Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 28 stycznia 2026 20:15
Reklama
Reklama

Kotły na biomasę są ekologiczne i skuteczne

Rozmowa z Markiem Kowalskim, doradcą techniczno-handlowym z krakowskiej firmy Energetyczny Projekt.
Kotły na biomasę są ekologiczne i skuteczne

Autor: fot. freepik.com

Krzysztof Ogiolda: Gdyby wierzyć temu, co pokazuje ruch w internecie, obserwujemy lekki spadek zainteresowania pompami ciepła, za to tworzy się swoista moda na kotły na biomasę.

Marek Kowalski: Potwierdzam, że na rynku odczuwalny jest powrót do zainteresowania kotłami na biomasę. Ma na to wpływ także to, że kotły te objęte są dotacją w ramach programu Czyste Powietrze. Refundowane są dwie technologie. Dotację można otrzymać na kotły na pellet oraz na kotły zgazowujące drewno.

– Proszę na początek przypomnieć, co to jest biomasa?

– Jest to materiał energetyczny, który powstaje z odnawialnych zasobów, także z odpadowych produktów roślinnych i zwierzęcych. Kotły na biomasę stosuje się także w zakładach przemysłowych i dużych gospodarstwach rolnych, ale my będziemy rozmawiać o kotłach używanych przede wszystkim w budynkach jednorodzinnych. Spala się w nich produkty naturalne powstające z odpadów podczas prac leśnych i wytworzone w przemyśle przetwórstwa drewna – w tartakach, papierniach, fabrykach mebli itp. Najczęściej mają one formę pelletu, czyli sprasowanych drewnianych granulek.

– Dlaczego warto biomasą ogrzewać nasze mieszkania?

– Po pierwsze dlatego, że mamy jej w Polsce pod dostatkiem, nie trzeba jej sprowadzać. Producentów pelletu w kraju przybywa. Po drugie, jest to źródło w pełni ekologiczne, bo powstaje – jak już wspomnieliśmy – z odnawialnych zasobów.

– Biomasą może być nie tylko drewno, także ziarno…

– Jak pokazuje praktyka, w sezonie grzewczym używany był także owies, na rynku spotykamy producentów sprzedających pellet, którym są ziarna fasoli. Ja jednak rekomendowałbym wykorzystywanie pelletu klasy A1 od sprawdzonych producentów.

– Przypomnijmy na jakie dofinansowanie z Programu Czyste powietrze klient może liczyć?

– Gdy wybierzemy kocioł na pellet o podwyższonym standardzie, w podstawowym poziomie dofinansowania możemy liczyć na zwrot poniesionych kosztów netto w wysokości 45 procent. W podwyższonym progu jest to już 70 procent, natomiast w najwyższym możemy uzyskać 100 procent dofinansowania. Kwotowo jest to odpowiednio 9.100, 14.300 i 20.400 zł. Kocioł zgazowujący drewno o podwyższonym standardzie dofinansowaniem różni się tylko na podstawowym poziomie. Zamiast 9100 zł – otrzymamy do 9000 zł zwrotu poniesionych kosztów. Im niższy poziom dochodów beneficjenta, tym wyższy poziom dotacji. Na kwotę maksymalną mogą liczyć osoby, które obejmuje trzeci próg dochodowy. Dochód na osobę w ich rodzinie nie przekracza miesięcznie 1090 zł netto w gospodarstwie wieloosobowym lub 1526 zł w gospodarstwie jednoosobowym.

– A potem wyrzucamy stary kopciuch i wstawiamy w jego miejsce nowy kocioł?

– To tak prosto nie działa. Wymieniając źródło ciepła, w praktyce powinniśmy myśleć o modernizacji całej kotłowni, o dostosowaniu całego systemu grzewczego. Składa się na to przewód kominowy ze stalowym wkładem, instalacja nawiewna i wywiewna itd., bo kotły na biomasę do spalania potrzebują powietrza, tlenu. Przy starym kopciuchu, kiedy pojawiają się kłopoty z paleniem, ludzie otwierają okno albo drzwi kotłowni. Przy modernizacji kotłowni z wykorzystaniem dotacji pomieszczenie musi spełniać obowiązujące normy. Wymagane parametry potwierdzić musi mistrz kominiarski, analogicznie jak w nowych budynkach oddawanych do użytku.

– Kocioł na biomasę nie tylko ogrzewa budynek, ale także podgrzewa ciepłą wodę użytkową.

– I to się opłaca bardziej niż podgrzewanie wody drogą energią elektryczną. Ale to oznacza również, że bojlery i zasobniki na wodę też trzeba zwykle wymienić na nowe, z odpowiednią wężownicą. Ale to się – powtarzam – opłaci. Generalnie koszt ogrzewania pelletem jest trzykrotnie niższy od ogrzewania elektrycznego.

– Oferta różnych kotłów na biomasę jest bardzo szeroka i zróżnicowana cenowo. Można znaleźć ofertę kotła za osiem tysięcy złotych, ale znajdziemy też takie za kilkanaście, a nawet sześćdziesiąt tysięcy.

– I one wszystkie będą działać dobrze. Mechanizm jest taki sam jak przy nabywaniu samochodu. Można kupić nowe auto za 120 tysięcy i można za milion dwieście tysięcy. Obydwoma można dobrze i bezpiecznie jeździć. Żeby wybrać kocioł właściwie, trzeba przygotować projekt zgodnie ze sztuką, zapoznać się z istniejącą instalacją, wybrać właściwą technologię do konkretnego domu i oczekiwań właściciela, odpowiednio dobierając moc urządzenia, uwzględniając zapotrzebowanie cieplne budynku. Dom domowi nierówny. Najbezpieczniej skorzystać z usług wyspecjalizowanej firmy, która całość zaprojektuje i wykona. Weźmie odpowiedzialność za wszystkie prace i za rozliczenie dotacji. To jest dla klientów najbardziej komfortowe rozwiązanie. Przy czym gwarantem wysokiej jakości i sprawności jest, by kotły, które wybieramy, miały piątą klasę sprawności i certyfikat Ecodesign.

– Ile jest prawdy w tym, co można przeczytać na stronach wielu producentów kotłów, że jest to sprzęt bezobsługowy?

– Aż tak dobrze nie jest. Ale jedną z przyczyn popularności kotłów pelletowych jest ich minimalna obsługowość. Są to urządzenia zautomatyzowane, wysokiej klasy. Ich obsługa ogranicza się do dwóch rzeczy: Trzeba zapewnić, by w zasobniku kotła znajdował się pellet, czyli aby paliwo było dostępne, a także należy cyklicznie pozbywać się popiołu. Kiedy zasypiemy kocioł pelletem, on sam zadba o zapewnienie nam komfortu termicznego. Sam zapala pellet zapalarką elektryczną, kontroluje temperaturę spalania, zasilanie w ciepłą wodę. Jeśli jest taka potrzeba, potrafi sam się wygasić i powtórnie sam się zapali.

– Na jak długo taki zasobnik na pellet wystarcza?

– Zależy od temperatury zewnętrznej i od zapotrzebowania mieszkańców budynku na ciepło, wreszcie od wielkości zasobnika. Kocioł może być wyposażony w dodatkowy zasobnik o różnych pojemnościach w zależności o modelu i producenta. Na kilka dni pełny zasobnik powinien wystarczyć.

– A produkcja popiołu?

– Jest minimalna. Wynosi ona jeden procent w stosunku do wsadu paliwa, czyli ze stu kilogramów pelletu otrzymamy kilogram popiołu.

– To potężna zaleta, bo z kopciucha popiół i niedopalony węgiel trzeba było często wynosić wiadrami.

– I nie bardzo wiadomo było, co z tym popiołem robić. Popiołu z pelletu można używać do wzbogacania gleby, traktując go jako nawóz.

– Pellet kupujemy w markecie w piętnastokilogramowych workach?

– Wiele osób tak robi. Ale taniej jest kupować pellet na tony, najlepiej bezpośrednio u producenta. Wadą tego sposobu jest konieczność magazynowania większej ilości paliwa, co wymaga dodatkowego miejsca. To jest wada w stosunku do ogrzewania gazem, prądem czy pompą ciepła.

– Trzeba mieć pomieszczenie. Jak na węgiel przy starym systemie?

– Tak, ale w tym pomieszczeniu jest czysto. Kto magazynuje węgiel, wnosi na butach brud do domu, a w czasie palenia i wynoszenia popiołu się kurzy.

– Zaletą kotła na pellet jest i to, że wysoką temperaturę można na nim uzyskać bardzo szybko.

– Kotły są zaopatrzone w sterowniki, co pozwala zaprogramować temperaturę. Jest możliwość sterowania nim przez internet, z wykorzystaniem telefonu komórkowego. To są naprawdę urządzenia wysoko zautomatyzowane i nowoczesne.

– Jaka jest sprawność tych urządzeń?

– Bardzo wysoka. Przekracza dziewięćdziesiąt procent. Dla porównania – sprawność typowego kopciucha zwykle nie osiągała pięćdziesięciu procent. Efektem tej wysokiej sprawności, efektywności spalania paliwa jest jego oszczędność, a także niska emisja zanieczyszczeń. Pellet spala się w wysokiej temperaturze, około 800-900 stopni przy dużej ilości powietrza. Paliwo podawane jest dawkami, w zależności od zapotrzebowania na energię. To, że wsypujemy 50 lub 100 kilogramów paliwa, nie oznacza, że tyle się go pali jednocześnie. Paliwo z zasobnika podawane jest do komory spalania w bardzo małych porcjach. Spala się go tylko tyle, ile w danym momencie potrzeba. Kocioł sam „decyduje”, ile pelletu w tym momencie jest potrzebne. Podaje go z zasobnika przez tzw. ślimak.

– Na czym polega zgazowywanie drewna?

– Paliwem jest drewno, a więc znowu źródło samoodnawialne.

– To jest drewno w kawałkach?

– Można także zgazowywać zrębki, trociny, brykiet itd. Sposób działania kotła zgazowującego jest stosunkowo prosty. Po zapaleniu drewna w górnej, załadunkowej komorze pieca, dzięki uzyskanemu żarowi, drewno podlega zgazowywaniu przy ograniczonym dostępie tlenu. Uwalniane są substancje lotne. Powstaje gaz drzewny, który następnie przechodzi do dolnej komory i tam ten gaz jest spalany. Istotą tego procesu jest zamiana paliwa stałego – takim jest drewno – na paliwo gazowe. Ten gaz składa się głównie z wodoru, tlenku węgla oraz metanu. Temperatura spalania gazu wynosi około 1000-1300 stopni. Jest więc bardzo wysoka.

– Sama technologia nie jest chyba nowa. Przypominam sobie z lektury książek o II wojnie światowej, że Niemcy, próbując zaradzić brakom benzyny, używali samochodów na gaz drzewny, czyli Holzgas.

– To prawda, technologia ta była używana już w latach 40. XX wieku. Ale urządzenia mocno się zmieniły. Są bardziej efektywne.

– Jak – w największym uproszczeniu – obsługujemy taki kocioł?

– Napełniamy go drewnem, podpalamy i zamykamy. Na tym nasza obsługa się zasadniczo kończy. Kontrolę nad procesem spalania sprawuje sterownik i inne urządzenia, m. in. laddomat, czyli system pomp i zaworów czuwający nad bezpieczeństwem kotła i przepływami wody. My nie kontrolujemy procesu spalania. W kotłach pelletowych, jak mówiliśmy wyżej, paliwo podawane jest porcjami. Kocioł zgazowujący wytwarza więcej energii niż w tej samej jednostce czasu potrzebujemy. Więc część energii, którą ten kocioł wytwarza, jest przeznaczana na podgrzewanie wody użytkowej i na ogrzewanie naszego domu, natomiast niewykorzystana nadwyżka energii wędruje do bufora. W nim podgrzewana jest woda, która zostanie wykorzystana w późniejszym czasie. Wtedy, gdy kocioł już przestanie działać, bo wypali zapas paliwa i wygasi się.

– Będziemy mieć w domu zimno przez jakiś czas?

– Właśnie nie, bo system ogrzewania w dalszym ciągu będzie działał, a energia zgromadzona w buforze ciepła zostanie rozprowadzona przez pompy obiegowe w naszym centralnym ogrzewaniu.

– Czym w praktyce są bufory?

– To są izolowane zbiorniki o pojemności w okolicach tysiąca litrów. Ta pojemność może być także większa – 2-3 tysiące litrów. Zależy ona od mocy kotła. Trzeba pamiętać, że bufor jest koniecznością. Musimy więc w kotłowni zarezerwować miejsce na jego zainstalowanie.

– W stosunku do przeciętnej instalacji centralnego ogrzewania w domu już tysiąc litrów to jest bardzo dużo.

– Więc dobrze zaprojektowany system ogrzewania, zbudowany w oparciu o kocioł zgazowujący drewno, zapewnia nam komfort cieplny przez dobę. To oznacza, że raz na dzień będziemy musieli znaleźć czas, by w kotle rozpalić. To zaangażowanie powinno nam zabrać nie więcej niż 15 minut dziennie. Tyle potrzeba, aby wrzucić drewno i zapalić. Należy także pozbyć się popiołu. Zwracam uwagę, że wymogi dotyczące kotłowni są wyższe, niż w przypadku pieców pelletowych. Potrzebna jest większa przestrzeń ze względu na wspomniany bufor. W tej kotłowni także potrzebna będzie instalacja nawiewna i wywiewna, a ponadto należy zadbać o kanalizację, czyli system odwodnienia. W przypadku zaniku energii elektrycznej przestają działać pompy obiegowe. A w kotle się pali. Wtedy włącza się system automatycznego chłodzenia kotła. Potrzebną do tego wodę należy gdzieś odprowadzić. Zaletą tych kotłów jest to, że w ciągu doby temperatura w domu nie faluje. Utrzymuje się na stałym poziomie. Użytkownik ma gwarantowany komfort cieplny na poziomie, który mu odpowiada.

– Jakim klientom polecałby pan kocioł na zgazowane drewno najbardziej?

– Ze względu na sprawność tych urządzeń – wszystkim, bo przekracza ona, jak w piecach na pellet, 90 procent. A ze względu na paliwo, najbardziej tym użytkownikom, którzy mają dostęp do drewna lub jego odpadów, albo posiadają własny las. Nie będą oni ponosić zbyt dużych kosztów na zakup tego opału. Trudnością, a nawet wadą tego systemu jest konieczność magazynowania drewna. Jego wilgotność powinna być niższa niż 20 procent. Osiąga ją po około dwóch sezonach. Więc jeśli kupimy i połupiemy świeże drewno, a potem złożymy je w drewutni, to ono dopiero po kolejnych dwóch latach osiągnie wilgotność zbliżoną do 20 procent. Nie każdy ma tak dużą działkę, by tyle drewna magazynować. Jeśli kupimy drewno u leśniczego, musimy dołożyć własną pracę na jego przygotowanie do pieca. Ale cena jest zaletą. Drewno należy dzisiaj do najtańszych źródeł ciepła.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

T
Do antylolo 26.09.2024 16:17
Aaaaa to teraz mówienie jak jest to prowokacja?
J
Antylolo 19.09.2024 17:29
Lolo! Czy Ty w każdym działaniu widzisz rękę "niemieckiego rewizjonisty " i "rewanżysty?Wyluzuj i nie prowokuj...
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 1°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 999 hPa
Wiatr: 16 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama