Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 28 stycznia 2026 18:55
Reklama
Reklama

Niezwykła historia rolnika z Grodziska, co hrabiego Renarda w wyborach pokonał

Z okazji dnia opy, dziś o moim prapraopie - Michaelu. Informacje o nim zawdzięczam temu, że był człowiekiem zadziornym. Historia pokazuje, że po takich znajdujemy więcej śladów w archiwach, niż po pokornych.
Niezwykła historia rolnika z Grodziska, co hrabiego Renarda w wyborach pokonał
Zgromadzenie w Berlinie. Może gdzieś tam siedzi Michael z Grodziska, prapraopa Anny Joanny Mrohs.

Pierwszy ślad to nie kto inny jak sławny niemiecki pisarz z Kluczborka Gustaw Freytag. Pisze on nawet list "Do gospodarza Michaela Mros" w roku rewolucyjnym 1848. 

Pisarz artykułuje w liście swoją niekorzystną opinię wobec Michaela. Według Freytaga, Mros ma być niedouczonym, nierozgarniętym wasserpolakiem, nie mówiącym po niemiecku, ale nienawidzącym Polaków. Opinia krążąca po okolicy ma być też nie najlepsza. Rzekomo ma być on uparty, kłótliwy i największym awanturnikiem w okolicy. Ma być także przeciwnikiem króla i monarchii, gdyż król już niejednego grosza go pozbawił. Freytag zarzuca mu, że jest zwolennikiem wolności dla każdego bez wyjątku, wolności pracy a także, o zgrozo, powszechnego prawa do zbierania leżaniny (suche drewno leżące na gruncie) drewna w „pańskim lesie”. Zarzuca mu, że jest za emancypacją żydów. Stwierdza, że nie lubi on Polaków, co jest „starą odrazą polskich Górnoślązaków”. 

To opinia, ale jakie są fakty? 

Fatalna sytuacja społeczna, zaniechanie wprowadzenia koniecznych reform, bieda, złe zbiory, powodzie i epidemia tyfusu w roku 1847 doprowadziły do protestów i zamieszek w całych Prusach, także na Śląsku. Protesty objęły wszystkie warstwy społeczne. Śląscy chłopi zaczęli się politycznie organizować, zaniechali w wielu miejscach wykonywania pańszczyzny na rzecz właściciela ziemskiego, przeszli wręcz do zniszczeń. Żądali głośno zniesienia przywilejów ziemiaństwa. 

Zmuszony protestami król zgodził się na ogłoszenie pierwszych wyborów: ogólnych, bezpośrednich i równych. Aktywne prawo wyborcze mieli mężczyźni, starsi niż 24 lata, nie pobierający zasiłków dla biedoty. Zadaniem zgromadzenia narodowego było wypracowanie konstytucji Królestwa Prus.

Wynik wyborów był szokujący dla Śląskiej elity (w tym Freytaga i szlachty)! Wśród 24 posłów z Górnego Śląska do Berlina większość była chłopami i rzemieślnikami, a tylko 7 przedstawicielami szlachty i zamożnych mieszczan. W Berlinie Górnoślązacy znaleźli się na lewicy domagającej się reform społecznych i demokratycznych. 

Hrabia Renard ze Strzelec był w największym szoku, bo przegrał z kretesem ze zwykłym rolnikiem z Grodziska, Michaelem Mros.

Mros zamieszkał w Berlinie pod adresem Neue Friedrichstrasse 57 w najstarszej części miasta. 

Jak głosował? Zasadniczo tak, jak lewicowa frakcja w zgromadzeniu. W pierwszej zasadniczej dyskusji głosował za uznaniem suwerennego prawa ludu do rewolucji. Głosował też za opracowaniem projektu konstytucji przez specjalnie do tego powołaną komisję. Głosował za zniesieniem bez odszkodowania prawa do polowania przysługującego dotychczas wyłącznie właścicielowi ziemskiemu, nowe uchwalone prawo zezwalało każdemu polowanie na własnej ziemi. W kwestii brzmienia nowej konstytucji głosował za zniesieniem stanu szlacheckiego, za zakazem posługiwania się publicznie tytułami szlacheckimi, za wprowadzeniem akapitu, że konstytucja została uchwalona przez przedstawicieli ludu, za wykreśleniem z konstytucji powołania na Boga. Jednym z najczęściej w polskim piśmiennictwie omawianych głosowań, w których Mros wziął udział, była debata o reorganizacji narodowej Poznania. Debata dotyczyła podziału prowincji na część niemiecką i polską oraz stopnia uniezależnienia części polskiej od Prus. Szczególnie lewicowe frakcje w niemieckim zgromadzeniu, a z nimi Michael Mros, głosowały za niezależnością Poznania.

Sympatyzujący z Rosją król i niektórzy jego ministrowie, obawiali się natomiast, że sprowokuje to Rosję do wojny. W dyskusji pojawiały się głosy, że z militarnego punktu widzenia lepiej nie pozwalać uniezależniać się Polakom, i rozbudowywać niemieckie pozycje na wschodzie w ramach ochrony wschodniej flanki, zamiast ufać w tym względzie samodzielnej ale słabej Polsce. 

Zgromadzenie nie ograniczało się tylko do obrad i głosowań. Napływały do niego petycje odnośnie brzmienia zapisów konstytucji. Wpłynęło ich ponad 6000. Do ich rozpatrywania zgromadzenie zmuszone zostało powołać specjalną komisję. 

Archiwa zawierają zestawienia zgłaszanych petycji, poniżej te, które Mros złożył w imieniu swoich wyborców. Treść petycji pokazuje, z jakimi problemami borykała się wtedy ludność wiejska, czyli przede wszystkim źle realizowane edykty odnośnie uwłaszczenia i nadmierne i nadużywane przywileje ziemiaństwa. 

  • Gmina Grodisko, Kalinowitz, Borowian i Keltsch, Alt-Ujest, Warmuntowitz, Karlsthal, Kalinow za pośrednictwem radnego Mrosa wnioskowała o zniesienie podatku od sądu patrymonialnego (sądownictwo sprawowane przez właściciela ziemskiego, któremu podlegali chłopi, będący jego poddanymi), reformę samorządową i praw feudalnych, zniesienie samego sądu patrymonialnego, zmniejszenie podatków, ustalenie wynagrodzenia dla duchownych.
  • Koloniści z miejscowości Petersgrätz (dziś Piotrówka) za pośrednictwem radnego Mrosa składali wniosek o zmniejszenie podatku od dzierżawy dziedzicznej (dzierżawa przez chłopa majątku właściciela ziemskiego) i rozdział gruntów leśnych.
  • Gmina Himmelwitz wnioskowała o zniesienie podatku od sądu patrymonialnego i rewizję spłat renty na rzecz majątku za uwłaszczenie.
  • Gmina Liebenhain za pośrednictwem radnego Mrosa składała wniosek o regulację obniżki podatku od dzierżawy dziedzicznej i rozdział gruntów leśnych.
  • Gmina Wysoka o rewizję wykupu dzierżawy dziedzicznej, zniesienie laudemium (podatek od przeniesienia własności dzierżawy dziedzicznej) oraz zmniejszenie podatków.
  • Zagrodnicy świadczący pańszczyznę z gmin Grabow i Suchau o przekazanie im zajmowanych przez nich parceli na własność.
  • Gmina Adamowitz za pośrednictwem posła Mrosa prosiła o przekazanie zagrodnikom świadczącym pańszczyznę zajmowanych parceli, zniesienie laudemium i zmniejszenie podatku klasowego, zniesienie mesznego (opłaty dla kościoła) i podział gruntów leśnych.
  • Wolny rolnik Lotalla z Kalinowitz za pośrednictwem radnego Mrosa prosi o zwrot roli zatrzymanej przez dwór w związku z zaleganiem ze spłatą laudemium.
  • Rolnik Jonczyk z Alt-Ujesd skarżył się za pośrednictwem posła Mrosa na zabranie mu gospodarstwa w toku wykupu dzierżawy dziedzicznej.
  • Właściciel na wolnym majątku Gordziel za pośrednictwem posła Mrosa prosił o zwrot ziemi, którą musiał oddać właścicielowi ziemskiemu w toku wykupu dzierżawy dziedzicznej.
  • Hettwich z Nakel w imieniu chłopów z Rosmierzy, Rozmierki i Suchej za pośrednictwem posła Mrosa prosił o zwrot gruntów zagarniętych przez dwór.

Z petycji wynika jedna konkluzja: zwykli ludzie mieli w końcu w Berlinie przedstawiciela, który walczył o ich sprawy. 

Wół z immunitetem

Podczas obrad w Berlinie wół Mrosa wszedł na pole majątku w Rosmierce, należącego do Strachwitza, i został zarekwirowany przez tamtejszego dzierżawcę Jaschkowitza. Mros napisał do policji dominialnej (leżącej w gestii właściciela ziemskiego), żeby zawiesić rozpatrzenie odszkodowania, aż do jego powrotu. A to z tego powodu, że on i jego majątek na czas obrad posiada immunitet. Nie wiemy, co zadecydował Dilla, administrator policji dominialnej w Stubendorf, ale co wiemy na pewno, to to, że od razu opublikował list Mrosa w największej śląskiej gazecie – Schlesische Zeitung, jako dowód niewielkiej inteligencji autora. Można się domyślić, że list kazał opublikować właściciel ziemski Strachwitz, jako zwolennik zachowania przywilejów szlachty, aby Mrosowi zaszkodzić. 

Ostatecznie rewolucja upada, sytuacja chłopów wraca do stany sprzed 1848 roku, a wręcz się pogarsza. Robotnicy rolni na Śląsku, a także w okręgu przemysłowym, znajdują się w tym czasie na końcu skali dochodów w Prusach. Aby wykluczyć ponowne dostanie się członków niższych warstw do parlamentu, przez kolejnymi wyborami wprowadzono ordynację klasową. Kandydatów dzielono na trzy klasy wg wielkości płaconych podatków, głosy na kandydata z najwyższej klasy miały wyższą wagę. Tak też wyeliminowano lub zmniejszono ilość chłopów w parlamencie na korzyść bogatych magnatów. W interesie magnaterii nie leżały reformy, gdyż przedrewolucyjny status przynosił im korzyści: przywileje i tanią siłę roboczą, czy to na roli czy w kopalni. Ubóstwo i zacofanie Śląska rosło, jednocześnie rosły majątki magnatów. Kilkadziesiąt lat później Śląsk miał najbogatszych przemysłowców i najbiedniejszy proletariat w Prusach. Jak to wszystko się skończyło, to już inna historia. 

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 1°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 999 hPa
Wiatr: 15 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama