Autorką makiety jest Patrycja Jochem, mieszkanka miejscowości. Po raz pierwszy stworzyła ją w ubiegłym roku, ale czasu nie było zbyt dużo.
- Rok temu wszystko wyszło dość spontanicznie - opowiada pani Patrycja. - Zaczęło się od konkursu na ozdobę bożonarodzeniową w szkole mojego syna. Stworzyliśmy makietę z domkiem w formie zimowej wioski, która została doceniona i zauważona - na tyle, że dowiedział się o niej nasz sołtys Sebastian Golec. Zasugerował, a były wtedy dwa tygodnie do świąt Bożego Narodzenia, aby zrobić coś takiego do kościółka. To praco- i czasochłonne zajęcie, a ponadto są potrzebne materiały, których nie miałam wystarczająco. Ale byłam chętna - wychodzę z założenia, że dla chcącego nic trudnego. Ostatecznie, ze wsparciem sołtysa, udało się: w 1,5 tygodnia powstało zeszłoroczne dzieło.
Czas pozwolił na więcej
Tym razem makieta jest większa i ma więcej elementów.
- Zaczęliśmy myśleć o niej już z końcem sierpnia, więc czasu było zdecydowanie więcej - mówi Patrycja Jochem. - We wrześniu, gdy w sklepach pojawiały się pierwsze ozdoby świąteczne, przygotowania ruszyły pełną parą. Zaopatrzyłam się w niezbędne rzeczy, a później rozpoczęło się tworzenie. I na końcu czekało najważniejsze: spięcie wszystkiego w całość.
Makietę tworzą urocze domki, które własnoręcznie wykonała pani Patrycja - każdy inny i dopracowany, ruchoma kolejka i karuzele, a także figurki. Jest też całe mnóstwo choinek, które dodają magii, oraz góry, tworzące tło.
- Góry to akurat dzieło mojego męża - dopowiada twórczyni. - Z kolei stelaż, na którym stoi makieta, wykonał Witold Rekus, mieszkaniec naszej miejscowości. Kwestie oświetleniowe wsparł kolejny mieszkaniec - Dariusz Paruzel. Wspólnymi siłami można zdziałać naprawdę wiele.
Oprócz domków, na makiecie znajdziemy również kościół i stację PKP.

- Zależało mi, aby całość przedstawiała życie w wiosce, w świątecznym wydaniu, gdy jest kolorowo, a ludzie są pełni radości. Chciałam też, żeby wszystko było jak najbardziej urozmaicone - aby odwiedzający, a szczególnie dzieci, mieli co podziwiać - opisuje pani Patrycja. - Właśnie dla nich zostało to stworzone - podkreśla.
Autorka jest zadowolona z efektu.
- Ale nie wszystko od razu się podobało. Góry robiliśmy dwa razy - mówi z uśmiechem. - Trzeba było też coś zmienić czy przestawić i trochę pokombinować. Choć, gdy jest pomysł i wizja, idzie dużo łatwiej. I co ważne: trzeba mieć cierpliwość.
Aby cieszyło się oko
Stworzenie wioski świątecznej, już w kościółku, zajęło kilka dni.
- Oczywiście niecałych, bo jest jeszcze praca i inne obowiązki, ale w gruncie rzeczy to wcale nie takie łatwe zadanie. Zgodnie z popularnym powiedzeniem, wszystko musiało mieć ręce i nogi. Powstały w sumie dwa piętra - opowiada Patrycja Jochem. - Mam nadzieję, że mieszkańcy i wszyscy goście, którzy odwiedzą kościółek w Starym Ujeździe, będą zadowoleni.

U progu świątyni wita również renifer, który wyszedł spod rąk twórczyni makiety.
- Zawód mam całkiem inny, ale od zawsze lubiłam prace plastyczne i tworzyć - przyznaje pani Patrycja. - To moje zamiłowanie - jak dotąd ciche, bo nie miałam odwagi, aby pokazać to na zewnątrz.
Autorka makiety dodaje, że chciałaby kontynuować swoje dzieło w kolejnych latach.
- Jeśli siły i zdrowie dopiszą, jestem jak najbardziej na tak - stwierdza.
Tuż przy świątecznej dekoracji znajduje się element-niespodzianka, który stworzył syn pani Patrycji. Aby sprawdzić, co to takiego, warto zajrzeć do kościółka w Starym Ujeździe.
Więcej magii świąt
W kościółku urządzono również, już po raz kolejny, "Ujejskie Greccio" - szopkę bożonarodzeniową z figurami ludzkiej wielkości. To dzieło i inicjatywa mieszkańców Starego Ujazdu. Zarówno ją, jak i makietę pani Patrycji będzie można podziwiać w okresie okołoświątecznym.
Dodajmy, że św. Michała Archanioła w Starym Ujeździe to dawna świątynia.
Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!






Komentarze