Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 7 listopada 2026 04:47
ReklamaFilplast

Sławomir Szmal z Zawadzkiego. Nasz człowiek u sterów piłki ręcznej

Pochodzący z Zawadzkiego legendarny szczypiornista Sławomir Szmal został wybrany na prezesa Związku Piłki Ręcznej w Polsce.
Sławomir Szmal z Zawadzkiego. Nasz człowiek u sterów piłki ręcznej

Autor: ZPRP

Sławomir Szmal z Zawadzkiego. Nasz człowiek u sterów piłki ręcznej

Z prezesem ZPRP i legendą piłki ręcznej na pozycji bramkarza rozmawia Łukasz Baliński.

Jest radość, ale i poczucie obowiązku?

- Oczywiście. To jest normalna sprawa przy tak ważnym stanowisko. Niemniej do wyborów tego typu nie idzie człowiek bez planów. Miałem przygotowany program, przekonałem nim ludzi, także do swojej osoby, i teraz moim zadaniem jest realizacja tych założeń. Teraz więc wszystkie ręce na pokład.

Czyli zna pan już piłkę ręczną niemalże od każdej strony. Zawodnik, trener, działacz.

- To są zupełnie inne zadania, zupełnie inne podejście do rozwiązywania problemów. Gdy grałem, to moim głównym celem było osiąganie jak najlepszych wyników sportowych. Jako działacz, muszę wykazać się choćby jako ten, który chce promować piłkę ręczną, chce zdobywać środki na nią. I jedno z drugim teraz też mogę połączyć, wykorzystać te moje sukcesy, ale też i kontakty, choćby w ramach wyjścia z ofertą do potencjalnych sponsorów czy ogólnej próby przekonywania ich do piłki ręcznej.

Największym sukcesem jako szczypiornisty były drużynowo medale mundialu i Ligi Mistrzów, indywidualnie tytuł najlepszego zawodnika świata AD 2009. Co jest marzeniem Sławomira Szmala prezesa?

- Chciałbym stworzyć system szkolenia, który pomoże zarówno trenerom, jak i klubom w tym, żeby piłka ręczna, także w kategoriach młodzieżowych, pojawiała się na wszystkich imprezach mistrzowskich czyli mistrzostwach świata i Europy. Oczywiście tutaj nie można gwarantować, że zawsze będą medale, ale cyklicznie miejsca w "pierwszej dziesiątce” to byłoby już coś. A nie jak to miało miejsce z moim pokoleniem, że urodziło się jedno mocne, co też było pewną dozą przypadku, i wtedy były sukcesy. Zależy nam na tym, żeby został stworzony system, na co musi wpłynąć kilka rzeczy. Zatem jeszcze sporo pracy przed nami.

Pańskie pokolenie dalej się wykazuje. Pan jest prezesem, Marcin Lijewski trenerem reprezentacji, Bartosz Jurecki prowadzi Gwardię Opole, a wielu innych różne zespoły. "Ekipa Bogdana Wenty" coraz mocniej bierze odpowiedzialność za piłkę ręczną.

- To jest naturalna kolej rzeczy, że osoby, które pasjonują się danym sportem i całe życie go uprawiały, dalej kontynuują pracę przy nim. Jak najbardziej powinny się angażować w jego rozwój na różnych poziomach. Oczywiście część osób zajęła się czymś innym, żyją w innych środowiskach, ale cały czas obserwują piłkę ręczną i oceniają. Ja się cieszę, że tak liczne grono zawodników prowadzi dalszą pracę przy niej, czy to jako trenerzy czy działacze.

To, że jesteście w paru przypadkach kumplami wam pomaga czy trochę przeszkadza, bo czujecie, iż będą wam bardziej "patrzeć na ręce”?

- Bez względu na wszystko starać się trzeba cały czas. Ja uważam, że osoba, która w jakiejkolwiek dziedzinie uważa, iż osiągnęła sufit swoich możliwości, powinna zrezygnować z tego, co chce robić. W każdej sferze życia czy to sport, czy np. biznes, powinniśmy się stale rozwijać, jeżeli chcemy iść do przodu. Musimy wyznaczać sobie cele i potem się z nich rozliczać.

Często słychać opinie, że wasze sukcesy nie zostały odpowiednio wykorzystane...

- Niestety, muszę to potwierdzić. My osiągaliśmy sukcesy niemal równorzędnie z siatkarzami, a teraz gdzie są oba te sporty… Uważam, że można było w tym czasie poczynić znacznie lepsze kroki w kierunku promocji naszej dyscypliny. Choćby bardziej zaangażować się w pomoc klubom. W tym momencie mielibyśmy zdecydowanie większą rzeszę osób, które uprawiają szczypiorniak i być może trenerzy reprezentacji mieliby mniejszy problem z wyborem zawodników, bo po prostu tych dzieciaków, a potem juniorów i seniorów byłoby więcej.

Z reguły zawodnicy, jeśli zostają przy sporcie, zajmują się trenowaniem. Pan myślał o byciu działaczem od razu jak skończył karierę, czy przyszło z czasem?

- Na pewno pasjonowało mnie szkolenie bramkarzy. To mi sprawiało przyjemność, gdy widziałem, że osoby, z którymi pracuję, wprowadzają do wachlarzu interwencji także te, które starałem się im przekazać. Ale zawsze też miałem poczucie, że nasza dyscyplina musi zacząć się bardziej rozwijać, żeby było jej więcej. I teraz tym chcę się zająć. Moja prezesura nie będzie polegała na siedzeniu w biurze, bo planuję np. odwiedzać kluby i w jakiś sposób wspomóc je podczas rozmów z osobami w danym samorządzie, np. żeby zaszczepić nowe pomysły na rozwój piłki ręcznej.

Zawadzkie będzie miało jakieś specjalne względy?

- Tam jest nie tylko moja rodzina, ale i mój klub, w którym się wychowałem, gdzie prowadził mnie mój tata, jest w moim sercu, ale trzeba tu zaznaczyć, że jestem głową całej piłki ręcznej, a nie tylko ASPR-u Zawadzkie.

Takie mniejsze miejscowości, jak Zawadzkie i Grodków u nas, albo Kościan, skąd są bracia Jureccy, i Wągrowiec, skąd pochodzi Artur Siódmiak, zyskają czy raczej będzie się pan starał skupić na największych ośrodkach?

- Ważny jest rozwój tam, gdzie jest on możliwy. Trzeba pamiętać, że piłka ręczna przede wszystkim istniała na Śląsku. To był bardzo mocny region, ale też pojawiają się zupełnie nowe miejsca na mapie. Ja za świetny przykład podaję Szaflary, gdzie nie było żadnej historii tej dyscypliny, a pasjonaci zbudowali świetną akademię i warto byłoby takie dobre wzorce przekazywać na inne poziomy, bo dobre pomysły trzeba kopiować.

Zaprezentowana przez pana "Siódemka Szmala” wygląda ciekawie. Jakie są jednak priorytety?

- Tak na szybko to będę się starał jak najwięcej zrobić w sprawie popularyzacji piłki ręcznej, ale zdaję sobie sprawę, że na razie to jest tylko taki ogólnik. Tutaj trzeba np. nawiązać współpracę z Ministerstwem Edukacji Narodowej i starać się przekonywać do tego, by szczypiorniak wrócił na lekcje wychowania fizycznego w szkołach podstawowych. Już wcześniej, za poprzedniej kadencji, pod tym względem wykonaliśmy jakąś część pracy z radą trenerów. Przygotowaliśmy wytyczne do prowadzenia zajęć z maluchami, bardzo proste zasady, przekonywaliśmy do tego, że piłka ręczna nie jest trudna dla nauczycieli, bo czasami, jak się ją ogląda, to można odnieść takie wrażenie. Rzecz jasna, trzeba się też zająć wieloma innymi sprawami i dlatego uważam, że te cztery przyszłe lata będą pełne pracy, ale nie mówię, że ciężkiej, bo praca też ma sprawiać przyjemność.

Jeszcze jako wiceprezes ZPRP powiedział pan, że liczba trenujących spada i trzeba zrobić wszystko, aby odwrócić ten trend. Jak to wygląda teraz?

- Na razie tendencja jest jeszcze zniżkowa. Niemniej wydaje mi się, że w przyszłym roku nastąpi odwrót, pojawi się trochę więcej zawodników i zawodniczek. Ale na to wpływ mają jeszcze inne czynniki. Należy te punkty na mapie, gdzie piłka ręczna jest popularna, gdzie się ją trenuje, zrobić takim mocnym fundamentem. Tak, by te ośrodki się rozwijały i tych dzieciaków miały jak najwięcej. A z drugiej strony musimy się starać pozyskiwać także nowe miejsca, gdzie nie ma tego sportu i zaszczepiać go w trenerach i nauczycielach.

Pan jeszcze poprowadzi zajęcia z młodzieżą czy jako prezes nie będzie już miał na to czasu?

- Zobaczymy, aczkolwiek będzie ciężko. Jestem osobą, która ma dobry kontakt z młodzieżą, np. w szkole, w której pracowałem. I bardzo mi zależy na tym, żeby od czasu do czasu się tam pojawić i poprowadzić zajęcia. Zawsze byłem powiązany bardzo blisko ze sportem i tego mi nikt nie zabierze.

Siódemka Szmala

1. Związek Piłki Ręcznej w Polsce jako dom dla Wszystkich - związek ma służyć zawodnikom, trenerom, sędziom i menedżerom, a nie tylko wąskiej grupie działaczy.

2 Pełna transparentność finansowa - każdy wydatek związany z funkcjonowaniem Związku będzie publicznie dostępny.

3. Pasja, zaangażowanie, profesjonalizm - te wartości będą naszym fundamentem.

4. Nowoczesność, technologia, marketing - powołanie platformy e-learningowej Związek Piłki Ręcznej w Polsce, która obniży koszty szkoleń i podniesie kwalifikacje trenerów, sędziów i delegatów.

5. Reforma rozgrywek młodzieżowych - przywrócimy im dawną świetność we wszystkich kategoriach wiekowych!

6. Wsparcie dla wojewódzkich związków - one odegrają kluczową rolę w szkoleniu dzieci i młodzieży oraz popularyzacji piłki ręcznej w całej Polsce.

7. Profesjonalizacja zawodu sędziego - czas, aby zawód sędziego piłki ręcznej stał się w pełni profesjonalny.



Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama WFOŚ
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Szkoda, że autor artykułu w tytule i treści skrócił grupę uczestników tylko do Kolonowskiego. Wyprawa 'śladami solnej historii' połączyła przecież seniorów z całej gminy: Staniszcz, Spóroka, Fosowskiego i Kolonowskiego. To ważne, by doceniać zaangażowanie wszystkich mieszkańców, bo sukces tej udanej wycieczki jest ich wspólnym dziełem.” Data dodania komentarza: 25.10.2026, 07:16 Źródło komentarza: Emeryci i Renciści z Kolonowskiego ruszyli śladami solnej historii G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Brawa dla pana Przemka! Dzięki za poświęcenie i wkład w odnalezieniu tego człowieka. Data dodania komentarza: 21.10.2026, 13:18 Źródło komentarza: Liczyła się każda minuta. Dzielnicowy odnalazł mężczyznę w kryzysie S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: To było zapewne „na chwilę”. On „tylko”. Pewnie włączył jeszcze światła awaryjne, bo wielu kierowców uważa, że żółte miganie daje im dodatkowe przywileje. Bo przecież musi do sklepu, do paczkomatu, wyładować towar – powód zawsze się znajdzie. I nagle, w ich mniemaniu, zakaz jazdy po chodniku przestaje obowiązywać, przepisowe 1,5 metra dla pieszych staje się zbędne, a pojazdy powyżej 3,5 tony magicznie zyskują prawo wjazdu na infrastrukturę dla pieszych. Najbardziej jednak boli fakt, że policja regularnie mija takich kierowców i kompletnie nie reaguje. To nic, że ktoś tarasuje chodnik, blokuje przejazd albo nadużywa świateł awaryjnych. Taka bierność służb tylko potęguje społeczne przyzwolenie na drogowe bezprawie. Co więcej, gdy ktoś odważy się zwrócić uwagę na auto zaparkowane na chodniku, natychmiast zostaje uznany za awanturnika i wywrotowca. W końcu „aż tak bardzo nie blokuje”, „przejść się da”, a poza tym „w tym miejscu i tak mało kto chodzi”, więc o co ten cały hałas? Dlaczego policja nie reaguje na takie zachowania z własnej inicjatywy? Dlaczego czeka wyłącznie na oficjalne zgłoszenia? Czy jej obowiązkiem nie powinno być piętnowanie wykroczeń bezpośrednio na gorącym uczynku – i to nie tylko poprzez stanie z „suszarką” na zakrętach? W całym tym artykule jedno zdanie uderza najmocniej: „cofający autem na chodniku”. Ludzie, w jakim świecie my żyjemy? Samochód jadący po chodniku? Czy to naprawdę stało się już normą? Data dodania komentarza: 9.10.2026, 19:23 Źródło komentarza: Śmiertelne potrącenie w Strzelcach Opolskich. Nie żyje kobieta J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Uwaga mieszkańcy! Jeśli przejeżdżaliście przez Zawadzkie i tam wygraliście, musicie natychmiast się przeprowadzić, bo redakcja już zdecydowała, czyim milionerem jesteście. Logika poziomu: 'zjadłem zapiekankę w Krakowie, więc jestem Krakusem'. Data dodania komentarza: 4.10.2026, 12:53 Źródło komentarza: Zawadzkie zyskało milionera. Wygrał pieniądze w loterii EuroJackpot L Autor komentarza: Polak Treść komentarza: Wielki szacunek dla naszych chłopaków za robotę, a dla tego kapusia gigantyczny wstyd! Do łopaty albo do rzucenia grosza na zbiórce go nie było, ale do pisania donosów pierwszy. Typowy polaczek, sam nic nie zrobi, a drugiemu zepsuje. Żyj teraz z tą świadomością, że cała wieś tobą gardzi. 😡 Data dodania komentarza: 29.09.2026, 17:44 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Choć intencje mieszkańców były szlachetne, to budowanie czegokolwiek w pasie drogowym, bez planów, pozwoleń i jasnej własności gruntu, było ogromną lekkomyślnością. Gdyby w niedokończoną ścianę znów uderzyło auto albo konstrukcja zawaliła się na pieszego, winnych do odpowiedzialności by nie było. Prawo jest prawem i musi być przestrzegane, nawet przy odbudowie świętości.” Data dodania komentarza: 29.09.2026, 06:58 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany
Reklama