Wszystko zaczęło się we wrześniu ubiegłego roku od fatalnego wypadku. Kierowca uderzył w zabytkową kapliczkę stojącą na skrzyżowaniu ulic Guznera i Chrobrego. Siła uderzenia była tak duża, że zawaliła się ściana obiektu. Mieszkańcy, chcąc uniknąć zagrożenia, szybko rozebrali uszkodzoną konstrukcję. Byli przekonani, że formalności będą proste: powiat wystąpi o odszkodowanie z OC sprawcy, a uzyskane środki pozwolą na sprawną odbudowę.
Kto jest właścicielem? Problem z papierami
Rzeczywistość szybko zweryfikowała te oczekiwania. Mimo że kapliczka stoi na działce powiatu strzeleckiego (w pasie drogi powiatowej nr 1816 O), a w przeszłości gmina dzierżawiła ją od powiatu na czas remontu z funduszy unijnych, władze powiatowe odżegnały się od jednoznacznego prawa własności.
– To, że kapliczka leży w pasie przydrożnym częściowo na naszym terenie, nie oznacza, że powiat jest jej właścicielem – tłumaczył zaraz po zdarzeniu starosta strzelecki Waldemar Gaida, podkreślając, że odszkodowanie przysługuje właścicielowi, a nie użytkownikowi, i to jego formalnie należy w pierwszej kolejności ustalić.
Dla mieszkańców stanowisko to było sporym zaskoczeniem. Kaplica to dla lokalnej społeczności coś więcej niż mała architektura, bowiem zanim w Spóroku powstał kościół, to właśnie tam skupiało się życie religijne wsi.
Gorące zebranie w sprawie kapliczki
Wobec braku przełomu i niechęci powiatu do przejęcia pełnej odpowiedzialności za procedurę odszkodowawczą, pod koniec stycznia odbyło się zebranie wiejskie. Dyskusja wywołała ogromne emocje i wyraźnie podzieliła mieszkańców. Część osób wskazywała na brak uregulowań prawnych, koszty, brak formalnego właściciela oraz ryzyko, że kolejny pojazd znów uszkodzi stojący blisko jezdni obiekt. Zwolennicy przekonywali z kolei, że to symbol wsi, którego nie wolno porzucić, a wypadek był zdarzeniem incydentalnym.
O losie kapliczki zadecydowało bardzo wyrównane głosowanie: 14 głosów – za odbudową, 11 głosów – przeciw, 2 głosy – wstrzymujące się. Mimo niewielkiej przewagi głos tradycji wygrał. Postanowiono, że na remont zostaną przeznaczone środki zebrane przez sołectwo z inicjatyw społecznych, w tym z tradycyjnego wodzenia niedźwiedzia.
Czyn społeczny zatrzymany przez donos
W wakacje mieszkańcy przeszli od słów do czynów. Podzielili się pracami i rozpoczęli własnym sumptem odbudowę. Zapał nie trwał jednak długo – do policji oraz Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego wpłynął donos informujący o prowadzeniu samowoli budowlanej, która ma stwarzać zagrożenie dla budowlańców i uczestników ruchu drogowego.
– Policja kontaktowała się ze mną w tej sprawie, rozmawiałem też z inspektorem nadzoru budowlanego. Też ubolewam, że sprawy przyjęły taki obrót, ale skoro mieszkańcy nie mogą na nikogo w tej sytuacji liczyć, to wzięli sprawę w swoje ręce i po części ich rozumiem – przyznaje sołtys Rafał Koj.
Inwestycja została natychmiast wstrzymana, a PINB otoczył obiekt taśmami ostrzegawczymi. Ponieważ kapliczka figuruje w Gminnej Ewidencji Zabytków, policja zwróciła się z zapytaniem do konserwatora zabytków, czy nie doszło do popełnienia przestępstwa. Otrzymano odpowiedź, że sprawa ma charakter procedury administracyjnej.
Co dalej z kapliczką?
Obecnie PINB prowadzi postępowanie i czeka na oficjalne stanowisko Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Opolu. Starostwo Powiatowe w Strzelcach deklaruje, że próbuje ostatecznie wyjaśnić status prawny nieruchomości.
– Inspektor Nadzoru Budowlanego zwrócił się do Opolskiego Konserwatora Zabytków z prośbą o zajęcie stanowiska w sprawie prowadzonych prac przy kapliczce. Czekamy na wydanie opinii. Po uzyskaniu stosownej decyzji Konserwatora i zapoznaniu się z wydanymi zaleceniami lub warunkami konserwatorskimi, Powiat Strzelecki na pewno podejmie działania i przyczyni się do stworzenia możliwości prowadzenia prac odtworzeniowych uszkodzonej kapliczki – zapewnia wicestarosta Waldemar Bednarek.
Urzędowe procedury i społeczny zapał
Na chwilę obecną w Spóroku obserwujemy równoległy bieg dwóch zupełnie niezależnych spraw.
Z jednej strony mamy urzędniczy paraliż, wnioski, zapytania do konserwatora i żmudne ustalanie statusu prawnego nieruchomości. Z drugiej fizyczną pracę mieszkańców, którzy, nie czekając na pieczątki, krok po kroku przywracają symbolowi swojej wsi dawny wygląd.
Pojawia się kluczowe pytanie: czy w tym zderzeniu społecznej determinacji z literą prawa uda się wypracować kompromis? Z wypowiedzi wicestarosty Waldemara Bednarka wynika deklaracja, że po uzyskaniu opinii konserwatora i zapoznaniu się z zaleceniami powiat podejmie działania, by umożliwić legalny przebieg prac odtworzeniowych. Wszystkim powinno przecież zależeć na tym samym, na bezpiecznym i estetycznym odtworzeniu ważnego dla wsi obiektu.
Pozostaje mieć nadzieję, że urzędnicy nie potraktują czynu społecznego mieszkańców wyłącznie jako wykroczenia do ukarania.
Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Komentarze