Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 22 lipca 2026 10:31
Reklama

Wielkanoc oczami dwóch pokoleń. Czyste okna nie są najważniejsze

Święta wielkanocne to najważniejsze wydarzenie w kalendarzu chrześcijan. Czy obecnie obchodzimy je tak samo jak nasi dziadkowie? Czy znane nam tradycje będą kontynuowane przez następne pokolenia? I wreszcie - czy są sprawdzone sposoby, by przygotować wspaniałe pisanki lub słodkości na ostatni moment? O to zapytaliśmy międzypokoleniowy duet - babcię Bronisławę Latochę i jej wnuczkę Łucję.
Wielkanoc oczami dwóch pokoleń. Czyste okna nie są najważniejsze
Pani Bronisława z wnuczką Łucją

Autor: GG

Jak wyglądała Wielkanoc kilkadziesiąt lat temu? Czy dużo zwyczajów zniknęło lub zmieniło się w ciągu lat? - Mnie się zdaje, że święta wyglądały prawie tak samo jak teraz, bo staram się kultywować to, co znam, a synowa też lubi tradycję. Najpierw tworzymy pisanki, bo to robi się dużo wcześniej (najczęściej na wydmuszkach - red.). Później, w tygodniu przed Niedzielą Palmową, przygotowujemy palmy. W ostatnim tygodniu pieczemy ciasta i słodkości, żeby były świeże - mówi Bronisława Latocha z Piotrówki.

Coś jednak uległo zmianie...

- Inaczej jest z wędlinami. Moja mama, tak jak moja babcia, piekła na Wielkanoc w żeliwnym garnku całe udo wieprzowe. To była taka szynka staropolska, którą później kroiło się i podawało z chrzanem. Było to bardzo smaczne, a teraz niestety musimy kupować. Kiedyś piekło się też więcej dużych ciast. Robiło się nawet baby z 60 jajek. Teraz tego nie robimy, bo nie zostałoby zjedzone. Robimy jednak, tak jak dawniej, sałatkę z majonezem, frankfurterki czy własny chrzan - opowiada.

Jak zauważa gospodyni, kiedyś w czasie Wielkiego Postu ludzie nie piekli ciast i jedli dużo mniej mięsa.

- Mama mówiła, że "zbierało się na Wielkanoc" - przypomina sobie pani Bronisława.

Wszystko to sprawiało, że wielkanocne specjały były znacznie bardziej wyczekiwane przez domowników. Seniorka stara się kultywować i przekazywać tradycję, jakiej nauczyły ją mama i babcia.

- Moja wnuczka Łucja dużo wie, bo chce z babcią wszystko robić i każe wspominać dawne czasy - cieszy się babcia.

Co zrobić, by także w innych domach młode pokolenie było zainteresowane świątecznymi tradycjami?

- Przede wszystkim nie można rozkazywać ani narzucać, jak coś ma być robione. Ludzie muszą sami to wybrać i polubić, bo nie może to przerastać ich możliwości. Tak jak w przedszkolu - każde dziecko powinno móc coś zrobić i później się tym pochwalić. Nie można powiedzieć: "nie umiesz, nie idź, nie przeszkadzaj" - wskazuje Bronisława Latocha. - Trzeba być otwartym, odpowiadać na pytania, tłumaczyć, a czasem nawet dać spróbować w trakcie przygotowań.

Święta mają być dla nas

W tym wszystkim nie można jednak zapominać o najważniejszym.

- Święta mają być dla nas - mówi babcia Łucji. - To ma być czas radości spędzany z rodziną i bliskimi. Nie ma znaczenia, czy ktoś zdążył umyć okna czy posprzątać ogród - to nie o to chodzi.

Brudne okna nie zniszczą świąt. Wielkanoc bez kolorowych jajek jednak się nie obejdzie.

- Ja rytuję. Kroszonkę dzieli się na dwie części, a potem tworzy na nich podobne wzory. Nie jest to jednak wymóg - każdy robi tak, jak umie - mówi pani Latocha.

Idealna kroszonka

Przepis na idealną kroszonkę nie istnieje, ale jest kilka trików, które mogą pomóc...

- Przede wszystkim należy wybrać odpowiednie jajko. Idealne są białe, od kur z gospodarstw, które żyją wolno, a nie są nastawione na "masową produkcję". Wtedy skorupka jest grubsza.

Jeśli robimy wydmuszkę, skorupkę dobrze jest "wypalić", wkładając ją do piekarnika nagrzanego do 200 stopni - to ją utwardzi. Warto też używać naturalnych barwników: łusek cebuli i czosnku, kory dębu czy zielonych łupin orzecha.

Bycie zabieganym i zapracowanym nie przekreśla świąt - wiele rzeczy da się zrobić na ostatnią chwilę.

- Sklepowe farbki pozwolą szybko zabarwić jajka. Ciastka maślane są proste i szybkie do przygotowania. Żurek też można ugotować bez większego problemu - podpowiada Bronisława Latocha.

Na koniec warto podkreślić jeszcze jeden aspekt. Najważniejsze jest, by świąteczne przygotowania robić razem i z sercem - bo to właśnie wtedy rodzą się wspomnienia i emocje, które zostają na całe życie. Ta "magia", połączona z otwartością, przyciąga najmłodszych. Dzięki temu o przekazywanie tradycji nie trzeba się obawiać.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie - "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Zawadzki policyjny show. Data dodania komentarza: 14.07.2026, 15:07 Źródło komentarza: Szczęśliwy finał poszukiwań 23-letniej kobiety z Zawadzkiego G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Dość niejasny ten artykuł... Wyszła z domu za piętnaście druga po południu, a o drugiej zgłoszono jej zaginięcie i rozpoczęto poszukiwania? Czy czegoś tu nie doczytałem? Data dodania komentarza: 14.07.2026, 13:53 Źródło komentarza: Szczęśliwy finał poszukiwań 23-letniej kobiety z Zawadzkiego J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Dostęp do Małej Panwi wystarczy nam. Data dodania komentarza: 8.07.2026, 22:39 Źródło komentarza: Moc atrakcji na wakacje w gminie Kolonowskie. Co znalazło się w programie? A Autor komentarza: Goroll Treść komentarza: Najlepiej pisać komentarze podczas pracy .Czy Smok twój przełożony wie ze wykorzystując czas pracy udzielasz się na forach . Piszesz o marnotrawstwie a sam nie jesteś w porzadku . W Kolonowkiem wiemy kim jesteś . Data dodania komentarza: 8.07.2026, 17:39 Źródło komentarza: Zarośnięta rzeka i rowy w gminie Kolonowskie. Jest plan na rozwiązanie problemu J Autor komentarza: Jowita Treść komentarza: Panie Starosto Gaida a czy ma Pan tyle odwagi żeby przedstawić opinii publicznej jak w strzeleckim szpitalu wygląda rachunek kosztów a zwłaszcza poziom wynagrodzeń lekarzy (np. na wykresie). Kluczowe się również wydaje pytanie czy po doniesieniach medialnych z całej polski o patologiach w służbie zdrowa, w strzeleckim szpitalu była przeprowadzona rewizja finansowa ze strony starostwa jako właściciela szpitala? Jeśli tak to co z niej wyszło? Jeśli nie to dlaczego? Strzelecki szpital ma 42 mln długu, ten rok zamknie deficytem więc Panie Gajda czas stanąć przed mieszkańcami i odpowiedzieć na zadane pytanie. Panie Starosto zawsze może sobie Pan wziąć do pomocy Pana Romana Kolka z Jemielnicy (nie gdyś wicemarszałka województwa - na całe szczęście już nim jest) który zawsze uśmiech od ucha do ucha i jasno twierdził że służba zdrowia potrzebuje tylko forsy forsy i forsy a teraz wiemy na co te pieniądze idą. Może Romanie skomentuje to Pan a nie tylko uściski dłonie. Panie Starosto zero złotych na szpital z kasy powiatu!!! Najpierw się doi strzelecki szpital z pieniędzy, tylko podwyżki i podwyżki a potem personel szpitala obawia się konsolidacji. A co wy w tym szpitalu myślicie że podatnicy mają więcej dać żeby wyście mieli? To jest taka patologia że się w głowie nie mieści. Data dodania komentarza: 8.07.2026, 12:06 Źródło komentarza: 42 mln zł długu. Trwa spór o przyszłość strzeleckiego szpitala S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: A w tym samym numerze w Strzelcach Op. piszą, że poziom wody gruntowej spadł o 7,5 metra. I trudno jakoś ludziom połączyć fakty, najlepiej zapewnić, najlepiej na stronie głównej - "WODY NIE ZABRAKNIE". Wody będzie brakować, bo jest jej coraz mniej, staw w Jemielnicy wyschnięty, w Gąsiorowicach wyschnięty, na Małej Panwi kajakami już się nie da, bo mało wody, ale gdy bobry za darmo odtwarzają nam retencję wody, to wtedy stają się pasożytami. Ludzie, opamiętajcie się, my nie szanujemy wody, za kilka, kilkanaście lat będziemy za nią płakać. Powinniśmy zrobić wszystko, by jak najwięcej jej zachować, na łąkach, w lasach, bagnach, mokradłach, by nie pozwolić jej spływać do rzek i morza. Przekopanie rowów na łąkach od razu spowoduje jej odpływ i dalsze obniżenie jej poziomu w gruncie. Bobry robią świetną robotę zatrzymując ją na miejscu, a my wylewamy ją często bezsensownie na głupie zachcianki, jak np. właśnie w Kolonowskiem naprzeciwko kościoła, gdzie dzień w dzień jakiś mieszkaniec podlewa trawkę przy drodze, bo musi przecież mieć wokół domu zielono. To czyste marnowanie tej wody stojące w czystej kontrze do coraz powszechniej się pojawiających sygnałów, że wody mamy za mało i jest jej coraz mniej. Najprościej bobry przegonić, wodę z łąk spuścić, a wodą w kranach niech się przejmują władze, w końcu one od tego są, czy nie tak? To wygodne podejście tylko, że krótkowzroczne i bardzo egoistyczne. Data dodania komentarza: 8.07.2026, 08:47 Źródło komentarza: Zarośnięta rzeka i rowy w gminie Kolonowskie. Jest plan na rozwiązanie problemu
Reklama