Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 12 września 2026 13:29
Reklama

Ktoś utopił szczenięta w rzeczce pod Barutem. Jedno udało się uratować

Anna Fojt i jej córka Maja podczas spaceru 1 listopada znalazły dwudniowego pieska, którego zwyrodnialec wrzucił do rzeczki pod Barutem. 19 dni później w niemal tym samym miejscu wypłynęły ciała kolejnych szczeniaków.
Ktoś utopił szczenięta w rzeczce pod Barutem. Jedno udało się uratować
Uratowaną Kiri trzeba karmić butelką ze smoczkiem

Autor: archiwum prywatne

Ktoś utopił szczenięta w rzeczce pod Barutem. Jedno udało się uratować

- Usłyszałyśmy piski, po przeszukaniu okolicy okazało się, że to do połowy zanurzony w wodzie, maleńki, ślepy szczeniaczek tak płacze. Miał szczęście, że utknął w trawie przy brzegu i że my się zjawiłyśmy. Ktoś chwilę przed nami pozbył się go, zostawił na śmierć. Kim trzeba być, żeby tak postąpić? - pyta retorycznie pani Anna.

Kobiety zawiozły pieska do przychodni weterynaryjnej w Pyskowicach, gdzie tamtejsza lekarka zajęła się nim - bez opłat i pomimo wolnego dnia. Kiri - bo tak została nazwana znajda mieszcząca się w ludzkiej dłoni - przygarnęły Anna i Maja Fojt. Karmią ją smoczkiem. Historia, którą opisały na Facebooku, zbulwersowała wiele osób. Tym bardziej, że niecałe trzy tygodnie później okazało się, że ten kto próbował utopić Kiri, wrzucił do rzeki więcej szczeniaków. 20 listopada niemalże w tym samym miejscu na powierzchnię wody wypłynęły trzy ciała nieżywych piesków. A mogło ich być jeszcze więcej, bo mogły spłynąć dalej z nurtem. Sprawę opisano szczegółowo na facebookowym profilu Jemielnica Pomaga.

Utopienie psów - tak samo dorosłych, jak i dopiero urodzonych - to przestępstwo ścigane z urzędu, zagrożone 3 latami więzienia. W podobnych przypadkach policji niejednokrotnie udawało się ustalić sprawców. Póki co nie zostało wszczęte postępowanie, ale ze słów rzeczniczki strzeleckiej policji wynika, że będzie: po sprawdzeniu tej informacji.   

- Nikt nie stawił się na policję celem zawiadomienia w sprawie martwych szczeniąt ani o uratowanym szczeniaku w tej sprawie, nikt nie zgłaszał też o tym dzielnicowemu - mówi Dorota Janać, oficer prasowy strzeleckiej komendy policji. - Policjanci będą rozmawiać ze świadkami.

Nie wiadomo, co będzie dalej z malutką Kiri.

- Myślałyśmy, że ją odkarmimy i będziemy jej szukać domu, ale karmiąc dzień po dniu takiego oseska, człowiek się mocno przywiązuje, nie wiem, czy będziemy umiały ją oddać, to trudna decyzja - mówi pani Anna. - A jest u nas dodatkowo jeszcze jeden szczeniak, któremu też uratowałyśmy życie. Nazwałyśmy go Jami, bo ocaliłyśmy go z lisiej jamy. On, jego braciszek i mama to też ofiary ludzkiego okrucieństwa. 

Matka Jamiego była w mocno zaawansowanej ciąży, gdy ktoś wyrzucił ją z samochodu na drodze. To było pod Kotulinem. Kilometr od granicy z województwem opolskim. Ale auto jechało od strony opolskiej. Suka oszczeniła się w lisiej norze, szczenięta tam nie przeżyłyby mrozów. Pani Anna z córką i jeszcze paroma zaangażowanymi osobami zorganizowały akcję łapania piesków. Z pierwszym ze szczeniaków udało się na początku października, z drugim dużo później, a z matką dzień przed znalezieniem Kiri w rzece! Brat Jamiego - Nori - został szybko adoptowany, a dla Abi - bo tak nazwano sukę - domu szuka stowarzyszenie Strzelce Zwierzętom. Największy problem jest jednak z Jamim, bo miał niesprawne dwie łapki. Ale jedna już jest całkiem wyleczona, a druga też ma być taka po kilku operacjach. Pierwsza już za nim. Potrzebuje jeszcze dwóch. Dlatego pani Anna założyła zbiórkę publiczną dla obojga uratowanych szczeniaków na portalu zrzutka.pl pod nazwą "Szczeniaczki: Jami z lisiej nory i Kiri z rzeki". Założony cel to 5 tys. zł. Głównie na leczenie, ale również m.in. na koszty specjalistycznej karmy dla szczeniąt i odżywek, szczepień itp.

- To są niestety duże koszty, ale muszą zostać poniesione. Niepełnosprawnego pieska nikt nie chciał, a po operacjach Jami odzyska pełną sprawność, już jest z nim dużo lepiej - mówi Maja Fojt. - Za oba psiaki czujemy się odpowiedzialne, bo uratowałyśmy im życie. Bez pomocy finansowej nie damy jednak rady zapłacić za kolejne operacje Jamiego, dlatego mocno liczymy na ludzi o dobrych sercach.

Przypadek wyrzucenia ciężarnej suki z auta na drodze też mógłby być zakwalifikowany jako znęcanie się nad zwierzęciem i ścigany. Tu jednak musiałaby się tym zająć już śląska policja.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Panie Redaktorze Gasz zanim opublikuje się artykuł, warto najpierw sprawdzić podstawowe fakty. W Staniszczach Wielkich od około 20 lat nie ma szkoły podstawowej. To nie jest drobny szczegół, ale podstawowa informacja dotycząca miejscowości i jej mieszkańców. Dlatego trudno zrozumieć, skąd w artykule pojawia się informacja sugerująca, że szkoła podstawowa nadal tam funkcjonuje. Czy autor artykułu w ogóle sprawdził, jak wygląda rzeczywista sytuacja w Staniszczach Wielkich? Dziennikarstwo powinno opierać się na faktach, a nie na powielaniu niezweryfikowanych informacji. Proszę o wyjaśnienie tej kwestii i sprostowanie błędnej informacji. Data dodania komentarza: 10.09.2026, 13:04 Źródło komentarza: 728 uczniów rozpoczęło edukację w powiecie strzeleckim J Autor komentarza: Jarząbek Wacław Treść komentarza: Coś mi się wydaje, że to , mimo wszystko, nie jemielnicki rolnik jest głównym sprawcą niedoboru wody w stawach. Główny winowajca nadal pozostaje nieznany. Temat powinien być nagłaśniany a kwestia zanikania wody dogłębnie zbadana. Są przecież od tego stosowne instytucje utrzymywane z naszych podatków. Wędkarzowi, mimo wszystko, gratuluję dociekliwości. Data dodania komentarza: 7.09.2026, 16:41 Źródło komentarza: Odkryto przyczynę wysychania stawu w Jemielnicy. Czy woda wróci? G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Naprawdę śmierdzący problem! Jest to jakaś usterka? Nie ma to wpływu na zdrowie mieszkańców? Autor pisze, że zimą jest lepiej... Jest to wieloletni temat? Dlaczego dopiero teraz władze zajmują się tą absurdalną sytuacją? Data dodania komentarza: 28.08.2026, 08:11 Źródło komentarza: Utrata walczy ze śmierdzącym problemem. "Nie da się otworzyć okna" J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Wielkie brawa dla mundurowych z Zawadzkiego za błyskawiczną reanimację i uratowanie życia tego człowieka! Małe sprostowanie dla autorki artykułu – w Kolonowskiem nie ma już dworca, a jedynie przystanek kolejowy i niszczejące pozostałości po dawnej stacji. Warto dbać o precyzję, nawet jeśli w obliczu takiego dramatu najważniejsze jest to, że pomoc dotarła na czas." Data dodania komentarza: 13.08.2026, 14:41 Źródło komentarza: Leżał nieprzytomny przy dworcu. Policjanci z Zawadzkiego uratowali mu życie J Autor komentarza: Alojz Treść komentarza: Ta łódka to jest im potrzebna jak umarłemu kadzidło. Na Małej Panwi tego nawet nie da sie zwodować. No tak ale to kolejna zabawka G.H. Tak samo jak quad. Kupione, żeby duże dziecko miało zabawkę Data dodania komentarza: 29.07.2026, 07:44 Źródło komentarza: Zabawa połączona z nauką bezpieczeństwa - ta impreza wróciła po latach J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Zawadzki policyjny show. Data dodania komentarza: 14.07.2026, 15:07 Źródło komentarza: Szczęśliwy finał poszukiwań 23-letniej kobiety z Zawadzkiego
Reklama