Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 31 lipca 2026 01:36
ReklamaFilplast

Pedałuje, by pomagać innym. Niezwykła misja rowerzysty z Wysokiej

Łukasz Mularz z Wysokiej w gminie Leśnica znów to zrobił: przejechał setki kilometrów na rowerze, aby pomóc choremu dziecku. Tym razem celem były Włochy i nieprzypadkowe miejsce, bo San Giovanni Rotondo - miasto, w którym żył i działał Ojciec Pio. W planach jest już kolejna charytatywna wyprawa. Dla kogo? Małej mieszkanki powiatu strzeleckiego.
Pedałuje, by pomagać innym. Niezwykła misja rowerzysty z Wysokiej
Mieszkaniec Wysokiej przejechał 1850 km na rowerze w szczytnym celu

Autor: archiwum prywatne

W zeszłym roku Łukasz Mularz pojechał rowerem do Fatimy w Portugalii. Do pokonania było prawie 3400 km, a wszystko, żeby pomóc dziś 10-letniemu Wojtkowi z Opola. Była to pierwsza charytatywna pielgrzymka rowerowa w jego wykonaniu. Ale nie pierwsza taka wyprawa. Wcześniej na dwóch kółkach dotarł do Medjugorie w Bośni i Hercegowinie czy do Padwy we Włoszech. To ważne miejsca dla katolików. I dla samego pana Łukasza.

- Przed pielgrzymką do Fatimy pomyślałem, że skoro i tak jadę, warto zrobić przy tym coś dobrego, czyli pomóc - opowiada. - Akcja bardzo się udała, więc stwierdziłem, że będę to kontynuował: co roku jeździł do świętych miejsc i pomagał dziecku, które tej pomocy potrzebuje.

Skąd pomysł na tegoroczny cel wyprawy?

- Już od dłuższego czasu chodził za mną Ojciec Pio, więc musiało na niego paść. Bardzo go sobie cenię i jest dla mnie wzorem - mówi Łukasz Mularz, który jest również strażakiem Ochotniczej Straży Pożarnej w Wysokiej.

Strażacy się nie poddają

Trasa była nieco krótsza: liczyła 1850 km, które rowerzysta pokonał w 13 dni. Wyjechał z Góry św. Anny.

- Gdy jechałem do Fatimy, mocno przeczołgała mnie pogoda w Niemczech, czyli niesamowite ulewy i wiatr, przez które o mało nie zakończyłem swojej podróży. Tym razem warunki były wręcz idealne - stwierdza mieszkaniec Wysokiej. - Ale nie zabrakło innych problemów: w Austrii nabawiłem się kontuzji, z którą później walczyłem prawie cały czas. Źle stanąłem na pedały i naciągnąłem ścięgno Achillesa. Musiałem zmienić trasę, żeby aż tak nie nadwyrężać nogi i dotrzeć do celu. We Włoszech kontuzja mocno dała się we znaki. Była walka, ale z Bożą pomocą i Ojca Pio się udało. Wiedziałem, że mimo wszystko, muszę dojechać do San Giovanni Rotondo. I czułem to wsparcie z góry, a zresztą strażacy się nie poddają.

Pan Łukasz ma też "szczęście" do psów. Podczas podróży do Fatimy goniły go czworonogi, które strzegły owiec. A teraz...

- Przed San Giovani Rotondo jest dość stromy około 12-kilometrowy podjazd, który pokonywałem praktycznie pieszo. Wchodziłem ostatkiem sił - był późny wieczór i byłem wyczerpany po walce z wiatrem, który wcześniej obrócił mi się w twarz. Mniej więcej w połowie podejścia pojawiła się chmara psów. Podejrzewam, że były bezpańskie albo strzegły tamtejszych kopalni marmuru. Oczywiście puściły się za mną. Czułem, że może być gorąco... Znalazłem siły w nogach i całe szczęście zakończyło się dobrze.

Piękne miejsca i upragniony cel

Chociaż pogoda i warunki dopisywały, droga wcale nie przebiegła najłatwiej.

- Było to mniej kilometrów niż do Fatimy, ale jechało mi się zdecydowanie ciężej. Być może to przez kontuzję - uważa rowerzysta. - Niemniej jednak wynagrodziły mi to pięknie miejsca, jak Domek Maryi w Loreto czy sanktuarium w Manoppello, gdzie znajduje się chusta z wizerunkiem twarzy Jezusa. Odwiedziłem też jedno z najmniejszych państw w Europie, czyli San Marino.

Na końcu czekało wymarzone San Giovanni Rotondo.

- Poczułem ogromne szczęście, że jestem już na miejscu. I satysfakcję, że kolejna pielgrzymka się udała - opowiada Łukasz Mularz. - Nie mogłem doczekać się też, żeby odwiedzić bazylikę z Ojcem Pio - gdy przyjechałem, była już zamknięta. Poszedłem tam zaraz z rana. To były niesamowite emocje i przeżycie.

Wszystko dla Frania

Pan Łukasz tym razem jechał dla Frania z Bielska-Białej. Chłopiec ma niecałe 4 lata, a życie wystawia go na ciężką próbę.

Pan Łukasz z Franiem, fot. archiwum prywatne

"Wszystko zaczęło się w 16. tygodniu ciąży, gdy dowiedziałam się, że do organizmu wkradł się wirus cytomegalii. Franio urodził się zakażony tym paskudnym wirusem, co spowodowało u niego szereg innych schorzeń, takich jak: spastyczne czterokończynowe mózgowe porażenie dziecięce, padaczka, wodogłowie, inne wrodzone wady rozwojowe układu nerwowego" - pisze na portalu siepomaga.pl pani Ania, mama chłopca. - "Lekarze mówili, że mój maluszek nie będzie ruszać nóżkami i rączkami. Ale on pokazał, że już od początku jest bardzo zawziętym chłopakiem i dzięki systematycznej rehabilitacji wciąż udowadnia, że to, co niemożliwe, jest dla niego osiągalne. Franio jeszcze nie siedzi, nie raczkuje i nie potrafi prawidłowo kontrolować głowy, ale dzięki niezliczonym godzinom intensywnej rehabilitacji powoli wychodzi mu to coraz lepiej".

Chłopiec - znany również jako Waleczny Franio - potrzebuje stałej rehabilitacji oraz zajęć ze specjalistami, którzy pomagają mu walczyć o sprawność i lepsze życie. Do tego dochodzą też specjalistyczne turnusy. Koszty są ogromne.

- Gdy jechałem do Fatimy, mama Frania dodała na moim facebookowym profilu komentarz ze wsparciem. Bardzo utkwił mi w pamięci, dlatego właśnie Waleczny Franio - wyjaśnia rowerzysta.

Kolejny sukces!

Akcja znów zakończyła się wielkim powodzeniem: zbiórka dla Frania "wybuchnęła".

- Celem było zebranie 20 tys. zł, a skończyło się na ponad 28 tys. zł - podlicza pan Łukasz. - To bardzo dobry wynik, a co najważniejsze: realne wsparcie dla Walecznego Frania. Każda złotówka była na wagę złota. Niezwykle cieszy, że są ludzie, którzy nie są obojętni i chcą pomagać. Jestem wdzięczny wszystkim darczyńcom oraz sponsorom, którzy wsparli inicjatywę, a było ich naprawdę sporo. Pokazuje to też, że to, co robię ma sens. I jest ogromnie budujące. Dziękuję również wszystkim, którzy wspierali mnie dobrym słowem. Jesteście wspaniali.

Zbiórka była prowadzona na portalu siepomaga.pl. Gdy mieszkaniec Wysokiej "kręcił" kilometry, chętni mogli wpłacać pieniądze.

- Każdy, kto wpłacił choćby symboliczną złotówkę i podpisał się imieniem oraz nazwiskiem, wziął udział w losowaniu nagród - dodaje Łukasz Mularz. - To naprawdę wartościowe rzeczy, jak karnety na naukę pływania, sesję fotograficzną czy przelot paralotnią. Udało się też zdobyć bony do pizzerii, na sztuki walki oraz do SPA. Na osobę, która wpłaciła najwyższą kwotę, czekała nagroda specjalna: spotkanie z Kabaretem Młodych Panów i bilety na ich występ. Druga osoba z najwyższą wpłatą będzie mogła uczestniczyć w treningu ZAKSY Kędzierzyn-Koźle - trzykrotnego zwycięzcy siatkarskiej Ligii Mistrzów.

Charytatywne pielgrzymowanie, jak WOŚP...

Nie każdego stać na taki gest: podróż przez setki kilometrów i jeszcze w szczytnym celu.

- To również moje podziękowanie za to, że mam zdrowe dzieci i żonę. Nie wszyscy mają tyle szczęścia. Poza tym uważam, że dobro wraca. I już parokrotnie się o tym przekonałem - mówi pan Łukasz. - Dopóki dopiszą zdrowie i siły, chciałbym kontynuować charytatywne pielgrzymowanie. Marzy mi się, żeby nabrało ono tradycji, jak Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Wszystko przed nami.

Za rok św. Teresa

Mieszkaniec Wysokiej ledwo wrócił z Włoch, a już szykuje kolejną charytatywną pielgrzymkę rowerową - w przyszłym roku. Pojedzie do Lisieux we Francji.

- Czyli do św. Teresy - wskazuje. - Myślę, że wyprawa odbędzie się na przełomie maja i czerwca, więc już intensywnie nad nią pracujemy. Chciałem wreszcie pojechać dla kogoś z powiatu strzeleckiego, dlatego teraz bohaterką będzie prawie 3-letnia Agnes z Otmic. Dziewczynka ma jedną nóżkę krótszą od drugiej. Czekają ją poważne operacje oraz kosztowne leczenie. Bez pomocy może być ciężko, dlatego zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby ją wesprzeć. Mam nadzieję, że ludzie o wielkich sercach znów nie zawiodą. Na pewno będę informować o szczegółach.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Alojz Treść komentarza: Ta łódka to jest im potrzebna jak umarłemu kadzidło. Na Małej Panwi tego nawet nie da sie zwodować. No tak ale to kolejna zabawka G.H. Tak samo jak quad. Kupione, żeby duże dziecko miało zabawkę Data dodania komentarza: 29.07.2026, 07:44 Źródło komentarza: Zabawa połączona z nauką bezpieczeństwa - ta impreza wróciła po latach J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Zawadzki policyjny show. Data dodania komentarza: 14.07.2026, 15:07 Źródło komentarza: Szczęśliwy finał poszukiwań 23-letniej kobiety z Zawadzkiego G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Dość niejasny ten artykuł... Wyszła z domu za piętnaście druga po południu, a o drugiej zgłoszono jej zaginięcie i rozpoczęto poszukiwania? Czy czegoś tu nie doczytałem? Data dodania komentarza: 14.07.2026, 13:53 Źródło komentarza: Szczęśliwy finał poszukiwań 23-letniej kobiety z Zawadzkiego J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Dostęp do Małej Panwi wystarczy nam. Data dodania komentarza: 8.07.2026, 22:39 Źródło komentarza: Moc atrakcji na wakacje w gminie Kolonowskie. Co znalazło się w programie? A Autor komentarza: Goroll Treść komentarza: Najlepiej pisać komentarze podczas pracy .Czy Smok twój przełożony wie ze wykorzystując czas pracy udzielasz się na forach . Piszesz o marnotrawstwie a sam nie jesteś w porzadku . W Kolonowkiem wiemy kim jesteś . Data dodania komentarza: 8.07.2026, 17:39 Źródło komentarza: Zarośnięta rzeka i rowy w gminie Kolonowskie. Jest plan na rozwiązanie problemu J Autor komentarza: Jowita Treść komentarza: Panie Starosto Gaida a czy ma Pan tyle odwagi żeby przedstawić opinii publicznej jak w strzeleckim szpitalu wygląda rachunek kosztów a zwłaszcza poziom wynagrodzeń lekarzy (np. na wykresie). Kluczowe się również wydaje pytanie czy po doniesieniach medialnych z całej polski o patologiach w służbie zdrowa, w strzeleckim szpitalu była przeprowadzona rewizja finansowa ze strony starostwa jako właściciela szpitala? Jeśli tak to co z niej wyszło? Jeśli nie to dlaczego? Strzelecki szpital ma 42 mln długu, ten rok zamknie deficytem więc Panie Gajda czas stanąć przed mieszkańcami i odpowiedzieć na zadane pytanie. Panie Starosto zawsze może sobie Pan wziąć do pomocy Pana Romana Kolka z Jemielnicy (nie gdyś wicemarszałka województwa - na całe szczęście już nim jest) który zawsze uśmiech od ucha do ucha i jasno twierdził że służba zdrowia potrzebuje tylko forsy forsy i forsy a teraz wiemy na co te pieniądze idą. Może Romanie skomentuje to Pan a nie tylko uściski dłonie. Panie Starosto zero złotych na szpital z kasy powiatu!!! Najpierw się doi strzelecki szpital z pieniędzy, tylko podwyżki i podwyżki a potem personel szpitala obawia się konsolidacji. A co wy w tym szpitalu myślicie że podatnicy mają więcej dać żeby wyście mieli? To jest taka patologia że się w głowie nie mieści. Data dodania komentarza: 8.07.2026, 12:06 Źródło komentarza: 42 mln zł długu. Trwa spór o przyszłość strzeleckiego szpitala
Reklama