Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 30 stycznia 2026 07:23
Reklama
Reklama

Spokojny spacer zmienił się w dramat. Atak psów w Otmicach

Pies to przyjaciel człowieka, oddany kompan. Jednak nawet u największego kanapowca drzemie instynkt. O tym, jak pies może być niebezpieczny, świadczą wydarzenia z Otmic.
Spokojny spacer zmienił się w dramat. Atak psów w Otmicach
Nie obyło się bez szycia

Autor: fot. freepik.com / zdjęcie ilustracyjne / archiwum prywatne

To był zwykły dzień. Pani Bernadeta wyszła ze swoim psem na spacer. Przechadzała się jak zwykle dróżką między polami. Jej czworonóg szedł przy niej na smyczy. Gdy kobieta wracała już do domu, niespełna sto metrów od nieruchomości zobaczyła, że biegną w jej stronę trzy psy. 

- Obawiałam się ich, ale nie uciekałam. Myślałam: podbiegną, obwąchają się, jak to psy i pójdą - opowiada mieszkanka Otmic.

Niestety 3 stycznia br. wydarzenia potoczyły się zupełnie inaczej.

Psy, zarówno ten należący do kobiety, jak i biegające wolno, zaczęły na siebie szczekać. Kilka sekund później ujadanie zmieniło się w atak. Kobieta trzymała swojego czworonoga koło siebie, by był jak najbliżej. Liczyła, że tamte zwierzęta uciekną, ale one dalej napierały.

- Zaczęłam wrzeszczeć, bo widziałam kogoś chodzącego po polu. Krzyczałam: "Weźcie te psy! Zabierzcie stąd te psy!" i ten ktoś przybiegł. Okazało się, że to był ich właściciel - relacjonuje.

Mężczyźnie początkowo udało się zabrać zwierzęta, ale te szybko wróciły i ponowiły atak.

- W pewnym momencie myślałam, że one zagryzły mojego psa - wspomina.

Zwierzę na szczęście żyło, jednak zaczęło się szarpać, przez co kobieta dwa razy się przewróciła. W pewnym momencie poczuła ból.

- Pamiętam jedno ugryzienie. Pamiętam, że zawołałam "on mnie ugryzł", a potem już nie czułam nic więcej, żadnych ugryzień - mówi poszkodowana. 

Po chwili szamotaniny z psami, podczas której mężczyźnie, za cenę pogryzienia, udało się w końcu zabrać psy, kobieta wróciła do domu. Tam zapadła decyzja, by jechać do szpitala. Pani Bernadeta była w szoku. Dopiero jak adrenalina przestała działać, poczuła ból.

- Do domu doszłam sama, ale gdy dojechaliśmy do szpitala, to już nie umiałam wyjść z auta - wspomina.

Okazało się, że rany wymagają szycia. Na jednej nodze, na łydce, lekarze musieli założyć czternaście szwów, na drugiej rana znajdowała się nad kostką, gdzie trzeba było wykonać trzy szwy. Poszkodowana przez pewien czas po ataku musiała poruszać się o kulach. Lekarz, widząc zaś co się stało, wezwał policję. Sprawa jest w toku.

Biegają samopas

Opisywana wyżej sytuacja była punktem kulminacyjnym wydarzeń, które miały miejsce w Otmicach. Psy biegające swobodnie po ulicach i terenach zielonych tej wsi to nie sporadyczne przypadki, będące efektem tego, że komuś zwierzę zerwało się ze smyczy czy wybiegło, zanim właściciel zdążył domknąć bramę...

- One są wręcz wypuszczane - mówi sołtys Roman Larisz, wskazując, iż sytuacja ta się powtarza. - Na jednej ulicy jest parę zwierząt, na które trafiamy często i to są ciągle jedne i te same psy biegające luzem - zauważa.

Czworonogi w okolicy, nie licząc opisanego wyżej przypadku, nie zaatakowały nikogo więcej. Budzą one jednak pewien niepokój, zwłaszcza wśród opiekunów dzieci wracających ze szkoły.

- Zdarza się, że rodzice zgłaszają problem, gdy w danym miejscu stoi pies i dziecko boi się przejść - mówi sołtys. - Zwierzęta te zwykle są spokojne, ale nie można dziwić się rodzicom, zwłaszcza po wydarzeniach z początku stycznia.

Sytuacja z Otmic nie jest odosobniona. Podobnych w całym powiecie jest wiele.

Co za to grozi

- Właściciel lub opiekun psa odpowiada za jego zachowanie. Dotyczy to zarówno sytuacji, gdy pies przebywa pod nadzorem, jak i wtedy, gdy np. ucieknie z posesji - mówi mł. asp. Dorota Janać, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Strzelcach Opolskich. - Puszczanie psa bez nadzoru może stanowić realne zagrożenie dla bezpieczeństwa mieszkańców, w szczególności dzieci, osób starszych, rowerzystów oraz innych właścicieli zwierząt.

- Działania tego typu są zagrożone szeregiem sankcji. Zgodnie z wytycznymi Kodeksu cywilnego, osoba, która posiada zwierzę lub się nim opiekuje, ponosi odpowiedzialność za szkody wyrządzone przez zwierzę - zarówno na osobie, jak i w mieniu - wskazuje rzeczniczka. 

Właściciel czworonoga biegającego bez nadzoru może odpowiadać jeszcze na podstawie Kodeksu wykroczeń, który mówi o niedochowaniu środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia. Grozi za to nagana, grzywna do tysiąca złotych, a w skrajnych przypadkach nawet ograniczenie wolności.

- W praktyce oznacza to, że konsekwencje mogą dotyczyć m.in. przypadków, gdy pies samodzielnie wydostaje się z posesji i stwarza zagrożenie w miejscu publicznym. W przypadku poważnych skutków zdarzenia (np. ciężkich obrażeń), sprawa może również podlegać ocenie pod kątem odpowiedzialności karnej na zasadach ogólnych - wskazuje Dorota Janać.

Zapisane w genach

Co zrobić, gdy spotkamy psa, którego nie znamy i co do którego zamiarów nie jesteśmy pewni?

Jak zauważa Katarzyna Zamierowska - trener, treser, zoopsycholog i behawiorysta psów - należy pamiętać o kilku podstawowych zasadach.

- Pies pochodzi od wilka i jest drapieżnikiem. Nie można przed nim uciekać. Drapieżnik bowiem goni, ma to zapisane w genach. Po drugie, gdy pies zbliży się do nas, nie patrzmy mu w oczy. Dla czworonoga jest to forma mierzenia się z nim. Unikamy więc jego wzroku, odwracając głowę. Uważajmy też, by nie robić gwałtownych ruchów, gdy istnieje groźba ataku. Pies może podejść z ciekawości, aby obwąchać lub zdobyć jakiś smakołyk. Niekoniecznie musi to być działanie wrogie. Trzeba więc pamiętać, że pies dzieli rzeczy na te, które są dla niego bezpieczne i niebezpieczne. W przypadku zagrożenia pies ma dwie możliwości działania: ucieczkę lub atak. By więc tego ostatniego uniknąć, zachowujemy się spokojnie, nie krzyczymy, starajmy się robić wszystko, by nie pobudzać zwierzęcia i nie zagradzać mu drogi ucieczki - radzi ekspertka.

Innym aspektem, na który zwraca uwagę, jest to, by nie schylać się i nie kucać do psa, stajemy się bowiem wtedy mniejszą, łatwiejszą zdobyczą. Gdy stoimy, pies ma też trudniejszy dostęp do naszej twarzy czy szyi.

Ekspertka wskazuje, że nawet mały york może ugryźć, dlatego też właściciel musi być za niego odpowiedzialny i pamiętać o tym, iż to tylko zwierzę.

Ból i cierpienie, jakie były skutkiem opisywanych w tym tekście wydarzeń, powinny być wyraźnym sygnałem ostrzegawczym dla wszystkich.

- Przypominamy, że smycz i właściwy nadzór nad zwierzęciem to nie tylko kwestia przepisów, ale przede wszystkim bezpieczeństwa mieszkańców - mówi oficer prasowy. - Wystarczy chwila nieuwagi lub lekceważenie obowiązków właściciela, by doszło do dramatu. Odpowiedzialność za psa nie kończy się na własnym podwórku, to realny obowiązek wobec sąsiadów, dzieci i wszystkich mieszkańców miejscowości.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: -2°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1005 hPa
Wiatr: 18 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama