Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 15 marca 2026 04:10
Reklama Żabka

Demona odnalazła miłość. Wzruszająca historia psa, który zaginął pod Zawadzkiem

Długo wahałam się, czy napisanie tego tekstu w pierwszej osobie nie będzie nadużyciem, bo przecież sukces ma wielu ojców. Stwierdziłam jednak, że mam do tego pełne prawo jako uczestniczka poszukiwań Demona.
Demona odnalazła miłość. Wzruszająca historia psa, który zaginął pod Zawadzkiem
Właściciele z Demonem

Autor: archiwum prywatne

Zaginął mój Demon!

Dzień Matki. Niedzielny wieczór. Dostaję informację na messengerze z prośbą o udostępnienie posta o zaginionym psie. Okazuje się, że Ela i Piotr (tak mają na imię właściciele) przyjechali na spływ kajakowy Małą Panwią aż z Piwnicznej Zdroju, niemal 300 km stąd, i w niedzielny poranek w okolicach starego basenu w Zawadzkiem stracili z oczu Demona, czteroletniego czarnego mieszańca. Szukają go od rana, bezskutecznie.

Udostępniam posta, wrzucam go na opolskie grupy, zajmujące się zaginionymi i znalezionymi zwierzętami, i dzwonię do Angeliki, założycielki Lokalnej Grupy Opieki nad Zwierzętami „Jemielnica Pomaga”. Spotykamy się z właścicielami Demona. Opowiadają, że pies przepadł jak kamień w wodę. Sugerujemy, żeby pojechali do domu, a jeśli Demon się znajdzie, zabezpieczymy go u siebie aż do ich powrotu.

„Potrąciły go dwa auta”

W poniedziałkowy poranek przez telefon słyszę płacz Eli, że „dwa samochody, kolejno, potrąciły Demonka na wysokości parkingu dla ciężarówek w okolicy Wierchlesia i że on uciekł do lasu”. 15 minut później z Angeliką stoimy na parkingu, przy którym zdarzył się wypadek. Jest mokro, bo w nocy padał deszcz. Obie brniemy przez krzaki, łagodnie wołając „Demon” (pies jest bardzo nieufny, co dodatkowo komplikuje sytuację). Po godzinie odpuszczamy. Rozmawiam z Piotrem. Okazuje się, że zadzwonili rano na policję i usłyszeli, że wczoraj koło południa miała miejsce interwencja związana z potrąceniem psa na drodze wojewódzkiej. Pies po kolizji uciekł do lasu, w związku z tym „odstąpiono od dalszych czynności”.

O 17.00 z Angeliką organizujemy poszukiwania. Kilkudziesięcioosobowym szpalerem, w odblaskowych kamizelkach, ruszamy w las. Bez efektu. Wieczorem jeszcze raz podjeżdżam na parking, żeby z Magdą, prezeską Stowarzyszenia „Strzelce Zwierzętom”, przejechać jej terenowym autem okolice parkingu, po obu stronach drogi. W pewnym momencie między drzewami przemyka coś czarnego. Sprawdzamy, ale to chyba tylko ptak.

W tym czasie Piotr oraz jedna z córek, Anita, już szykują się do drogi, tym razem z dwoma swoimi psami (łącznie mają ich osiem, uratowanych z łańcuchów i znalezionych na poboczach dróg i w lasach). W poniedziałek musieli pójść do pracy, ale na wtorek załatwili sobie wolne.

Poszukiwania Demona

Angelika tworzy na Messengerze grupę „Poszukiwania Demona”. Jest publiczna, więc mogą do niej dołączyć wszyscy chętni. Powstają plakaty. Ludzie przesyłają je sobie, drukują, gdzie kto może i gdzie kto może je rozwieszają. Media społecznościowe pełne są podobizn Demona w niebieskiej obroży z zapięciem w kształcie kości. „Zawadzkie dla Zwierząt” włącza się do akcji.

Informacja trafia do kół łowieckich, firm leśnych i leśniczych. Pada pomysł skorzystania z drona, ale nad lasem nawet najczulsza kamera termowizyjna na niewiele się zda. Mieszkańcy kilku gmin patrolują samochodami okoliczne miejscowości, leśne parkingi i pobocza dróg.

W akcję włączają się behawioryści. Sugerują, żeby w miejscach, gdzie przebywali właściciele i gdzie widziany był pies, zostawić jakiś kocyk, ubranie, cokolwiek, co pachnie domem. Ela i Piotr po raz kolejny przyjeżdżają do Zawadzkiego. W związku ze świętem - na cały dzień.

Szukamy namiarów na psa tropiącego, który mógłby pomóc. Odpadają policyjne, bo są w stanie szukać wyłącznie ludzi, i myśliwskie - bo nie znajdą innego psa. Piszę do Warszawy, bo ponoć tam znajduje się jedyny pies w Polsce, wykorzystywany w takich sytuacjach. Nie udaje mi się go jednak namierzyć.

W międzyczasie okazuje się, że Demon po wypadku schował się pod samochodem, który go potrącił, ale kierujący i jego żona bali się go wpuścić do środka. Z jednej strony to zrozumiałe, z drugiej - powoduje złość, bo historia mogłaby się zakończyć o wiele wcześniej. Demon ma chipa. Zarejestrowanego. Weterynarz bez trudu dotarłby do Eli i Piotra... Właściciele pojazdu mają z tego powodu straszne wyrzuty sumienia i do końca uczestniczą w poszukiwaniach.

Ostatnia runda

Dzień Dziecka. Ela i Piotr zazwyczaj wyjeżdżają z domu w środku nocy, tak, by nad ranem być w okolicach Zawadzkiego. Tym razem Piotr planuje przyjechać tą samą drogą, którą po raz ostatni przemierzyli w towarzystwie Demona i wypatrywać go po drodze. Plany się jednak komplikują, a zmęczenie i stres dają o sobie znać. Właściciele Demona najzwyczajniej w świecie nie słyszą budzika i w trasę wyruszają dopiero w sobotę wczesnym rankiem. W okolicach Zawadzkiego wolontariusze nadal robią swoje. Dodrukowane plakaty i mapy czekają na stacji benzynowej przy rondzie.

Poszukiwania na trasie nic nie dają. Demon zapadł się pod ziemię. Ela i Piotr decydują po raz ostatni skontrolować oba parkingi w Wierchlesiu i zabrać stamtąd pozostawione dla Demona przedmioty. Gdy dojeżdżają do ronda w Zawadzkiem, rozlega się dzwonek telefonu. „Czy pan szuka psa? Takiego z niebieską obrożą? Przed chwilą go mijałem. Stał przy drodze w okolicach parkingów w Wierchlesiu”. Drugi rozmówca potwierdza informację i dodatkowo zatrzymuje się na światłach awaryjnych w miejscu, gdzie Demon schował się w lesie. Czeka na Elę i Piotra, którzy - sami nie wiedzą jakim cudem - są w stanie tak szybko dojechać na miejsce. Demona znajdują 20, może 30 metrów od skraju drogi, przy norze pod przewróconym drzewem. Wynoszą go z lasu na rękach.

Kto znalazł Demona?

Gdzie zaszył się Demon na wyjątkowo długich 6 dni - tego pewnie nie dowiemy się nigdy.

Zasług w znalezieniu Demona nie może sobie przypisać nikt indywidualnie. Ani ten, kto wielokrotnie przemierzył okolicę, poświęcając czas i paliwo. Ani ten, kto spędził z Elą i Piotrem długie godziny, towarzysząc im w poszukiwaniach czy przeszukiwał ogłoszenia wszystkich schronisk w promieniu 100 kilometrów. Ani nawet nie ten, kto w końcu wypatrzył Demona na skraju drogi. Gdyby nie ciąg zdarzeń, wynikających z desperacji Eli i Piotra, nikt o poszukiwaniach tak naprawdę by się nie dowiedział: nie opublikował posta, nie zrobił plakatu, nie zadzwonił do mediów, nie skrzyknął grupy i nie znalazł weterynarza. Demon mieszka 300 km stąd. Demona odnalazła Miłość.

Post scriptum

Właściciele Demona z całego serca dziękują wszystkim zaangażowanym w jego poszukiwania. Kiedy zguba dojdzie do siebie (na razie pozostaje pod stałą opieką weterynarza, choć w domu już ustawia inne zwierzaki po kątach), Ela i Piotr przyjadą do Zawadzkiego, żeby móc podziękować osobiście. Oczywiście, poinformujemy o tym w poście, tym razem radosnym w treści. Jeśli ktoś został pominięty w tekście – przepraszam. Była Was/nas taka masa, że naprawdę nie sposób wymienić wszystkich.

Do sprawy Demona i podziękowań za jego odnalezienie jeszcze powrócimy na łamach „Strzelca Opolskiego”.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Podziel się
Oceń

Komentarze

ReklamaHeimat
Reklama
Reklama
ReklamaMaxima 2
Reklama
ReklamaHospicjum2022
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 7°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1006 hPa
Wiatr: 14 km/h

Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: JanTreść komentarza: Pani Patrycjo Leszczyk-Gołąbek na zdjęciu to akcja w kolonowskim w dzielnicy Fosowskie.Data dodania komentarza: 11.03.2026, 07:30Źródło komentarza: Pożar trawy w Kolonowskiem. Strażacy apelują J Autor komentarza: MieszkaniecTreść komentarza: Dziesięć lat wyczekiwania chyba się spełnią.Data dodania komentarza: 10.03.2026, 06:41Źródło komentarza: Ulica Arki Bożka wreszcie z chodnikiem. Będzie jasno, równo i bezpiecznie J Autor komentarza: Jarząbek WacławawTreść komentarza: A może należałoby poprosić o stanowisko głównego udziałowca spółki? Zastanawiające jest jego milczenie...Data dodania komentarza: 5.03.2026, 16:40Źródło komentarza: Karuzela kadrowa w SWiK trwa. "To nie idzie w dobrym kierunku" G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: W Zawadzkiem nie ma ulicy Jemielnickiej. Przynajmniej jeszcze o takowej nie szłyszałem. Obok byłego budowlańca oprócz DK 901, czyli ul. Opolskiej mamy jeszcze ulicę Szpitalną (droga osiedlowa) oraz ulicę Lubliniecką. To pewnie o tą ostatnią się tutaj rozchodzi?Data dodania komentarza: 24.02.2026, 15:22Źródło komentarza: Doświetlą przejścia dla pieszych w Zawadzkiem i Szczepanku. Będzie bezpieczniej J Autor komentarza: WacławTreść komentarza: "Przestańcie płakać nad utraconymi cnotami i kilkoma pomordowanymi we wsi Śląska." Tym stwierdzeniem się przebierańcu ujawniłeś. Kto dał ci prawo relatywizowania krzywd? Nie wstyd ci tzw. ślunzoku? Ponadto cofnij się edukacyjnie do początków szkoły podstawowej z lat słusznie minionych jeżeli chodzi o znajomość historii i nadal gloryfikuj Armię Czerwoną.Data dodania komentarza: 19.02.2026, 18:21Źródło komentarza: Historia szeptana, która wraca. Tragedia Górnośląska w powiecie strzeleckim D Autor komentarza: ślunzokTreść komentarza: Co do "Tragedii Górnośląskiej".... Jestem ślązakiem, ale uważam, ze nie ma co tak bardzo płakać nad tamtymi wydarzeniami. Dlaczego ? Bo co robiły oddziały niemieckie w Babim Jarze ? , czy gdziekolwiek na terenach wschodnich ? To Niemcy wrzucali noworodki do płonących stodół, to NIemcy strzelali do ludności cywilnej klęczącej nad dołami. Armia Czerwona mściła się , jak każdy z nas w okresie wojny, gdyby mógł się mścił ! Kobiety płaczą, że były gwałcone , a kiedy stawiały opór były zabijane ? Straszne ! Co mogłyby powiedzieć dzieci wrzucane do ognia na wschodzie ? One nie miały wyboru.... Dla mnie " tragedia górnośląska" to małostka w porównaniu z tym, co NIemcy robili na wschodzie. Nie wiem, czy ich potępiać, czy nie. To była wojna i ich agresja była odpowiedzią na swój ból. Ślązaków i tak potraktowano łagodnie. Mogli ruscy całe wsieod razu palić. Nikt z Niemców nie wiedział co się działo na wschodzie ? Sobibór, Bełżec, Trblinka ? Przestańcie płakać nad utraconymi cnotami i kilkoma pomordowanymi we wsi Śląska.Data dodania komentarza: 18.02.2026, 21:52Źródło komentarza: Historia szeptana, która wraca. Tragedia Górnośląska w powiecie strzeleckim
Reklama