Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 27 października 2026 16:50
ReklamaFilplast

Zbliża się nieuchronny koniec Walcowni. Czy ktoś zdąży odwrócić jej losy?

Pozostał niecały tydzień do "dnia sądu ostatecznego", w którym Walcownia Rur Andrzej w Zawadzkiem ma zamknąć swoją działalność. Z dniem 1 października, według statystyk, które otrzymał PUP w Strzelcach Opolskich od Alchemii, straci pracę 294 pracowników. Wcześniej już umowy z zakładem zakończyło blisko 150 osób. Czy jest jeszcze jakiś ratunek dla największego zakładu pracy w gminie Zawadzkie?
Zbliża się nieuchronny koniec Walcowni. Czy ktoś zdąży odwrócić jej losy?
Zamknięcie zakładu to wielomilionowy koszt. Pracownicy wciąż mają nadzieję, że ktoś go kupi i będzie kontynuował produkcję

Zbliża się nieuchronny koniec Walcowni. Czy ktoś zdąży odwrócić jej losy?

Pod koniec maja wieść o tym, że spółka Alchemia zdecydowała się zlikwidować Walcownię Rur "Andrzej" w Zawadzkiem, była dla załogi jak grom z jasnego nieba. Jako powód właściciel podał brak opłacalności produkcji oraz zbyt wysoki koszt prac modernizacyjnych, które pozwoliłyby utrzymać produkcję.

W zmianie decyzji nie pomógł zorganizowany protest, a wszyscy pracownicy zakładu - blisko 450 osób - otrzymali wypowiedzenia. Natomiast w lipcu wśród pracowników i związkowców tliła się jeszcze nadzieja, że dojdą do skutku rozmowy z potencjalnym inwestorem, który przejmie "Andrzeja". Wiele mówiło m.in o inwestorze z Ukrainy, jednak i to ucichło.

Przypomnijmy także, że z początkiem sierpnia Grupa Boryszew - właściciel spółki Alchemia - wskazała, ile kosztować będzie zamknięcie fabryki w Zawadzkiem. Informacja pojawiła się w komunikacie giełdowym, w którym czytamy, iż "(…) w ramach procesu przygotowywania skonsolidowanego sprawozdania finansowego Grupy Kapitałowej za I półrocze 2024 roku, spółka zależna Alchemia SA. z siedzibą w Warszawie wstępnie oszacowała koszty związane z procesem likwidacji Oddziału Walcownia Rur Andrzej w Zawadzkiem w kwocie 25 mln złotych. Powyższa kwota obciąży wynik skonsolidowany za I półrocze 2024 roku”.

Ponadto, Alchemia wystawiła zakład na sprzedaż. Termin składania ofert minął 13 września br. Nadal więc istnieje cień nadziei, że WRA przetrwa, bo chociaż produkcja została już zakończona, ale zakład nie został całkowicie zamknięty. Dodatkowo nie ma również decyzji o rozmontowaniu czy sprzedaży mieszczących się tam urządzeń.

- Zakład nadal jest więc w pewnej gotowości - zauważa Dariusz Brzęczek przewodniczący Zarządu Regionu NSZZ "Solidarność” Śląska Opolskiego oraz lider zakładowej komisji związku w walcowni. - To daje skrawek nadziei, że nie zostały zakończone rozmowy między zainteresowanymi stronami i znajdzie się nowy inwestor, który mógłby rozpocząć produkcję rur w ciągu kilku dni.

Mimo, że część załogi już zakończyła pracę w Walcowni, to większość ma zatrudnienie do końca września. Wtedy też ma nastąpić likwidacja zakładu. Choć jak wskazuje przedstawiciel pracowników, dla kilkunastu osób umowy zostały przedłużone na okres paru miesięcy.

- Bogactwem każdej firmy są ludzie - dodaje Brzęczek. - Nie wiem, czy po zamknięciu zakładu ktoś będzie zainteresowany tą załogą. Dla pracowników nie jest to łatwa sytuacja. Nie wiadomo, czy znają pracodawcę, który zatrudni ich na warunkach pasujących każdej ze stron. Natomiast cichą nadzieją jest też to, że zostaje grupa około 20 ludzi, w tym głównie elektryków i ślusarzy, którzy będą się zajmować utrzymaniem i zabezpieczeniem zakładu przed zniszczeniem. To wskazuje, że Walcownia nie zostanie do końca zlikwidowana, skoro ci pracownicy mają przedłużony okres wypowiedzenia.

Czym spowodowana jest decyzja o przedłużeniu umów dla niektórych osób oraz czy znaleźli się chętni do zakupu zakładu, zapytaliśmy rzeczniczkę prasową Grupy Boryszew - Annę Janochę. Jednak do momentu zamknięcia tego wydania gazety nie otrzymaliśmy od niej odpowiedzi.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama WFOŚ
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Szkoda, że autor artykułu w tytule i treści skrócił grupę uczestników tylko do Kolonowskiego. Wyprawa 'śladami solnej historii' połączyła przecież seniorów z całej gminy: Staniszcz, Spóroka, Fosowskiego i Kolonowskiego. To ważne, by doceniać zaangażowanie wszystkich mieszkańców, bo sukces tej udanej wycieczki jest ich wspólnym dziełem.” Data dodania komentarza: 25.10.2026, 07:16 Źródło komentarza: Emeryci i Renciści z Kolonowskiego ruszyli śladami solnej historii G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Brawa dla pana Przemka! Dzięki za poświęcenie i wkład w odnalezieniu tego człowieka. Data dodania komentarza: 21.10.2026, 13:18 Źródło komentarza: Liczyła się każda minuta. Dzielnicowy odnalazł mężczyznę w kryzysie S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: To było zapewne „na chwilę”. On „tylko”. Pewnie włączył jeszcze światła awaryjne, bo wielu kierowców uważa, że żółte miganie daje im dodatkowe przywileje. Bo przecież musi do sklepu, do paczkomatu, wyładować towar – powód zawsze się znajdzie. I nagle, w ich mniemaniu, zakaz jazdy po chodniku przestaje obowiązywać, przepisowe 1,5 metra dla pieszych staje się zbędne, a pojazdy powyżej 3,5 tony magicznie zyskują prawo wjazdu na infrastrukturę dla pieszych. Najbardziej jednak boli fakt, że policja regularnie mija takich kierowców i kompletnie nie reaguje. To nic, że ktoś tarasuje chodnik, blokuje przejazd albo nadużywa świateł awaryjnych. Taka bierność służb tylko potęguje społeczne przyzwolenie na drogowe bezprawie. Co więcej, gdy ktoś odważy się zwrócić uwagę na auto zaparkowane na chodniku, natychmiast zostaje uznany za awanturnika i wywrotowca. W końcu „aż tak bardzo nie blokuje”, „przejść się da”, a poza tym „w tym miejscu i tak mało kto chodzi”, więc o co ten cały hałas? Dlaczego policja nie reaguje na takie zachowania z własnej inicjatywy? Dlaczego czeka wyłącznie na oficjalne zgłoszenia? Czy jej obowiązkiem nie powinno być piętnowanie wykroczeń bezpośrednio na gorącym uczynku – i to nie tylko poprzez stanie z „suszarką” na zakrętach? W całym tym artykule jedno zdanie uderza najmocniej: „cofający autem na chodniku”. Ludzie, w jakim świecie my żyjemy? Samochód jadący po chodniku? Czy to naprawdę stało się już normą? Data dodania komentarza: 9.10.2026, 19:23 Źródło komentarza: Śmiertelne potrącenie w Strzelcach Opolskich. Nie żyje kobieta J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Uwaga mieszkańcy! Jeśli przejeżdżaliście przez Zawadzkie i tam wygraliście, musicie natychmiast się przeprowadzić, bo redakcja już zdecydowała, czyim milionerem jesteście. Logika poziomu: 'zjadłem zapiekankę w Krakowie, więc jestem Krakusem'. Data dodania komentarza: 4.10.2026, 12:53 Źródło komentarza: Zawadzkie zyskało milionera. Wygrał pieniądze w loterii EuroJackpot L Autor komentarza: Polak Treść komentarza: Wielki szacunek dla naszych chłopaków za robotę, a dla tego kapusia gigantyczny wstyd! Do łopaty albo do rzucenia grosza na zbiórce go nie było, ale do pisania donosów pierwszy. Typowy polaczek, sam nic nie zrobi, a drugiemu zepsuje. Żyj teraz z tą świadomością, że cała wieś tobą gardzi. 😡 Data dodania komentarza: 29.09.2026, 17:44 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Choć intencje mieszkańców były szlachetne, to budowanie czegokolwiek w pasie drogowym, bez planów, pozwoleń i jasnej własności gruntu, było ogromną lekkomyślnością. Gdyby w niedokończoną ścianę znów uderzyło auto albo konstrukcja zawaliła się na pieszego, winnych do odpowiedzialności by nie było. Prawo jest prawem i musi być przestrzegane, nawet przy odbudowie świętości.” Data dodania komentarza: 29.09.2026, 06:58 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany
Reklama