Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 29 stycznia 2026 01:04
Reklama
Reklama

Tajemnica leśnej mogiły pod Ujazdem. Jak zginęli niemieccy żołnierze?

Szczątki dwóch niemieckich żołnierzy z czasów II wojny światowej ekshumowali w okolicy Ujazdu badacze z poznańskiej fundacji Pomost. O leśnej mogile mieszkańcy tych okolic opowiadali sobie od lat, jednak do niedawna mało kto wiedział, co w sobie skrywała.
Tajemnica leśnej mogiły pod Ujazdem. Jak zginęli niemieccy żołnierze?
W bezimiennej mogile odnaleziono dwa przełamane nieśmiertelniki

Autor: Pracownia Pomost

Tajemnica leśnej mogiły pod Ujazdem. Jak zginęli niemieccy żołnierze?

Pracownia Badań Historycznych i Archeologicznych Pomost z Poznania zajmuje się poszukiwaniem grobów i mogił żołnierskich oraz cywilnych z okresu II wojny światowej. Pracownia prowadzi poszukiwania mogił osób wszystkich narodowości na terenie kilku województw, w tym także opolskiego.

4 kwietnia badacze z fundacji przeprowadzili prace ekshumacyjne w pobliżu Ujazdu, w lesie między Sławięcicami a Niezdrowicami. Pojawili się w tej okolicy, powiadomieni przez tutejszych mieszkańców i policję o bezimiennym wojennym grobie znajdującym się w miejscowym lesie.

- Z leśnej mogiły podjęliśmy szczątki dwóch żołnierzy niemieckich, przy których odnaleźliśmy dwa przełamane znaki tożsamości - opisują.

Informacje, że w tym lesie spoczywają ludzkie szczątki, dotarły do badaczy z Pomostu z kilku źródeł.

- O istnieniu mogiły powiadomiła nas nawet policja, a to dlatego, że ten grób został przez miejscową ludność uformowany na nowo - relacjonuje Adam Białas z pracowni Pomost. - Ktoś najwyraźniej przestraszył się, że jakiegoś człowieka pochowano w oznaczonym grobie w lesie i poinformował o tym fakcie policję, która wykonała czynności sprawdzające i wykonała za nas część pracy dochodzeniowo-śledczej. Równolegle z informacją od funkcjonariuszy dostaliśmy sygnały od pobliskich mieszkańców.

Grób, który stał się przedmiotem badań archeologów, wcześniej nie został odnotowany w żadnym spisie ani archiwum.

- Była to więc mogiła dość solidnie umocowana, ale jedynie w źródłach ustnych - podkreśla badacz. - Jesteśmy więc bardzo wdzięczni wszystkim osobom, które nie zachowały wiedzy o tym grobie tylko dla siebie, ale podzieliły się nią z nami.

Wśród artefaktów odkrytych w grobie znajdował się karabin Mauser, amunicja strzelecka oraz żołnierskie wyposażenie, czyli między innymi klamra z pasa, która prawdopodobnie należała do żołnierza z formacji Luftwaffe. Przedmioty zabezpieczyli funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji w Strzelcach Opolskich.

- To, co stanie się z tymi rzeczami, to już nie do końca zależy od nas - dowodzi Adam Białas. - Teraz za te przedmioty odpowiadają instytucje samorządowe i społeczne, które mają możliwości, żeby je wyeksponować.

Fachowcy rozpoznali również jeden ze znaków tożsamości, który powiązali z formacją łączności. Żołnierski nieśmiertelnik został przełamany, co jednak nie musi oznaczać, że rodzina zmarłego wie cokolwiek o miejscu jego pochówku i okolicznościach śmierci.

- Znak tożsamości składa się z dwóch bliźniaczych połówek, które są ze sobą złączone w taki sposób, żeby można było je łatwo rozdzielić - wyjaśnia Adam Białas. - Rozdziela się je w zasadzie tylko w jednym momencie, a mianowicie w chwili śmierci żołnierza. Robi się to w taki sposób, żeby połowa znaku została przy zwłokach w celu dalszej identyfikacji, a druga połowa trafiła do sztabu, gdzie była archiwizowana, żeby można było informację o jego śmierci umieścić w ewidencji i powiadomić rodzinę. Najprawdopodobniej informacja o śmierci tych żołnierzy, pomimo przełamania nieśmiertelników, nie została zgłoszona do jednostki wojskowej w zawierusze wojennej. Mogło być tak, że żołnierz, który te nieśmiertelniki niósł, został zabity, trafił do niewoli, zgubił je lub się ich pozbył, a informacja o śmierci tych ludzi nie dotarła do ich rodzin.

Obrażenia, jakie noszą czaszki żołnierzy, wskazują, że mogli oni zginąć gwałtowną śmiercią. Obie czaszki zostały bowiem rozbite.

- Jeżeli chodzi o uszkodzenia, jakie noszą kości ich czaszek, to musiała zostać na nich użyta znaczna siła, ponieważ ludzką czaszkę nie jest tak łatwo rozbić - dowodzi Adam Białas. - Jednak nie podejmiemy się oceny, czy czaszki zostały rozbite w wyniku uderzenia kolbą karabinu, czy żołnierzy przejechano ciężarówką, czy wydarzyło się jeszcze coś innego. Te obrażenia na pewno były śmiertelne, chyba że zadano je już po śmierci żołnierzy, na skutek przypadkowego lub celowego uszkodzenia.

Dwaj Niemcy z bezimiennego grobu najprawdopodobniej zginęli z rąk czerwonoarmistów.

- To najbardziej prawdopodobny scenariusz - wskazuje badacz. - Niemców, tak cywilnych, jak i mundurowych oraz Ślązaków i Polaków, więźniów przymusowych i jeńców, Sowieci mordowali na bieżąco, tak jak szli i zajmowali te ziemie. Oczywiście są też inne przypadki. Wiemy, że wojska niemieckie były zarządzane przy pomocy strachu i nienawiści i aż do ostatnich momentów istnienia III Rzeszy były przypadki rozstrzeliwania żołnierzy, którzy nie wykazywali odpowiedniej dzielności, żeby walczyć za Führera. Jednak w tym wypadku, najprawdopodobniej śmierć tych ludzi należy powiązać z działalnością Sowietów.

Las pełen bezimiennych mogił

- W pobliskim lesie i okolicy jest znacznie więcej grobów, a niektóre z nich to mogiły masowe - przekonuje Sławomir Wilkowski, lokalny pasjonat historii i autor kanału Bunker King. - W pobliżu tego lasu dwa tysiące lat temu była osada, a niedaleko dwa cmentarzyska ciałopalne. To ciekawe i wciąż słabo zbadane tereny.

Opowieści o leśnym grobie Sławomir Wilkowski słyszał od dawna.

- Wiele osób przynosiło tam kwiaty i zapalało znicze oraz dbało o grób - relacjonuje. - Byli wśród nich mieszkańcy Sławięcic, lecz wiadomo mi również o jednej z mieszkanek Ujazdu, która co roku, począwszy od 1945 składała kwiaty na tym grobie i regularnie zapalała znicze. Niestety od tej pani już niczego się nie dowiemy o tych żołnierzach, ponieważ zmarła trzy lata temu.

O historii, która wydarzyła się w okolicy Niezdrowic, mieszkańcy opowiadają sobie od wielu lat.

- A wydarzyło się tam coś niezbyt miłego, z tego względu, że ci żołnierze prawdopodobnie zostali zamordowani w straszny sposób, ponieważ mieli zgruchotane czaszki - opowiada pan Sławomir. - Już wcześniej wiedziałem, że w tej okolicy jest grób, ale zawsze myślałem, że leży tam jedna osoba. Niedawno poznałem relację nieżyjącego już pana z pobliskich Niezdrowic, który wiele lat po wojnie opowiadał znajomemu, że jako mały chłopiec bawił się z kolegami w tym lesie. Natknęli się wówczas na zwłoki dwóch żołnierzy, których zabito prawdopodobnie dzień wcześniej. Pochowali ich mieszkańcy Niezdrowic. Ten pan był prawdopodobnie jedyną osobą, która w latach osiemdziesiątych wiedziała, że w tym grobie leżą dwie osoby.

- To bardzo ciekawa historia i tak naprawdę niewyjaśniona, bo osoby, które mogłyby wiedzieć o niej coś więcej, a jest ich naprawdę już bardzo niewiele, i które mogłyby powiedzieć coś więcej, często nie chcą mówić, a ci, którzy nie żyją, nie powiedzą już nic - dodaje. - A my, bez relacji świadków, często zapominamy, że historia nie jest czarno-biała, że ktoś, kto zakładał mundur, czasem robił to z przymusu. Bardzo zależy mi, żeby te ludzkie historie wyciągać na światło dzienne. Ci żołnierze mieli przecież swoje rodziny, wojenne losy, a my widzimy tylko to, co po latach zostanie wyciągnięte z ziemi, czyli bezimienne kości.

Szczątki niemieckich żołnierzy zostały zabezpieczone do ewentualnych dalszych badań. Jeżeli nie zgłosi się po nie rodzina, której poszukiwaniem zajmuje się Volksbund, czyli Niemiecka Komisja Grobów Wojennych, wówczas zostaną one pochowane na niemieckim cmentarzu wojennym w Nadolicach Wielkich pod Wrocławiem.

Pracownia Pomost i kanał Bunker King proszą o kontakt osoby posiadające informacje o wszelkich miejscach pochówku, zarówno grobach leśnych, cmentarnych, jak i masowych. Misją obu podmiotów jest bowiem odnalezienie, zidentyfikowanie i pochowanie osób zmarłych w czasie II wojny światowej, a także poznanie ich historii. 

- Wciąż są osoby, które czekają na odnalezienie i na ekshumację swoich bliskich - przypomina Adam Białas.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1000 hPa
Wiatr: 17 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama