Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 15 marca 2026 01:17
Reklama

Joanna Popów-Bogdoł - od nauczycielki do dyrektorki PCK

W tym roku mija dwadzieścia lat pracy Joanny Popów-Bogdoł, dyrektorki Powiatowego Centrum Kultury w Strzelcach Opolskich. Od 2014 roku stoi na czele placówki kulturalnej, która wciąż się rozwija i na swoje wydarzenia przyciąga coraz większe rzesze mieszkańców
Joanna Popów-Bogdoł - od nauczycielki do dyrektorki PCK
Joanna Popów-Bogdoł od 2014 roku sprawuje funkcję dyrektorki Powiatowego Centrum Kultury w Strzelcach Opolskich

Nauczycielka, dyrektorka i mama

Z wykształcenia Joanna Popów-Bogdoł jest filologiem i pedagogiem. Ukończyła też studia podyplomowe z informacji naukowej i bibliotekoznawstwa, a także zarządzania zasobami ludzkimi. Ma na swoim koncie wiele sukcesów m.in. jest absolwentką stażu zagranicznego na Uniwersytecie Karola w Pradze i licznych kursów, w tym na Uniwersytecie Masaryka w Brnie. Była również Stypendystką Prezesa Rady Ministrów i drugiego stypendium Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Pierwszą pracą, jaką pani Joanna wykonywała, była funkcja nauczyciela.

– Byłam nauczycielką w szkole średniej w Zespole Szkół Ekonomicznych w Opolu, gdzie uczyłam języka polskiego i czeskiego. Potem przeszłam do biblioteki i tam byłam nauczycielem bibliotekarzem – aż do awansu na nauczyciela mianowanego. Z oświatą zawodowo związałam się na osiem lat. Wreszcie podjęłam decyzję, żeby pracować bliżej miejsca zamieszkania, i tak przeszłam do Powiatowego Centrum Kultury, zanim jeszcze zostało ono oficjalnie otwarte. Początkowo pracowałam w bibliotece, później pełniłam tymczasowo obowiązki dyrektora, aż w 2014 roku wystartowałam w konkursie na stanowisko dyrektora placówki i go wygrałam.

„Bakcyl nauczania” wciąż jest w pani Joannie. Nie wyzbyła się go, mimo zmiany posady.

– Doświadczenie nauczycielskie bardzo dużo mi daje. Nauczyciel cały czas występuje przed swoimi uczniami, dużo mówi, dzięki czemu nabyłam łatwości wystąpień. Zależy mi, żeby młodzież odwiedzała nasze centrum. To dla niej realizujemy bardzo dużo projektów edukacyjnych. PCK włączył się w program EDUKO, który łączy sferę kultury i edukacji. Uważam, że kultura i oświata są blisko siebie – mówi Joanna Popów-Bogdoł.

Doświadczenia zawodowe dyrektorka PCK łączy z najważniejsza rolą w życiu – macierzyństwem.

– Trudne jest łączenie pracy z życiem prywatnym – przyznaje. – Po pierwsze nie jest to rodzaj pracy, którą można zostawić za drzwiami, wyjść i zapomnieć. Poza tym, większość wydarzeń odbywa się w weekendy, w godzinach popołudniowych i to muszę godzić z rolą mamy trójki dorastających dzieci. To wymaga ode mnie bardzo dobrej organizacji. Prowadzę dwa kalendarze. Pierwszy dotyczy organizacji pracy w naszym centrum, a drugi mam rozpisany pod to, co się dzieje organizacyjnie w naszej rodzinie. Ale zauważyłam, że im więcej mam na głowie, tym bardziej jestem zorganizowana – dodaje z uśmiechem.

Praca z wyzwaniami

Prowadzenie Powiatowego Centrum Kultury jest mocno obciążające emocjonalnie.

– Zwykle przygotowania jakiegoś wydarzenia trwają dwa, trzy miesiące. Z tego wszystkiego najbardziej lubię etap samej imprezy, kiedy nasz wielotygodniowy projekt zaczyna się realizować. Kiedy są już artyści, trwa wydarzenie, a mieszkańcy są zadowoleni, to dodaje motywacji do kolejnego działania. Praca w Powiatowym Centrum Kultury jest dla osób, które lubią kontakty z innymi ludźmi, lubią, gdy coś się dzieje. U nas nie ma nudy ani sztampy. Jedno wydarzenie się kończy i już trzeba myśleć o kolejnych. Zawsze kilka miesięcy do przodu.

Bywa też, że nie wszystko wychodzi po myśli...

– Zapadło mi w pamięci Święto Chleba z połowy września 2017 roku. Wtedy okropnie lało. Deszcz padał już w sobotę, kiedy szykowaliśmy scenę, potem przez całą niedzielę. To był istny armagedon. Za kulisami stały kalosze, każdy brodził w błocie, samochody, które podjeżdżały pod scenę, zakopywały się w błocie. Artyści nie mogli do tej sceny dojechać, nie każdy z nich był wyrozumiały. Ten dzień był bardzo emocjonujący, stres nie do opisania – wspomina dyrektorka.

Najtrudniejszy był czas pandemii koronawirusa.

– Działalność kulturalna była całkowicie zawieszona. W kolejnym roku w naszym centrum otworzono punkt szczepień, a kiedy kończyła się część pandemiczna, to rozpoczęła się wojna na Ukrainie, więc włączyliśmy się w pomoc uchodźcom, organizowane były różnego rodzaju zbiórki. Podobnie jak kilka miesięcy temu, kiedy organizowaliśmy zbiórki dla mieszkańców poszkodowanych w powodzi.

Inspirują nas mieszkańcy

Jak przyznaje Joanna Popów-Bogdoł, pierwsze lata funkcjonowania PCK były trudne, ponieważ mieszkańcy powiatu dopiero poznawali nową instytucję kultury.

– Musieliśmy ich przyzwyczaić do naszej placówki, do tego, że funkcjonujemy i wychodzimy z różnymi ofertami. Bardzo często mylono nas z miejskim ośrodkiem kultury – wspomina. – W ciągu dekady to się zmieniło. Mamy coraz większe doświadczenie w pozyskiwaniu środków zewnętrznych, znajdywaniu partnerów, pozyskiwaniu dotacji. Choć zespół pracowników PCK jest mały, to w tamtym roku zrealizowaliśmy siedem dużych projektów. Mam poczucie, że dwa ostatnie lata są odbyciem po pandemii i są dobrymi latami w naszej działalności.

Dyrektorka PCK zdradza, skąd biorą się pomysły na imprezy kulturalne:

– Mamy oczy i uszy szeroko otwarte, śledzimy patronów roku, nowinki techniczne, jesteśmy otwarci na to, z czym przychodzą do nas mieszkańcy i mnóstwo wydarzeń organizujemy właśnie z inicjatywy mieszkańców, pokazujemy ich pasje. Mamy świetne zaplecze, lokal, sprzęt, który w tamtym roku został zmodernizowany. Nie ukrywam, że osobiście interesuję się historią i tradycją, dlatego chętnie inicjuję takie imprezy, jak Noc Świętojańska czy Festiwal Dziedzictwa i Tradycji. I cieszę się, że moje zainteresowania są zbieżne z upodobaniami wielu mieszkańców.

Wiele pomysłów zostało wdrożonych, a wiele jeszcze czeka na realizację.

– Chciałabym ożywić naszą starą kolekcję pocztówek w postaci mappingu historycznego. Niestety są to bardzo kosztowne projekty. Z końcem grudnia skończyliśmy projekt związany z pracownią multimedialną i już zaczynamy z niej korzystać. Na zajęciach, które prowadzi nasz animator, wykorzystujemy magiczny dywan, czyli podłogę interaktywną, w lutym będziemy wykorzystywać długopisy 3D, nowe projektory, rzutniki. Chcemy zaoferować szkołom programy edukacyjne. Zamierzamy rozwinąć bibliotekę, stawiając na młodzież. Zależy mi, żeby znalazła tu przestrzeń do integracji. Swego czasu udało nam się to osiągnąć przy projekcie z programu Równać Szanse, kiedy młodzież założyła telewizję internetową, zaczęła przychodzić w swoim wolnym czasie i kręcić wywiady, filmy, przeprowadzać ankiety społeczne itp. Chciałabym powrócić do tego i to jest mój cel na ten rok – dodaje dyrektorka.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

ReklamaHeimat
Reklama
Reklama
ReklamaMaxima 2
Reklama
ReklamaHospicjum2022
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 9°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1005 hPa
Wiatr: 18 km/h

Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: JanTreść komentarza: Pani Patrycjo Leszczyk-Gołąbek na zdjęciu to akcja w kolonowskim w dzielnicy Fosowskie.Data dodania komentarza: 11.03.2026, 07:30Źródło komentarza: Pożar trawy w Kolonowskiem. Strażacy apelują J Autor komentarza: MieszkaniecTreść komentarza: Dziesięć lat wyczekiwania chyba się spełnią.Data dodania komentarza: 10.03.2026, 06:41Źródło komentarza: Ulica Arki Bożka wreszcie z chodnikiem. Będzie jasno, równo i bezpiecznie J Autor komentarza: Jarząbek WacławawTreść komentarza: A może należałoby poprosić o stanowisko głównego udziałowca spółki? Zastanawiające jest jego milczenie...Data dodania komentarza: 5.03.2026, 16:40Źródło komentarza: Karuzela kadrowa w SWiK trwa. "To nie idzie w dobrym kierunku" G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: W Zawadzkiem nie ma ulicy Jemielnickiej. Przynajmniej jeszcze o takowej nie szłyszałem. Obok byłego budowlańca oprócz DK 901, czyli ul. Opolskiej mamy jeszcze ulicę Szpitalną (droga osiedlowa) oraz ulicę Lubliniecką. To pewnie o tą ostatnią się tutaj rozchodzi?Data dodania komentarza: 24.02.2026, 15:22Źródło komentarza: Doświetlą przejścia dla pieszych w Zawadzkiem i Szczepanku. Będzie bezpieczniej J Autor komentarza: WacławTreść komentarza: "Przestańcie płakać nad utraconymi cnotami i kilkoma pomordowanymi we wsi Śląska." Tym stwierdzeniem się przebierańcu ujawniłeś. Kto dał ci prawo relatywizowania krzywd? Nie wstyd ci tzw. ślunzoku? Ponadto cofnij się edukacyjnie do początków szkoły podstawowej z lat słusznie minionych jeżeli chodzi o znajomość historii i nadal gloryfikuj Armię Czerwoną.Data dodania komentarza: 19.02.2026, 18:21Źródło komentarza: Historia szeptana, która wraca. Tragedia Górnośląska w powiecie strzeleckim D Autor komentarza: ślunzokTreść komentarza: Co do "Tragedii Górnośląskiej".... Jestem ślązakiem, ale uważam, ze nie ma co tak bardzo płakać nad tamtymi wydarzeniami. Dlaczego ? Bo co robiły oddziały niemieckie w Babim Jarze ? , czy gdziekolwiek na terenach wschodnich ? To Niemcy wrzucali noworodki do płonących stodół, to NIemcy strzelali do ludności cywilnej klęczącej nad dołami. Armia Czerwona mściła się , jak każdy z nas w okresie wojny, gdyby mógł się mścił ! Kobiety płaczą, że były gwałcone , a kiedy stawiały opór były zabijane ? Straszne ! Co mogłyby powiedzieć dzieci wrzucane do ognia na wschodzie ? One nie miały wyboru.... Dla mnie " tragedia górnośląska" to małostka w porównaniu z tym, co NIemcy robili na wschodzie. Nie wiem, czy ich potępiać, czy nie. To była wojna i ich agresja była odpowiedzią na swój ból. Ślązaków i tak potraktowano łagodnie. Mogli ruscy całe wsieod razu palić. Nikt z Niemców nie wiedział co się działo na wschodzie ? Sobibór, Bełżec, Trblinka ? Przestańcie płakać nad utraconymi cnotami i kilkoma pomordowanymi we wsi Śląska.Data dodania komentarza: 18.02.2026, 21:52Źródło komentarza: Historia szeptana, która wraca. Tragedia Górnośląska w powiecie strzeleckim
Reklama