Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 29 lipca 2026 02:21
Reklama

Chronił swoich parafian. Nawet jako zmarły

24 stycznia obchodziliśmy 76. rocznicę tragicznej śmierci księdza Karla Lange, dawnego proboszcza parafii św. Wawrzyńca w Strzelcach Opolskich.
Chronił swoich parafian. Nawet jako zmarły
Ksiądz Karl Lange

Autor: źródło: materiały Mariusza Lipoka

Z działalności księdza nie zachowało się zbyt wiele dokumentów i pamiątek. Te uległy zniszczeniu lub zgubiły się w powojennej zawierusze. 

- Od dawna interesuję się historią naszego miasta i osobami, które są związane ze Strzelcami. Mam znajomego w Opolu, który pewien czas temu skontaktował się ze mną i powiedział, że jest możliwość nabycia książki, która kiedyś należała do dawnego proboszcza strzeleckiej parafii - mówi Mariusz Lipok, pasjonat historii ze Strzelec. - W ten sposób do moich zbiorów trafił prywatny, kieszonkowy egzemplarz Pisma Świętego, a dokładnie Nowego Testamentu, który należał do księdza Karla Lange. Potwierdza to odbicie w jego wnętrzu pieczęci, którą posługiwał się jako nasz proboszcz. Książeczka waży 238 g i została wydana w 1939 roku w Paderborn w Niemczech. Nie udało mi się jeszcze ustalić, w jaki sposób książka się zachowała i kto ją przechowywał przez ten czas, ale ani chwili nie wahałem się, żeby znów wróciła do Strzelec - dodaje.

Kapłan wszystkich

Karl Lange urodził się 21 lutego 1870 roku w Wolanach, w powiecie kłodzkim, niedaleko Polanicy Zdrój. Był najmłodszym z dziesięciorga dzieci Otta Lang i Anny (zd.  Rubartsch), z których on i jego brat Ernst zostali kapłanami. 

- Nie było to wtedy takie oczywiste, bo ich ojciec Otto był ewangelikiem. Karl bardzo dużo czytał, miał wiele zainteresowań m.in. dobrze pływał i jeździł na łyżwach. Maturę zdał w Opolu i wtedy pojawiły się u niego pierwsze oznaki powołania do kapłaństwa. Wpływ na to miała głęboka pobożność rodziców i przykładna wiara ludu śląskiego, wśród którego się wychowywał - opowiada Mariusz Lipok.

Karl studiował teologię we Wrocławiu. 25 czerwca 1895 roku przyjął święcenia kapłańskie z rąk kardynała Georga Koppa. Mszę prymicyjną prawdopodobnie odprawił w kościele św. Krzyża w Opolu, a następnie przez 4 lata pracował jako wiary w parafii Mochów Pauliny. Później służył w Głogówku, a pod koniec 1902 roku został pierwszym proboszczem nowo wybudowanego kościoła w Gogolinie. 

- Karl Lange dał się poznać jako niezwykle lubiany i zaangażowany duszpasterz, który szczególnie koncentrował się na wychowaniu młodzieży. Bardzo troszczył się o dwujęzyczność nauki, przy czym największy nacisk kładł na naukę języka polskiego. Religii uczył po polsku i po niemiecku, w tych językach przygotowywał też dzieci do I Komunii Świętej. Przy gogolińskiej parafii założył bibliotekę, gdzie ludzie mogli wypożyczać książki w tych dwóch językach - podkreśla Lipok. 

Dodaje, że Lange zaangażował się w pomoc żywnościową i finansową dla najbiedniejszych parafian. To dzięki jego inicjatywie kościół otrzymał też nowe dzwony i ołtarz główny. 

- Warto podkreślić, że podczas III powstania śląskiego spełniał powinności kapłańskie zarówno wobec Polaków, jak i Niemców. Kiedy zaczepiano go z tego powodu mówił "Jestem kapłanem dla wszystkich - spełniam swój obowiązek" - mówi strzelecki historyk.

Trafia do Strzelec

W 1925 roku zmarł ksiądz dziekan Maksymilian Ganczarski, proboszcz parafii pw. św. Wawrzyńca w Strzelcach Opolskich. 22 marca 1926 roku funkcję tę objął ksiądz Karl Lange. 

- Na nowej parafii wykazywał dużo troski o wiernych i o kościół. Dzięki jego zabiegom w strzeleckiej świątyni powstały m.in. nowe ołtarze w prawej nawie bocznej. Ponadto wykonano instalację ogrzewającą kościół, zamontowano na organach dodatkowe piszczałki, a cały kościół został na nowo pomalowany - opowiada Mariusz Lipok.

Powstała też świetlica, czytelnia dla młodzieży oraz pomieszczenia katechetyczne. Lange utworzył Katolickie Biuro Ludowe, którego celem była pomoc najbardziej potrzebującym z całego powiatu. 

- Karl Lange stał się kapłanem najniższych warstw społecznych – robotnikiem wśród ubogich. Chciał pozostać biednym wśród biednych, bo wierzył, że tylko w ten w sposób potrafi zachować wiarygodność katolickiego duszpasterza. Osobiste potrzeby ograniczał do minimum - mówi pan Mariusz. 

Kiedy w styczniu 1945 roku wiadomo było już, że wojska niemieckie poniosą klęskę, a front wojsk sowieckich niebezpiecznie zbliżał się do Strzelec, mieszkańcy miasta uciekali. Do wyjazdu namawiano również proboszcza, ale on nie zamierzał opuszczać swojej parafii. W jednej ze swoich książek Karol Mutz tak wspomina księdza Lange: "[...] Pociechą, podporą i nadzieją dla strzelczan był w tych ciężkich czasach jak zawsze kościół św. Wawrzyńca z księdzem proboszczem Karlem Lange, który krótko po zajęciu miasta w 1945 r. zginie zamordowany przez czerwonoarmistów. A jeszcze 14 maja 1944 r. prowadził między innymi i mnie do I Komunii Świętej, a i w styczniu 1945 roku dodawał jeszcze ludziom otuchy [...]".

Ratował i pocieszał 

20 stycznia 1945 r. radzieckie samoloty ostrzelały stojący na stacji kolejowej pociąg z uciekinierami. 

- Było wielu rannych i zabitych. Proboszcz Lange pospieszył na stację, by udzielić rannym ostatniej posługi i pocieszać żyjących. Po tym wydarzeniu na ulicach miasta były już czołgi Armii Czerwonej. Po przybyciu wojsk sowieckich do Strzelec rozpoczęły się grabieże, morderstwa i gwałty. Ksiądz spędzał dnie i noce z ludźmi, którzy szukali schronienia w krypcie pod głównym ołtarzem. Podtrzymywał ich na duchu i krzepił wspólną modlitwą  - opowiada Mariusz Lipok. - Wielokrotnie stawał w obronie mieszkańców, najczęściej kobiet, i udzielał im schronienia. Podczas łapanek ksiądz uratował pewną dziewczynę, Ursülę Hawlitzschka. Ta złapała go i błagała o pomoc, kiedy jeden z radzieckich żołnierzy próbował ją napastować. Po interwencji proboszcza mundurowy ją zostawił, jednak po pewnym czasie 16-latka znów została złapana. Później jej zmasakrowane zwłoki znaleziono na Adamowicach za mostem kolejowym. Nastolatkę rozpoznano jedynie dzięki długim warkoczom i potarganym szczątkom sukienki - dodaje. 

Ciało pokłute bagnetami

Wieczorem 24 stycznia 1945 r. radzieccy żołnierze weszli na probostwo i kazali wszystkim obecnym zebrać się w jednym pomieszczeniu. Następnie zażądali od nich wydania zegarków. Ludzie byli przerażeni, dlatego ksiądz Lange próbował ich uspokoić. 

- Taka postawa kapłana musiała jeszcze bardziej rozsierdzić żołnierzy, którzy coraz natarczywiej zaczęli domagać się kolejnych zegarków. Ponieważ nikt z obecnych już ich nie miał, powiedzieli księdzu Karlowi i wikaremu, że ich ze sobą zabierają. Gdy byli na zewnątrz wikary powiedział żołnierzom, że ma jeszcze jeden budzik i chętnie go przyniesie. Pozwolono mu odejść. Proboszcz Lange zdążył zawołać, żeby mu przyniósł kożuch, bo było wówczas bardzo zimno. W tym czasie żołnierze wraz z księdzem Lande oddalili się i wikary do nich już nie dołączył - mówi pan Mariusz. 

Następnego dnia rano znaleziono ciało proboszcza. Jedni mówią, że leżało na placu kościelnym, drudzy, że wewnątrz kościoła. Ciało było pokłute bagnetami, a jego twarz wyrażała ogromne cierpienie, jakiego doznał przed śmiercią. Zwłoki kapłana ułożono na marach, czyli na noszach dla zmarłych, wyścielonych czerwonymi szatami liturgicznymi na środku kościoła parafialnego. Przez kilka dni było wystawione na widok publiczny. Obok nieżyjącego kapłana leżało również zrzucone przez radzieckich żołnierzy tabernakulum.

- Zrobiono to z rozmysłem, ponieważ zauważono, że gdy czerwonoarmiści zamierzali wtargnąć do krypty do znajdujących się tam dziewcząt, to na widok leżącego w kościele ciała kapłana, dawali spokój i wychodzili na zewnątrz. W ten sposób jeszcze po śmierci zmarły proboszcz skutecznie chronił ukrywające się w krypcie kościelnej dziewczęta i kobiety - kończy Mariusz Lipok. 

31 stycznia 1945 roku ciało księdza Karla Lange zostało pochowane bez trumny, ponieważ nie dało się jej zdobyć, przy kościele św. Wawrzyńca w pobliżu zakrystii. Do dziś znajduje się tam jego miejsce spoczynku. Dopiero po wojnie dokonano ponownego pochówku, już trumnie, i postawiono pomnik. 

 

Tekst powstał przy współpracy z Mariuszem Lipokiem, autorem bloga "Historie znane i te mniej znane", www.historianbloog.blogspot.com

 

 


Pieczęć proboszcza

Pieczęć proboszcza

materiały Mariusza Lipoka

Karl Lange został pochowany przy kościele św. Wawrzyńca

Karl Lange został pochowany przy kościele św. Wawrzyńca

materiały Mariusza Lipoka

Nowy Testament należący niegdyś do księdza Lange

Nowy Testament należący niegdyś do księdza Lange

materiały Mariusza Lipoka


Podziel się
Oceń

Komentarze

Darek 13.02.2021 07:46
Piękny artykuł o tematyce historyczno-katolickiej. Podziękowania dla panienki Gerlichównej ?
Czytelnik 12.02.2021 11:09
Cześć Jego Pamięci. Memoria honoranda eo. Ehre sein Andenken
Reklama Heimat
Reklama
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Zawadzki policyjny show. Data dodania komentarza: 14.07.2026, 15:07 Źródło komentarza: Szczęśliwy finał poszukiwań 23-letniej kobiety z Zawadzkiego G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Dość niejasny ten artykuł... Wyszła z domu za piętnaście druga po południu, a o drugiej zgłoszono jej zaginięcie i rozpoczęto poszukiwania? Czy czegoś tu nie doczytałem? Data dodania komentarza: 14.07.2026, 13:53 Źródło komentarza: Szczęśliwy finał poszukiwań 23-letniej kobiety z Zawadzkiego J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Dostęp do Małej Panwi wystarczy nam. Data dodania komentarza: 8.07.2026, 22:39 Źródło komentarza: Moc atrakcji na wakacje w gminie Kolonowskie. Co znalazło się w programie? A Autor komentarza: Goroll Treść komentarza: Najlepiej pisać komentarze podczas pracy .Czy Smok twój przełożony wie ze wykorzystując czas pracy udzielasz się na forach . Piszesz o marnotrawstwie a sam nie jesteś w porzadku . W Kolonowkiem wiemy kim jesteś . Data dodania komentarza: 8.07.2026, 17:39 Źródło komentarza: Zarośnięta rzeka i rowy w gminie Kolonowskie. Jest plan na rozwiązanie problemu J Autor komentarza: Jowita Treść komentarza: Panie Starosto Gaida a czy ma Pan tyle odwagi żeby przedstawić opinii publicznej jak w strzeleckim szpitalu wygląda rachunek kosztów a zwłaszcza poziom wynagrodzeń lekarzy (np. na wykresie). Kluczowe się również wydaje pytanie czy po doniesieniach medialnych z całej polski o patologiach w służbie zdrowa, w strzeleckim szpitalu była przeprowadzona rewizja finansowa ze strony starostwa jako właściciela szpitala? Jeśli tak to co z niej wyszło? Jeśli nie to dlaczego? Strzelecki szpital ma 42 mln długu, ten rok zamknie deficytem więc Panie Gajda czas stanąć przed mieszkańcami i odpowiedzieć na zadane pytanie. Panie Starosto zawsze może sobie Pan wziąć do pomocy Pana Romana Kolka z Jemielnicy (nie gdyś wicemarszałka województwa - na całe szczęście już nim jest) który zawsze uśmiech od ucha do ucha i jasno twierdził że służba zdrowia potrzebuje tylko forsy forsy i forsy a teraz wiemy na co te pieniądze idą. Może Romanie skomentuje to Pan a nie tylko uściski dłonie. Panie Starosto zero złotych na szpital z kasy powiatu!!! Najpierw się doi strzelecki szpital z pieniędzy, tylko podwyżki i podwyżki a potem personel szpitala obawia się konsolidacji. A co wy w tym szpitalu myślicie że podatnicy mają więcej dać żeby wyście mieli? To jest taka patologia że się w głowie nie mieści. Data dodania komentarza: 8.07.2026, 12:06 Źródło komentarza: 42 mln zł długu. Trwa spór o przyszłość strzeleckiego szpitala S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: A w tym samym numerze w Strzelcach Op. piszą, że poziom wody gruntowej spadł o 7,5 metra. I trudno jakoś ludziom połączyć fakty, najlepiej zapewnić, najlepiej na stronie głównej - "WODY NIE ZABRAKNIE". Wody będzie brakować, bo jest jej coraz mniej, staw w Jemielnicy wyschnięty, w Gąsiorowicach wyschnięty, na Małej Panwi kajakami już się nie da, bo mało wody, ale gdy bobry za darmo odtwarzają nam retencję wody, to wtedy stają się pasożytami. Ludzie, opamiętajcie się, my nie szanujemy wody, za kilka, kilkanaście lat będziemy za nią płakać. Powinniśmy zrobić wszystko, by jak najwięcej jej zachować, na łąkach, w lasach, bagnach, mokradłach, by nie pozwolić jej spływać do rzek i morza. Przekopanie rowów na łąkach od razu spowoduje jej odpływ i dalsze obniżenie jej poziomu w gruncie. Bobry robią świetną robotę zatrzymując ją na miejscu, a my wylewamy ją często bezsensownie na głupie zachcianki, jak np. właśnie w Kolonowskiem naprzeciwko kościoła, gdzie dzień w dzień jakiś mieszkaniec podlewa trawkę przy drodze, bo musi przecież mieć wokół domu zielono. To czyste marnowanie tej wody stojące w czystej kontrze do coraz powszechniej się pojawiających sygnałów, że wody mamy za mało i jest jej coraz mniej. Najprościej bobry przegonić, wodę z łąk spuścić, a wodą w kranach niech się przejmują władze, w końcu one od tego są, czy nie tak? To wygodne podejście tylko, że krótkowzroczne i bardzo egoistyczne. Data dodania komentarza: 8.07.2026, 08:47 Źródło komentarza: Zarośnięta rzeka i rowy w gminie Kolonowskie. Jest plan na rozwiązanie problemu
Reklama