Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 21 października 2026 20:45
Reklama

Spokojny spacer zmienił się w dramat. Atak psów w Otmicach

Pies to przyjaciel człowieka, oddany kompan. Jednak nawet u największego kanapowca drzemie instynkt. O tym, jak pies może być niebezpieczny, świadczą wydarzenia z Otmic.
Spokojny spacer zmienił się w dramat. Atak psów w Otmicach
Nie obyło się bez szycia

Autor: fot. freepik.com / zdjęcie ilustracyjne / archiwum prywatne

To był zwykły dzień. Pani Bernadeta wyszła ze swoim psem na spacer. Przechadzała się jak zwykle dróżką między polami. Jej czworonóg szedł przy niej na smyczy. Gdy kobieta wracała już do domu, niespełna sto metrów od nieruchomości zobaczyła, że biegną w jej stronę trzy psy. 

- Obawiałam się ich, ale nie uciekałam. Myślałam: podbiegną, obwąchają się, jak to psy i pójdą - opowiada mieszkanka Otmic.

Niestety 3 stycznia br. wydarzenia potoczyły się zupełnie inaczej.

Psy, zarówno ten należący do kobiety, jak i biegające wolno, zaczęły na siebie szczekać. Kilka sekund później ujadanie zmieniło się w atak. Kobieta trzymała swojego czworonoga koło siebie, by był jak najbliżej. Liczyła, że tamte zwierzęta uciekną, ale one dalej napierały.

- Zaczęłam wrzeszczeć, bo widziałam kogoś chodzącego po polu. Krzyczałam: "Weźcie te psy! Zabierzcie stąd te psy!" i ten ktoś przybiegł. Okazało się, że to był ich właściciel - relacjonuje.

Mężczyźnie początkowo udało się zabrać zwierzęta, ale te szybko wróciły i ponowiły atak.

- W pewnym momencie myślałam, że one zagryzły mojego psa - wspomina.

Zwierzę na szczęście żyło, jednak zaczęło się szarpać, przez co kobieta dwa razy się przewróciła. W pewnym momencie poczuła ból.

- Pamiętam jedno ugryzienie. Pamiętam, że zawołałam "on mnie ugryzł", a potem już nie czułam nic więcej, żadnych ugryzień - mówi poszkodowana. 

Po chwili szamotaniny z psami, podczas której mężczyźnie, za cenę pogryzienia, udało się w końcu zabrać psy, kobieta wróciła do domu. Tam zapadła decyzja, by jechać do szpitala. Pani Bernadeta była w szoku. Dopiero jak adrenalina przestała działać, poczuła ból.

- Do domu doszłam sama, ale gdy dojechaliśmy do szpitala, to już nie umiałam wyjść z auta - wspomina.

Okazało się, że rany wymagają szycia. Na jednej nodze, na łydce, lekarze musieli założyć czternaście szwów, na drugiej rana znajdowała się nad kostką, gdzie trzeba było wykonać trzy szwy. Poszkodowana przez pewien czas po ataku musiała poruszać się o kulach. Lekarz, widząc zaś co się stało, wezwał policję. Sprawa jest w toku.

Biegają samopas

Opisywana wyżej sytuacja była punktem kulminacyjnym wydarzeń, które miały miejsce w Otmicach. Psy biegające swobodnie po ulicach i terenach zielonych tej wsi to nie sporadyczne przypadki, będące efektem tego, że komuś zwierzę zerwało się ze smyczy czy wybiegło, zanim właściciel zdążył domknąć bramę...

- One są wręcz wypuszczane - mówi sołtys Roman Larisz, wskazując, iż sytuacja ta się powtarza. - Na jednej ulicy jest parę zwierząt, na które trafiamy często i to są ciągle jedne i te same psy biegające luzem - zauważa.

Czworonogi w okolicy, nie licząc opisanego wyżej przypadku, nie zaatakowały nikogo więcej. Budzą one jednak pewien niepokój, zwłaszcza wśród opiekunów dzieci wracających ze szkoły.

- Zdarza się, że rodzice zgłaszają problem, gdy w danym miejscu stoi pies i dziecko boi się przejść - mówi sołtys. - Zwierzęta te zwykle są spokojne, ale nie można dziwić się rodzicom, zwłaszcza po wydarzeniach z początku stycznia.

Sytuacja z Otmic nie jest odosobniona. Podobnych w całym powiecie jest wiele.

Co za to grozi

- Właściciel lub opiekun psa odpowiada za jego zachowanie. Dotyczy to zarówno sytuacji, gdy pies przebywa pod nadzorem, jak i wtedy, gdy np. ucieknie z posesji - mówi mł. asp. Dorota Janać, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Strzelcach Opolskich. - Puszczanie psa bez nadzoru może stanowić realne zagrożenie dla bezpieczeństwa mieszkańców, w szczególności dzieci, osób starszych, rowerzystów oraz innych właścicieli zwierząt.

- Działania tego typu są zagrożone szeregiem sankcji. Zgodnie z wytycznymi Kodeksu cywilnego, osoba, która posiada zwierzę lub się nim opiekuje, ponosi odpowiedzialność za szkody wyrządzone przez zwierzę - zarówno na osobie, jak i w mieniu - wskazuje rzeczniczka. 

Właściciel czworonoga biegającego bez nadzoru może odpowiadać jeszcze na podstawie Kodeksu wykroczeń, który mówi o niedochowaniu środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia. Grozi za to nagana, grzywna do tysiąca złotych, a w skrajnych przypadkach nawet ograniczenie wolności.

- W praktyce oznacza to, że konsekwencje mogą dotyczyć m.in. przypadków, gdy pies samodzielnie wydostaje się z posesji i stwarza zagrożenie w miejscu publicznym. W przypadku poważnych skutków zdarzenia (np. ciężkich obrażeń), sprawa może również podlegać ocenie pod kątem odpowiedzialności karnej na zasadach ogólnych - wskazuje Dorota Janać.

Zapisane w genach

Co zrobić, gdy spotkamy psa, którego nie znamy i co do którego zamiarów nie jesteśmy pewni?

Jak zauważa Katarzyna Zamierowska - trener, treser, zoopsycholog i behawiorysta psów - należy pamiętać o kilku podstawowych zasadach.

- Pies pochodzi od wilka i jest drapieżnikiem. Nie można przed nim uciekać. Drapieżnik bowiem goni, ma to zapisane w genach. Po drugie, gdy pies zbliży się do nas, nie patrzmy mu w oczy. Dla czworonoga jest to forma mierzenia się z nim. Unikamy więc jego wzroku, odwracając głowę. Uważajmy też, by nie robić gwałtownych ruchów, gdy istnieje groźba ataku. Pies może podejść z ciekawości, aby obwąchać lub zdobyć jakiś smakołyk. Niekoniecznie musi to być działanie wrogie. Trzeba więc pamiętać, że pies dzieli rzeczy na te, które są dla niego bezpieczne i niebezpieczne. W przypadku zagrożenia pies ma dwie możliwości działania: ucieczkę lub atak. By więc tego ostatniego uniknąć, zachowujemy się spokojnie, nie krzyczymy, starajmy się robić wszystko, by nie pobudzać zwierzęcia i nie zagradzać mu drogi ucieczki - radzi ekspertka.

Innym aspektem, na który zwraca uwagę, jest to, by nie schylać się i nie kucać do psa, stajemy się bowiem wtedy mniejszą, łatwiejszą zdobyczą. Gdy stoimy, pies ma też trudniejszy dostęp do naszej twarzy czy szyi.

Ekspertka wskazuje, że nawet mały york może ugryźć, dlatego też właściciel musi być za niego odpowiedzialny i pamiętać o tym, iż to tylko zwierzę.

Ból i cierpienie, jakie były skutkiem opisywanych w tym tekście wydarzeń, powinny być wyraźnym sygnałem ostrzegawczym dla wszystkich.

- Przypominamy, że smycz i właściwy nadzór nad zwierzęciem to nie tylko kwestia przepisów, ale przede wszystkim bezpieczeństwa mieszkańców - mówi oficer prasowy. - Wystarczy chwila nieuwagi lub lekceważenie obowiązków właściciela, by doszło do dramatu. Odpowiedzialność za psa nie kończy się na własnym podwórku, to realny obowiązek wobec sąsiadów, dzieci i wszystkich mieszkańców miejscowości.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama WFOŚ
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Brawa dla pana Przemka! Dzięki za poświęcenie i wkład w odnalezieniu tego człowieka. Data dodania komentarza: 21.10.2026, 13:18 Źródło komentarza: Liczyła się każda minuta. Dzielnicowy odnalazł mężczyznę w kryzysie S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: To było zapewne „na chwilę”. On „tylko”. Pewnie włączył jeszcze światła awaryjne, bo wielu kierowców uważa, że żółte miganie daje im dodatkowe przywileje. Bo przecież musi do sklepu, do paczkomatu, wyładować towar – powód zawsze się znajdzie. I nagle, w ich mniemaniu, zakaz jazdy po chodniku przestaje obowiązywać, przepisowe 1,5 metra dla pieszych staje się zbędne, a pojazdy powyżej 3,5 tony magicznie zyskują prawo wjazdu na infrastrukturę dla pieszych. Najbardziej jednak boli fakt, że policja regularnie mija takich kierowców i kompletnie nie reaguje. To nic, że ktoś tarasuje chodnik, blokuje przejazd albo nadużywa świateł awaryjnych. Taka bierność służb tylko potęguje społeczne przyzwolenie na drogowe bezprawie. Co więcej, gdy ktoś odważy się zwrócić uwagę na auto zaparkowane na chodniku, natychmiast zostaje uznany za awanturnika i wywrotowca. W końcu „aż tak bardzo nie blokuje”, „przejść się da”, a poza tym „w tym miejscu i tak mało kto chodzi”, więc o co ten cały hałas? Dlaczego policja nie reaguje na takie zachowania z własnej inicjatywy? Dlaczego czeka wyłącznie na oficjalne zgłoszenia? Czy jej obowiązkiem nie powinno być piętnowanie wykroczeń bezpośrednio na gorącym uczynku – i to nie tylko poprzez stanie z „suszarką” na zakrętach? W całym tym artykule jedno zdanie uderza najmocniej: „cofający autem na chodniku”. Ludzie, w jakim świecie my żyjemy? Samochód jadący po chodniku? Czy to naprawdę stało się już normą? Data dodania komentarza: 9.10.2026, 19:23 Źródło komentarza: Śmiertelne potrącenie w Strzelcach Opolskich. Nie żyje kobieta J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Uwaga mieszkańcy! Jeśli przejeżdżaliście przez Zawadzkie i tam wygraliście, musicie natychmiast się przeprowadzić, bo redakcja już zdecydowała, czyim milionerem jesteście. Logika poziomu: 'zjadłem zapiekankę w Krakowie, więc jestem Krakusem'. Data dodania komentarza: 4.10.2026, 12:53 Źródło komentarza: Zawadzkie zyskało milionera. Wygrał pieniądze w loterii EuroJackpot L Autor komentarza: Polak Treść komentarza: Wielki szacunek dla naszych chłopaków za robotę, a dla tego kapusia gigantyczny wstyd! Do łopaty albo do rzucenia grosza na zbiórce go nie było, ale do pisania donosów pierwszy. Typowy polaczek, sam nic nie zrobi, a drugiemu zepsuje. Żyj teraz z tą świadomością, że cała wieś tobą gardzi. 😡 Data dodania komentarza: 29.09.2026, 17:44 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Choć intencje mieszkańców były szlachetne, to budowanie czegokolwiek w pasie drogowym, bez planów, pozwoleń i jasnej własności gruntu, było ogromną lekkomyślnością. Gdyby w niedokończoną ścianę znów uderzyło auto albo konstrukcja zawaliła się na pieszego, winnych do odpowiedzialności by nie było. Prawo jest prawem i musi być przestrzegane, nawet przy odbudowie świętości.” Data dodania komentarza: 29.09.2026, 06:58 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany J Autor komentarza: jestem ze wsi Treść komentarza: Przecież to od ostatnich wyborów księstwo a nie gmina. Monowładza, ignorowanie zapytań radnych, przekonanie o własnej nieomylności. Do tego zgłoszenia w aplikacji, którą rządzący sami wprowadzili w życie są ignorowane, zostają bez odpowiedzi lub z opryskliwą odpowiedzią z stylu "to nie pilna sprawa". Ludzie tam na górze! My obywatele jesteśmy waszymi pracodawcami. Nie zapominajcie o tym! Data dodania komentarza: 16.09.2026, 10:00 Źródło komentarza: Radiowóz niezgody w Strzelcach Opolskich. Wielka kłótnia o pieniądze
Reklama