Jak wyglądała Wielkanoc kilkadziesiąt lat temu? Czy dużo zwyczajów zniknęło lub zmieniło się w ciągu lat? - Mnie się zdaje, że święta wyglądały prawie tak samo jak teraz, bo staram się kultywować to, co znam, a synowa też lubi tradycję. Najpierw tworzymy pisanki, bo to robi się dużo wcześniej (najczęściej na wydmuszkach - red.). Później, w tygodniu przed Niedzielą Palmową, przygotowujemy palmy. W ostatnim tygodniu pieczemy ciasta i słodkości, żeby były świeże - mówi Bronisława Latocha z Piotrówki.
Coś jednak uległo zmianie...
- Inaczej jest z wędlinami. Moja mama, tak jak moja babcia, piekła na Wielkanoc w żeliwnym garnku całe udo wieprzowe. To była taka szynka staropolska, którą później kroiło się i podawało z chrzanem. Było to bardzo smaczne, a teraz niestety musimy kupować. Kiedyś piekło się też więcej dużych ciast. Robiło się nawet baby z 60 jajek. Teraz tego nie robimy, bo nie zostałoby zjedzone. Robimy jednak, tak jak dawniej, sałatkę z majonezem, frankfurterki czy własny chrzan - opowiada.
Jak zauważa gospodyni, kiedyś w czasie Wielkiego Postu ludzie nie piekli ciast i jedli dużo mniej mięsa.
- Mama mówiła, że "zbierało się na Wielkanoc" - przypomina sobie pani Bronisława.
Wszystko to sprawiało, że wielkanocne specjały były znacznie bardziej wyczekiwane przez domowników. Seniorka stara się kultywować i przekazywać tradycję, jakiej nauczyły ją mama i babcia.
- Moja wnuczka Łucja dużo wie, bo chce z babcią wszystko robić i każe wspominać dawne czasy - cieszy się babcia.
Co zrobić, by także w innych domach młode pokolenie było zainteresowane świątecznymi tradycjami?
- Przede wszystkim nie można rozkazywać ani narzucać, jak coś ma być robione. Ludzie muszą sami to wybrać i polubić, bo nie może to przerastać ich możliwości. Tak jak w przedszkolu - każde dziecko powinno móc coś zrobić i później się tym pochwalić. Nie można powiedzieć: "nie umiesz, nie idź, nie przeszkadzaj" - wskazuje Bronisława Latocha. - Trzeba być otwartym, odpowiadać na pytania, tłumaczyć, a czasem nawet dać spróbować w trakcie przygotowań.
Święta mają być dla nas
W tym wszystkim nie można jednak zapominać o najważniejszym.
- Święta mają być dla nas - mówi babcia Łucji. - To ma być czas radości spędzany z rodziną i bliskimi. Nie ma znaczenia, czy ktoś zdążył umyć okna czy posprzątać ogród - to nie o to chodzi.
Brudne okna nie zniszczą świąt. Wielkanoc bez kolorowych jajek jednak się nie obejdzie.
- Ja rytuję. Kroszonkę dzieli się na dwie części, a potem tworzy na nich podobne wzory. Nie jest to jednak wymóg - każdy robi tak, jak umie - mówi pani Latocha.
Idealna kroszonka
Przepis na idealną kroszonkę nie istnieje, ale jest kilka trików, które mogą pomóc...
- Przede wszystkim należy wybrać odpowiednie jajko. Idealne są białe, od kur z gospodarstw, które żyją wolno, a nie są nastawione na "masową produkcję". Wtedy skorupka jest grubsza.
Jeśli robimy wydmuszkę, skorupkę dobrze jest "wypalić", wkładając ją do piekarnika nagrzanego do 200 stopni - to ją utwardzi. Warto też używać naturalnych barwników: łusek cebuli i czosnku, kory dębu czy zielonych łupin orzecha.
Bycie zabieganym i zapracowanym nie przekreśla świąt - wiele rzeczy da się zrobić na ostatnią chwilę.
- Sklepowe farbki pozwolą szybko zabarwić jajka. Ciastka maślane są proste i szybkie do przygotowania. Żurek też można ugotować bez większego problemu - podpowiada Bronisława Latocha.
Na koniec warto podkreślić jeszcze jeden aspekt. Najważniejsze jest, by świąteczne przygotowania robić razem i z sercem - bo to właśnie wtedy rodzą się wspomnienia i emocje, które zostają na całe życie. Ta "magia", połączona z otwartością, przyciąga najmłodszych. Dzięki temu o przekazywanie tradycji nie trzeba się obawiać.
Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie - "Strzelca Opolskiego"!











Komentarze