Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 3 listopada 2026 14:17
Reklama

Dwujęzyczne nazwy - dyskusja nie cichnie

Dwujęzyczne nazwy - dyskusja nie cichnie
Nazwa miejscowości po czesku i polsku na Zaolziu w Czechach

Siódmego lutego Związek Młodzieży Mniejszości Niemieckiej (BJDM) zainicjował akcję #wPolsceusiebie

#naszHeimat, która jest wyrazem sprzeciwu wobec działań opolskiego posła Janusza Kowalskiego zmierzających do likwidacji dwujęzycznych tablic na przystankach kolejowych w Dębskiej Kuźni i Chrząstowicach. O sprawie pisaliśmy w poprzednim numerze Strzelca Opolskiego.

Akcja młodzieży zyskała wielu zwolenników, którzy między innymi fotografowali się pod dwujęzycznymi tablicami w swoich miejscowościach ustawionych na mocy ustawy o mniejszościach narodowych w Polsce. Zdjęcia wrzucali na Facebooka między innymi mieszkający w Staniszczach, Leśnicy czy Izbicka.

Jeden z naszych Czytelników przesłał nam też zdjęcie z czeskiego Zaolzia - tam dwujęzyczne nazwy: polska i czeska, nie wzbudzają sprzeciwów polityków. Czytelnik skierował za naszym pośrednictwem pytanie do posła Kowalskiego: Czy podpisałby się pod wnioskiem do Czechów o ściągnięcie polskich oznakowań np. w Trzyńcu?

Poseł odpowiedział:

- Zgodnie z polskim prawem nie można stosować języka mniejszości narodowej w stosunku do oznaczeń stacji kolejowych. Niemieckie nazwy stacji w Chrząstowicach i Dębskiej Kuźni są nielegalne. W Niemczech nie ma ani jednej stacji kolejowej w języku polskim. Polacy w Niemczech i Polonia nie są traktowani jako mniejszość narodowa. W Czechach jest prawo pozwalające oznaczać stacje kolejowe w języku mniejszości - w Polsce takiego prawa nie ma - odpowiedział nam Janusz Kowalski.

Czy rzeczywiście takiego prawa nie ma? Rozporządzenie PKP Polskich Linii Kolejowych - Narodowego Przewoźnika mówi, że dwujęzyczne nazwy na stacjach kolejowych mogą być używane: gdy miejscowość ta znajduje się w gminie, która ujęta jest na Liście gmin wpisanych na podstawie art.12 ustawy z dnia 6 stycznia 2005 r. o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym (Dz. U. 2017, poz. 823) do Rejestru gmin, na których obszarze używane są nazwy w języku mniejszości. Brzmienie dodatkowej nazwy stacji w języku mniejszości narodowej, etnicznej lub w języku regionalnym, musi być takie samo jak nazwa miejscowości, zamieszczona na liście, o której mowa w ust. 2 pkt 1.

Jak regulowana jest sprawa topograficznych nazw terytoriów zamieszkałych przez mniejszości narodowe w Niemczech? Poseł Kowalski ma rację, że mieszka tam wielu Polaków - między innymi dlatego, że zadeklarowali oni przynależność do narodu niemieckiego i przed laty wyjechali z Polski. Ci, którzy „wyjeżdżali” z kraju z przyczyn zarobkowych czy politycznych nie stanowią historycznie zamieszkałej na terenach Niemiec mniejszości narodowej... W Niemczech prawo do używania dwujęzycznych tablic mają mniejszości, które od setek lat osiedlały się na danych terenach. I tak podwójne nazwy ulic czy miejscowości można tam spotkać w językach: duńskim (Szlezwik-Holsztyn), fryzyjskim (Szlezwik-Holsztyn i Dolna Saksonia), dolnoniemieckim (w wielu rejonach), górnołużyckim (Saksonia) i dolnołużyckim (Brandenburgia). Status języka mniejszościowego ma także język romski (Hesja).

Przypomnijmy, że Polska jest sygnatariuszem Konwencji ramowej o ochronie praw mniejszości narodowych. Podpisały ją państwa członkowskie Rady Europy dla większej jedności jej członków w celu ochrony i urzeczywistnienia ideałów i zasad, które są ich wspólnym dziedzictwem.

Sołtys Izbicka Krzysztof Graca włączając się w akcję #wPolsceusiebie zapytał mieszkańców za co kochają swoją miejscowość. Jedna z odpowiedzi brzmi: Za to, że stanowimy jedność, samorząd jest blisko ludzi i ich problemów, mieszkańcy są pomysłowi i mają inicjatywę.

W Polsce za dużo mamy podziałów. Rada dla polityków: wprowadzajcie inicjatywy, które łączą ludzi. Nie chcemy powrotu do przeszłości. Gdy jakiś czas temu w powiecie pojawiły się dwujęzyczne tablice nazwy niemieckie były regularnie zamalowywane przez przeciwników ich wprowadzenia. Z czasem proceder ten ucichł, a malkontenci przekonali się, że nie są one przejawem germanizacji, a wielokulturowości.

 


Podziel się
Oceń

Komentarze

Jan 25.02.2021 23:14
Polska dla Polaków.Nie potrzebujemy niemieckich nazw.
Reklama Heimat
Reklama WFOŚ
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Szkoda, że autor artykułu w tytule i treści skrócił grupę uczestników tylko do Kolonowskiego. Wyprawa 'śladami solnej historii' połączyła przecież seniorów z całej gminy: Staniszcz, Spóroka, Fosowskiego i Kolonowskiego. To ważne, by doceniać zaangażowanie wszystkich mieszkańców, bo sukces tej udanej wycieczki jest ich wspólnym dziełem.” Data dodania komentarza: 25.10.2026, 07:16 Źródło komentarza: Emeryci i Renciści z Kolonowskiego ruszyli śladami solnej historii G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Brawa dla pana Przemka! Dzięki za poświęcenie i wkład w odnalezieniu tego człowieka. Data dodania komentarza: 21.10.2026, 13:18 Źródło komentarza: Liczyła się każda minuta. Dzielnicowy odnalazł mężczyznę w kryzysie S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: To było zapewne „na chwilę”. On „tylko”. Pewnie włączył jeszcze światła awaryjne, bo wielu kierowców uważa, że żółte miganie daje im dodatkowe przywileje. Bo przecież musi do sklepu, do paczkomatu, wyładować towar – powód zawsze się znajdzie. I nagle, w ich mniemaniu, zakaz jazdy po chodniku przestaje obowiązywać, przepisowe 1,5 metra dla pieszych staje się zbędne, a pojazdy powyżej 3,5 tony magicznie zyskują prawo wjazdu na infrastrukturę dla pieszych. Najbardziej jednak boli fakt, że policja regularnie mija takich kierowców i kompletnie nie reaguje. To nic, że ktoś tarasuje chodnik, blokuje przejazd albo nadużywa świateł awaryjnych. Taka bierność służb tylko potęguje społeczne przyzwolenie na drogowe bezprawie. Co więcej, gdy ktoś odważy się zwrócić uwagę na auto zaparkowane na chodniku, natychmiast zostaje uznany za awanturnika i wywrotowca. W końcu „aż tak bardzo nie blokuje”, „przejść się da”, a poza tym „w tym miejscu i tak mało kto chodzi”, więc o co ten cały hałas? Dlaczego policja nie reaguje na takie zachowania z własnej inicjatywy? Dlaczego czeka wyłącznie na oficjalne zgłoszenia? Czy jej obowiązkiem nie powinno być piętnowanie wykroczeń bezpośrednio na gorącym uczynku – i to nie tylko poprzez stanie z „suszarką” na zakrętach? W całym tym artykule jedno zdanie uderza najmocniej: „cofający autem na chodniku”. Ludzie, w jakim świecie my żyjemy? Samochód jadący po chodniku? Czy to naprawdę stało się już normą? Data dodania komentarza: 9.10.2026, 19:23 Źródło komentarza: Śmiertelne potrącenie w Strzelcach Opolskich. Nie żyje kobieta J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Uwaga mieszkańcy! Jeśli przejeżdżaliście przez Zawadzkie i tam wygraliście, musicie natychmiast się przeprowadzić, bo redakcja już zdecydowała, czyim milionerem jesteście. Logika poziomu: 'zjadłem zapiekankę w Krakowie, więc jestem Krakusem'. Data dodania komentarza: 4.10.2026, 12:53 Źródło komentarza: Zawadzkie zyskało milionera. Wygrał pieniądze w loterii EuroJackpot L Autor komentarza: Polak Treść komentarza: Wielki szacunek dla naszych chłopaków za robotę, a dla tego kapusia gigantyczny wstyd! Do łopaty albo do rzucenia grosza na zbiórce go nie było, ale do pisania donosów pierwszy. Typowy polaczek, sam nic nie zrobi, a drugiemu zepsuje. Żyj teraz z tą świadomością, że cała wieś tobą gardzi. 😡 Data dodania komentarza: 29.09.2026, 17:44 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Choć intencje mieszkańców były szlachetne, to budowanie czegokolwiek w pasie drogowym, bez planów, pozwoleń i jasnej własności gruntu, było ogromną lekkomyślnością. Gdyby w niedokończoną ścianę znów uderzyło auto albo konstrukcja zawaliła się na pieszego, winnych do odpowiedzialności by nie było. Prawo jest prawem i musi być przestrzegane, nawet przy odbudowie świętości.” Data dodania komentarza: 29.09.2026, 06:58 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany
Reklama