Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 29 lipca 2026 05:55
Reklama

Ktoś utopił szczenięta w rzeczce pod Barutem. Jedno udało się uratować

Anna Fojt i jej córka Maja podczas spaceru 1 listopada znalazły dwudniowego pieska, którego zwyrodnialec wrzucił do rzeczki pod Barutem. 19 dni później w niemal tym samym miejscu wypłynęły ciała kolejnych szczeniaków.
Ktoś utopił szczenięta w rzeczce pod Barutem. Jedno udało się uratować
Uratowaną Kiri trzeba karmić butelką ze smoczkiem

Autor: archiwum prywatne

Ktoś utopił szczenięta w rzeczce pod Barutem. Jedno udało się uratować

- Usłyszałyśmy piski, po przeszukaniu okolicy okazało się, że to do połowy zanurzony w wodzie, maleńki, ślepy szczeniaczek tak płacze. Miał szczęście, że utknął w trawie przy brzegu i że my się zjawiłyśmy. Ktoś chwilę przed nami pozbył się go, zostawił na śmierć. Kim trzeba być, żeby tak postąpić? - pyta retorycznie pani Anna.

Kobiety zawiozły pieska do przychodni weterynaryjnej w Pyskowicach, gdzie tamtejsza lekarka zajęła się nim - bez opłat i pomimo wolnego dnia. Kiri - bo tak została nazwana znajda mieszcząca się w ludzkiej dłoni - przygarnęły Anna i Maja Fojt. Karmią ją smoczkiem. Historia, którą opisały na Facebooku, zbulwersowała wiele osób. Tym bardziej, że niecałe trzy tygodnie później okazało się, że ten kto próbował utopić Kiri, wrzucił do rzeki więcej szczeniaków. 20 listopada niemalże w tym samym miejscu na powierzchnię wody wypłynęły trzy ciała nieżywych piesków. A mogło ich być jeszcze więcej, bo mogły spłynąć dalej z nurtem. Sprawę opisano szczegółowo na facebookowym profilu Jemielnica Pomaga.

Utopienie psów - tak samo dorosłych, jak i dopiero urodzonych - to przestępstwo ścigane z urzędu, zagrożone 3 latami więzienia. W podobnych przypadkach policji niejednokrotnie udawało się ustalić sprawców. Póki co nie zostało wszczęte postępowanie, ale ze słów rzeczniczki strzeleckiej policji wynika, że będzie: po sprawdzeniu tej informacji.   

- Nikt nie stawił się na policję celem zawiadomienia w sprawie martwych szczeniąt ani o uratowanym szczeniaku w tej sprawie, nikt nie zgłaszał też o tym dzielnicowemu - mówi Dorota Janać, oficer prasowy strzeleckiej komendy policji. - Policjanci będą rozmawiać ze świadkami.

Nie wiadomo, co będzie dalej z malutką Kiri.

- Myślałyśmy, że ją odkarmimy i będziemy jej szukać domu, ale karmiąc dzień po dniu takiego oseska, człowiek się mocno przywiązuje, nie wiem, czy będziemy umiały ją oddać, to trudna decyzja - mówi pani Anna. - A jest u nas dodatkowo jeszcze jeden szczeniak, któremu też uratowałyśmy życie. Nazwałyśmy go Jami, bo ocaliłyśmy go z lisiej jamy. On, jego braciszek i mama to też ofiary ludzkiego okrucieństwa. 

Matka Jamiego była w mocno zaawansowanej ciąży, gdy ktoś wyrzucił ją z samochodu na drodze. To było pod Kotulinem. Kilometr od granicy z województwem opolskim. Ale auto jechało od strony opolskiej. Suka oszczeniła się w lisiej norze, szczenięta tam nie przeżyłyby mrozów. Pani Anna z córką i jeszcze paroma zaangażowanymi osobami zorganizowały akcję łapania piesków. Z pierwszym ze szczeniaków udało się na początku października, z drugim dużo później, a z matką dzień przed znalezieniem Kiri w rzece! Brat Jamiego - Nori - został szybko adoptowany, a dla Abi - bo tak nazwano sukę - domu szuka stowarzyszenie Strzelce Zwierzętom. Największy problem jest jednak z Jamim, bo miał niesprawne dwie łapki. Ale jedna już jest całkiem wyleczona, a druga też ma być taka po kilku operacjach. Pierwsza już za nim. Potrzebuje jeszcze dwóch. Dlatego pani Anna założyła zbiórkę publiczną dla obojga uratowanych szczeniaków na portalu zrzutka.pl pod nazwą "Szczeniaczki: Jami z lisiej nory i Kiri z rzeki". Założony cel to 5 tys. zł. Głównie na leczenie, ale również m.in. na koszty specjalistycznej karmy dla szczeniąt i odżywek, szczepień itp.

- To są niestety duże koszty, ale muszą zostać poniesione. Niepełnosprawnego pieska nikt nie chciał, a po operacjach Jami odzyska pełną sprawność, już jest z nim dużo lepiej - mówi Maja Fojt. - Za oba psiaki czujemy się odpowiedzialne, bo uratowałyśmy im życie. Bez pomocy finansowej nie damy jednak rady zapłacić za kolejne operacje Jamiego, dlatego mocno liczymy na ludzi o dobrych sercach.

Przypadek wyrzucenia ciężarnej suki z auta na drodze też mógłby być zakwalifikowany jako znęcanie się nad zwierzęciem i ścigany. Tu jednak musiałaby się tym zająć już śląska policja.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Zawadzki policyjny show. Data dodania komentarza: 14.07.2026, 15:07 Źródło komentarza: Szczęśliwy finał poszukiwań 23-letniej kobiety z Zawadzkiego G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Dość niejasny ten artykuł... Wyszła z domu za piętnaście druga po południu, a o drugiej zgłoszono jej zaginięcie i rozpoczęto poszukiwania? Czy czegoś tu nie doczytałem? Data dodania komentarza: 14.07.2026, 13:53 Źródło komentarza: Szczęśliwy finał poszukiwań 23-letniej kobiety z Zawadzkiego J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Dostęp do Małej Panwi wystarczy nam. Data dodania komentarza: 8.07.2026, 22:39 Źródło komentarza: Moc atrakcji na wakacje w gminie Kolonowskie. Co znalazło się w programie? A Autor komentarza: Goroll Treść komentarza: Najlepiej pisać komentarze podczas pracy .Czy Smok twój przełożony wie ze wykorzystując czas pracy udzielasz się na forach . Piszesz o marnotrawstwie a sam nie jesteś w porzadku . W Kolonowkiem wiemy kim jesteś . Data dodania komentarza: 8.07.2026, 17:39 Źródło komentarza: Zarośnięta rzeka i rowy w gminie Kolonowskie. Jest plan na rozwiązanie problemu J Autor komentarza: Jowita Treść komentarza: Panie Starosto Gaida a czy ma Pan tyle odwagi żeby przedstawić opinii publicznej jak w strzeleckim szpitalu wygląda rachunek kosztów a zwłaszcza poziom wynagrodzeń lekarzy (np. na wykresie). Kluczowe się również wydaje pytanie czy po doniesieniach medialnych z całej polski o patologiach w służbie zdrowa, w strzeleckim szpitalu była przeprowadzona rewizja finansowa ze strony starostwa jako właściciela szpitala? Jeśli tak to co z niej wyszło? Jeśli nie to dlaczego? Strzelecki szpital ma 42 mln długu, ten rok zamknie deficytem więc Panie Gajda czas stanąć przed mieszkańcami i odpowiedzieć na zadane pytanie. Panie Starosto zawsze może sobie Pan wziąć do pomocy Pana Romana Kolka z Jemielnicy (nie gdyś wicemarszałka województwa - na całe szczęście już nim jest) który zawsze uśmiech od ucha do ucha i jasno twierdził że służba zdrowia potrzebuje tylko forsy forsy i forsy a teraz wiemy na co te pieniądze idą. Może Romanie skomentuje to Pan a nie tylko uściski dłonie. Panie Starosto zero złotych na szpital z kasy powiatu!!! Najpierw się doi strzelecki szpital z pieniędzy, tylko podwyżki i podwyżki a potem personel szpitala obawia się konsolidacji. A co wy w tym szpitalu myślicie że podatnicy mają więcej dać żeby wyście mieli? To jest taka patologia że się w głowie nie mieści. Data dodania komentarza: 8.07.2026, 12:06 Źródło komentarza: 42 mln zł długu. Trwa spór o przyszłość strzeleckiego szpitala S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: A w tym samym numerze w Strzelcach Op. piszą, że poziom wody gruntowej spadł o 7,5 metra. I trudno jakoś ludziom połączyć fakty, najlepiej zapewnić, najlepiej na stronie głównej - "WODY NIE ZABRAKNIE". Wody będzie brakować, bo jest jej coraz mniej, staw w Jemielnicy wyschnięty, w Gąsiorowicach wyschnięty, na Małej Panwi kajakami już się nie da, bo mało wody, ale gdy bobry za darmo odtwarzają nam retencję wody, to wtedy stają się pasożytami. Ludzie, opamiętajcie się, my nie szanujemy wody, za kilka, kilkanaście lat będziemy za nią płakać. Powinniśmy zrobić wszystko, by jak najwięcej jej zachować, na łąkach, w lasach, bagnach, mokradłach, by nie pozwolić jej spływać do rzek i morza. Przekopanie rowów na łąkach od razu spowoduje jej odpływ i dalsze obniżenie jej poziomu w gruncie. Bobry robią świetną robotę zatrzymując ją na miejscu, a my wylewamy ją często bezsensownie na głupie zachcianki, jak np. właśnie w Kolonowskiem naprzeciwko kościoła, gdzie dzień w dzień jakiś mieszkaniec podlewa trawkę przy drodze, bo musi przecież mieć wokół domu zielono. To czyste marnowanie tej wody stojące w czystej kontrze do coraz powszechniej się pojawiających sygnałów, że wody mamy za mało i jest jej coraz mniej. Najprościej bobry przegonić, wodę z łąk spuścić, a wodą w kranach niech się przejmują władze, w końcu one od tego są, czy nie tak? To wygodne podejście tylko, że krótkowzroczne i bardzo egoistyczne. Data dodania komentarza: 8.07.2026, 08:47 Źródło komentarza: Zarośnięta rzeka i rowy w gminie Kolonowskie. Jest plan na rozwiązanie problemu
Reklama