Już po raz 25. w sobotę, 24 stycznia, w Suchej odbyło się wodzenie niedźwiedzia. Barwny, wesoły i głośny korowód przemaszerował przez wioskę, odwiedzając wszystkie domostwa. Zgodnie z przesądem, odwiedziny bera mają przegonić wszelkie troski i przynieść szczęście oraz pomyślność na cały rok.
– Cieszę się i jestem dumny z tego, że od 25 lat w naszym sołectwie kultywowana jest tradycja wodzenia niedźwiedzia – mówi Damian Dobrowolski, sołtys Suchej. – To piękny przykład tego, jak wspólnie pielęgnujemy lokalne śląskie zwyczaje, przekazując je kolejnym pokoleniom. Dawniej wierzono, że ten rytuał, taniec gospodarzy z niedźwiedziem, wypędza złe moce, zimę i nieszczęścia, a przynosi szczęście, dostatek oraz urodzaj. Niech i dziś nasze śląskie bery, oprócz dobrej zabawy, niosą ze sobą pomyślność i dobrobyt, tak jak wierzono od pokoleń.

Niedźwiedziowi, który przodował pochodowi, tradycyjnie towarzyszyli ksiądz, strażak, policjant, wróżka, franciszkanin, śmierć, pielęgniarka, cyganka, diabeł, para młoda czy leśniczy. Oczywiście, nie zabrakło tańców bera z gospodyniami, którym wtórowały dźwięki orkiestry, zapewnione przez miejscowych i zaprzyjaźnionych muzyków.
Ber ze swoją ferajną przejdzie ulicami Suchej jeszcze 31 stycznia. Następnie obędzie się wspólna zabawa.
– Z uzbieranych darów i datków zorganizowana zostanie zabawa taneczna dla mieszkańców, podczas której symbolicznie zostanie „zastrzelony” niedźwiedź przez myśliwego – dodaje sołtys. – Obrzęd ten oznacza zakończenie sporów i krzywd, jakie przyniósł miniony rok. Następnie pielęgniarka wyciąga z niedźwiedzia małego niedźwiadka, co symbolizuje narodziny nowego życia oraz początek nowego, lepszego roku.
Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!






Komentarze