 2026 14:01
ReklamaFilplast

Człowiek chciałby już ściągnąć ten kombinezon...

Rok temu szpital w Kędzierzynie-Koźlu został przekształcony w jednoimienny szpital zakaźny - covidowy. Jego pracownicy musieli zmierzyć się z nieznaną chorobą, nowymi procedurami. O swoich przeżyciach opowiedzieli w ramach projektu "My z covidowego", realizowanego przez dziennikarzy Agnieszkę Pospiszyl i Adama Liszkę. Beata Mikosińska jest od końcówki 2020 roku pielęgniarką zarządzającą na oddziale neurologii covidowej, wcześniej była pielęgniarką odcinkową na internie.
Człowiek chciałby już ściągnąć ten kombinezon...
Beata Mikosińska

Autor: fot. My z covidowego

Wcześniej pracowałam na oddziale urologii, taki typowy zabiegowy oddział, szybki i mało konfliktowy. Nie miałam do czynienia z dużą ilością śmierci, ciężkich powikłań chorobowych, pacjentów pod respiratorem. Jak zaczęłam pracować na covidzie, to się zaczęła fala tych zachorowań. Niestety pojawiało się u nas dużo pacjentów, wielu pod respiratorami, umierali nam w naprawdę dużych ilościach, ta śmierć była wokół... to mnie najbardziej przerażało. Nawet nie ciężka praca, ten pot lejący się po plecach przy trzydziestu stopniach. Bezradność tych ludzi. W oczach ten smutek, przerażenie... To było najcięższe. Gdy nie można im było w niczym pomóc, bo się po prostu nie dało.

To jest praca wykańczająca psychicznie. Każdy ma swój próg, granicę, gdzie byłby w stanie coś wytrzymać lub nie, ale mi ta praca też daje satysfakcję, bo niestety jedna osoba odejdzie, ale dwie się uratuje. Tak więc ma człowiek tę świadomość, że po coś tu jesteśmy. Gdyby nie my, to nikt by tym pacjentom nie pomógł. Nikt by nie wszedł, nikt by im nie podał wody, herbaty, jedzenia nawet, do toalety nie wyprowadził.

Było ciężko, ale zespół mieliśmy fajny, współpracowało nam się dobrze, więc mimo tych ciężkich chwil, nie miałam takich chwil zwątpienia. Na jesień już byłam zmęczona, nie ukrywam. To już był taki moment, że człowiek chciałby ściągnąć ten kombinezon i wrócić już na normalny oddział.

Starałam się, żeby nie brać sobie tego tak bardzo do serca, bo by człowiekowi było ciężko w ogóle wrócić do pracy, jakby miał cały czas świadomość, że na następnym dyżurze kolejne osoby odejdą. Czasami nie da się zostawić tego tak do końca, ale z drugiej strony uważam się za osobę raczej twardą. Odreagowanie po dyżurze też jest ważne. Każdy ma swoje hobby, zajęcia, więc człowiek wracał do domu, starał się wyłączyć to, co było, zająć się tym, co jest i tym, co ma być, czyli rodziną, przyjaciółmi... To jest najważniejsze.

Jest kilku takich pacjentów, których pamiętam i niestety to są właśnie ci pacjenci, którzy w większości odeszli.

W większości to były osoby starsze, schorowane, gdzie ta choroba po prostu pogorszyła ich stan, sprawiła, że ten wirus bardzo nasilił wszystkie dolegliwości, bo on tak generalnie działa, że pogarsza się stan zdrowia mocno, zwłaszcza wydolność oddechowa. Oni, wbrew wszystkiemu, byli hardzi, twardzi i walczyli do końca o swoje życie. Przy tym wszystkim byli pogodni. Miałam taką panią, z którą na poprawę humoru śpiewałyśmy wieczorami, jak byłam na zmianie. Zaciągała wschodnim akcentem. Nazywała się pani Kazia. Żeby ją trochę rozruszać, to śpiewałyśmy wieczorami jakieś pieśni od niej, ona je narzucała, ale generalnie to, co się znało, to się śpiewało. Ona była pogodniejsza, nam to poprawiało humor, tak więc od razu było weselej jakoś tak na duszy, jej i nam. Pani Kazia zmarła, niestety.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: jestem ze wsi Treść komentarza: Przecież to od ostatnich wyborów księstwo a nie gmina. Monowładza, ignorowanie zapytań radnych, przekonanie o własnej nieomylności. Do tego zgłoszenia w aplikacji, którą rządzący sami wprowadzili w życie są ignorowane, zostają bez odpowiedzi lub z opryskliwą odpowiedzią z stylu "to nie pilna sprawa". Ludzie tam na górze! My obywatele jesteśmy waszymi pracodawcami. Nie zapominajcie o tym! Data dodania komentarza: 16.09.2026, 10:00 Źródło komentarza: Radiowóz niezgody w Strzelcach Opolskich. Wielka kłótnia o pieniądze J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Panie Redaktorze Gasz zanim opublikuje się artykuł, warto najpierw sprawdzić podstawowe fakty. W Staniszczach Wielkich od około 20 lat nie ma szkoły podstawowej. To nie jest drobny szczegół, ale podstawowa informacja dotycząca miejscowości i jej mieszkańców. Dlatego trudno zrozumieć, skąd w artykule pojawia się informacja sugerująca, że szkoła podstawowa nadal tam funkcjonuje. Czy autor artykułu w ogóle sprawdził, jak wygląda rzeczywista sytuacja w Staniszczach Wielkich? Dziennikarstwo powinno opierać się na faktach, a nie na powielaniu niezweryfikowanych informacji. Proszę o wyjaśnienie tej kwestii i sprostowanie błędnej informacji. Data dodania komentarza: 10.09.2026, 13:04 Źródło komentarza: 728 uczniów rozpoczęło edukację w powiecie strzeleckim J Autor komentarza: Jarząbek Wacław Treść komentarza: Coś mi się wydaje, że to , mimo wszystko, nie jemielnicki rolnik jest głównym sprawcą niedoboru wody w stawach. Główny winowajca nadal pozostaje nieznany. Temat powinien być nagłaśniany a kwestia zanikania wody dogłębnie zbadana. Są przecież od tego stosowne instytucje utrzymywane z naszych podatków. Wędkarzowi, mimo wszystko, gratuluję dociekliwości. Data dodania komentarza: 7.09.2026, 16:41 Źródło komentarza: Odkryto przyczynę wysychania stawu w Jemielnicy. Czy woda wróci? G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Naprawdę śmierdzący problem! Jest to jakaś usterka? Nie ma to wpływu na zdrowie mieszkańców? Autor pisze, że zimą jest lepiej... Jest to wieloletni temat? Dlaczego dopiero teraz władze zajmują się tą absurdalną sytuacją? Data dodania komentarza: 28.08.2026, 08:11 Źródło komentarza: Utrata walczy ze śmierdzącym problemem. "Nie da się otworzyć okna" J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Wielkie brawa dla mundurowych z Zawadzkiego za błyskawiczną reanimację i uratowanie życia tego człowieka! Małe sprostowanie dla autorki artykułu – w Kolonowskiem nie ma już dworca, a jedynie przystanek kolejowy i niszczejące pozostałości po dawnej stacji. Warto dbać o precyzję, nawet jeśli w obliczu takiego dramatu najważniejsze jest to, że pomoc dotarła na czas." Data dodania komentarza: 13.08.2026, 14:41 Źródło komentarza: Leżał nieprzytomny przy dworcu. Policjanci z Zawadzkiego uratowali mu życie J Autor komentarza: Alojz Treść komentarza: Ta łódka to jest im potrzebna jak umarłemu kadzidło. Na Małej Panwi tego nawet nie da sie zwodować. No tak ale to kolejna zabawka G.H. Tak samo jak quad. Kupione, żeby duże dziecko miało zabawkę Data dodania komentarza: 29.07.2026, 07:44 Źródło komentarza: Zabawa połączona z nauką bezpieczeństwa - ta impreza wróciła po latach
Reklama