Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 15 marca 2026 04:10
Reklama

Czterech do brydża i talia kart. Miłośników tej gry nie brakuje

Brydż sportowy, znany również jako brydż porównawczy, to jedna z odmian tej gry karcianej. Dzięki specjalnej organizacji rozgrywek poszczególne rozdania rozgrywane są na wielu stołach przez różnych graczy jednocześnie. Wynik osiągnięty przez jedną parę graczy porównywany jest z wynikami innych par rozgrywających to samo rozdanie z tym samym układem kart. Końcowy wynik rozgrywek ustalany jest na podstawie tego porównania, stąd nazwa tej odmiany brydża. Chodzi o to, że osiągnięte rezultaty nie zależą od jakości otrzymanej karty, ale od sposobu jej wykorzystania, a zatem od umiejętności graczy. Dzięki temu eliminuje się czynnik szczęścia w rozdaniu kart i stwarza się warunki do sportowego współzawodnictwa.
Czterech do brydża i talia kart. Miłośników tej gry nie brakuje
Podczas rozgrywki przy stole panuje pełne skupienie

Autor: arch. prywatne

Czterech do brydża i talia kart

W brydża sportowego od wielu lat grają również mieszkańcy powiatu strzeleckiego. Jedna z sekcji Międzyszkolnego Klubu Sportowego, która istnieje już od trzydziestu lat, jest poświęcona właśnie tej dyscyplinie sportu. W klubie aktualnie gra kilkanaście osób, a MKS Strzelce Opolskie rywalizuje aktualnie w rozgrywkach 2. Ligi (to trzeci poziom rozgrywkowy w Polsce). Największy sukces drużyna osiągnęła dwa lata temu, gdy występowała o szczebel wyżej – na poziomie 1. Ligi.

O tajnikach gry opowiada nam Leszek Szymaniec, nauczyciel matematyki i informatyki w Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego w Strzelcach Opolskich, który w brydża gra już od trzydziestu lat.

- W podstawówce graliśmy w różne gry karciane, był tysiąc, remik. Na obozy czy kolonie zawsze obowiązkowo brało się talię i albo grało w karty albo kopało piłkę - opowiada pan Leszek. - Gdy moi rodzice studiowali, to były takie czasy, że wszyscy grali w brydża, oni także. A ze mną było tak, że pewnego razu przyszedł do mnie kolega i mówi: ty jesteś dobry z matematyki, to będziesz dobrze grał w brydża. Przyprowadził mnie do znajomych, żeby zobaczyć, co i jak, i tak to się zaczęło.

Nie potrzeba wybitnych matematycznych umiejętności, by być dobrym w tej dyscyplinie. Matematyka, owszem, jest niezbędna, ale na poziomie bardziej podstawowym trzeba umieć szybko i sprawnie dodawać. Ważna jest również spostrzegawczość i umiejętność obserwacji tego, co aktualnie dzieje się na stole.

Do brydża sportowego potrzebujemy jedną talię kart i czterech ludzi - to absolutne niezbędniki, bez których ani rusz. Podczas rozgrywki korzysta się z najzwyklejszej talii, od dwójki do asa (bez jokerów), w czterech karcianych kolorach: pik, kier, karo, trefl. W sumie kart jest pięćdziesiąt dwie. Gra się w cztery osoby, dwie na dwie, czyli parami. Każda z osób otrzymuje po trzynaście różnych kart i widzi tylko te swoje.

Wbrew temu, co mogłaby podpowiadać logika, niewiele zależy od tego, jakie karty dostaniemy. Brydż sportowy jest grą porównawczą, a rozgrywka składa się z trzech części: licytacja, wist i rozgrywka. Każdy z tych elementów ma swoją charakterystykę, każdego z nich trzeba się osobno nauczyć i osobno ćwiczyć.

- Licytacja służy do tego, żeby osiągnąć jak najlepszy kontrakt - tłumaczy Leszek Szymaniec. - Wist do tego, żeby jak najlepiej bronić, a rozgrywka - by jak najlepiej rozegrać dany kontrakt.

Teraz od strony matematycznej: w talii są 52 karty, jest czterech graczy. Każdy z nich dostaje po trzynaście różnych kart. W momencie, gdy każdy z nich wyciągnie po jednej karcie, powstaje tzw. lewa. Takich lew w talii będzie trzynaście i to właśnie jest jednostka obliczeniowa w brydżu. Na etapie licytacji zawodnicy deklarują liczbę wziętych lew.

- Jeśli powiem, że chcemy wygrać kontrakt np. 4 pik, to znaczy, że chcemy wziąć sześć lew plus cztery - opowiada strzelecki gracz. - Ponieważ tyle wylicytowałem, gdzie atutami, triumfami czy też kolorem uprzywilejowanym będą piki. I generalnie na tym polega brydż, żeby brać tyle lew, ile zadeklarujemy podczas licytacji.

W brydżu porównawczym wszyscy grają tymi samymi rozdaniami, to znaczy, że poszczególni zawodnicy przy różnych stołach otrzymują te same zestawy kart. Po rozegraniu danej rozgrywki porównuje się wyniki osiągnięte przy jednym i drugim stole. Kto osiągnie lepszy wynik ma plusy, druga para ma minusy.

Podczas rozgrywki trzeba być czujnym i obserwować, jakie karty pojawiły się już na stole, czy były to na przykład wszystkie karty w danym kolorze. Potrzebne jest też sprawne dodawanie punktów, ponieważ każda lewa jest przeliczana na liczbę punktów.

- W brydżu, jak chcemy wejść do licytacji, liczymy punkty w konkretny sposób - mówi Leszek Szymaniec. - As to 4 punkty, król - 3, dama - 2, walet - 1. W każdym karcianym kolorze jest taki zestaw punktów, czyli w sumie w całej talii mamy 40 punktów. W sumie można wziąć 13 lew, co daje nam średnio na jedną lewę trzy punkty z małym haczykiem. I to jest właśnie tak zwany bilans rozdania - jeśli z partnerem mamy na przykład 27 punktów, to weźmiemy lew: 27/3 = 9. Na tym polega licytacja, żeby się dowiedzieć, co mamy w swoich kartach i ile lew możemy wziąć, żeby wylicytować jak najlepszy kontrakt.

Jedno rozdanie trwa średnio około sześciu/siedmiu minut. Są proste rozdania, gdzie gra idzie szybko, ale są też trudne partie. Tam trzeba się trochę nagłowić i wymyśleć całą rozgrywkę, dogadać się tak, by osiągnąć jak najlepszy wynik.

Czasem lewy są znane z góry, a czasem są ukryte. Zdarzają się sytuacje, gdy trzeba użyć specjalnych narzędzi rozgrywkowych, np. impas, przymus, lewy na longery, czyli dłuższe kolory. Nie jest to takie oczywiste, ponieważ sposobów brania lew jest bardzo dużo.

W brydżu sportowym, jak w większości dyscyplin sportowych, rozgrywane są międzynarodowe turnieje, na przykład mistrzostwa świata czy mistrzostwa Europy. Gra się także na krajowym podwórku, chociażby w mistrzostwach Polski, choć najpopularniejsze zapisy to International Match Points i tzw. zapis maksymalny, czyli maksymalny wynik danego rozdania. Poza tym odbywają się turnieje ogólnokrajowe, okręgowe, regionalne, zawody Grand Prix i oczywiście rozgrywki ligowe, analogicznie do innych gier zespołowych. Są: liga centralna, czyli Ekstraklasa, dwie pierwsze ligi, cztery drugie (w jednej z nich gra MKS Strzelce Opolskie) i potem ligi wojewódzkie.

Zawody rozgrywane są na żywo, jednak zazwyczaj trenuje się online. Jeśli ktoś chciałby spróbować swoich sił w tej grze, może śmiało zgłosić się do sekcji brydża MKS-u Strzelce Opolskie.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

ReklamaHeimat
Reklama
Reklama
ReklamaMaxima 2
Reklama
ReklamaHospicjum2022
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 7°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1006 hPa
Wiatr: 14 km/h

Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: JanTreść komentarza: Pani Patrycjo Leszczyk-Gołąbek na zdjęciu to akcja w kolonowskim w dzielnicy Fosowskie.Data dodania komentarza: 11.03.2026, 07:30Źródło komentarza: Pożar trawy w Kolonowskiem. Strażacy apelują J Autor komentarza: MieszkaniecTreść komentarza: Dziesięć lat wyczekiwania chyba się spełnią.Data dodania komentarza: 10.03.2026, 06:41Źródło komentarza: Ulica Arki Bożka wreszcie z chodnikiem. Będzie jasno, równo i bezpiecznie J Autor komentarza: Jarząbek WacławawTreść komentarza: A może należałoby poprosić o stanowisko głównego udziałowca spółki? Zastanawiające jest jego milczenie...Data dodania komentarza: 5.03.2026, 16:40Źródło komentarza: Karuzela kadrowa w SWiK trwa. "To nie idzie w dobrym kierunku" G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: W Zawadzkiem nie ma ulicy Jemielnickiej. Przynajmniej jeszcze o takowej nie szłyszałem. Obok byłego budowlańca oprócz DK 901, czyli ul. Opolskiej mamy jeszcze ulicę Szpitalną (droga osiedlowa) oraz ulicę Lubliniecką. To pewnie o tą ostatnią się tutaj rozchodzi?Data dodania komentarza: 24.02.2026, 15:22Źródło komentarza: Doświetlą przejścia dla pieszych w Zawadzkiem i Szczepanku. Będzie bezpieczniej J Autor komentarza: WacławTreść komentarza: "Przestańcie płakać nad utraconymi cnotami i kilkoma pomordowanymi we wsi Śląska." Tym stwierdzeniem się przebierańcu ujawniłeś. Kto dał ci prawo relatywizowania krzywd? Nie wstyd ci tzw. ślunzoku? Ponadto cofnij się edukacyjnie do początków szkoły podstawowej z lat słusznie minionych jeżeli chodzi o znajomość historii i nadal gloryfikuj Armię Czerwoną.Data dodania komentarza: 19.02.2026, 18:21Źródło komentarza: Historia szeptana, która wraca. Tragedia Górnośląska w powiecie strzeleckim D Autor komentarza: ślunzokTreść komentarza: Co do "Tragedii Górnośląskiej".... Jestem ślązakiem, ale uważam, ze nie ma co tak bardzo płakać nad tamtymi wydarzeniami. Dlaczego ? Bo co robiły oddziały niemieckie w Babim Jarze ? , czy gdziekolwiek na terenach wschodnich ? To Niemcy wrzucali noworodki do płonących stodół, to NIemcy strzelali do ludności cywilnej klęczącej nad dołami. Armia Czerwona mściła się , jak każdy z nas w okresie wojny, gdyby mógł się mścił ! Kobiety płaczą, że były gwałcone , a kiedy stawiały opór były zabijane ? Straszne ! Co mogłyby powiedzieć dzieci wrzucane do ognia na wschodzie ? One nie miały wyboru.... Dla mnie " tragedia górnośląska" to małostka w porównaniu z tym, co NIemcy robili na wschodzie. Nie wiem, czy ich potępiać, czy nie. To była wojna i ich agresja była odpowiedzią na swój ból. Ślązaków i tak potraktowano łagodnie. Mogli ruscy całe wsieod razu palić. Nikt z Niemców nie wiedział co się działo na wschodzie ? Sobibór, Bełżec, Trblinka ? Przestańcie płakać nad utraconymi cnotami i kilkoma pomordowanymi we wsi Śląska.Data dodania komentarza: 18.02.2026, 21:52Źródło komentarza: Historia szeptana, która wraca. Tragedia Górnośląska w powiecie strzeleckim
Reklama