Strażacy przestrzegają przede wszystkim przed wchodzeniem na zamarznięte akweny. Jak wskazują, każde wejście na niesprawdzony lód to ogromne ryzyko, które może mieć tragiczne skutki.
– Wchodzenie na zamarznięte akweny jest skrajnie nieodpowiedzialne – mówi st. bryg. Paweł Poliwoda, komendant powiatowy Państwowej Straży Pożarnej w Strzelcach Opolskich. – Dzieci, szczególnie bez nadzoru, próbują korzystać z takich atrakcji. I niestety co roku odnotowujemy w Polsce liczne zdarzenia z tym związane. Dlatego kierujemy wielki apel, aby sprawdzać, jak nasze pociechy mają zamiar spędzać czas.
Zamarznięte akweny kuszą jednak nie tylko najmłodszych. Z początkiem stycznia służby interweniowały w strzeleckim parku w sprawie 61-latka, który urządził sobie lodowisko na stawie. Nawet jeśli lód wydaje się stabilny, nigdy nie mamy pewności, że jest wystarczająco gruby, by utrzymać ciężar człowieka. Może załamać się w każdym momencie. To nie miejsce do zabawy ani na spacery.
Strażacy ćwiczą
Strażacy w całym województwie wykorzystali styczniowe warunki, aby doskonalić umiejętności w zakresie ratownictwa lodowego. Takie ćwiczenia odbywają również strzeleccy funkcjonariusze.
– Nasza strażacka maksyma mówi, że umiesz to, co przećwiczyłeś, więc gdy tylko na naszych lokalnych akwenach pojawia się lód, ćwiczymy, aby przypomnieć sobie te wszystkie umiejętności, które są niezbędne do udzielenia pomocy osobie, pod którą zarwała się tafla lodu – opisuje Paweł Poliwoda. – Do obserwacji ćwiczeń zapraszamy też dzieci i młodzież, aby uwiadomić im skalę zagrożenia i przekonać, żeby nie podejmowali takich zachowań.
Co zrobić, jeśli widzimy, że pod kimś zarwał się lód?
– Koniecznie powiadommy służby, dzwoniąc na numer alarmowy 112. To podstawa, bo nie wiemy, jak potoczy się sytuacja – tłumaczy komendant Poliwoda. – Pamiętajmy, że wszelkiej pomocy udzielamy tylko wtedy, gdy sami będziemy bezpieczni. Jeśli czujemy się na siłach i zdarzenie ma miejsce w miarę blisko brzegu, dostańmy się do osoby poszkodowanej – zawsze po jej śladach, bo wiemy, że lód tutaj będzie stabilny. Róbmy to tylko w pozycji leżącej, czołgając się. Gdy dotrzemy do przerębla, podajmy jakiś przedmiot, który przedłuży nasze ręce, np. gałąź, szalik lub inny element ubrania. Nigdy nie podajemy własnej ręki, ponieważ poszkodowany może wciągnąć nas do wody. Będziemy musieli działać szybko, bo już po około 2-3 minutach stracimy chwytność. Ewakuujmy się w tę stronę, z której przyszliśmy.
Uważajmy na drogach
Ferie to również czas wyjazdów. Pogoda i warunki na drogach niejednokrotnie potrafią zaskoczyć. Jak być bezpiecznym w trasie?
– Przede wszystkim zadbajmy o stan techniczny naszych pojazdów, w tym o ogumienie, układ hamulcowy czy naładowany akumulator. Miejmy też zatankowany bak – radzi st. bryg. Piotr Zdziechowski, zastępca komendanta powiatowego PSP w Strzelcach Opolskich. – Nie zapominajmy o naładowanym telefonie i podstawowym sprzęcie jak latarki, koce czy powerbanki. Nigdy nie wiemy, co może się przydarzyć i czy nie utkniemy w korku.
Strażacy podkreślają: zawsze zachowujmy roztropność i rozwagę na drodze.
– Nie spieszmy się i jedźmy adekwatnie do warunków pogodowych oraz warunków panujących na drodze – mówi Piotr Zdziechowski. – Jeśli jedziemy w konkretny rejon, sprawdźmy prognozę pogody, jaką przewiduje się na miejscu. Gdyby doszło do zdarzenia drogowego, włączmy światła awaryjne, zjedźmy do boku i nasłuchujmy, czy nie jadą za nami inne pojazdy. Pamiętamy, żeby nie opuszczać auta. Zróbmy to dopiero wtedy, gdy będziemy przekonani, że będziemy bezpieczni. Udajmy się za barierki i poczekajmy na służby ratunkowe.
Bezpieczeństwo zaczyna się w domu
Bezpieczni musimy być też w domach. Wciąż trwa sezon grzewczy, który generuje wiele niebezpieczeństw. Jednym z nich są pożary w kominach.
– W 2025 roku odnotowaliśmy 32 takie zdarzenia, a w tym już kolejne. To pokazuje, że ciągle jest powód, aby o tym mówić i apelować, abyśmy o te przewody dymowe dbali – stwierdza komendant Paweł Poliwoda.
Pożar w kominie stanowi bezpośrednie zagrożenie dla całego budynku, stąd jest tak niebezpieczny.
– Niestety jest dużo zdarzeń, gdzie pożar w kominie przenosi się na konstrukcję dachu i resztę budynku, przynosząc duże starty – mówi Paweł Poliwoda. – Regularna konserwacja przewodów może zapobiec takim sytuacjom, ale również uchroni nas zamontowany czujnik dymu. Urządzenie ostrzeże, gdy zadzieje się coś niedobrego, a wtedy łatwiej opanować ogień.
Do takich pożarów dochodzi również w nocy, gdy czujność jest obniżona.
– To najgorsza pora, ponieważ możemy nie zareagować na niebezpieczeństwo. Wtedy czujka uratuje nie tylko mienie, ale przede wszystkim zdrowie i życie – wskazuje wicekomendant Zdziechowski. – Ponadto wykonajmy przegląd urządzeń grzewczych. To ważne, abyśmy w naszych domach byli bezpieczni – zarówno my, jak i pozostali domownicy.
W sezonie grzewczym wzrasta także ryzyko zatrucia czadem, czyli tlenkiem węgla. To poważne zagrożenie, którego nie jesteśmy w stanie wykryć żadnym zmysłem. Tlenku węgla nie widzimy, nie czujemy i nie słyszymy. Tutaj również pomoże stosowny czujnik. Ich ceny zaczynają się już od kilkudziesięciu złotych.
– To przede wszystkim inwestycja w bezpieczeństwo, bo urządzenia rzeczywiście ratują – podkreśla Piotr Zdziechowski. – Jeśli ktoś z naszego otoczenia nie posiada czujki dymu bądź czujki tlenku węgla, to doskonały pomysł na prezent – urodzinowy, na imieniny lub jakąkolwiek inną okazję. Sami też wyposażmy się w czujkę adekwatną do naszego urządzenia grzewczego. A jeżeli już taką posiadamy, nie zapominajmy o regularnej wymianie baterii, aby skutecznie nas chroniła.
O poradach strażaków warto pamiętać nie tylko w ferie, a przez cały czas.
– Nasze bezpieczeństwo w dużej mierze zależy od nas samych – podsumowują komendanci strzeleckiej PSP, zachęcając do troski o siebie i innych.
Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!








Komentarze