Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 28 stycznia 2026 22:52
Reklama
Reklama

Małgorzata Płaszczyk-Waligórska od 20 lat pomaga konsumentom. "To fascynujące"

Małgorzata Płaszczyk-Waligórska od 20 lat wspiera konsumentów w rozwiązywaniu problemów ze sprzedawcami, usługodawcami, bankami czy innymi firmami. Uwielbia pomagać innym, a pozytywne załatwianie spraw napędza ją do działania.
Małgorzata Płaszczyk-Waligórska od 20 lat pomaga konsumentom. "To fascynujące"
Małgorzata Płaszczyk-Waligórska przyjmuje na parterze starostwa powiatowego w Strzelcach Opolskich

Autor: BB

Od 20 lat pomaga konsumentom

Małgorzata Płaszczyk-Waligórska w tym roku obchodzi jubileusz 25-lecia pracy na rzecz mieszkańców naszego powiatu. Z wykształcenia jest prawnikiem, zaczynała pracę w starostwie w zakresie obsługi zarządu powiatu, potem przez ponad 3 lata pracowała w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie. - Byłam bardzo zadowolona ze swojej pracy, pomagałam osobom niepełnosprawnym, przyznawałam dofinansowania. Kiedy został ogłoszony konkurs na Powiatowego Rzecznika Konsumentów, postanowiłam spróbować. Mimo że poprzednią pracę bardzo lubiłam, wiedziałam, że nie będę miała możliwości dalszego rozwoju, a lubię poznawać nowe rzeczy, rozwijać się, to daje mi siłę do dalszego działania - opowiada Małgorzata Płaszczyk-Waligórska. - Jestem piątym rzecznikiem, zdaję sobie sprawę, że nie jest to łatwy zawód, na pewno wymagający również wiedzy psychologicznej, mediacyjnej. Wiadomo, że najpierw ludzie próbują rozwiązać problem sami, jednak, kiedy ich działania nie przynoszą skutków, przychodzą do mnie. Zazwyczaj są wzburzeni i nerwowi, więc trzeba umiejętnie rozładować sytuację - opowiada rzeczniczka. - Do każdej sprawy trzeba podejść indywidualnie. Dla mnie ważna jest edukacja, dlatego organizuję wiele spotkań - głównie z seniorami czy w szkołach z młodzieżą. Przestrzegam przed różnymi nieuczciwymi praktykami i zachęcam w razie wątpliwości do kontaktu ze mną. Powtarzam, że konsument może nie mieć racji, ale ma zawsze prawo do informacji. 

Coś więcej niż praca

- Dla mnie największym sukcesem jest to, że przez te dwadzieścia lat nie wypaliłam się zawodowo - przyznaje pani Małgorzata. - Ta praca to moja pasja, uwielbiam ją. Ponad 70% spraw udaje mi się zakończyć pozytywnie, więc jest to bardzo budujące. Czasami, na pierwszy rzut oka, sytuacja wygląda beznadziejnie, a później przychodzą rozwiązania i udaje się konsumentowi pomóc. Wiadomo, że sprawy są przeróżne, cieszą mnie jednak te, gdzie w grę wchodzą duże kwoty, niejednokrotnie oszczędności życia, które ludzie stracili w różnych sytuacjach. Ale niezależnie, czy jest to duża, czy mała wygrana, wszystkich moich petentów cieszy tak samo - bo dotyczy ich życia. Obecnie pomagam w dużej sprawie bankowej, gdzie klient padł ofiarą tzw. fishingu. Mężczyźnie ukradziono pieniądze z konta, 80 tys. zł. Bank twierdził, że mężczyzna autoryzował przelew, poszkodowany twierdził, że nic takiego nie miało miejsca. Pisaliśmy różne pisma, sprawa została zgłoszona do prokuratury i rzecznika finansowego. W całym postępowaniu okazało się, że mężczyzna faktycznie nie autoryzował transakcji i na chwilę obecną udało się odzyskać już połowę tej kwoty. Takie sprawy cieszą i sprawiają ogromną satysfakcję - mówi pani Małgorzata.

Konsumenci wczoraj i dziś

- Przez te wszystkie lata miałam do czynienia z różnego rodzaju sytuacjami problemowymi, np. sprawami dotyczącymi e-sądów. Konsument otrzymywał papierowy nakaz zapłaty bez żadnych pieczątek, ludzie myśleli, że jest to oszustwo i nie płacili. Później wchodził komornik i ludzie byli zdziwieni, nagłaśniałam sprawę w mediach. Potem zostało to zmienione na korzyść konsumentów, że e-sąd nie może rozpatrywać spraw starszych niż 3 lata wstecz, a wcześniej się tak zdarzało. Były też lata, że wielu konsumentów dało się naciągnąć firmom telekomunikacyjnym, m.in. słynnej "Telekomunikacja dzień dobry", podpisywali umowy, a kiedy chcieli się z nich wycofać, przychodziła kara z tytułu zerwania umowy. Konsumenci byli zastraszani przez różne kancelarie, że korzystali z treści pornograficznych i mają zapłaci 750 zł, by sprawa nie trafiła to do sądu... Wiele było sposobów żerowania na ludzkich emocjach - opowiada rzeczniczka. - Dzięki działaniom edukacyjnym zniknęły na naszym terenie słynne pokazy pościeli, odkurzaczy, garnków itp. Na innych terenach jest jeszcze tego bardzo dużo, a u nas już praktycznie wcale, seniorzy dzięki spotkaniom są bardziej świadomi i wiedzą, że nie ma nic za darmo. Jedynie co dalej się utrzymuje, to wiara ludzi w magiczne działanie różnych tabletek, które można zamówić w różnych gazetach. Magiczne tabletki mają wyleczyć lub odchudzić. Cena za 80 tabletek to koszt nieraz 1000 zł. Niestety, trudno przekonać osoby starsze, że to oszustwo.

Obecnie najwięcej kłopotów powstaje przez internet.

- Tutaj ludzie muszą być naprawdę uważni. Musimy szczególnie uważać na różnego rodzaju wiadomości, linki, jakie do nas przychodzą, bo chwila nieuwagi i możemy stracić swoje oszczędności. Przeraża mnie generalnie sztuczna inteligencja i to, co nas czeka w tym zakresie. Konsument będzie musiał ciągle nadążać za tymi nowinkami technologicznymi. Cały czas apeluję i uczulam swoich konsumentów, żeby nie wierzyć we wszystko, co im ktoś mówi, obiecuje. Bądźmy czujni, zachowujmy dowody zakupów, nie wpuszczajmy akwizytorów, gdy coś wpłacamy, bierzmy pokwitowania. Niestety, musimy na każdym kroku uważać. Nikt nam nic za darmo nie da - przypomina.

Nie ma nudy

- W pracy rzecznika konsumentów nie ma rutyny. Zmieniają się przepisy, ustawy, czasy i ludzie. Przez to ciągle trzeba się uczyć, doszkalać, studiować nowe przepisy. Bo przecież nie mogę pisać pism i powoływać się na archaiczne prawo - relacjonuje pani Małgorzata. - Te zmiany mnie fascynują. Nie ma nudy, każdy przypadek jest inny, trzeba szukać rozwiązań, dociekać, a wachlarz spraw bywa ogromny - od śrubki, butów, po niezrealizowane usługi wykonania dachu.

Małgorzata Płaszczyk-Waligórska rozpatruje około 3500 porad rocznie, z czego 500 interwencji. Mieszkańcy powiatu strzeleckiego wiedzą, że na pomoc rzeczniczki zawsze mogą liczyć. Często w holu starostwa w kolejce do jej biura czeka kilka osób. Pani Małgosia pomaga, jak może - nawet gdy prawa nie dotyczy porad konsumenckich. Organizuje różnego rodzaju zbiórki charytatywne, kiermasze itp. Przyjmuje od poniedziałku do piątku w starostwie powiatowym w Strzelcach Opolskich w pokoju nr 8.

Pani Małgosi życzymy jeszcze wielu lat owocnej pracy i satysfakcji z wykonywanego zawodu.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 999 hPa
Wiatr: 17 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama