Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 29 października 2026 06:10
Reklama

Niezwykła historia rolnika z Grodziska, co hrabiego Renarda w wyborach pokonał

Z okazji dnia opy, dziś o moim prapraopie - Michaelu. Informacje o nim zawdzięczam temu, że był człowiekiem zadziornym. Historia pokazuje, że po takich znajdujemy więcej śladów w archiwach, niż po pokornych.
Niezwykła historia rolnika z Grodziska, co hrabiego Renarda w wyborach pokonał
Zgromadzenie w Berlinie. Może gdzieś tam siedzi Michael z Grodziska, prapraopa Anny Joanny Mrohs.

Pierwszy ślad to nie kto inny jak sławny niemiecki pisarz z Kluczborka Gustaw Freytag. Pisze on nawet list "Do gospodarza Michaela Mros" w roku rewolucyjnym 1848. 

Pisarz artykułuje w liście swoją niekorzystną opinię wobec Michaela. Według Freytaga, Mros ma być niedouczonym, nierozgarniętym wasserpolakiem, nie mówiącym po niemiecku, ale nienawidzącym Polaków. Opinia krążąca po okolicy ma być też nie najlepsza. Rzekomo ma być on uparty, kłótliwy i największym awanturnikiem w okolicy. Ma być także przeciwnikiem króla i monarchii, gdyż król już niejednego grosza go pozbawił. Freytag zarzuca mu, że jest zwolennikiem wolności dla każdego bez wyjątku, wolności pracy a także, o zgrozo, powszechnego prawa do zbierania leżaniny (suche drewno leżące na gruncie) drewna w „pańskim lesie”. Zarzuca mu, że jest za emancypacją żydów. Stwierdza, że nie lubi on Polaków, co jest „starą odrazą polskich Górnoślązaków”. 

To opinia, ale jakie są fakty? 

Fatalna sytuacja społeczna, zaniechanie wprowadzenia koniecznych reform, bieda, złe zbiory, powodzie i epidemia tyfusu w roku 1847 doprowadziły do protestów i zamieszek w całych Prusach, także na Śląsku. Protesty objęły wszystkie warstwy społeczne. Śląscy chłopi zaczęli się politycznie organizować, zaniechali w wielu miejscach wykonywania pańszczyzny na rzecz właściciela ziemskiego, przeszli wręcz do zniszczeń. Żądali głośno zniesienia przywilejów ziemiaństwa. 

Zmuszony protestami król zgodził się na ogłoszenie pierwszych wyborów: ogólnych, bezpośrednich i równych. Aktywne prawo wyborcze mieli mężczyźni, starsi niż 24 lata, nie pobierający zasiłków dla biedoty. Zadaniem zgromadzenia narodowego było wypracowanie konstytucji Królestwa Prus.

Wynik wyborów był szokujący dla Śląskiej elity (w tym Freytaga i szlachty)! Wśród 24 posłów z Górnego Śląska do Berlina większość była chłopami i rzemieślnikami, a tylko 7 przedstawicielami szlachty i zamożnych mieszczan. W Berlinie Górnoślązacy znaleźli się na lewicy domagającej się reform społecznych i demokratycznych. 

Hrabia Renard ze Strzelec był w największym szoku, bo przegrał z kretesem ze zwykłym rolnikiem z Grodziska, Michaelem Mros.

Mros zamieszkał w Berlinie pod adresem Neue Friedrichstrasse 57 w najstarszej części miasta. 

Jak głosował? Zasadniczo tak, jak lewicowa frakcja w zgromadzeniu. W pierwszej zasadniczej dyskusji głosował za uznaniem suwerennego prawa ludu do rewolucji. Głosował też za opracowaniem projektu konstytucji przez specjalnie do tego powołaną komisję. Głosował za zniesieniem bez odszkodowania prawa do polowania przysługującego dotychczas wyłącznie właścicielowi ziemskiemu, nowe uchwalone prawo zezwalało każdemu polowanie na własnej ziemi. W kwestii brzmienia nowej konstytucji głosował za zniesieniem stanu szlacheckiego, za zakazem posługiwania się publicznie tytułami szlacheckimi, za wprowadzeniem akapitu, że konstytucja została uchwalona przez przedstawicieli ludu, za wykreśleniem z konstytucji powołania na Boga. Jednym z najczęściej w polskim piśmiennictwie omawianych głosowań, w których Mros wziął udział, była debata o reorganizacji narodowej Poznania. Debata dotyczyła podziału prowincji na część niemiecką i polską oraz stopnia uniezależnienia części polskiej od Prus. Szczególnie lewicowe frakcje w niemieckim zgromadzeniu, a z nimi Michael Mros, głosowały za niezależnością Poznania.

Sympatyzujący z Rosją król i niektórzy jego ministrowie, obawiali się natomiast, że sprowokuje to Rosję do wojny. W dyskusji pojawiały się głosy, że z militarnego punktu widzenia lepiej nie pozwalać uniezależniać się Polakom, i rozbudowywać niemieckie pozycje na wschodzie w ramach ochrony wschodniej flanki, zamiast ufać w tym względzie samodzielnej ale słabej Polsce. 

Zgromadzenie nie ograniczało się tylko do obrad i głosowań. Napływały do niego petycje odnośnie brzmienia zapisów konstytucji. Wpłynęło ich ponad 6000. Do ich rozpatrywania zgromadzenie zmuszone zostało powołać specjalną komisję. 

Archiwa zawierają zestawienia zgłaszanych petycji, poniżej te, które Mros złożył w imieniu swoich wyborców. Treść petycji pokazuje, z jakimi problemami borykała się wtedy ludność wiejska, czyli przede wszystkim źle realizowane edykty odnośnie uwłaszczenia i nadmierne i nadużywane przywileje ziemiaństwa. 

  • Gmina Grodisko, Kalinowitz, Borowian i Keltsch, Alt-Ujest, Warmuntowitz, Karlsthal, Kalinow za pośrednictwem radnego Mrosa wnioskowała o zniesienie podatku od sądu patrymonialnego (sądownictwo sprawowane przez właściciela ziemskiego, któremu podlegali chłopi, będący jego poddanymi), reformę samorządową i praw feudalnych, zniesienie samego sądu patrymonialnego, zmniejszenie podatków, ustalenie wynagrodzenia dla duchownych.
  • Koloniści z miejscowości Petersgrätz (dziś Piotrówka) za pośrednictwem radnego Mrosa składali wniosek o zmniejszenie podatku od dzierżawy dziedzicznej (dzierżawa przez chłopa majątku właściciela ziemskiego) i rozdział gruntów leśnych.
  • Gmina Himmelwitz wnioskowała o zniesienie podatku od sądu patrymonialnego i rewizję spłat renty na rzecz majątku za uwłaszczenie.
  • Gmina Liebenhain za pośrednictwem radnego Mrosa składała wniosek o regulację obniżki podatku od dzierżawy dziedzicznej i rozdział gruntów leśnych.
  • Gmina Wysoka o rewizję wykupu dzierżawy dziedzicznej, zniesienie laudemium (podatek od przeniesienia własności dzierżawy dziedzicznej) oraz zmniejszenie podatków.
  • Zagrodnicy świadczący pańszczyznę z gmin Grabow i Suchau o przekazanie im zajmowanych przez nich parceli na własność.
  • Gmina Adamowitz za pośrednictwem posła Mrosa prosiła o przekazanie zagrodnikom świadczącym pańszczyznę zajmowanych parceli, zniesienie laudemium i zmniejszenie podatku klasowego, zniesienie mesznego (opłaty dla kościoła) i podział gruntów leśnych.
  • Wolny rolnik Lotalla z Kalinowitz za pośrednictwem radnego Mrosa prosi o zwrot roli zatrzymanej przez dwór w związku z zaleganiem ze spłatą laudemium.
  • Rolnik Jonczyk z Alt-Ujesd skarżył się za pośrednictwem posła Mrosa na zabranie mu gospodarstwa w toku wykupu dzierżawy dziedzicznej.
  • Właściciel na wolnym majątku Gordziel za pośrednictwem posła Mrosa prosił o zwrot ziemi, którą musiał oddać właścicielowi ziemskiemu w toku wykupu dzierżawy dziedzicznej.
  • Hettwich z Nakel w imieniu chłopów z Rosmierzy, Rozmierki i Suchej za pośrednictwem posła Mrosa prosił o zwrot gruntów zagarniętych przez dwór.

Z petycji wynika jedna konkluzja: zwykli ludzie mieli w końcu w Berlinie przedstawiciela, który walczył o ich sprawy. 

Wół z immunitetem

Podczas obrad w Berlinie wół Mrosa wszedł na pole majątku w Rosmierce, należącego do Strachwitza, i został zarekwirowany przez tamtejszego dzierżawcę Jaschkowitza. Mros napisał do policji dominialnej (leżącej w gestii właściciela ziemskiego), żeby zawiesić rozpatrzenie odszkodowania, aż do jego powrotu. A to z tego powodu, że on i jego majątek na czas obrad posiada immunitet. Nie wiemy, co zadecydował Dilla, administrator policji dominialnej w Stubendorf, ale co wiemy na pewno, to to, że od razu opublikował list Mrosa w największej śląskiej gazecie – Schlesische Zeitung, jako dowód niewielkiej inteligencji autora. Można się domyślić, że list kazał opublikować właściciel ziemski Strachwitz, jako zwolennik zachowania przywilejów szlachty, aby Mrosowi zaszkodzić. 

Ostatecznie rewolucja upada, sytuacja chłopów wraca do stany sprzed 1848 roku, a wręcz się pogarsza. Robotnicy rolni na Śląsku, a także w okręgu przemysłowym, znajdują się w tym czasie na końcu skali dochodów w Prusach. Aby wykluczyć ponowne dostanie się członków niższych warstw do parlamentu, przez kolejnymi wyborami wprowadzono ordynację klasową. Kandydatów dzielono na trzy klasy wg wielkości płaconych podatków, głosy na kandydata z najwyższej klasy miały wyższą wagę. Tak też wyeliminowano lub zmniejszono ilość chłopów w parlamencie na korzyść bogatych magnatów. W interesie magnaterii nie leżały reformy, gdyż przedrewolucyjny status przynosił im korzyści: przywileje i tanią siłę roboczą, czy to na roli czy w kopalni. Ubóstwo i zacofanie Śląska rosło, jednocześnie rosły majątki magnatów. Kilkadziesiąt lat później Śląsk miał najbogatszych przemysłowców i najbiedniejszy proletariat w Prusach. Jak to wszystko się skończyło, to już inna historia. 

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama WFOŚ
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Szkoda, że autor artykułu w tytule i treści skrócił grupę uczestników tylko do Kolonowskiego. Wyprawa 'śladami solnej historii' połączyła przecież seniorów z całej gminy: Staniszcz, Spóroka, Fosowskiego i Kolonowskiego. To ważne, by doceniać zaangażowanie wszystkich mieszkańców, bo sukces tej udanej wycieczki jest ich wspólnym dziełem.” Data dodania komentarza: 25.10.2026, 07:16 Źródło komentarza: Emeryci i Renciści z Kolonowskiego ruszyli śladami solnej historii G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Brawa dla pana Przemka! Dzięki za poświęcenie i wkład w odnalezieniu tego człowieka. Data dodania komentarza: 21.10.2026, 13:18 Źródło komentarza: Liczyła się każda minuta. Dzielnicowy odnalazł mężczyznę w kryzysie S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: To było zapewne „na chwilę”. On „tylko”. Pewnie włączył jeszcze światła awaryjne, bo wielu kierowców uważa, że żółte miganie daje im dodatkowe przywileje. Bo przecież musi do sklepu, do paczkomatu, wyładować towar – powód zawsze się znajdzie. I nagle, w ich mniemaniu, zakaz jazdy po chodniku przestaje obowiązywać, przepisowe 1,5 metra dla pieszych staje się zbędne, a pojazdy powyżej 3,5 tony magicznie zyskują prawo wjazdu na infrastrukturę dla pieszych. Najbardziej jednak boli fakt, że policja regularnie mija takich kierowców i kompletnie nie reaguje. To nic, że ktoś tarasuje chodnik, blokuje przejazd albo nadużywa świateł awaryjnych. Taka bierność służb tylko potęguje społeczne przyzwolenie na drogowe bezprawie. Co więcej, gdy ktoś odważy się zwrócić uwagę na auto zaparkowane na chodniku, natychmiast zostaje uznany za awanturnika i wywrotowca. W końcu „aż tak bardzo nie blokuje”, „przejść się da”, a poza tym „w tym miejscu i tak mało kto chodzi”, więc o co ten cały hałas? Dlaczego policja nie reaguje na takie zachowania z własnej inicjatywy? Dlaczego czeka wyłącznie na oficjalne zgłoszenia? Czy jej obowiązkiem nie powinno być piętnowanie wykroczeń bezpośrednio na gorącym uczynku – i to nie tylko poprzez stanie z „suszarką” na zakrętach? W całym tym artykule jedno zdanie uderza najmocniej: „cofający autem na chodniku”. Ludzie, w jakim świecie my żyjemy? Samochód jadący po chodniku? Czy to naprawdę stało się już normą? Data dodania komentarza: 9.10.2026, 19:23 Źródło komentarza: Śmiertelne potrącenie w Strzelcach Opolskich. Nie żyje kobieta J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Uwaga mieszkańcy! Jeśli przejeżdżaliście przez Zawadzkie i tam wygraliście, musicie natychmiast się przeprowadzić, bo redakcja już zdecydowała, czyim milionerem jesteście. Logika poziomu: 'zjadłem zapiekankę w Krakowie, więc jestem Krakusem'. Data dodania komentarza: 4.10.2026, 12:53 Źródło komentarza: Zawadzkie zyskało milionera. Wygrał pieniądze w loterii EuroJackpot L Autor komentarza: Polak Treść komentarza: Wielki szacunek dla naszych chłopaków za robotę, a dla tego kapusia gigantyczny wstyd! Do łopaty albo do rzucenia grosza na zbiórce go nie było, ale do pisania donosów pierwszy. Typowy polaczek, sam nic nie zrobi, a drugiemu zepsuje. Żyj teraz z tą świadomością, że cała wieś tobą gardzi. 😡 Data dodania komentarza: 29.09.2026, 17:44 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Choć intencje mieszkańców były szlachetne, to budowanie czegokolwiek w pasie drogowym, bez planów, pozwoleń i jasnej własności gruntu, było ogromną lekkomyślnością. Gdyby w niedokończoną ścianę znów uderzyło auto albo konstrukcja zawaliła się na pieszego, winnych do odpowiedzialności by nie było. Prawo jest prawem i musi być przestrzegane, nawet przy odbudowie świętości.” Data dodania komentarza: 29.09.2026, 06:58 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany
Reklama