Gdy pojawił się pomysł remontu drogi z Boryczy do Krzyżowej Doliny, wiele osób przyklasnęło temu pomysłowi. Odcinek ten skracał o 9 kilometrów dojazd do pracy osobom z terenu gminy Izbicko pracującym w gminie Ozimek. Inwestycja ta rozpoczęła się po latach oczekiwań i wreszcie polna droga zamieniła się w asfaltową nitkę, która ma służyć również jako droga przeciwpożarowa w lesie. Za budowę tę płaciły nie tylko gminy Izbicko i Ozimek. Finansowana była ona również ze środków unijnych i Lasów Państwowych.
– Lasy Państwowe zgodziły się na udział w inwestycji, ale postawiły też pewne warunki. Zapisy umowy ustalały, że nie możemy im zablokować transportu drewna. Dlatego też jest tam ograniczenie tonażowe do 10 ton, z wyłączeniem pojazdów transportujących drewno z tego terenu, terenu nadleśnictwa – mówi sekretarz gminy i zastępca wójta Grzegorz Koprek.
Szybko jednak stało się jasne, że przepisy sobie, a rzeczywistość sobie.
– Drogą zaczął jeździć tranzyt pojazdów z drewnem i nie tylko z dalszych obszarów – wskazuje samorządowiec, dodając, iż były takie przypadki, że w rowie znalazła się tam np. betoniarka, czyli pojazd, który w ogóle nie ma prawa wjechać na tę drogę.
– Okna drżą, te ciężkie transporty praktycznie rozjeżdżają nam wieś – mówi sołtys Boryczy, bojąc się o swoich mieszkańców, którzy spacerują przy drogach, po których poruszają się ciężarówki z drewnem.
Jak wskazuje rzecznik prasowy policji, mł. asp. Dorota Janać, łamanie przepisów jest karalne.
– Niestosowanie się przez kierujących do ograniczenia tonażowego obowiązującego przy wjeździe do miejscowości Borycz narusza znak B-18 „zakaz wjazdu pojazdów o rzeczywistej masie całkowitej ponad … t” oraz stanowi wykroczenie określone w art. 92 § 1 Kodeksu wykroczeń w związku z § 20 ust. 4 rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych. Zgodnie z obowiązującym taryfikatorem za popełnienie tego wykroczenia kierującemu grozi mandat karny w wysokości 500 zł oraz 2 punkty karne. Ograniczenia tonażowe nie są wprowadzane bez przyczyny. Ich celem może być m.in. ochrona infrastruktury drogowej, a także poprawa bezpieczeństwa i ograniczenie ruchu ciężkich pojazdów na określonych odcinkach dróg. Kierujący są zobowiązani do respektowania obowiązującego oznakowania, a jego lekceważenie może skutkować konsekwencjami prawnymi – dodaje oficer prasowy.
Łamanie przepisów jest tym bardziej kuszące, że jadąc zgodnie z przepisami, kierowcy musieliby nadkładać kilkanaście kilometrów, co w transporcie, gdy liczy się czas, ma niebagatelne znaczenie.
Czy więc ten problem da się rozwiązać? Policja ani Inspekcja Transportu Drogowego nie są w stanie przebywać na tym odcinku cały czas. W efekcie pojawił się pomysł dotyczący instalacji monitoringu na tej trasie. Na chwilę obecną trudno jednak powiedzieć, czy dojdzie on do skutku.
Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Komentarze