Sołtys zajmuje się wieloma rzeczami - od wydawania mieszkańcom decyzji podatkowych gminy po organizację dożynek. Czasem trzeba też zająć się niepotrzebną bramą, która tylko przeszkadza lokalnej społeczności.
- 20 lutego mieliśmy spotkanie w budynku szkoły. Uczestniczyli w nim przedstawiciele rady sołeckiej, koła gospodyń wiejskich z naszej wsi, burmistrz Hubert Ibrom oraz przedstawiciel urzędu gminy. Tam była mowa o tym, że z terenu szkoły usuniemy bramę oraz furtkę. Sprawiała ona bowiem problemy z parkowaniem - mówi Sebastian Golec, sołtys Starego Ujazdu. - 21 lutego zdemontowaliśmy ją i przewieźliśmy na Maciejczykownię (miejscowa świetlica - przyp. red.) do przechowania, bo może jeszcze kiedyś się przydać.
Kilka dni później do sołtysa zgłosili się policjanci, informując go o podejrzeniu popełnienia przestępstwa - kradzieży bramy. Sprawa została zgłoszona przez dyrektora Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Ujeździe.
- Ja co do samej idei zgadzam się z panem sołtysem, że bramę i furtkę można było zlikwidować, lecz nikt z obecnych na piątkowym spotkaniu nie poinformował mnie o zgodzie burmistrza na jej likwidację. W poniedziałek w urzędzie gminy rozmawiałem z panem burmistrzem na ten temat i stwierdził on, że takiej zgody nie udzielał. Również uważam, że usunięcie bramy to dobry pomysł, który pomoże lokalnej społeczności, dodając kilka miejsc parkingowych. Brama jest jednak środkiem trwałym i przedstawia wartość księgową, dlatego w przypadku jej likwidacji muszą zostać zachowane odpowiednie procedury, za które odpowiada osoba, której środek trwały został przekazany w trwały zarząd. Jako dyrektor samorządowego zakładu budżetowego muszę postępować ściśle według przepisów prawa. Bez odpowiednich dokumentów, mimo dobrych intencji sołtysa, w świetle przepisów jest to po prostu kradzież. Wycięta brama i furtka zniknęły, więc musiałem tak postąpić. Takie są wymogi proceduralne - inaczej podczas kontroli mógłbym ponieść tego konsekwencje - tłumaczy Piotr Przygoda, dyrektor ZGKiM w Ujeździe.
Po rozmowie z mundurowymi zapadła decyzja, by brama trafiła na teren placu komunalnego, co też się stało, zamykając sprawę. Pewien niesmak jednak pozostał. Jak zauważa sołtys, służby komunalne powinny być wsparciem dla lokalnej społeczności.
- Brakuje mi wsparcia urzędu. Czasem wydaje mi się, że kiedy chcemy coś zrobić, jesteśmy traktowani jak intruzi - stwierdza.
Na szczęście jest więcej miłych chwil
Takie sytuacje należą do rzadkości. Więcej w pracy sołtysa jest miłych chwil. Jak się okazuje, jest on radcą prawnym, finansistą i negocjatorem w jednej osobie.
- Czuję się gospodarzem wsi. Ludzie mnie szanują i kiedy mają sprawy do rozwiązania, przychodzą do mnie. Pomagam w sprawach spadkowych, rozliczeniach czy kwestiach opieki nad członkami rodziny. Zdarzyło się nawet, że byłem negocjatorem pomiędzy dwoma kibicowskimi klubami i udało mi się zażegnać konflikt - mówi Sebastian Golec.
Prawdą okazuje się też stare powiedzenie: "Sołtys tyle może, ile wieś mu pomoże".
- Dobrze jest pełnić tę funkcję w Starym Ujeździe, gdzie ludzie bardzo mnie wspierają. Czyn społeczny czy zrobienie czegoś dla wsi jest tutaj na porządku dziennym - chwali lokalną wspólnotę gospodarz.
Tę dobrą atmosferę widać także na innych polach.
- Ludzie jajek mi nie dają (w podzięce - przyp. red.), bo wiedzą, że mam swoje kury. Dają natomiast wiele rzeczy materialnych dla wioski, a także wiele własnych umiejętności i pracy dla wsi. I to jest bezcenne. To, co otrzymuję, to przede wszystkim duma, że mam tak oddanych wspólnocie mieszkańców, oraz zaufanie, że mogę ich reprezentować. Nową siłą dla wsi jest reaktywowany klub LZS oraz powstałe Koło Gospodyń Wiejskich. Dużo energii daje nam też możliwość korzystania z budynku szkoły w Starym Ujeździe - wskazuje sołtys, wciąż znajdując motywację i chęć do działania. - Ogólnie daje to bardzo dużo radości.
Czy to rola dla każdego?
- To zależy od człowieka. Jeśli ktoś lubi ludzi, nie ocenia ich pochopnie i potrafi ich jednoczyć, a nie rodzić konflikty, oraz chce poświęcić trochę swojego prywatnego czasu dla wsi, to zdecydowanie powinien spróbować - zachęca Sebastian Golec. - Bycie sołtysem to przede wszystkim praca z ludźmi, słuchanie ich, rozumienie różnych punktów widzenia i szukanie rozwiązań, które będą dobre dla całej wspólnoty.
Życzenia dla naszych sołtysów
Z okazji Dnia Sołtysa zespół redakcyjny "Strzelca Opolskiego" składa wszystkim Sołtysom oraz Członkom Rad Sołeckich serdeczne życzenia i wyrazy uznania za pracę na rzecz lokalnych społeczności. Dziękujemy za zaangażowanie i troskę o sprawy mieszkańców oraz za podejmowanie inicjatyw, które integrują ludzi i budują wspólnotę. Życzymy wielu sił, satysfakcji z pełnionej funkcji, życzliwości mieszkańców oraz powodzenia w realizacji wszystkich planów dla dobra swoich miejscowości.
Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie - "Strzelca Opolskiego"!










Komentarze