Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 29 stycznia 2026 01:11
Reklama
Reklama

Niezwykłe fajki pana Andrzeja z Nowej Wsi. To są dzieła sztuki!

Andrzej jest skrytym facetem, czasami trzeba z niego wyciągać informacje, ale ma taką nietypową pasję, o której warto napisać - tak o Andrzeju Piontku, mieszkańcu Nowej Wsi, powiedział jego dobry kolega. Zaintrygowała nas ta opinia. Sprawdziliśmy, czym pasjonuje się strzelczanin...
Niezwykłe fajki pana Andrzeja z Nowej Wsi. To są dzieła sztuki!
Andrzej Piontek z kawałkiem wrzośca z którego powstaje fajka

W przydomowej pracowni Andrzeja Piontka zaraz od wejścia zobaczyć można mnóstwo drewnianych klocków. Kiedy przyjrzymy się bliżej, rozpoznamy wśród nich... fajki. Mają różne kształty, kolory, są większe i mniejsze, a każda ma swoją historię.

Od nauczyciela do...

Andrzej Piontek o swojej pasji może mówić godzinami. Zaczynał jako nauczyciel, ale wciąż ciągnęło go do manualnych prac. Postanowił rzucić etat nauczyciela i założył własną działalność.

- Złote czasy, lata 90. Zacząłem zajmować się stolarstwem, robiłem meble na zamówienie - przypomina pan Andrzej. - Firmę prowadziłem przez 10 lat. Później z różnych względów zamknąłem działalność i zatrudniłem się w starostwie powiatowym, gdzie pracowałem w wydziale edukacji.

Mimo to, cały czas drzemała w nim potrzeba tworzenia.

- Nieobce były mi lutnictwo, tokarstwo segmentowe, wykonywałem lampy Tiffany’ego, tworzyłem biżuterię, łącząc drewno egzotyczne z bursztynem - wymienia pan Andrzej. - Aż trafiłem na wrzosiec. To najładniejsze drewno, jakie udało mi się zobaczyć. Jego usłojenie jest nieporównywalne z żadnym innym drewnem na świecie. Szukając źródeł pozyskania wrzośca, dotarłem do Zbyszka Bednarczyka - producenta fajek. Po wymianie kilku wiadomości otrzymałem od Zbyszka spory karton zrzynków wrzoścowych, a wśród nich niedokończoną główkę fajki ze sporą skazą. Nie byłbym sobą, gdybym jej nie dokończył. Mam tę fajkę do dziś, nikomu jej nie pokazałem.

Mijały dni, lata, Andrzej Piontek zgłębiał temat, ponownie otworzył firmę i zaczął robić fajki.

Wyprawy po wrzosiec

- Jeździłem do Włoch, do najlepszego producenta. Wrzosiec to bardzo trudne do pozyskania drewno z przyziemnych bulw wrzośca drzewiastego Erica Arborea, który rośnie na zboczach gór w basenie Morza Śródziemnego. Trzeba organizować po nie specjalne wyprawy. Tartaków, gdzie można dostać wrzosiec, jest tylko kilkanaście na świecie. Z wybranego materiału zostaje wykorzystane może 20%, reszta ląduje w piecu na opał. Z tych 20% klocki dzieli się według gradacji jakościowej i wielkościowej. Cięcie bulw wrzośca u producenta to istne szaleństwo. Siada się naprzeciwko piły o średnicy 70 cm, bierze się bulwy i napiera na piłę. Te bulwy są mokre, nie mogą wyschnąć przed cięciem, później się je gotuje przez dobę, żeby pozbyć się garbników, inaczej fajka miałaby gorzki smak i nie nadawała się do palenia. Wygotowane kawałki zanosi się do mokrych piwnic i co miesiąc są one przenoszone do pomieszczeń o coraz mniejszej wilgotności. Kiedy przyjeżdżałem po materiał, miał już co najmniej rok - opowiada Andrzej Piontek. - Dobrze, gdy i u mnie w domu poleżał ze dwa lata. Wrzosiec jest bardzo kapryśny. Kiedy bulwa się rozrasta, "wchłania" małe ziarenka piachu. To wszystko zarasta i na etapie cięcia natrafia się na nisze z piachem. Bywa, że podczas obróbki znajduję ubytki w drewnie i nie może on stanowić już materiału na fajki.

Prosta fajka jest łatwa do zrobienia, ale żeby zrobić dobrą fajkę to już jest sztuka. 

- To jak poszukiwanie Świętego Graala. Fajkarz weźmie do ręki dwa klocki drewna, wykona je identycznie, według pewnego wzornictwa, i jedna fajka będzie idealna, a druga np. nie będzie się dobrze palić. Nie potrafię wyjaśnić tej tajemnicy. Sam w swoich zbiorach mam takie fajki - opowiada strzelczanin. - Idealna na pewno powinna cechować się nienaganną inżynierią, cieszyć oko urokiem wrzośca i być precyzyjnie wykonana. No i powinna być dostępna finansowo dla jak najszerszego grona nabywców. Zależało mi, żeby moje fajki miały określony styl, żeby ktoś, kto je zobaczy, wiedział, że to moja praca, bez odczytania puncy.

Fajczarz czy fajkarz?

- Fajczarz pali fajki, fajczy, a fajkarz je wykonuje - mówi rzemieślnik. - Ja najpierw zrobiłem fajkę, a później ją zapaliłem, choć wcześniej nigdy nie paliłem papierosów. Trzeba jednak zaznaczyć, że w przypadku palenia fajki nie chodzi o zaspokajanie głodu nikotynowego. Palenie fajki to forma spędzania czasu wolnego, zawierania znajomości, podtrzymywania tych znajomości. To sposób bycia. W fajkarstwie palenie fajki nie jest najważniejsze - podkreśla pan Andrzej.

Fajkarz jest zawodem o charakterze produkcyjnym. Celem pracy fajkarza jest wykonywanie fajek, ich konserwacja i naprawa. Zawód ten można uzyskać na drodze kształcenia rzemieślniczego, jak również poprzez samokształcenie - tak jak w przypadku pana Andrzeja. Warto dodać, że w klasyfikacji zawodów fajkarz ma od niedawna swój kod, a fajkarstwo uznawane jest za rodzaj rzemiosła artystycznego.

- Jestem członkiem Śląskiego Klubu Fajki. W tym fajczarskim świecie można poznać naprawdę ciekawych ludzi, "pozytywnie zakręconych". Nie wiem, czy to kwestia specyficznego środowiska, które łączy palenie fajki, ale tam nie ma ludzi tuzinkowych, każdy wie, czego chce, i ma niesamowite pasje niekoniecznie związane z fajkarstwem. Poza klubem spotykałem fajczarzy podczas np. Święta Fajki w Przemyślu albo na mistrzostwach w wolnym paleniu fajki, które odbywają się na zasadzie zabawy z udziałem około 500 osób. Każdy otrzymuje taką samą fajkę, trzy gramy tytoniu, dwie zapałki i draskę do zapalenia zapałki, i na start zapala się tytoń. Trzeba tak palić, tak kombinować, żeby tytoń nie zgasł. Mistrzowie te 3 gramy tytoniu palą ponad trzy godziny. Przy każdym stoliku jest sędzia, który pilnuje zasad. Fajczarze w większości nie zaciągają się, bo nie chodzi tutaj o nikotynizowanie się - zaznacza fajkarz ze Strzelec Opolskich.

Satysfakcja jest bezcenna

Andrzej Piontek, gdy jeszcze tworzył fajki komercyjnie, sprzedawał je głównie przez internet, brał też udział w różnych wystawach, targach i spotkaniach. Jego produkty docierały do Niemiec, Japonii, Szwajcarii czy Finlandii. Nabywcy doceniali ręcznie wykonane fajki. Na każdą z nich potrzeba było kilkudziesięciu godzin pracy. Rzemieślnik-artysta był w stanie wykonać od 5 do 10 fajek miesięcznie.

- Mimo że już nie robię fajek i nie prowadzę biznesu, to jednak fajkarska pasja wciąż we mnie jest. I choć wykonanie fajki jest bardzo wymagającym zajęciem, bo dłonie cięgle są napięte, to jeszcze, od czasu do czasu, coś tworzę na własne potrzeby - przyznaje pan Andrzej i dodaje, że ostatnio bardziej pochłania go tworzenie w srebrze.

- Każdemu polecam, żeby zrobił coś w swoim życiu samodzielnie - obojętnie, co to będzie. Dzisiaj dostęp do informacji jest powszechny, wystarczy poświęcić trochę czasu i konsekwentnie to realizować. Nie bójmy się - zachęca Andrzej Piontek. - Nie ma chyba większej satysfakcji od zrobienia czegoś samemu.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Część zbiorów pana Andrzeja

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1000 hPa
Wiatr: 17 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama