SSS to ewenement: jak dotąd to jedyna spółdzielnia socjalna uhonorowana za wyniki finansowe i rozwój. Obroty finansowe za 2024 rok przekroczyły 6,7 mln zł. Wyniku za 2025 jeszcze nie ma, ale wiadomo, że będzie jeszcze lepszy... Ale o sukcesie SSS mówią też życiowe sukcesy jej pracowników. Albo nawet przede wszystkim. W większości są to osoby "po przejściach", zagrożone wykluczeniem społecznym, dla nich wyciągnięta pomocna dłoń, stała praca i wsparcie psychiczne oznacza czasem dosłownie "być albo nie być".
- Byłam w bardzo trudnej sytuacji życiowej, a oni mi zaufali, przyjęli do siebie. A ja ich nie zawiodłam - mówi Daria, która pracuje w spółdzielni od dwóch lat. - Byłam uzależniona, straciłam przez to rodzinę, do dziś walczę o syna i wierzę, że go odzyskam. To nie jest tylko praca, w sensie dochodu, to jest wsparcie psychiczne: od pani prezes i od innych ludzi. Jak mam trudny dzień, to wiem, że nigdy nie jestem sama. W takiej sytuacji jak ja było wielu, a tu każdy dostaje szansę.
- Byłam na życiowym zakręcie i bardzo potrzebowałam pracy, aby się "odbić", choć równocześnie jako samotna matka małych dzieci miałam trudność, by móc podjąć ją w standardowych godzinach. Znaleźli jednak rozwiązanie i dzięki nim moja sytuacja jest teraz stabilna - podkreśla Karolina. - Nie wiem, gdzie bym była dziś bez pomocy spółdzielni.
Pracownicy podkreślają zgodnie, że spółdzielnia to nie tylko praca:
- To jest moja rodzina, wspaniali ludzie, nie zamieniłabym tej pracy na żadną inną - dodaje Wioleta. - A jestem tu już pięć lat.
Trudne sprawy
Trudnych sytuacji jest wiele, każda jest inna, jak mówi prezes Joanna Kastura, w strzeleckiej spółdzielni mógłby być realizowany na żywo codziennie serial "Trudne sprawy". Bywają tak trudne, że wielu pracowników nie chce o nich mówić.
- To wymaga czasu, aż ktoś się otworzy i pozwoli na takie wsparcie psychiczne i czasem okazuje się, że jedna osoba przeżyła taką kumulację nieszczęśliwych zdarzeń, że starczyłoby ich na kilka życiorysów - wyjaśnia Joanna Kastura. - Równocześnie nasi pracownicy nie lubią, jak się o nich mówi "zagrożeni wykluczeniem", to jest drażliwe określenie, przychodzą potem i pytają: A kto konkretnie? Dlatego trzeba uważać, żeby kogoś nie urazić. Ja to mówię tak: są osoby, którym w życiu nie wyszło. Ale każdy zasługuje na szansę. My im pomagamy wyjść na prostą, a praca to jest podstawa, od czegoś trzeba zacząć. Ale tu chodzi o całościowe zmiany sposobu życia.
Wśród pracowników są i byli alkoholicy, i osoby uzależnione od narkotyków, i bywają takie po więzieniu (tu można też odpracować zasądzoną karę), z niepełnosprawnościami i z zaburzeniami psychicznymi, a także po wielu, wielu innych zawirowaniach życiowych. Spółdzielnia daje pracę również ludziom bez żadnego wykształcenia i doświadczenia oraz takim, których nie chcą zatrudniać inni.
- Jedyny warunek, jaki stawiamy, to chęć do pracy - mówi Joanna Kastura. - Choć są przypadki, gdzie nawet wstanie rano i stawienie się do pracy na czas też bywa problematyczne.
Trudne początki
12 stycznia 2026 roku spółdzielnia świętowała 15-lecie działalności wraz ze wszystkim pracownikami (obecnymi i emerytowanymi) oraz osobami, które przyczyniły się do jej powstania lub współpracują na różnej kanwie. Był wielki tort z fajerwerkami, toasty i "Sto lat", gratulacje, upominki i wspomnienia. Ale i czas podsumowań. Teraz spółdzielnia zgarnia za swoją działalność nagrodę za nagrodą, ale początki były bardzo trudne:
- Spółdzielnia rodziła się nam nie tylko w bólach, ale wręcz w atmosferze wielkiej niechęci - wspomina prezes Kastura. - Działaliśmy od 2005 roku jako gospodarstwo pomocnicze przy ośrodku pomocy społecznej, ale zmieniły się przepisy i czekała nas likwidacja. Jedynym wyjściem było założenie spółdzielni, żeby jedenaście osób, które zatrudnialiśmy, nie trafiło na bruk. Kiedy zostało ogłoszone spotkanie z radnymi, aby o tym porozmawiać, przekonać ich, przyszedł jeden radny. Gdyby nie pani wiceburmistrz Maria Feliniak i jej chęć pomocy ludziom, nie byłoby nas.
Przeszkód było więcej. Aby założyć spółdzielnię socjalną osób prawnych, gmina musiała mieć dodatkowego udziałowca. Wysłano wtedy pisma do wszystkich lokalnych stowarzyszeń. Pozytywnie odpowiedziało jedno - jak dodaje Kastura "przymuszone do tego" - Strzeleckie Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Edukacji Lokalnej. Spółdzielnia zaczynała finansowo od zera, nawet dotacji z urzędu pracy nie było.
- Prawie nikt poza burmistrz Feliniak nie wierzył w nasz sukces, słowo "socjalna" w nazwie do dziś nie kojarzy się zbyt dobrze - przyznaje Joanna Kastura. - Zachęcał nas też do działania i doradzał nieżyjący już Cezary Miżejewski, były poseł i minister, ekspert od ekonomii społecznej, wspaniały człowiek. Jemu dedykowaliśmy film, jaki zrealizowaliśmy z udziałem naszych pracowników. Miał tu być z nami, ale 5 grudnia był pogrzeb...
Pasmo sukcesów
Pierwsze lata były chude. Ale wytrwałość i pracowitość w tym przypadku przekute zostały w sukces. No i dobre zarządzanie, oczywiście, też było kluczowe. SSS zaczynała od stołówki przy ulicy Wyszyńskiego, dziś punktów gastronomicznych jest więcej. Doszły: kantyna przy Kronospanie, bar Na Opolskiej, restauracja Na Zamkowej. Latem jest też bar na Rybaczówce. Oprócz usług gastronomicznych na miejscu spółdzielnia świadczy dodatkowo usługi cateringowe nawet na 700 osób i od kilku lat zajmuje się utrzymaniem terenów zielonych. W listopadzie ub r. uruchomiła punkt krawiecki zajmujący się przeróbkami. Do tego administruje też mieszkaniami treningowymi i wspomaganymi dla seniorów, gdzie świadczone są różne usługi pomocnicze, zatrudnia tzw. kurierów społecznych czy obsługuje całodobowo "Strzelecki telefon dla seniora i rodziny". Zatrudnia 50 osób na umowę o pracę plus około 20 sezonowo na umowy zlecenia.
Rok temu w marcu strzelecka spółdzielnia została uhonorowana Diamentem Forbes'a. To prestiżowa nagroda przyznawana najbardziej dynamicznie rozwijających się firmom: tym, które w ostatnich trzech latach zwiększyły swoją wartość o co najmniej 20 procent (lista nagrodzonych opracowywana jest na podstawie szwajcarskiej metody wyceny wartości firm, uwzględniającej zarówno wyniki finansowe, jak i wartość ich majątku). Już wtedy Joanna Kastura zapowiedziała ze sceny, że ona "tu jeszcze wróci". I wróci niebawem: tegoroczna gala Diamentów Forbes'a jeszcze się nie odbyła, ale przyszło już oficjalne zawiadomienie, że kolejna - taka sama nagroda - została właśnie przyznana.
Zresztą nagród i wyróżnień SSS ma długą listę. Między innymi w 2019 roku otrzymała Srebrny Laur Umiejętności i Kompetencji w kategorii: firma społecznie odpowiedzialna, w 2019 w XIX edycji Ogólnopolskiego Konkursu Sposób na Sukces - III miejsce w kategorii: inicjatyw społecznych, w 2025 - Laur Ziemi Strzeleckiej w kategorii specjalnej. W ubiegłym roku zyskała ministerialny Znak Jakości Ekonomii Społecznej 2025 przyznany przez Ministerstwo Rodziny Pracy i Polityki Społecznej.
- Nagrody nie są najważniejsze, ale bardzo nas cieszą, bo walcząc o klienta musimy dziesięć razy bardziej się starać niż inni. Wciąż musimy udowodniać, że jesteśmy dobrzy w tym, co robimy. Nazwa nam nie pomaga, więc nadrabiamy jakością. Ten kto nas już zna, wie, że każda nasza kanapeczka jest perfekcyjnie dopracowana. A równocześnie pomagamy ludziom i to jest najważniejsze. Jesteśmy jak wielka włoska rodzina: nie brak tu u nas sporów, emocji, ale wspieramy się nawzajem i zawsze trzymamy razem.
Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!






Komentarze