Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 29 października 2026 00:00
ReklamaFilplast

Zabójstwo w Leśnicy. Oskarżony twierdzi, że nic nie pamięta

29-letni Dominik P. oskarżony jest o dokonanie brutalnego mordu w Leśnicy. Śledczy zarzucają mu, że jesienią minionego roku zabił Mariusza K. oraz usiłował zabić Marcina P. W sądzie nie chciał składać wyjaśnień. W prokuraturze zeznał, że on tych czynów nie pamięta.
Zabójstwo w Leśnicy. Oskarżony twierdzi, że nic nie pamięta
Dominik P. prowadzony na salę rozpraw w Opolu.

Autor: KOZ

Do morderstwa doszło w nocy z 13 na 14 września 2024 roku. Śledczy ustalili, że pokaźnym odłamkiem szkła zadał Mariuszowi K. co najmniej 16 ciosów w klatkę piersiową i lewe ramię. Wielokrotnie uderzał go też butelką. Spowodował w ten sposób rozległe obrażenia u ofiary.

- Rany kłute i cięte tułowia oraz kończyn. Złamana kość nosowa, wybity ząb, złamane żebra, uraz głowy, krwotok - wyliczał prok. Konrad Hupało z Prokuratury Rejonowej w Strzelcach Opolskich. - Bezpośrednią przyczyną śmierci była ostra niewydolność oddechowa spowodowana masywną utratą krwi i niedokrwieniem narządów.

Z kolei Marcina P. oskarżony ugodził nożem w brzuch i uderzał pięściami po twarzy. Pomimo tych obrażeń, Marcin P. uciekł z miejsca zbrodni. 

W niedzielę, 15 września 2024 roku, Dominik P. pojawił się na komendzie w Kędzierzynie–Koźlu. Tam oświadczył, że może być poszukiwany w związku zbrodnią w Leśnicy. 

Podejrzany twierdzi, że niewiele pamięta

Przed Sądem Okręgowym w Opolu oskarżony odmówił zeznań oraz składania wyjaśnień. Sędzia Magdalena Marciniak odczytała więc zeznania, jakie Dominik P. złożył w postępowaniu przygotowawczym. Twierdził, że nie pamięta przebiegu zdarzenia. Opisał jedynie fragmenty wieczoru, które – jak sam zaznaczył – zachował w pamięci mimo dużego upojenia alkoholowego.

Z jego relacji wynika, że 13 września około godziny 21.30 opuścił restaurację w Leśnicy, a potem poszedł do sklepu po alkohol. Gdy przyszedł do mieszkania Mariusza K. panowie zaczęli wspólnie pić whisky. Dominik P. zeznał, że po wypiciu alkoholu „przez mgłę” pamięta, jak ocknął się na sofie.

– Nie miałem moich rzeczy. Mariusz powiedział mi, żebym się wynosił. Wystartował do mnie. Nie wiem, czy mnie uderzył, czy popchnął – twierdził.

Zapewniał, że nie pamięta momentu użycia żadnego narzędzia ani samego zdarzenia. Stwierdził, że musiał "dostać amoku".

– Nie mogę sobie wytłumaczyć, żebym coś takiego zrobił – mówił.

Morze alkoholu, zabójstwo i sen

W zeznaniach Dominik P. podkreślał, że w dniu tragedii nie zażywał żadnych środków odurzających.

– Wypiłem dziesięć piw i wódkę, a z K. piliśmy jeszcze whisky – dodał.

Stwierdził, że jego samoświadomość w kwestii przebiegu wydarzeń "szczątkowa".

– Nie pamiętam, jak wychodziłem. Nie pamiętam, żebym się mył - opisywał.

Rano, 14 września, Dominik P. miał obudzić się u siebie w domu z poranionymi dłońmi. Udał się do mieszkania Mariusza K., gdzie zobaczył ciało znajomego.

– Leżał sztywno na sofie. Nie widziałem krwi, ale nie oddychał. Sprawdziłem tętno. Spanikowałem – mówił.

Po zdarzeniu udał się do znajomego, Mateusza M., któremu miał powiedzieć, że „coś się stało”, ale nie ujawnił szczegółów. Później znajomy zawiózł go do Kędzierzyna-Koźla. Tam Dominik P. planował spotkać się ze swoją byłą partnerką.

– Nie wiedziałem, co robić. Czy uciekać, czy się powiesić? W końcu sam się zgłosiłem – relacjonował oskarżony.

Dominik P. dopuścił się zbrodni w warunkach recydywy. Wcześniej – w listopadzie 2019 roku – Sąd Rejonowy w Strzelcach Opolskich skazał go na 1 rok i 2 miesiące więzienia za udział w brutalnej bójce. Za kratami był od sierpnia 2019 roku do maja 2020 roku. Za brutalne morderstwo w Leśnicy grozi mu od 10 do 30 lat więzienia, a nawet dożywocie.

Czytaj także: Próba rozboju na Szpitalnej w Opolu. Wywlekli ofiarę z lokalu

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama WFOŚ
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Szkoda, że autor artykułu w tytule i treści skrócił grupę uczestników tylko do Kolonowskiego. Wyprawa 'śladami solnej historii' połączyła przecież seniorów z całej gminy: Staniszcz, Spóroka, Fosowskiego i Kolonowskiego. To ważne, by doceniać zaangażowanie wszystkich mieszkańców, bo sukces tej udanej wycieczki jest ich wspólnym dziełem.” Data dodania komentarza: 25.10.2026, 07:16 Źródło komentarza: Emeryci i Renciści z Kolonowskiego ruszyli śladami solnej historii G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Brawa dla pana Przemka! Dzięki za poświęcenie i wkład w odnalezieniu tego człowieka. Data dodania komentarza: 21.10.2026, 13:18 Źródło komentarza: Liczyła się każda minuta. Dzielnicowy odnalazł mężczyznę w kryzysie S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: To było zapewne „na chwilę”. On „tylko”. Pewnie włączył jeszcze światła awaryjne, bo wielu kierowców uważa, że żółte miganie daje im dodatkowe przywileje. Bo przecież musi do sklepu, do paczkomatu, wyładować towar – powód zawsze się znajdzie. I nagle, w ich mniemaniu, zakaz jazdy po chodniku przestaje obowiązywać, przepisowe 1,5 metra dla pieszych staje się zbędne, a pojazdy powyżej 3,5 tony magicznie zyskują prawo wjazdu na infrastrukturę dla pieszych. Najbardziej jednak boli fakt, że policja regularnie mija takich kierowców i kompletnie nie reaguje. To nic, że ktoś tarasuje chodnik, blokuje przejazd albo nadużywa świateł awaryjnych. Taka bierność służb tylko potęguje społeczne przyzwolenie na drogowe bezprawie. Co więcej, gdy ktoś odważy się zwrócić uwagę na auto zaparkowane na chodniku, natychmiast zostaje uznany za awanturnika i wywrotowca. W końcu „aż tak bardzo nie blokuje”, „przejść się da”, a poza tym „w tym miejscu i tak mało kto chodzi”, więc o co ten cały hałas? Dlaczego policja nie reaguje na takie zachowania z własnej inicjatywy? Dlaczego czeka wyłącznie na oficjalne zgłoszenia? Czy jej obowiązkiem nie powinno być piętnowanie wykroczeń bezpośrednio na gorącym uczynku – i to nie tylko poprzez stanie z „suszarką” na zakrętach? W całym tym artykule jedno zdanie uderza najmocniej: „cofający autem na chodniku”. Ludzie, w jakim świecie my żyjemy? Samochód jadący po chodniku? Czy to naprawdę stało się już normą? Data dodania komentarza: 9.10.2026, 19:23 Źródło komentarza: Śmiertelne potrącenie w Strzelcach Opolskich. Nie żyje kobieta J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Uwaga mieszkańcy! Jeśli przejeżdżaliście przez Zawadzkie i tam wygraliście, musicie natychmiast się przeprowadzić, bo redakcja już zdecydowała, czyim milionerem jesteście. Logika poziomu: 'zjadłem zapiekankę w Krakowie, więc jestem Krakusem'. Data dodania komentarza: 4.10.2026, 12:53 Źródło komentarza: Zawadzkie zyskało milionera. Wygrał pieniądze w loterii EuroJackpot L Autor komentarza: Polak Treść komentarza: Wielki szacunek dla naszych chłopaków za robotę, a dla tego kapusia gigantyczny wstyd! Do łopaty albo do rzucenia grosza na zbiórce go nie było, ale do pisania donosów pierwszy. Typowy polaczek, sam nic nie zrobi, a drugiemu zepsuje. Żyj teraz z tą świadomością, że cała wieś tobą gardzi. 😡 Data dodania komentarza: 29.09.2026, 17:44 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Choć intencje mieszkańców były szlachetne, to budowanie czegokolwiek w pasie drogowym, bez planów, pozwoleń i jasnej własności gruntu, było ogromną lekkomyślnością. Gdyby w niedokończoną ścianę znów uderzyło auto albo konstrukcja zawaliła się na pieszego, winnych do odpowiedzialności by nie było. Prawo jest prawem i musi być przestrzegane, nawet przy odbudowie świętości.” Data dodania komentarza: 29.09.2026, 06:58 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany
Reklama