Do zdarzenia doszło 15 września. Dzień później proboszcz dokonał zgłoszenia na policję i przekazał jako dowód nagranie z monitoringu.
Widać na nim, jak o godzinie 15.30 trzech chłopaków oraz jedna dziewczyna wjeżdża na hulajnogach do kościoła. Następnie przez pół godziny zabawiają się jeżdżąc i pokonując "przeszkody" m.in. w prezbiterium. To część świątyni przeznaczona dla duchowieństwa, gdzie znajduje się ołtarz i tabernakulum.
Policjanci szybko ustalili tożsamość trzech osób, a ustalenie czwartej to kwestia czasu. Teraz uczestnicy głupiej zabawy muszą liczyć się z poważnymi konsekwencjami.
- Prowadzimy czynności w tej sprawie, nie ma jeszcze dokonanej kwalifikacji czynu, ale takie i podobne zachowania mogą zostać zakwalifikowane jako znieważenie miejsca przeznaczonego do publicznego wykonywania kultu religijnego, a to przestępstwo - mówi mł. asp. Dorota Janać, rzeczniczka komendy powiatowej policji w Strzelcach Opolskich.
"Kościelni skejci" pod nadzór kuratora?
Dodatkowo będzie jeszcze oceniane, czy nie doszło do zniszczeń. Na posadzce z białego marmuru zostały ślady po gumowych kółkach. Nie wiadomo, czy da się go skutecznie oczyścić, a jeśli nie - jaka byłaby wartość strat. O przestępstwie mówimy wtedy, jeśli przekraczają one 800 zł.
Za przestępstwo obrazy uczuć religijnych - art. 196 Kodeksu karnego - w polskim prawie grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo kara pozbawienia wolności do lat 2. Jak dodaje Dorota Janać, w przypadku nieletnich sprawa nie podlega jednak standardowo Kodeksowi karnemu, lecz przepisom Ustawy o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich, co oznacza że sprawą zajmie się sąd rodzinny.
Jeśli nieletni mają poniżej 13 lat sąd takie zachowanie traktuje jako przejaw demoralizacji. Sąd bada sytuację w domu i może zastosować środki wychowawcze wobec dziecka, np. nadzór kuratora sądowego.
Proboszcz: Wina jest też po stronie rodziców
- Brak słów, nigdy bym nie pomyślał, że w naszym kościele może dojść do czegoś takiego - komentuje ks. proboszcz Dariusz Flak. - Cała społeczność parafialna jest zbulwersowana.
Proboszcz zaznacza, że miał obowiązek zgłoszenia tego incydentu policji, ale jego intencją nie jest karanie sprawców, tylko wdrożenie działań wychowawczych. Dwunastolatkowie są uczniami szkoły na tym samym osiedlu, gdzie znajduje się kościół i proboszcz rozmawiał już na ten temat z dyrekcją.
- Z kościoła tych młodych ludzi nie kojarzę, ale nawet w przypadku osób niewierzących konieczna jest świadomość, że każda świątynia każdego wyznania to miejsce szczególne i wymaga szacunku, zachowania ciszy i spokoju – argumentuje ks. Dariusz Flak.
- Tu tej świadomości kompletnie nie było i to jest wina dorosłych. W przypadku sprawców w tym wieku odpowiedzialność leży po stronie rodziców. Ustaliliśmy wspólnie ze szkołą, że będziemy nad tym pracować. Ta sytuacja pokazała, w jak złej kondycji jest obecnie stan wychowania: młode pokolenie nie ma dla nikogo i niczego szacunku – uważa proboszcz.
Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego".

Komentarze