Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 15 marca 2026 01:17
Reklama Żabka

Mama, córka, wnuczka i ich kroszonkarska sztuka

Mówi się, że każdy twórca ludowy jest niepowtarzalną osobowością, tak jak jego dzieło. Tworząc, staje się zarazem współtwórcą lokalnej tradycji, która jest przekazywana z pokolenia na pokolenie. Właśnie taką twórczynią jest Bożena Konieczko z Kolonowskiego.
Mama, córka, wnuczka i ich kroszonkarska sztuka
Pani Bożena z córką i wnuczkami

Autor: BB

Od kilkudziesięciu lat przenosi wzór opolski na kroszonki i porcelanę. Przy tym dzieli się swoją wiedzą z innymi, bo - jak mówi - inaczej nasza tradycja zaniknie. Bożena Konieczko należy też do Stowarzyszenia Twórców Ludowych, bierze udział w wielu konkursach, w których wielokrotnie była już nagradzana, uczestniczy w spotkaniach czy warsztatach organizowanych w szkołach i przedszkolach, przekazując wiedzę i doświadczenie kolejnym pokoleniom.

- Wszystko zaczęło się dzięki mojej siostrze, która pracowała w cepelii, malowała porcelanę, a ja jej na początku towarzyszyłam i podpatrywałam, jak to robi. Później sama spróbowałam. Początkowe moje prace wyglądały różnie - uśmiecha się pani Bożena. - Ale sprawiało mi przyjemność malowanie, więc wytrwale dążyłam do opanowania technik pracy. Dużo dały mi też warsztaty kroszonkarskie organizowane przez Muzeum Wsi Opolskiej. Napędziły mnie, cały czas skrobałam, bo to dawało mi ogromną radość i relaksowałam się przy tym.

Kroszonka krok po kroku

Kiedyś robiono kroszonki na jajkach, a nie na wydmuszkach. Jajko gotowało się przez kilka godzin, barwione niejednokrotnie pękało. Barwiono je naturalnymi składnikami - łupinami cebuli, korą drzewa, młodymi pędami zbóż, obecnie używa się głównie barwników sztucznych, najlepiej sprawdzają się te do tkanin. Jajka używane do kroszenia wybierane są ze względu na twardość skorupy, jej kolor oraz chropowatość powierzchni. Najmocniejszą skorupkę mają jaja znoszone zimą, ze względu na magazynowany przez zwierzęta wapń. Idealne jajko do zafarbowania powinno być koloru białego. Wtedy barwnik jednolicie i intensywnie pokrywa skorupkę. Skrobie się specjalnym nożykiem, a niegdyś używano brzytwę odpowiednio wyostrzoną. 

Wprawiona ręka potrzebuje na takie kurze jajko około 4 godzin

- Przy skrobaniu jest tak, że przejmujemy technikę od osoby, która nas uczy. Co prawda, nikt nie jest w stanie wykonać takiego samego wzoru, niby ten sam kwiatek, ale u każdego wychodzi inaczej. Ale sposób ułożenia kwiatków przyjmuje się od osoby uczącej - mówi pani Bożena. - Kiedyś nawet próbowałam wprowadzić inny wzór podpatrzony u moich koleżanek, inny układ, ale to mi nie pasowało, i wróciłam do swojego wzoru, układu, które obrałam sobie na początku.

Wzór opolski na porcelanie 

Przez lata pani Bożena skupiała się głównie na kroszonkach. Jednak przyszedł moment, kiedy postanowiła wrócić do malowania porcelany, na którą przenosiła wzór opolski. Charakteryzuje się on kwiecistą i roślinną ornamentyką, a jego historia wiąże się z opolskimi kroszonkami. Wzory ryte na tradycyjnie barwionych wielkanocnych jajkach stały się inspiracją dla wzoru opolskiego malowanego na porcelanie.

- Malowałam przez kilka lat, jednak terpentyna, która jest w farbach, zaczęła mnie uczulać i ze względu na swoje zdrowie musiałam zrezygnować z tego - mówi twórczyni ludowa. - Można powiedzieć, że teraz moja córka przejęła pałeczkę. W ubiegłym roku nawet uczestniczyła w projekcie malowania porcelany, teraz i wnuczka stara się przenosić ten wzór, na razie na papierowe talerzyki, ale ważne, że idzie w tym kierunku. Widzę i cieszę się, że złapały tego bakcyla, że daje im to dużo radości. 

Tradycja przekazana dalej

Pani Bożena ma czwórkę dzieci: trzech chłopców i dziewczynkę. Zawsze, kiedy zasiadała do kroszonek, dzieci do niej dołączały.

- Nie musiałam ich przekonywać ani namawiać, jak tylko rozkładałam wszystko na stole, siadali przy mnie, ja im tłumaczyłam, pokazywałam, a później już sami skrobali. Bardzo miło wspominam też czas. Później też uczestniczyli w różnych konkursach gminnych, powiatowych czy wojewódzkich. Zawsze byłam z nich bardzo dumna - wspomina twórczyni.

W specjalnej teczce przechowuje wszystkie dyplomy z konkursów kroszonkarskich swoich dzieci. Córka pani Bożeny - Marta Pytel - przejęła pasję po mamie.

- Od najmłodszych lat próbowałam swoich sił z kroszonkami - mówi Marta Pytel. - Pamiętam, że mama zaczęła zabierać mnie na warsztaty do Bierkowic. Od tego czasu próbowałam swoich sił w różnych konkursach i tak zostało. Lubię to robić, zawsze lubiłam malować. Dwa lata temu brałam udział w warsztatach malowania wzoru opolskiego na porcelanie "Mistrz Tradycji" i muszę przyznać, że nie jest to taka łatwa sprawa. To jest całkiem inna forma malowania talerza. Inaczej się trzyma stalówkę. Trudne zadanie, ale śmiało mogę powiedzieć, że bardzo satysfakcjonujące.

Pani Marta na co dzień pracuje jako stylistka paznokci i z uśmiechem podkreśla, że często te kwiatki z kruszonek przenosi na paznokcie klientek.

- Gdy znajduję chwilę między obowiązkami, to siadam i skrobię. I zaraz córka i syn są przy mnie i wspólnie drapiemy te kwietne kompozycje. To podobna sytuacja do tej w moim rodzinnym domu. Widzę, że kroszonkowego bakcyla złapała moja córka Aleksandra. Dużo skrobie z babcią, bo jak mówi - wtedy nic jej nie rozprasza.

- Lubię to robić. Podoba mi się wzór opolski - przyznaje dziewczynka, która jest bardzo wytrwała, bo nawet drobne ranki od nożyka nie zniechęcają jej do pracy nad kroszonką.

Tak oto pasja kroszenia połączyła trzy pokolenia. W 2019 roku tradycja zdobienia jaj techniką rytowniczą została wpisana na krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego. I jak podkreślają twórcy ludowi, żeby nie zanikła, musi być przekazywana kolejnym pokoleniom.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

ReklamaHeimat
Reklama
Reklama
ReklamaMaxima 2
Reklama
ReklamaHospicjum2022
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 9°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1005 hPa
Wiatr: 18 km/h

Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: JanTreść komentarza: Pani Patrycjo Leszczyk-Gołąbek na zdjęciu to akcja w kolonowskim w dzielnicy Fosowskie.Data dodania komentarza: 11.03.2026, 07:30Źródło komentarza: Pożar trawy w Kolonowskiem. Strażacy apelują J Autor komentarza: MieszkaniecTreść komentarza: Dziesięć lat wyczekiwania chyba się spełnią.Data dodania komentarza: 10.03.2026, 06:41Źródło komentarza: Ulica Arki Bożka wreszcie z chodnikiem. Będzie jasno, równo i bezpiecznie J Autor komentarza: Jarząbek WacławawTreść komentarza: A może należałoby poprosić o stanowisko głównego udziałowca spółki? Zastanawiające jest jego milczenie...Data dodania komentarza: 5.03.2026, 16:40Źródło komentarza: Karuzela kadrowa w SWiK trwa. "To nie idzie w dobrym kierunku" G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: W Zawadzkiem nie ma ulicy Jemielnickiej. Przynajmniej jeszcze o takowej nie szłyszałem. Obok byłego budowlańca oprócz DK 901, czyli ul. Opolskiej mamy jeszcze ulicę Szpitalną (droga osiedlowa) oraz ulicę Lubliniecką. To pewnie o tą ostatnią się tutaj rozchodzi?Data dodania komentarza: 24.02.2026, 15:22Źródło komentarza: Doświetlą przejścia dla pieszych w Zawadzkiem i Szczepanku. Będzie bezpieczniej J Autor komentarza: WacławTreść komentarza: "Przestańcie płakać nad utraconymi cnotami i kilkoma pomordowanymi we wsi Śląska." Tym stwierdzeniem się przebierańcu ujawniłeś. Kto dał ci prawo relatywizowania krzywd? Nie wstyd ci tzw. ślunzoku? Ponadto cofnij się edukacyjnie do początków szkoły podstawowej z lat słusznie minionych jeżeli chodzi o znajomość historii i nadal gloryfikuj Armię Czerwoną.Data dodania komentarza: 19.02.2026, 18:21Źródło komentarza: Historia szeptana, która wraca. Tragedia Górnośląska w powiecie strzeleckim D Autor komentarza: ślunzokTreść komentarza: Co do "Tragedii Górnośląskiej".... Jestem ślązakiem, ale uważam, ze nie ma co tak bardzo płakać nad tamtymi wydarzeniami. Dlaczego ? Bo co robiły oddziały niemieckie w Babim Jarze ? , czy gdziekolwiek na terenach wschodnich ? To Niemcy wrzucali noworodki do płonących stodół, to NIemcy strzelali do ludności cywilnej klęczącej nad dołami. Armia Czerwona mściła się , jak każdy z nas w okresie wojny, gdyby mógł się mścił ! Kobiety płaczą, że były gwałcone , a kiedy stawiały opór były zabijane ? Straszne ! Co mogłyby powiedzieć dzieci wrzucane do ognia na wschodzie ? One nie miały wyboru.... Dla mnie " tragedia górnośląska" to małostka w porównaniu z tym, co NIemcy robili na wschodzie. Nie wiem, czy ich potępiać, czy nie. To była wojna i ich agresja była odpowiedzią na swój ból. Ślązaków i tak potraktowano łagodnie. Mogli ruscy całe wsieod razu palić. Nikt z Niemców nie wiedział co się działo na wschodzie ? Sobibór, Bełżec, Trblinka ? Przestańcie płakać nad utraconymi cnotami i kilkoma pomordowanymi we wsi Śląska.Data dodania komentarza: 18.02.2026, 21:52Źródło komentarza: Historia szeptana, która wraca. Tragedia Górnośląska w powiecie strzeleckim
Reklama