Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 28 stycznia 2026 22:35
Reklama
Reklama

Szkoła życia pod palmami... O zagranicznych praktykach uczniów CKZiU w Strzelcach Opolskich

Egzotyczne Wyspy Kanaryjskie lub słoneczna Malta, miesiąc w trakcie roku szkolnego bez lekcji, i na dodatek bez opłat? Uczniowie strzeleckiej "Metalówy" od lat uczestniczą w takich wyjazdach, aby zdobywać doświadczenie zawodowe.
Szkoła życia pod palmami... O zagranicznych praktykach uczniów CKZiU w Strzelcach Opolskich
Wycieczka na wulkan Teide praktykantów z CKZiU (2024 r.)

Autor: archiwum prywatne

Szkoła życia pod palmami, czyli o zagranicznych praktykach uczniów CKZiU

- To była wspaniała przygoda, pierwszy raz wyjechałam tak daleko i na tak długo, a do tego jeszcze sama - bez rodziców, z kolegami i koleżankami ze szkoły, i z nauczycielką - tak wspomina Karolina Sowa z Kadłuba swoje szkolne praktyki zawodowe na Malcie. - Szkoła życia i wielki krok ku samodzielności. I wielka inwestycja w CV. Wpis o praktykach zagranicznych pomógł mi w poszukiwaniu pracy.

- Te praktyki wspominam jako piękny i najbardziej pełen wrażeń czas. One odmieniły moje życie - mówi Małgorzata Wolarz pochodząca z Żędowic, a od półtora roku mieszkająca i pracująca na Teneryfie, tam gdzie była na praktykach. - Zakochałam się w tej wyspie, to najlepsze miejsce do życia. Nie planuję powrotu.

Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego w Strzelcach Opolskich od 13 lat organizuje zagraniczne praktyki zawodowe dla swoich uczniów w ramach Programu Erasmus+, realizowanego przez Fundację Rozwoju Systemu Edukacji w Warszawie. Młodzież wyjeżdżała już do Niemiec, Austrii, Chorwacji oraz na Teneryfę i Maltę. A także praktykowała na promach kursujących do Szwecji.

Pierwszy krok to wniosek

- Erasmus+ to ogólnoeuropejski program dedykowany uczniom, począwszy od przedszkola aż do uczelni wyższych, rokrocznie składamy wnioski i są one za każdym razem rozpatrywane pozytywnie - wyjaśnia Agnieszka Kozłowska, nauczycielka CKZiU w Strzelcach Opolskich, ucząca języka angielskiego.

Pani Agnieszka od ośmiu lat zajmuje się organizowaniem praktyk zagranicznych. Doszła już w tym do perfekcji.

- Skoro Unia daje takie możliwości, szkoda byłoby nie korzystać, oczywiście napisanie takiego wniosku wymaga pracy, ale warto - podkreśla.

W tym roku szkolnym CKZiU zorganizowało praktyki na Teneryfie w branży hotelarsko-turystycznej. Na przełomie listopada i grudnia grupa uczniów pracowała tam w hotelach: na recepcji, w restauracji oraz jako animatorzy zajęć rozrywkowych. W ostatnich latach z praktyk korzystali uczniowie kształcący się w zawodach technik usług gastronomicznych, technik hotelarstwa i technik organizacji turystyki. 

Wcześniej organizowane były też dla zawodów technik cyfrowych procesów graficznych, technik elektryk czy technik ekonomista. Takich praktyk można tylko zazdrościć: rano praca, a po południu - czas wolny, co w przypadku egzotycznych krajów oznacza plażowanie pod palmami, sporty wodne, popularne dyskoteki, a w weekendy wycieczki. W ramach programu Erasmus+ uczestnicy otrzymują również zakwaterowanie, mają zorganizowaną i opłaconą podróż, a także kieszonkowe na wyżywienie i rozrywki.

Jak to się zaczęło

- W 2016 roku pojechałam - też z Erasmusa - na kurs dla nauczycieli na Maltę do miejscowości St. Julian's. To było szkolenie z wykorzystania narzędzi cyfrowych w edukacji - wspomina anglistka. - W szkole, w której byliśmy, zobaczyłam dużą grupę młodzieży, odbywającą praktyki zawodowe i wtedy pomyślałam sobie: a czemu nasi uczniowie też by tak nie mogli? Tego samego dnia zadzwoniłam do pani dyrektor z naszej szkoły i zapytałam, co ona o tym sądzi. Otrzymałam zielone światło i od razu zaczęłam działać. Gdy pisałam ten pierwszy wniosek, było to dla mnie dość trudne i miałam obawy, że się nie uda. Bo wniosków było 1,5 tysiąca, a rokroczne "załapuje się" 300-500 szkół. Ale wniosek został wysoko oceniony, no i się udało. I potem tak samo było już z każdym kolejnym, jaki składaliśmy.

Jeszcze w tym samym roku szkolnym dziesięcioro uczniów wyjechało na cztery tygodnie do St. Julian's. Pracowali w różnych firmach. Zostali wybrani w ramach naboru. Jadą najlepsi. To forma nagrody. Dobre wyniki w nauce są potrzebne też dlatego, że wyjazd oznacza brak uczestnictwa w lekcjach przez kilka tygodni (praktyki trwają od 2 do 4 tygodni) i potem trzeba nadrabiać. Konieczna jest dobra znajomość angielskiego. Regulamin rekrutacji kładzie nacisk również na frekwencję szkolną i zachowanie, co mobilizuje uczniów już znacznie wcześniej. Bo praktyki zawodowe za granicą to już tradycja w CKZiU i uczniowie o tym wiedzą. Trzeba być pracowitym i odpowiedzialnym. Za nieletnich odpowiada nauczyciel. Dla opiekuna wyjazd też oznacza wiele wyzwań i ogromną odpowiedzialność.

- Wtedy, gdy jechałam z nimi pierwszy raz, najpierw się bardzo cieszyłam, a potem trochę przestraszyłam, czy wszystkiemu podołam - relacjonuje Agnieszka Kozłowska. - Głównie, czy poradzę sobie z wszystkimi procedurami, a potem z rozliczeniem projektu. Ale tak jak poradzili sobie uczniowie, tak mi też wszystko się udało.

Ale co to daje?

Młodzież kończąca praktykę otrzymuje Certyfikat Europass Mobilność. To dokument potwierdzający nabyte za granicą umiejętności i kompetencje, rozpoznawalny w całej Unii Europejskiej. I pomocny w poszukiwaniu dobrego zatrudnienia. Niezależnie od tego, o jakie praktyki chodzi: czy to dla techników cyfrowych, techników hotelarstwa, kucharzy czy ekonomistów. Uczniowie pracują przez pięć dni w tygodniu, po 6-8 godzin dziennie. Uczą się nie tylko zawodu.

- To jest krok w dorosłość - mówi Agnieszka Kozłowska. - Mieszkają sami w apartamentach, czasem w hotelu, muszą zrobić zakupy, przygotować posiłki, wyprać sobie ubrania, dojechać rano na czas do pracy, a bywa, że po nocy w dyskotece, wymaga to dużej samodyscypliny. Poznają ludzi z rożnych krajów i różnych kultur, religii, uczą się więc tolerancji i otwartości. Robią ogromne postępy językowe. Przed wyjazdem robimy wszystkim kwalifikacyjne testy, a potem powtarzamy je po powrocie i zawsze progres jest ogromny: z B1 na B2, z B2 na C1. Chodzi nie tylko o słownictwo, konstrukcje językowe, ale o biegłość wypowiadania się, pozbycie się "hamulców” przed używaniem obcego języka. Taki pobyt, używanie angielskiego non stop jest dla młodzieży niczym odbicie z trampoliny. To procentuje potem również na egzaminach maturalnych.

Ja tu jeszcze wrócę

Tak mówi po zakończeniu praktyk większość uczniów. I niektórzy wracają.

- Praktyki miałam w 2021 roku w hotelu Granada Park w Los Christianos na Teneryfie i półtora roku później przyjechałam tu ponownie, aby podjąć pracę zawodową - mówi Małgorzata Wolarz. - Kiedy wyjeżdżałam, szef hotelu deklarował, że chętnie mnie zatrudni, że będzie czekał. Zrobiłam więc maturę, zarobiłam na bilet i dobry początek i wsiadłam do samolotu. Najpierw pracowałam w Granada Park, a teraz w innym czterogwiazdkowym hotelu, bo tamten został przerobiony na apartamenty. Pracuję w wyuczonym zawodzie: obsługuję recepcję, czyli gości z różnych stron świata, posługując się językiem angielskim, niemieckim, hiszpańskim, no i czasem polskim. Ta praca wymaga wiele elastyczności i umiejętności komunikacyjnych, ale daje mi też satysfakcję, wciąż podwyższam swoje umiejętności. A przede wszystkim, mogę mieszkać w jednym z najpiękniejszych miejsc na Ziemi, codziennie chodzić na plażę nad ocean i mam lato przez cały rok. Jestem tu szczęśliwa.

Małgosia praktykę odbywała razem ze swoją koleżanką Pauliną w barze w Granadzie Park. Codziennie od 8.00 do 15.00 obsługiwała gości. Wspomina, że początki były nieco stresujące i bała się opuszczać Polskę:

- To był czas covidu, więc wyjazdy za granicę były utrudnione i jak wiele osób uważało - ryzykowne, dodatkowo to była klasa maturalna, miałam więc obawy, że miesiąc bez lekcji negatywnie się odbije na egzaminach - wymienia. - No i ta rozłąka, duża odległość... Trafiłam w zupełnie inny świat: z małej wioski w wielkie miasto, tętniący życiem całą dobę kurort, tygiel kulturowy. Pracowałam nie tylko z Hiszpanami, ale z ludźmi z Kolumbii, Wenezueli, państw Afryki... Ale znalazłam się równocześnie w miejscu, gdzie zawsze jest słońce, wszyscy się uśmiechają, są dla siebie przyjaźni, życzliwi, życie toczy się bez tak wielkiego pośpiechu i nerwowości jak w Polsce: byłam zachwycona!

Bariera językowa

Jak wspomina, początkowo miała trudności w porozumiewaniu się po angielsku. Większość osób mówiła "za szybko”, w pierwszy dzień myślała, że nie poradzi sobie. Ale dosłownie "z godziny na godzinę” było lepiej. Pomocny był jej szef - Antonio i inni pracownicy. Ciągle ktoś z nią był i chętnie tłumaczył i wyjaśniał. Jak sama mówi, mogło być stresująco, ale dzięki temu wsparciu i życzliwej atmosferze, nie było.

Podobnie wspomina Karolina Sowa, która praktykowała w 2018 roku w zawodzie technik-ekonomista.

- Tak, była na starcie bariera językowa - przyznaje. - Praktyki miałam na Malcie w mieście Lija, w firmie elektryczno-mechanicznej. Razem z koleżankami zajmowałyśmy się głównie fakturami. Pierwszych parę dni miałyśmy na adaptację, szlifowanie angielskiego i całe szczęście. Po tygodniu bariery już nie było. Oswoiłyśmy się z językiem. Księgowości się może przy fakturach za dużo nie nauczyłam, ale angielskiego na pewno. No i samodzielności. Dużo też zwiedzaliśmy. Przyszłości zawodowej nie wiążę z Maltą, ale chcę tam jeszcze kiedyś pojechać: tak wakacyjnie, bo pięknie tam jest.

Kierunek: Portugalia!

Spore kieszonkowe, jakie dostają praktykanci, pozwala też zawsze na zwiedzanie w weekendy. Grupa Małgosi była m.in. w Los Gigantes, na wulkanie Teide, był też rejs jachtem po Atlantyku czy wyprawa do wodnego parku rozrywki. Na Malcie praktykanci zwyczajowo zwiedzają natomiast Valettę, wyspę Gozo i Blue Lagoon.

W marcu br. uczniowie z CKZiU szykują się na podbój Portugalii. Tym razem jadą mechatronicy, logistycy, mechanicy i - o ile uda się zorganizować praktykę - również ekonomiści. Za wszystko - jak zawsze - zapłaci Unia Europejska.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 999 hPa
Wiatr: 15 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama