Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 29 stycznia 2026 01:15
Reklama
Reklama

Demona odnalazła miłość. Wzruszająca historia psa, który zaginął pod Zawadzkiem

Długo wahałam się, czy napisanie tego tekstu w pierwszej osobie nie będzie nadużyciem, bo przecież sukces ma wielu ojców. Stwierdziłam jednak, że mam do tego pełne prawo jako uczestniczka poszukiwań Demona.
Demona odnalazła miłość. Wzruszająca historia psa, który zaginął pod Zawadzkiem
Właściciele z Demonem

Autor: archiwum prywatne

Zaginął mój Demon!

Dzień Matki. Niedzielny wieczór. Dostaję informację na messengerze z prośbą o udostępnienie posta o zaginionym psie. Okazuje się, że Ela i Piotr (tak mają na imię właściciele) przyjechali na spływ kajakowy Małą Panwią aż z Piwnicznej Zdroju, niemal 300 km stąd, i w niedzielny poranek w okolicach starego basenu w Zawadzkiem stracili z oczu Demona, czteroletniego czarnego mieszańca. Szukają go od rana, bezskutecznie.

Udostępniam posta, wrzucam go na opolskie grupy, zajmujące się zaginionymi i znalezionymi zwierzętami, i dzwonię do Angeliki, założycielki Lokalnej Grupy Opieki nad Zwierzętami „Jemielnica Pomaga”. Spotykamy się z właścicielami Demona. Opowiadają, że pies przepadł jak kamień w wodę. Sugerujemy, żeby pojechali do domu, a jeśli Demon się znajdzie, zabezpieczymy go u siebie aż do ich powrotu.

„Potrąciły go dwa auta”

W poniedziałkowy poranek przez telefon słyszę płacz Eli, że „dwa samochody, kolejno, potrąciły Demonka na wysokości parkingu dla ciężarówek w okolicy Wierchlesia i że on uciekł do lasu”. 15 minut później z Angeliką stoimy na parkingu, przy którym zdarzył się wypadek. Jest mokro, bo w nocy padał deszcz. Obie brniemy przez krzaki, łagodnie wołając „Demon” (pies jest bardzo nieufny, co dodatkowo komplikuje sytuację). Po godzinie odpuszczamy. Rozmawiam z Piotrem. Okazuje się, że zadzwonili rano na policję i usłyszeli, że wczoraj koło południa miała miejsce interwencja związana z potrąceniem psa na drodze wojewódzkiej. Pies po kolizji uciekł do lasu, w związku z tym „odstąpiono od dalszych czynności”.

O 17.00 z Angeliką organizujemy poszukiwania. Kilkudziesięcioosobowym szpalerem, w odblaskowych kamizelkach, ruszamy w las. Bez efektu. Wieczorem jeszcze raz podjeżdżam na parking, żeby z Magdą, prezeską Stowarzyszenia „Strzelce Zwierzętom”, przejechać jej terenowym autem okolice parkingu, po obu stronach drogi. W pewnym momencie między drzewami przemyka coś czarnego. Sprawdzamy, ale to chyba tylko ptak.

W tym czasie Piotr oraz jedna z córek, Anita, już szykują się do drogi, tym razem z dwoma swoimi psami (łącznie mają ich osiem, uratowanych z łańcuchów i znalezionych na poboczach dróg i w lasach). W poniedziałek musieli pójść do pracy, ale na wtorek załatwili sobie wolne.

Poszukiwania Demona

Angelika tworzy na Messengerze grupę „Poszukiwania Demona”. Jest publiczna, więc mogą do niej dołączyć wszyscy chętni. Powstają plakaty. Ludzie przesyłają je sobie, drukują, gdzie kto może i gdzie kto może je rozwieszają. Media społecznościowe pełne są podobizn Demona w niebieskiej obroży z zapięciem w kształcie kości. „Zawadzkie dla Zwierząt” włącza się do akcji.

Informacja trafia do kół łowieckich, firm leśnych i leśniczych. Pada pomysł skorzystania z drona, ale nad lasem nawet najczulsza kamera termowizyjna na niewiele się zda. Mieszkańcy kilku gmin patrolują samochodami okoliczne miejscowości, leśne parkingi i pobocza dróg.

W akcję włączają się behawioryści. Sugerują, żeby w miejscach, gdzie przebywali właściciele i gdzie widziany był pies, zostawić jakiś kocyk, ubranie, cokolwiek, co pachnie domem. Ela i Piotr po raz kolejny przyjeżdżają do Zawadzkiego. W związku ze świętem - na cały dzień.

Szukamy namiarów na psa tropiącego, który mógłby pomóc. Odpadają policyjne, bo są w stanie szukać wyłącznie ludzi, i myśliwskie - bo nie znajdą innego psa. Piszę do Warszawy, bo ponoć tam znajduje się jedyny pies w Polsce, wykorzystywany w takich sytuacjach. Nie udaje mi się go jednak namierzyć.

W międzyczasie okazuje się, że Demon po wypadku schował się pod samochodem, który go potrącił, ale kierujący i jego żona bali się go wpuścić do środka. Z jednej strony to zrozumiałe, z drugiej - powoduje złość, bo historia mogłaby się zakończyć o wiele wcześniej. Demon ma chipa. Zarejestrowanego. Weterynarz bez trudu dotarłby do Eli i Piotra... Właściciele pojazdu mają z tego powodu straszne wyrzuty sumienia i do końca uczestniczą w poszukiwaniach.

Ostatnia runda

Dzień Dziecka. Ela i Piotr zazwyczaj wyjeżdżają z domu w środku nocy, tak, by nad ranem być w okolicach Zawadzkiego. Tym razem Piotr planuje przyjechać tą samą drogą, którą po raz ostatni przemierzyli w towarzystwie Demona i wypatrywać go po drodze. Plany się jednak komplikują, a zmęczenie i stres dają o sobie znać. Właściciele Demona najzwyczajniej w świecie nie słyszą budzika i w trasę wyruszają dopiero w sobotę wczesnym rankiem. W okolicach Zawadzkiego wolontariusze nadal robią swoje. Dodrukowane plakaty i mapy czekają na stacji benzynowej przy rondzie.

Poszukiwania na trasie nic nie dają. Demon zapadł się pod ziemię. Ela i Piotr decydują po raz ostatni skontrolować oba parkingi w Wierchlesiu i zabrać stamtąd pozostawione dla Demona przedmioty. Gdy dojeżdżają do ronda w Zawadzkiem, rozlega się dzwonek telefonu. „Czy pan szuka psa? Takiego z niebieską obrożą? Przed chwilą go mijałem. Stał przy drodze w okolicach parkingów w Wierchlesiu”. Drugi rozmówca potwierdza informację i dodatkowo zatrzymuje się na światłach awaryjnych w miejscu, gdzie Demon schował się w lesie. Czeka na Elę i Piotra, którzy - sami nie wiedzą jakim cudem - są w stanie tak szybko dojechać na miejsce. Demona znajdują 20, może 30 metrów od skraju drogi, przy norze pod przewróconym drzewem. Wynoszą go z lasu na rękach.

Kto znalazł Demona?

Gdzie zaszył się Demon na wyjątkowo długich 6 dni - tego pewnie nie dowiemy się nigdy.

Zasług w znalezieniu Demona nie może sobie przypisać nikt indywidualnie. Ani ten, kto wielokrotnie przemierzył okolicę, poświęcając czas i paliwo. Ani ten, kto spędził z Elą i Piotrem długie godziny, towarzysząc im w poszukiwaniach czy przeszukiwał ogłoszenia wszystkich schronisk w promieniu 100 kilometrów. Ani nawet nie ten, kto w końcu wypatrzył Demona na skraju drogi. Gdyby nie ciąg zdarzeń, wynikających z desperacji Eli i Piotra, nikt o poszukiwaniach tak naprawdę by się nie dowiedział: nie opublikował posta, nie zrobił plakatu, nie zadzwonił do mediów, nie skrzyknął grupy i nie znalazł weterynarza. Demon mieszka 300 km stąd. Demona odnalazła Miłość.

Post scriptum

Właściciele Demona z całego serca dziękują wszystkim zaangażowanym w jego poszukiwania. Kiedy zguba dojdzie do siebie (na razie pozostaje pod stałą opieką weterynarza, choć w domu już ustawia inne zwierzaki po kątach), Ela i Piotr przyjadą do Zawadzkiego, żeby móc podziękować osobiście. Oczywiście, poinformujemy o tym w poście, tym razem radosnym w treści. Jeśli ktoś został pominięty w tekście – przepraszam. Była Was/nas taka masa, że naprawdę nie sposób wymienić wszystkich.

Do sprawy Demona i podziękowań za jego odnalezienie jeszcze powrócimy na łamach „Strzelca Opolskiego”.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1000 hPa
Wiatr: 17 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama