– Wczoraj jeszcze byłem w odwiedzinach u mojej mamy – mówił pan Jan, syn zamordowanej seniorki. – Wszystko było normalnie, nic nie wskazywało, że może wydarzyć się jakaś tragedia. A dzisiaj rano pełno policji. Mama mieszkała z moim siostrzeńcem, jego kobietą i pasierbem. To ogromna tragedia.
Oświadczenie 17-latka: Nie jestem chory
Podwójne morderstwo w Kadłubie miało miejsce w nocy ze środy na czwartek (z 25 na 26 lutego). 17-latek po dokonaniu zbrodni zamieścił w sieci wideo, w którym oświadczył, że jest "rodzinnym mordercą". Stwierdził też, że to on odpowiada za kilka ostatnich alarmów bombowych w różnych zakątkach Polski.
W nagraniu Łukasz G. skarży się na znajomego z pracy, który miał go popychać i wyzywać. - To za dużo dla mnie, bo ja nic nie zrobiłem, a on mnie bił i wyzywał od nieudaczników. Przerastało mnie to, a ojciec mnie zmuszał do tego. To jest koniec - powiedział.
Łukasz G. dodał, że "kiedyś się ludzie zabijali i nie było problemu". Teraz to psychopata, morderca, ale ja nie jestem na nic chory. Jestem zestresowany - stwierdził.
"Rzadko wychodził do ludzi"
Łukasz G. był uczniem szkoły zawodowej. Pod koniec 2025 roku zaczął praktykę w lokalnej firmie budowlanej z Kadłuba. Pracował przy remoncie w jednej z jednostek administracji publicznej w Strzelcach Opolskich.
- Chłopak był spokojny, normalny, pracowity. Remont trwał wiele tygodni, a Łukasz nie odstawał od innych pracowników by specjalnie zwracać na siebie uwagę. Jak przychodził mówił dzień dobry, wychodząc się żegnał - mówi pracownica jednostki.
Pan Jarosław, mieszkaniec jednej z wsi niedaleko Kadłuba: - Przejeżdżam tamtędy codziennie, a rodzinę znałem. To była taka zwykła rodzina. Łukasz, kiedy podjeżdżałem, raczej siedział u siebie. W jego domu mówili mi, że wiecznie siedzi przed komputerem i gra - opowiada.
Igor chodził z Łukaszem do jednej klasy w szkole podstawowej. - Bywało, że ktoś podśmiewał się z niego, bo miał rozszczep podniebienia i tak śmiesznie mówił. Ale to były czasy, że każdy u każdego szukał jakiejś wady, żeby po prostu "pocisnąć". Raczej się nie kolegowaliśmy, chętny do zabaw na zewnątrz też zbytnio nie był. Nie sądzę, by miał wrogów. Mimo, że mieszkamy kilkadziesiąt metrów od siebie, to po podstawówce nie miałem z nim wcale kontaktu. Rzadko wychodził do ludzi - mówi.
Iwona Pietruszka, nauczycielka i doradca zawodowy z powiatu strzeleckiego: "Ten dramat z Kadłuba to też brak wsparcia" - komentuje. - "Nikt nie reagował, nikt nie wysłuchał i nikt nie pomógł… Ten jego testament jest głosem zagubionego młodego człowieka, który znikąd nie otrzymał pomocy. Świat jest coraz bardziej znieczulony, a dzieci pozostawione same sobie z komputerem…".
Apel policji w sprawie nagrań
O zbrodni w Kadłubie mundurowi dowiedzieli się z materiałów zamieszczonych w sieci. Były to nagrania przedstawiające dokonanie zbrodni przez 17-latka. W czwartek 26 lutego zaczęły krążyć po komunikatorach.
"W obliczu całej tragedii, rodzina zmarłej 87-latki i 38-latka zasługuje na uszanowanie ich prywatności. Nikt nie chciałby znaleźć się w podobnej sytuacji i oglądać śmierci ani cierpienia bliskiej osoby w Internecie" - apelowali mundurowi.
To, że w sieci pojawiły się osoby chwalące się dostępem do nagrań zbrodni oraz takie, które je publikowały, oburzyło internautów.
"Jak można udostępniać coś takiego? Przecież jest mnóstwo młodych ludzi, którzy po obejrzeniu czegoś takiego już nigdy nie będą tacy sami. Co wy ludzie robicie? Chory świat chorzy ludzie. Obrzydliwe" - skomentowała jedna z użytkowniczek Facebooka.
Łukasz G. został zatrzymany 26 lutego na terenie powiatu krapkowickiego. Najprawdopodobniej jeszcze w piątek usłyszy zarzuty i będzie tymczasowo aresztowany.










Komentarze