Gdyby miał pan wskazać jedną rzecz, która jest pozytywnym przełomem po dwóch latach pańskiej kadencji, to co by to było?
– Bez wątpienia sprawa obwodnicy. To była jedna z moich najważniejszych obietnic wyborczych i od początku kadencji konsekwentnie zabiegałem, żeby ta inwestycja wreszcie przestała być tylko planem. Przeprowadziłem wiele rozmów z przedstawicielami województwa i z parlamentarzystami. W Ministerstwie Infrastruktury spotkałem się z ministrem Dariuszem Klimczakiem. Podczas tego spotkania zadeklarowałem partycypację gminy w kosztach przygotowania dokumentacji: szukaliśmy sposobu, żeby ten projekt ruszył. W lipcu tego roku minister Stanisław Bukowiec podpisał Program Inwestycji dla przygotowania dokumentacji obwodnicy Strzelec Opolskich i jesteśmy tuż przed podpisaniem porozumienia z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad w tej sprawie. To jeszcze nie jest moment, w którym możemy powiedzieć: „budowa się rozpoczyna”. Ale jest przełom: po wielu latach oczekiwania jesteśmy bliżej realizacji tej inwestycji niż kiedykolwiek wcześniej.
A spodziewał się pan, że przyjdzie się mu mierzyć z taką falą niezadowolenia społecznego? Mamy w gminie protest za protestem. Przeciw biometanowni protestują sołectwa Warmątowice, Brzezina, Dziewkowice, Błotnica Strzelecka i Mokre Łany. Kolejne sołectwa, Sucha i Szymiszów, poskarżyły się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego na postępowanie burmistrza w sprawie zbiórki i przetwarzania odpadów. No i wiadomość z ostatniego tygodnia, czyli dwie skargi do wojewody od radnego Piotra Kolocha... Przyzna Pan, że nie wygląda to zbyt dobrze, jeśli z każdej strony płyną skargi i protesty…
– „Z każdej strony” to chyba jednak przesada, natomiast miałem świadomość, że praca burmistrza nie będzie łatwa, że niektóre decyzje będą budzić kontrowersje i że nie da się zadowolić wszystkich. Każda gmina ma takie sytuacje. Kiedy pojawia się konflikt, jest on widoczny i głośny. Tymczasem ogromna część pracy samorządu odbywa się bez wielkich emocji – przygotowujemy inwestycje, pozyskujemy pieniądze, remontujemy budynki i infrastrukturę, rozwiązujemy codzienne problemy mieszkańców. Sprawy, które pani wymieniła, są oczywiście ważne i traktuję je bardzo poważnie. Ale nie mogą one przesłonić całego obrazu funkcjonowania gminy.
W najbardziej gorącej sprawie biometanowni nie ma pan sobie nic do zarzucenia?
– Nie mam. Rozumiem obawy mieszkańców, mają oni prawo głośno je wyrażać. Ale trzeba jasno powiedzieć, że nie jestem inicjatorem tej inwestycji. Nie zapraszałem tutaj Polskiej Grupy Biogazowej. Inwestycja planowana jest na terenie prywatnym, a urząd prowadzi postępowanie w sprawie wydania decyzji środowiskowej. Plan zagospodarowania przestrzennego tego terenu również nie został uchwalony za mojej kadencji – został przyjęty w 2016 roku. To właśnie jego zapisy sprawiły, że inwestor uznał ten teren za odpowiedni dla tego rodzaju przedsięwzięcia. Jednocześnie nie oznacza to, że jako gmina pozostajemy bierni. Podczas konsultacji społecznych wpłynęło do urzędu ponad 1800 uwag i wniosków do raportu środowiskowego. One nie zostały odłożone na półkę – są elementem szczegółowej analizy. Co więcej, wspólnie z radnymi zainicjowaliśmy prace nad zmianą miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego Strzeleckiego Parku Przemysłowego, zmierzające do wprowadzenia zakazu lokalizacji biogazowni na tym terenie. Procedura trwa, jej zakończenie planowane jest pod koniec tego roku. Obecnie prowadzone są konsultacje społeczne. To pokazuje, że nie ignorujemy głosu mieszkańców, przeciwnie, wykorzystujemy te narzędzia, które zgodnie z prawem pozostają w kompetencjach gminy.
A konflikt w Suchej? Skargi do SKO i do wojewody?
– To są odrębne sprawy, które po prostu nałożyły się na siebie w czasie. W przypadku Suchej postępowanie toczyło się od 2023 roku, a plan miejscowy, na podstawie którego analizowana jest sprawa, pochodzi z 2017 roku. Jest to więc stan prawny, który zastałem, obejmując urząd. Stowarzyszenie Nowa Wizja Suchej i dwie mieszkanki Suchej złożyły skargę do Samorządowego Kolegium Odwoławczego na wydaną decyzję środowiskową. W tej chwili czekamy na rozstrzygnięcie SKO, nie chcę komentować sprawy, która jest przedmiotem postępowania odwoławczego. Podobnie nie będę komentował skarg do wojewody, których treści nie znam. Kiedy wojewoda zajmie stanowisko, będę mógł się do niego odnieść.
Każda z tych spraw to odrębny problem, ale czasem one się zazębiają, tak jak kwestia biometanowni i gminnego planu ogólnego oraz konfliktu w Suchej. Mieszkańcy oczekują, aby burmistrz chronił ich interesów. W całej gminie są banery „Burmistrzu stań po naszej stronie, a nie inwestora”. Stoi Pan po stronie mieszkańców?
– Oczywiście moim obowiązkiem jest działanie w interesie mieszkańców i całej gminnej wspólnoty, zawsze staram się tak postępować. Ale jako burmistrz jestem również organem administracji i muszę działać zgodnie z prawem i określonymi procedurami. Wydając decyzję środowiskową, muszę opierać się na raporcie środowiskowym, opiniach organów oraz na uwagach i wnioskach, które wpłynęły w ramach konsultacji. Nie mogę zastąpić procedury własną deklaracją. W przypadku Suchej decyzja środowiskowa została wydana w marcu. Na wcześniejszym etapie do urzędu nie wpłynęły uwagi ani wnioski mieszkańców, natomiast obecnie sprawa jest przedmiotem postępowania przed Samorządowym Kolegium Odwoławczym. Teraz więc – mówiąc językiem sportowym – piłka jest po stronie SKO i również czekam na rozstrzygnięcie.
A zarzut, że uchwalony 13 sierpnia plan ogólny nie uwzględnił wniosków mieszkańców w sprawie biometanowni i w sprawie terenów w Suchej, gdzie ma być prowadzona zbiórka odpadów? A uwzględniono wnioski w sprawie inwestycji, przeciwko którym protestują ludzie – o tym napisał w skardze do wojewody radny Piotr Koloch. Jak Pan to wytłumaczy?
– Jak już mówiłem, nie znam treści skargi radnego Piotra Kolocha, dlatego nie mogę jej komentować. Natomiast zgodnie z ustawą z 27 marca 2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym 17 sierpnia przekazałem Wojewodzie Opolskiemu uchwałę rady miejskiej w sprawie uchwalenia planu ogólnego gminy wraz z załącznikiem oraz dokumentacją prac planistycznych w celu oceny ich zgodności z przepisami prawa. To standardowa procedura. Mechanizm natomiast jest taki, że plan ogólny nie zastępuje miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. To one określają szczegółowe przeznaczenie terenu i konkretne zasady zagospodarowania. Plan ogólny może, ale nie musi uwzględniać złożonych wniosków i uwag. Organem właściwym do ich rozpatrzenia jest burmistrz, który przedstawia swoją propozycję radzie, a ta poprzez głosowanie może zmienić sposób ich rozpatrzenia. Istotne jest też to, że rozpatrując wnioski i uwagi, należy ważyć interes zarówno publiczny, jak i prywatny wszystkich stron.
Wspomniał pan o pracach przy zmianie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego Strzeleckiego Parku Przemysłowego, który ma nie zezwalać na budowę biometanowni. Ale plan ogólny – choć nadrzędny – tego nie zabronił...
– Te dwie kwestie się nie wykluczają. Zmiana miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego Strzeleckiego Parku Przemysłowego w zakresie wprowadzenia zakazu lokalizacji biogazowni jest w trakcie procedowania i zakończenie procedury planowane jest na koniec tego roku. Plan ogólny nie określa natomiast szczegółowych zakazów, nakazów i ograniczeń dotyczących konkretnych inwestycji. Takie ustalenia są domeną planu miejscowego. Dlatego procedura zmiany planu miejscowego, którą rozpoczęliśmy, może być i jest nadal prowadzona.
Zapytam wprost: czy prawdą jest krążąca wśród radnych informacja, że Polska Grupa Biogazowa zapowiedziała, że zażąda wielomilionowego odszkodowania od gminy. Mówi się, że to dlatego burmistrz nie chce wystąpić wprost przeciwko tej inwestycji. Odniesie się pan do tych pogłosek?
– Pierwszy raz słyszę, że Polska Grupa Biogazowa miała zapowiedzieć coś takiego. Teoretycznie każda strona może wystąpić z określonym roszczeniem. Natomiast czym innym jest samo zgłoszenie roszczenia, a czym innym jego zasadność. Na tym etapie są to wyłącznie dywagacje i nie ma podstaw, żeby je komentować.
Dwóch sołtysów zrezygnowało z funkcji w czerwcu, a jednego wciąż nie udało się wybrać, nieoficjalnie wiem, że w kolejnej wiosce sołtys mówił już mieszkańcom, że też zrezygnuje, bo nie czuje wsparcia z urzędu gminy, że czeka z decyzją tylko do przekazania wniosku w sprawie funduszu sołeckiego, aby nie przepadł, tak jak może być w Brzezinie. Brzmi niepokojąco.
– Mogę odnieść się tylko do rezygnacji, które miały miejsce. Według mojej wiedzy powodem rezygnacji sołtysa Kalinowic i sołtysa Brzeziny były sprawy osobiste. Urząd nie miał na nie wpływu. Nie będę komentować nieoficjalnych informacji dotyczących kolejnych osób, chcę jednak podkreślić, że współpraca z sołectwami jest dla mnie bardzo ważna. Nie dotarły do mnie sygnały o problemach na linii urząd – sołtysi. Zawsze jestem otwarty na spotkanie i rozmowę. Jeśli, jak pani mówi, gospodarz sołectwa nie czuje wsparcia, chętnie z nim o tym porozmawiam, zamiast toczyć dyskusję o anonimowych skargach na łamach prasy.
Społeczne emocje budzi też problem wysychania studni wody pitnej w Kosicach. Poziom wody obniżył się 7,5 metra w dwa lata, a według informacji z sierpniowej sesji to średnio 7 mm dziennie. W dyskusjach na ten temat – chociażby pod postami na profilu facebookowym naszego tygodnika – mieszkańcy pytają, czemu zezwolono na odwadnianie położonego po sąsiedzku kamieniołomu i czemu władze gminy nie mogą tego procesu powstrzymać. Czy gmina w tej sprawie należycie dopilnowała interesu społecznego i czy można jakoś ratować jeszcze tę studnię?
– Poziom wody rzeczywiście się obniża i jest to dla nas sygnał niepokojący, natomiast nie można mówić, że studnia wysycha, bo tak nie jest. Bezpieczeństwo dostaw wody traktujemy bardzo poważnie. Powodów obecnej sytuacji jest wiele, to między innymi susza hydrologiczna, jaką mamy w całym kraju. Mogę jednak zapewnić, że mieszkańcy nie zostaną bez wody. Prowadzimy działania, które mają zabezpieczyć dostawy. Trzeba też wyraźnie powiedzieć – pozwolenia wodnoprawnego nie wydaje gmina, tylko Wody Polskie. Decyzja, o której mówimy, została wydana w 2016 roku, a więc przed rozpoczęciem mojej kadencji, i znów można zadać pytanie, dlaczego żadne uwagi ze strony gminy nie zostały wtedy wniesione. A nie zostały – to fakt. Nie ograniczamy się do stwierdzenia, że „to nie jest nasze zadanie”. W wyniku działań podjętych przez gminę Dyrektor Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gliwicach 25 maja 2026 roku nałożył na spółkę Transkom Białdyga obowiązek wykonania i przedłożenia ekspertyzy dotyczącej wykonywania pozwoleń wodnoprawnych związanych z odwodnieniem zakładu górniczego „Szymiszów” i długotrwałym obniżeniem poziomu wód podziemnych. Spółka odwołała się od decyzji i sprawa jest obecnie rozpatrywana przez prezesa Wód Polskich. Równolegle robimy coś bardzo ważnego z punktu widzenia bezpieczeństwa mieszkańców – pracujemy nad dywersyfikacją źródeł zaopatrzenia w wodę. Wykonane zostały odwierty w Jędryniach i docelowo chcemy połączyć te ujęcia z istniejącym systemem wodociągowym. Naszym obowiązkiem jest zrobić wszystko, aby mieszkańcy mieli zapewnione bezpieczeństwo dostaw i jakości wody.
Przejdźmy do spraw, które uważa pan za swój sukces. Bo obwodnica może i jest bliżej, ale to są ciągle plany.
– Zacznę od sięgania po pieniądze zewnętrzne. Jesteśmy w tym bardzo skuteczni, tylko w pierwszej połowie tego roku pozyskaliśmy ponad 50 milionów złotych. To ogromna kwota i potencjał inwestycyjny. Każda złotówka z zewnątrz oznacza, że możemy zrobić więcej dla mieszkańców, nie finansując wszystkiego wyłącznie z naszego budżetu. Bardzo ważna jest dla mnie także polityka mieszkaniowa. Oddaliśmy do użytku budynek komunalny przy ul. Moniuszki, budujemy kolejne dwa. Równolegle rozwijamy mieszkalnictwo w ramach SIM. W ramach drugiego etapu inwestycji przy ul. Azaliowej powstają kolejne dwa budynki, a już planujemy następne cztery. Prowadzimy też remonty budynków komunalnych. W tym roku prace wykonano już przy ulicach Powstańców Śląskich, Opolskiej, Krakowskiej i Karola Miarki, a kolejne budynki przy ul. Wawrzyńca Świeżego są przed nami. Zakres tych działań obejmuje również poprawę efektywności energetycznej budynków.
Ważnym obszarem naszej działalności jest również pomoc społeczna i wsparcie mieszkańców, którzy znajdują się w trudniejszej sytuacji życiowej, tu mógłbym długo wymieniać wszystkie realizowane działania i w tym zakresie również skutecznie sięgamy po środki zewnętrzne. Inwestujemy również w edukację: na przykład trwa remont przedszkola w Kadłubie, pozyskaliśmy dofinansowanie na adaptację pomieszczeń szkoły w Suchej dla potrzeb przedszkola... Inwestujemy również w bezpieczeństwo, przykładem jest choćby zakup ciężkiego samochodu ratowniczo-gaśniczego dla OSP Kadłub. Pozyskaliśmy środki na rewitalizację kolejnych miejsc w mieście – między innymi Parku Renardów, Rybaczówki, skarpy na Marka Prawego, cmentarza ewangelickiego i Placu Kopernika. W planach jest modernizacja skweru pomiędzy ulicami Piłsudskiego i Jordanowską i stworzenie centrum przesiadkowego.
Rozwijamy infrastrukturę sportową i rekreacyjną, tu parę przykładów: planowana przebudowa boiska w Suchej i budowa kortu do padla przy basenie oraz gotowe już stałe pole do Disc Golfa. Nie będę już wymieniał remontów dróg, chodników, modernizacji oświetlenia i innych mniejszych przedsięwzięć – jest ich wiele i to jest właśnie ta mniej dostrzegana część pracy samorządu.
Głosy krytyczne są głośniejsze od tych pozytywnych. Jak pan chce przekonać mieszkańców, że jednak stoi po ich stronie?
– Zawsze można i trzeba poprawiać komunikację. Jestem otwarty na rozmowę i chcę, żeby mieszkańcy wiedzieli nie tylko, jakie decyzje podejmujemy, ale również dlaczego je podejmujemy. Natomiast musimy też mieć świadomość, że burmistrz nie może rozstrzygać spraw według zasady „tak, jak chcą mieszkańcy”. Czasami prawo daje nam konkretne możliwości, a czasami wyznacza granice. Jeżeli chodzi o trudne sprawy, nie uciekamy od nich. Jeżeli mieszkańcy mają obawy, rozmawiamy, analizujemy dokumenty, uczestniczymy w postępowaniach, składamy uwagi i wykorzystujemy dostępne narzędzia prawne. Ale jednocześnie moim zadaniem jest patrzeć na gminę szerzej. Muszę dbać nie tylko o rozwiązanie jednego problemu, ale o rozwój całej gminy – o mieszkania, drogi, wodę, szkoły i przedszkola, bezpieczeństwo, sport, przestrzeń publiczną i pozyskiwanie pieniędzy na te cele. W czerwcu Rada Miejska udzieliła mi wotum zaufania oraz absolutorium za wykonanie budżetu za 2025 rok. Traktuję to jako ocenę nie tylko mojej pracy, ale całego zespołu ludzi, którzy każdego dnia pracują na rzecz gminy. Oczywiście wiem, że nie wszyscy mieszkańcy będą zadowoleni z każdej decyzji. To niemożliwe. Ale chcę, żeby nawet osoby, które się ze mną nie zgadzają, miały poczucie, że urząd działa uczciwie, zgodnie z prawem i że ich głos jest słyszany. A patrząc na skalę inwestycji i pozyskanych środków, uważam, że możemy być zadowoleni z tego, co udało się zrobić w pierwszej części kadencji. I jednocześnie mam świadomość, że przed nami jeszcze bardzo dużo pracy.
Dziękuję za rozmowę.
Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego".


Komentarze