Oś fabuły spektaklu stanowiły relacje jednego z bohaterów z jego matką . Była to fabuła dość przytłaczająca i ponura. Opowiadała bowiem o tym, że nie wszystkim życie układa się równie prosto.
Same nierówności społeczne mogłyby być już doskonałym motorem spektaklu. Dla młodych artystów był to jednak jedynie punkt wyjścia do pokazania zjawiska hejtu wobec głównego bohatera. Ów hejt, skryty pod płaszczem ironii i sarkazmu, doprowadził do przemiany bohatera oraz wypowiedzenia przez niego słów, których zapewne nigdy by nie powiedział.
- Trzeba poruszać problemy, które są obecne we współczesnym świecie. Mało mówi się o rodzinach, w których panuje niepokój czy brak porozumienia między dzieckiem a matką. Jest to wątek bolesny, ale myślę, że widzowie, którzy to zobaczyli, mogą później porozmawiać z dziećmi w trochę innych warunkach - mówi Grzegorz Roesner, odtwórca jednego z głównych bohaterów spektaklu.
Drugą osią przedstawienia było dochodzenie dotyczące młodej dziewczyny popełniającej przestępstwo i jej tytułowego notesu. Grupa Impuls stawiała w ten sposób przed widzami pytania o to, jak dobrze znamy ludzi wokół nas oraz czy potrafimy się z nimi porozumieć i rozmawiać. Zadawała również pytanie o to, jak tłumione emocje i niewypowiedziane problemy mogą po latach wybuchnąć ze zdwojoną siłą.
- Chciałam powiedzieć jedno słowo. Słowo, odmieniane przez wszystkie przypadki, ma największą moc. Słowa, które padły na tej scenie, bardzo mnie zdenerwowały. Ja nawet niektórych z was przestałam na chwilę lubić, ale to dlatego, że byliście bardzo dobrzy w swojej grze aktorskiej. Słowa mogą ranić, ale mogą też dodawać skrzydeł. To właśnie od słów wypowiedzianych i napisanych zaczęły się wszystkie te historie. Uważajmy na nasze słowa - mówiła dyrektor PCK Joanna Popów-Bogdoł, która spektakl ten, podobnie jak widownia wypełniająca całą salę, oglądała po raz pierwszy.
- To jest spektakl przygotowany w ciągu trzech ostatnich miesięcy. Spotykaliśmy się raz w tygodniu. Skoro dziś odbyła się jego premiera, liczę na to, że będzie jeszcze wielokrotnie wystawiany - mówił po premierze reżyser Robert Konowalik.
- Fajne, udane przedstawienie, dające dużo do myślenia. Były chwile refleksji nad tym, jak zachowuje się młodzież. Występował tam mój wnuk Marcel, który wcielił się w agresywną postać, choć taki nie jest - mówiła Izolda Malcherczyk, dumna nie tylko z wnuka, ale i z całej grupy.
Gratulacje złożyła również komendantka wojewódzka policji w Opolu Magdalena Nguyen-Fudala.
- Mamy fantastyczną młodzież, świetny, choć trudny temat. Wielkie gratulacje. My już, jako policjanci, traktujemy tę młodzież jako naszą młodzież. To był majstersztyk.
Jeśli ktoś z widzów zobaczył na scenie znajome twarze, nie ma się czemu dziwić.
- To już drugi spektakl grupy teatralnej wywodzącej się z programu "Przyszłość a Ty", która dziś działa pod nazwą Impuls - wskazuje opiekunka grupy, mł. asp. Dorota Janać, dodając, że jej podopieczni myślą już o kolejnych spektaklach po wakacjach.
Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Komentarze