Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 27 października 2026 09:32
Reklama

Nabożeństwo ze świecami na Górze św. Anny. Ta tradycja ma ponad sto lat

W sobotę, 12 września, wieczorem Grota Lurdzka na Górze św. Anny wypełni się po brzegi pątnikami. Nabożeństwo ze świecami, które jest częścią obchodów święta Podwyższenia Krzyża Świętego należy do najpiękniejszych i najbardziej uczęszczanych wydarzeń na tutejszej Kalwarii.
Nabożeństwo ze świecami na Górze św. Anny. Ta tradycja ma ponad sto lat
Pielgrzymi z Lipin od lat przyjeżdżają w ludowych strojach

Autor: KOG

Kalwarię Gaszynowie zbudowali w 1709 roku, ale dopiero 54 lata później franciszkanie zaczęli na Górze Świętej Anny prowadzić nabożeństwa kalwaryjskie. Rok później rozpoczyna się tradycja obchodów na Podwyższenie Krzyża Świętego (Święto Podwyższenia Krzyża przypada 14 września i upamiętnia odnalezienie relikwii Krzyża Świętego przez św. Helenę, matkę cesarza Konstantyna Wielkiego, w 326 roku). Po kolejnych trzech latach – w 1767 roku – o. Wacław Waxmański opracował specjalny modlitewnik na obchody: „Nowa Jerozolima albo Kalwarya całey Męki Jezusowey”. Wydaną po polsku „kalwaryjkę” przetłumaczył na niemiecki hrabia Filip Collona ze Strzelec Opolskich.

„W okresie powojennym nabożeństwa kalwaryjskie na Podwyższenie Krzyża odbywały się każdego roku w dniach od 12 do15 września. Poczynając od roku 1975, odstąpiono tego zwyczaju i zaczęto obchodzić ten odpust zawsze od czwartku do niedzieli w drugim tygodniu po odpuście Świętych Aniołów Stróżów – pisze w książce Góra Świętej Anny – centrum pielgrzymkowe Śląska Opolskiego 1945-1999 ks. profesor Andrzej Hanich. Tak będzie też w tym roku. Uroczystości rozpocznie w czwartek, 10 września, o 18.00 msza św., a zakończy suma odpustowa o 11.00 w grocie w niedzielę, 13 września.

Całą szerokością alei kalwaryjskiej

W tym samym tomie autor, historyk Kościoła i Śląska, przedstawia przebieg obchodów ukształtowany w minionych dziesięcioleciach. Zaczynały się już w środę wieczorem procesją do kalwaryjskiej kaplicy Trzeciego Upadku, gdzie modlono się o błogosławieństwo Boże i pogodę podczas obchodów. W czwartek i w piątek przybywały do sanktuarium pielgrzymki parafialne. Pod przewodnictwem księży lub świeckich przewodników kalwaryjskich, tzw. śpiewoków odprawiały prywatne (osobne dla każdej grupy) obchody kalwaryjskie.

W czwartek wieczorem miała miejsce uroczysta procesja z Najświętszym Sakramentem z bazyliki św. Anny do groty – na nabożeństwo Serca Jezusowego z kazaniem. W piątek wieczorem procesja z Najświętszym Sakramentem szła z bazyliki do Kościoła Świętego Krzyża na uroczyste nieszpory. Sobota i niedziela – główne dni odpustu – to dni wspólnych obchodów kalwaryjskich. Sobotę wypełniały obchody ku czci Męki Pańskiej. Niedzielę od świtu dróżki Maryjne.

„Rozpoczynała ją w grocie msza św. z homilią, po czym wyruszała całą szerokością alei kalwaryjskiej jedna wielka procesja z krzyżami z wszystkich grup pielgrzymkowych z duchowieństwem na czele. Za nimi szły poczty sztandarowe z poszczególnych parafii oraz szeregi dziewcząt i dzieci w bieli niosących obrazy i figury świętych na feretronach, następnie niewiasty w strojach regionalnych oraz górnicy w paradnych mundurach. Poprzedzali oni niesioną na ramionach przez kilkunastu mężczyzn dużą figurę Chrystusa dźwigającego krzyż. Za którą z kolei podążała cała rzesza pątników. Śpiewom uczestników procesji przygrywały w drodze zjednoczone w jeden zespół orkiestry dęte – złożony z trzystu, czterystu muzykantów pod batutą franciszkańskiego dyrygenta” – zapisał ks. prof. Hanich.

Wymienia on z nazwiska prowadzących przez minione pół wieku z okładem orkiestry dyrygentów w habitach. Byli nimi: o. Wacław Tytko, o. Idzi Gruca, o. Teofil Wyleżoł, o. Marek Konopiński, o. Stefan Wodarz, br. Mateusz Wiśniewski i br. Krzysztof Dziedzic.

W 1922 roku sobotnie obchody kalwaryjskie zyskały nowe nabożeństwo, które odtąd stało się nie tylko szczytem obchodów Podwyższenia Krzyża, ale przyciąga na Górę św. Anny największe w całym „sezonie” odpustowym tłumy. Jest nim wieczorne nabożeństwo ze świecami. Zwykle z udziałem nawet kilkunastu tysięcy pielgrzymów przyjeżdżających nie tylko ze Śląska Opolskiego i całego Śląska, ale także z różnych stron Polski (Kłodzko), a także z zagranicy. Jego istotnym elementem jest m.in. uczczenie krzyża i odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych.

W okresie PRL tłumy pielgrzymów najbardziej skwapliwie zdawali się przeliczać funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa. To ich tajnym wówczas notatkom zawdzięczamy wiedzę o tym, że w 1973 roku uczestniczyło w kulminacyjnym momencie obchodów 15 tysięcy osób, a rok później aż 18 tysięcy. „W czasie uroczystej procesji niesiono 26 krzyży i około 60 sztandarów kościelnych” – zanotował skwapliwie obecny na nabożeństwie służbowo pracownik bezpieki. Był tak gorliwy, że zapisał nawet numery rejestracyjne samochodów należących do państwowych przedsiębiorstw, którymi przyjechali pielgrzymi.

 

FOT. KOG

Łunę było widać z Opola

Liczby pątników musiały być naprawdę imponujące. Kiedy zmierzali oni do groty ze świecami w rękach, trzema wielkimi strumieniami, łunę z ich świec było przy dobrej pogodzie widać nawet z niektórych miejsc w Opolu.

– Byłam jeszcze dzieckiem. W którymś roku byłam chora i nie mogłam z naszą parafią na te obchody pojechać. Babcia, która z powodu wieku też została w domu, w sobotni wieczór pokazywała mi tę łunę wyraźnie widoczną z mostku niedaleko naszego domu – opowiada pani Gabriela z Opola Nowej Wsi Królewskiej. – Mam to żywo w pamięci, choć upłynęło jakieś 50 lat.

– Kiedyś rzeczywiście nabożeństwo światła poprzedzała procesja ze świecami – wspomina o. Błażej. – Pielgrzymi szli do groty trzema nurtami: z bazyliki, od Trzech Krzyży i od Domu Pielgrzyma. Z czasem tego zaniechano, bo niełatwo było ten napływający tłum tak ustawić w grocie, żeby nikt nie miał pretensji Teraz pielgrzymi przyjeżdżają do groty indywidualnie, stopniowo ją zapełniają i czekają na przyjście procesji z podświetlonym wielkim krzyżem na czele z Rajskiego Placu.

To jest fenomen tego nabożeństwa, że choć tylu pątników i czcicieli św. Anny w minionych dziesięcioleciach zmarło, pewnie równie wielu wyjechało, a poziom religijności w Polsce się obniżył, to liczby uczestników nabożeństwa ze świecami wciąż mieszczą się – w zależności od pogody – w liczbie między dziesięcioma a kilkunastoma tysiącami pielgrzymów.

– Tego nie da się do końca wytłumaczyć tylko szczególnym klimatem tego spotkania pełnego świata – przyznaje o. Błażej Kurowski, gwardian klasztoru na Górze św. Anny. – Mamy do czynienia także z jakąś tajemnicą. Ludzi scala i odprawiane na Kalwarii wcześniej (także w sobotę), nabożeństwo drogi krzyżowej z kalwaryjskimi kazaniami (pielgrzymi idą z Groty Lurdzkiej do kościoła Świętego Krzyża), i noszona tu „od zawsze” przez mężczyzn figura Chrystusa oraz wielki podświetlony krzyż, niesiony na czele procesji.

– W większości niosą je przez lata ci sami ludzie, którzy specjalnie po to na Górę św. Anny przyjeżdżają. Uczestnicy tego nabożeństwa są do niego i do tego miejsca przywiązani. Dlaczego? Tego do końca zdefiniować nie umiemy – dodaje. – Sami uczestnicy, kiedy niektórych pytamy o to przywiązanie, nie potrafią jego istoty opisać. Jedno mówią zawsze: Nie wyobrażam sobie, żeby mnie choć ten jeden raz w roku na tych wrześniowych obchodach kalwaryjskich nie było.

Lipiny są ozdobą

Na wrześniowe obchody i na nabożeństwo ze świecami przyjeżdżają nie tylko przywiązani do nich pątnicy, ale także parafie, czasem z wielowiekową już tradycją. Pytany o największe grupy parafialne obecne wtedy na Górze św. Anny ojciec Błażej wymienia parafie Gliwice-Ostropę, grupę z kilku parafii z Rybnika, św. Wawrzyńca w Strzelcach Opolskich oraz Żędowice w gminie Zawadzkie. Wspomina, że ci ostatni kiedyś przychodzili z laskami w rękach i wybijali nimi rytm śpiewanych pieśni.

– Prawdziwą ozdobą obchodów i tego nabożeństwa są pielgrzymi z parafii w Świętochłowicach – Lipinach. Przyjeżdżają w pięknych lipińskich strojach ludowych. Bardzo tę tradycję pielęgnują. Nie do końca wiem, jak to się stało, że się tak mocno do naszego sanktuarium przywiązali. Pewnie któryś z księży kiedyś dawno odkrył to miejsce i rozpoczął tradycję. Przed laty mieszkańcy Lipin nie cieszyli się dobą opinią. W archiwalnych egzemplarzach „Głosu Świętego Franciszka” można nawet przeczytać, że na Świętą Anny przyszli zaś chachary z Lipin – mówi.

– W tematyce nabożeństwa ze świecami zawsze krzyż dominuje – podkreśla gwardian. – W tym roku nabożeństwo do krzyża świętego poprzedzi Transitus, czyli upamiętnienie śmierci św. Franciszka, obchodzimy w tym roku jej 800-lecie. Nie zabraknie też na pewno tradycyjnych w tym miejscu i na tym nabożeństwie śpiewów „Abba Ojcze” czy „Krzyż i wiara” i „falowania” sztandarów, które wierni bardzo lubią. W tym roku gościem nabożeństwa ze świecami będzie franciszkański biskup pomocniczy z Krakowa o. Damian Muskus. Początek nabożeństwa o godzinie 19.00.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"! 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama WFOŚ
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Szkoda, że autor artykułu w tytule i treści skrócił grupę uczestników tylko do Kolonowskiego. Wyprawa 'śladami solnej historii' połączyła przecież seniorów z całej gminy: Staniszcz, Spóroka, Fosowskiego i Kolonowskiego. To ważne, by doceniać zaangażowanie wszystkich mieszkańców, bo sukces tej udanej wycieczki jest ich wspólnym dziełem.” Data dodania komentarza: 25.10.2026, 07:16 Źródło komentarza: Emeryci i Renciści z Kolonowskiego ruszyli śladami solnej historii G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Brawa dla pana Przemka! Dzięki za poświęcenie i wkład w odnalezieniu tego człowieka. Data dodania komentarza: 21.10.2026, 13:18 Źródło komentarza: Liczyła się każda minuta. Dzielnicowy odnalazł mężczyznę w kryzysie S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: To było zapewne „na chwilę”. On „tylko”. Pewnie włączył jeszcze światła awaryjne, bo wielu kierowców uważa, że żółte miganie daje im dodatkowe przywileje. Bo przecież musi do sklepu, do paczkomatu, wyładować towar – powód zawsze się znajdzie. I nagle, w ich mniemaniu, zakaz jazdy po chodniku przestaje obowiązywać, przepisowe 1,5 metra dla pieszych staje się zbędne, a pojazdy powyżej 3,5 tony magicznie zyskują prawo wjazdu na infrastrukturę dla pieszych. Najbardziej jednak boli fakt, że policja regularnie mija takich kierowców i kompletnie nie reaguje. To nic, że ktoś tarasuje chodnik, blokuje przejazd albo nadużywa świateł awaryjnych. Taka bierność służb tylko potęguje społeczne przyzwolenie na drogowe bezprawie. Co więcej, gdy ktoś odważy się zwrócić uwagę na auto zaparkowane na chodniku, natychmiast zostaje uznany za awanturnika i wywrotowca. W końcu „aż tak bardzo nie blokuje”, „przejść się da”, a poza tym „w tym miejscu i tak mało kto chodzi”, więc o co ten cały hałas? Dlaczego policja nie reaguje na takie zachowania z własnej inicjatywy? Dlaczego czeka wyłącznie na oficjalne zgłoszenia? Czy jej obowiązkiem nie powinno być piętnowanie wykroczeń bezpośrednio na gorącym uczynku – i to nie tylko poprzez stanie z „suszarką” na zakrętach? W całym tym artykule jedno zdanie uderza najmocniej: „cofający autem na chodniku”. Ludzie, w jakim świecie my żyjemy? Samochód jadący po chodniku? Czy to naprawdę stało się już normą? Data dodania komentarza: 9.10.2026, 19:23 Źródło komentarza: Śmiertelne potrącenie w Strzelcach Opolskich. Nie żyje kobieta J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Uwaga mieszkańcy! Jeśli przejeżdżaliście przez Zawadzkie i tam wygraliście, musicie natychmiast się przeprowadzić, bo redakcja już zdecydowała, czyim milionerem jesteście. Logika poziomu: 'zjadłem zapiekankę w Krakowie, więc jestem Krakusem'. Data dodania komentarza: 4.10.2026, 12:53 Źródło komentarza: Zawadzkie zyskało milionera. Wygrał pieniądze w loterii EuroJackpot L Autor komentarza: Polak Treść komentarza: Wielki szacunek dla naszych chłopaków za robotę, a dla tego kapusia gigantyczny wstyd! Do łopaty albo do rzucenia grosza na zbiórce go nie było, ale do pisania donosów pierwszy. Typowy polaczek, sam nic nie zrobi, a drugiemu zepsuje. Żyj teraz z tą świadomością, że cała wieś tobą gardzi. 😡 Data dodania komentarza: 29.09.2026, 17:44 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Choć intencje mieszkańców były szlachetne, to budowanie czegokolwiek w pasie drogowym, bez planów, pozwoleń i jasnej własności gruntu, było ogromną lekkomyślnością. Gdyby w niedokończoną ścianę znów uderzyło auto albo konstrukcja zawaliła się na pieszego, winnych do odpowiedzialności by nie było. Prawo jest prawem i musi być przestrzegane, nawet przy odbudowie świętości.” Data dodania komentarza: 29.09.2026, 06:58 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany
Reklama