W sercu Brazylii, wśród ponad dwóch tysięcy serów z całego globu, polska reprezentacja wywalczyła łącznie aż 24 medale. To historyczny wynik, który sprawił, że o polskim serowarstwie rzemieślniczym mówi się dziś z najwyższym uznaniem. Częścią tego sukcesu jest firma Fan-Agri – rodzinne przedsiębiorstwo, obecnie zarządzane przez Joannę Leszczyk. Firma znana jest z produkcji sera smażonego oraz serów twardych, maziowanych, podpuszczkowych i kwasowo-podpuszczkowych.
Podczas konkursu po raz kolejny medal przyznano wyrobowi o nazwie Aksamitek – to ser wyjątkowy, nie do podrobienia. Wyróżnia się nie tylko kształtem, ale również swoim smakiem. Po ubiegłorocznym srebrze we Francji zdobył brązowy medal w Brazylii. Prawdziwym objawieniem okazał się ser Kopalniok – nowość w ofercie. To ciemny ser, którego mleko barwione jest popiołem serwatkowym. Choć dopiero debiutuje na rynku, już zyskał uznanie w oczach trzystu ekspertów zasiadających w brazylijskim jury.
Sukces w Brazylii to nie tylko prestiż, ale przede wszystkim potwierdzenie ogromnej pasji, jaką właściciele wkładają w swoją pracę. Jak przyznaje Joanna Leszczyk z Fan-Agri, droga po medale zaczęła się od namowy prezesa Fundacji „Na Serio”, Sylwestra Wańczyka.
– Czujemy ogromną radość, a duma nas rozpiera, że nasze sery po raz kolejny zostały docenione w tak prestiżowym konkursie – mówi Joanna Leszczyk, właścicielka firmy Fan-Agri. – To efekt pasji, jakości i serca wkładanego w każdy etap produkcji. Dziękujemy Fundacji Wspierania Serowarstwa Farmerskiego „Na Serio” oraz promotorowi Bartoszowi Wilczyńskiemu za dostarczenie naszych serów i opiekę nad nimi.
Tegoroczna edycja konkursu w Brazylii pokazała, że polskie sery przestały być jedynie lokalną ciekawostką, a stały się realną konkurencją dla najlepszych serowarni świata.
– Ten wynik pokazuje, że polskie serowarstwo farmerskie osiągnęło poziom, który pozwala nam coraz śmielej konkurować z najlepszymi serowarniami świata. Za każdym medalem stoi konkretna praca gospodarstwa, jakość mleka i serów, umiejętność, cierpliwość i konsekwencja. To sukces, który bardzo cieszy, ale także ważny sygnał, że polskie sery są dziś zauważane i cenione poza granicami kraju – podkreśla Sylwester Wańczyk, prezes Fundacji Wspierania Serowarstwa Farmerskiego „Na Serio”, juror konkursu brazylijskiego.
Fan-Agri jest dziś przykładem, jak z lokalnej tradycji i rodzinnej pasji można stworzyć markę, która rozsławia region na świecie.
„Wiejskie Dobroci” z Izbicka też docenione!
Serowarnię „Wiejskie Dobroci” prowadzą Mirela Paterok i jej mąż. Jest to lokalny biznes, a skala produkcji nie jest duża. Pozyskują od własnych krów około 100 litrów mleka, z którego dziennie wytwarzają około 10 kilogramów różnych produktów. Daleko im do wielkich producentów, jednak Brazylia pokazała, że rodzinna pasja może mierzyć się z największymi serowarniami świata.
– Współpracujemy z Fundacją Wspierania Serowarstwa Farmerskiego „Na Serio”, którą prowadzi Sylwester Wańczyk, u którego się również szkolimy. To on przekazał nam informację o konkursie i zapytał, czy chcemy się zgłosić. Postanowiliśmy spróbować. Nie liczyliśmy na wygraną – chcieliśmy się sprawdzić i otrzymać komentarze od sędziów, zobaczyć, co poprawić i co się podobało. Było ponad 2000 serów i 300 sędziów, konkurencja była ogromna. To miało być po prostu sprawdzenie się – mówi Mirela Paterok.
– Generalnie byliśmy zajęci pracą, nie śledziliśmy konkursu na bieżąco. Na aktualizacje miałam czas najczęściej wieczorem lub nad ranem, kiedy wstajemy na poranny obrządek. W niedzielę Sylwester (który pojechał do Brazylii i był jednym z sędziów – red.) dał nam znać. Ja doiłam krowy i z wrażenia zapomniałam jedną wydoić, ale w porę się zorientowałam – dodaje właścicielka serowarni, wspominając moment otrzymania informacji o III miejscu na świecie. – To były ogromne emocje: płacz ze szczęścia, skakanie z radości między krowami. To pokazuje, że nawet mały producent może coś osiągnąć.
Sukces „Wiejskich Dobroci” to również ogromne osiągnięcie dla całej polskiej branży serowarskiej. Jury w São Paulo urzekł Strzelecki Wędzony, który zdobył tak wysokie wyróżnienie w kategorii „Inne sery”.
– Oceniany był nie tylko smak, ale też struktura i twardość. Kolor powinien być złocisty – ani za jasny, ani za ciemny. Trudno powiedzieć, dlaczego akurat on się tak spodobał jury. My sami bardzo go lubimy, ale nie spodziewaliśmy się nagrody – wskazuje producentka.
Czy ta nagroda coś zmieni?
– To zachęta do dalszej pracy. Pracujemy dużo, często jesteśmy zmęczeni, a to daje motywację, by spróbować czegoś nowego. Testujemy teraz sery długodojrzewające, więc wkrótce pojawi się coś nowego w ofercie – zdradza laureatka, dodając, że firma będzie się rozwijać.
– Znam osobiście i jadłam te sery nie raz. Pyszne, zdrowe, a teraz jeszcze doceniane na świecie. W pełni zgadzam się z tym wynikiem i jeszcze raz składam gratulacje – mówi Marzena Baksik, wójt gminy Izbicko, ciesząc się z sukcesu lokalnego przedsiębiorstwa.
Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie - "Strzelca Opolskiego"!










Komentarze