- Panie z Echa Krośnicy są wizytówką naszej gminy. Gdy gdzieś wyjeżdżam i mówię, że jestem z Izbicka, często słyszę: „A to u Was jest to Echo i ten pałac?” – mówi wójt gminy Izbicko Marzena Baksik, chwaląc je za pozytywną energię, którą potrafią zarażać innych. – Oby nam śpiewały jak najdłużej – dodaje.
Echo Krośnicy - jak to się zaczęło?
Trzeba cofnąć się o trzydzieści lat.
– Mama twierdziła, że powstawało wtedy więcej chórów. Czemu więc u nas nie miałby być? I tak skrzyknęła grupę. Nie było jeszcze komórek. Jedna powiedziała drugiej, wszystko pocztą pantoflową, tak zgłosiły się początkowo 22 panie – opowiada Krystyna Richter o tym, co zrobiła jej mama – Elżbieta Hurek, założycielka Echa Krośnicy. – Kto miał chęci do śpiewania, miał chęć chodzić na próby, to śpiewał... Nikt nas nie szkolił, nie przesłuchiwał i tak się śpiewało. Przedrukowałyśmy stare piosenki i tak się zaczęło.
Początki nie były łatwe.
– Kupiłyśmy materiał i z niego poszyłyśmy sobie spódnice – opowiada Krystyna Richter, obecna kierowniczka chóru, która przejęła prowadzenie zespołu 20 lat temu od swojej mamy.
Całkowicie oddolnie, z inicjatywy praktycznie jednej osoby, rozpoczęła się historia grupy – małej społeczności, która chciała się zintegrować wokół jednego celu. Działać, rozwijać się i, co równie ważne, kultywować wzorce i tradycje, jakie same wynosiły z domów swoich matek i babek.
Panie nie śpiewały tylko dla siebie.
– Powstałyśmy w maju i w maju zaraz był występ pod lasem. Tam był taki festyn mały i tam pierwszy raz śpiewałyśmy. Wtedy miałyśmy białe bluzki i czarne spódnice, bo jeszcze nie było strojów na pierwszy występ. Przygrywała nam pani Elżbieta Kurek z Otmic. Nie było wtedy jeszcze nawet głośników, ale dałyśmy radę – mówi prowadząca chór. – Czasami zdarzają się wpadki z graniem i śpiewaniem. Kilka razy było tak, że wyłączył nam się podkład, więc tańczyłyśmy i śpiewałyśmy a cappella – przypomina sobie mieszkanka Krośnicy.
Przez lata skład Echa się zmieniał. Panie przychodziły i odchodziły, część z racji innych obowiązków, inne z racji wieku.
– Trzeba się poświęcić i lubić śpiewać – wskazuje rozmówczyni. Przykładowo na Dniach Krośnicy Echo uczestniczyło we wszystkim. Panie nie tylko śpiewały, ale też sprzedawały kołacz, a nawet grały w piłkę nożną.
– Zorganizowałyśmy sobie trening i na drugi dzień nie mogłyśmy się ruszać, miałyśmy zakwasy, a trzeba było grać, śpiewać, a potem w domu jeszcze krowy doić – śmieje się Krystyna Richter.
Z kolejnymi występami, latami na scenie, renoma zespołu rosła.
– Jeździłyśmy do miast partnerskich: Florstadt i Teicha w Niemczech czy Osoblahy w Czechach. Urząd Marszałkowski Województwa Opolskiego wysłał nas też na targi ogrodnicze do Koblencji. Występowałyśmy w Moguncji, reprezentując województwo opolskie w ramach partnerstwa z krajem związkowym Nadrenia-Palatynat. Śpiewałyśmy tam po śląsku i niemiecku. Słuchało nas tam dużo ludzi. Mówili, że „śpiewamy po naszemu”, po śląsku. Jeździłyśmy też na Spotkania Kultur w Koszalinie. Tam występowałyśmy na dużej scenie w amfiteatrze, była pełna widownia, kilka tysięcy osób. Jeździmy też na festiwal do Walców lub na inne lokalne konkursy i przeglądy.
Nie tylko śpiewają
Swoje występy urozmaicają też tańcem czy opowiadaniem kawałów. Tym zaś, co stanowi o ich sile i popularności, jest nie tylko energia, jaka bije od nich na każdym występie. Jest również to, co prezentują na scenie.
– Na początku miałyśmy mało piosenek, a teraz mamy ich ponad dwieście – wskazuje Krystyna Richter. Część z nich jest po polsku, część po śląsku, część po niemiecku. Wiele z tych utworów pisanych jest pod konkretne wydarzenie, dożynki czy choćby ich własne 30-lecie. Całości zaś dopełniają stroje, czy to te nawiązujące do tradycji śląskich, czy też marynarskie lub wakacyjne. Panie mają ich dużo i dostosowują je do repertuaru i wydarzenia, w którym biorą udział.
Echo Krośnicy swoim śpiewem łączy trzy światy – ten należący do mniejszości niemieckiej, kultywującej dawne tradycje i język na tych ziemiach, Ślązaków i Polaków. – Jak muzyka łączy pokolenia, tak my staramy się łączyć trzy kultury – mówi prowadząca.
To połączenie kultur i tę energię widzą doskonale lokalne władze, które są dumne, iż mają u siebie takie panie.
– Echo Krośnicy można uznać za jedną z kulturalnych wizytówek powiatu strzeleckiego, szczególnie w obszarze pielęgnowania śląskiego dziedzictwa i tradycji ludowej – mówi starosta strzelecki Waldemar Gaida. – Zespół ten odgrywa kilka znaczących funkcji w budowaniu lokalnej tożsamości. Chroni on dziedzictwo kulturowe Śląska – zachowuje pieśni, melodie i sposób śpiewania charakterystyczny dla regionu. Łącząc zaś różne repertuary, choćby językowe, spaja też różne tożsamości regionalne. Promuje także miejscowość i region poza jego granicami. Grupa buduje też więzi międzypokoleniowe – wspólne śpiewanie pozwala przekazywać tradycje i wspomnienia młodszym mieszkańcom, tworząc także spójność obyczajową. Na festynach i innych uroczystościach są elementem integrującym mieszkańców.
Widać to było choćby na obchodzonym w tym roku 30-leciu grupy, w którym wzięli udział nie tylko zaproszeni goście, ale też lokalni mieszkańcy. Niektórzy z nich są prawdziwymi fanami Echa. Od lat, gdy tylko panie śpiewają w okolicy, wsiadają na rower, do auta i jeżdżą za zespołem. Nie jest to jednak zasługa tylko muzyki, a samej energii tych pań.
– Z paniami z zespołu Echo Krośnicy, a w szczególności z panią Krystyną Richter, znamy się od wielu lat. To znajomość, która z czasem przerodziła się nie tylko w bardzo dobrą współpracę, ale również w serdeczne relacje. Przez te wszystkie lata zbudowaliśmy wzajemne zaufanie i poczucie, że możemy na siebie liczyć. I myślę, że właśnie to jest w tej współpracy najcenniejsze – mówi starosta, a jego słowa mogą potwierdzić wszyscy, którzy kiedykolwiek mieli okazję współpracować z Echem nie tylko na poziomie muzycznym, ale i kulinarnym.
Panie mają w sobie tyle energii, że samo Echo Krośnicy im nie wystarcza. Wiele osób z zespołu jest też trzonem Koła Gospodyń Wiejskich, którego członkinie również prężnie działają i starają się inspirować innych. Doskonałym przykładem były choćby niedawne warsztaty prowadzone wraz z Biblioteką i Kulturą w Izbicku. Podczas nich Krystyna Richter z przyjaciółkami z Koła uczyły najmłodsze pokolenie mieszkańców gminy, jak robić klasyczną, krośnicką szpajzę czy pierniczki. Wszystko po to, by tradycja nie zaginęła i mimo upływu lat dalej była żywa.
Panie od lat jeżdżą na wiele konkursów, przeglądów i festiwali, wracając z nich z nagrodami.
Troska o przyszłość
Co jest więc obecnie największym wyzwaniem dla Echa?
– Stworzyć coś jest trudno, ale sukcesem jest dopiero coś utrzymać przez 30 lat. Myślę, że jeszcze przez parę lat będzie to wszystko funkcjonować, bo trzeba to kochać. Bo to śpiewanie, bo to próby, wyjazdy, czasami trzeba niedzielę poświęcić, ale czego się nie robi dla sławy – śmieje się Krystyna Richter.
W słowach tych czuć jednak pewną troskę o przyszłość zespołu. Chór w swoim szczytowym momencie liczył 30 osób. Obecnie w jego skład wchodzi dziewięć pań, w tym cztery z nich śpiewają od samego początku.
– Chciałabym, aby jakieś młodsze osoby też wstąpiły do naszego chóru i trochę go odmłodziły, bo się starzejemy. Jak wstępowałam, miałam 39 lat, a teraz mam 69, więc takie osoby po trzydziestce bardzo by się przydały. Żeby jakieś panie się znalazły... – zdradziła swoje marzenie podczas 30-lecia kierowniczka grupy.
Trzeba mieć nadzieję, iż znajdzie się kolejne pokolenie, które będzie chciało zasilić szeregi Echa Krośnicy. Tym bardziej że w trzeciej dekadzie XXI wieku potrzebujemy jak nigdy wcześniej tradycji, kultury i łącznika międzypokoleniowego.
– Im szybciej zmienia się świat, tym bardziej potrzebujemy rzeczy, które dają nam poczucie zakorzenienia. Tradycja przypomina nam, skąd jesteśmy, jakie mamy korzenie i co łączyło naszych rodziców, dziadków i poprzednie pokolenia. Echo Krośnicy pokazuje, że tradycja nie musi być zamknięta w skansenie. Tradycja żyje wtedy, kiedy ludzie chcą ją przeżywać i przekazywać dalej. I właśnie to robi Echo Krośnicy – zachowuje śląskie pieśni i folklor, ale jednocześnie pokazuje, że można je prezentować w sposób atrakcyjny także dla współczesnego odbiorcy. Zachęca też następne pokolenia do szukania aktywności w budowaniu śląskiej obyczajowości i jej kultywowania – podsumowuje dokonania zespołu starosta strzelecki.
Obecny skład Echa Krośnicy to:
- Edyta Zettelman,
- Jolanta Staś,
- Gertruda Piątkowska,
- Urszula Sklorz,
- Barbara Polok,
- Krystyna Kotyrba,
- Aniela Princ,
- Renata Jagusz,
- Krystyna Richter.


Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Komentarze