Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 28 stycznia 2026 23:45
Reklama
Reklama

Pan Joachim z Siedlca przeżył poważny wypadek. Teraz potrzebuje pomocy

52-letni dziś Joachim Klimek z Siedlca koło Izbicka siedem lat temu jechał z żoną motocyklem na spotkanie z dziećmi. Żadne z nich nie podejrzewało, że ten dzień całkowicie odmieni ich życie. W wyniku wypadku, jaki wówczas przeżyli, pan Joachim przez dziesięć tygodni leżał w śpiączce. Dziś walczy o sprawność i potrzebuje naszej pomocy.
Pan Joachim z Siedlca przeżył poważny wypadek. Teraz potrzebuje pomocy
Iwona i Joachim Klimkowie przed wypadkiem prowadzili zwyczajne, spokojne życie

Autor: archiwum prywatne

Wystarczyła chwila, by ich dotychczasowy świat runął

– Ta tragedia dotknęła całą naszą rodzinę – opowiada Iwona Klimek. – Nikt nie spodziewał się takiego rozwoju wydarzeń. Jechałam z mężem motorem, by spotkać się z dziećmi na świętowanie spóźnionego Dnia Dziecka. Ten motor był naszym marzeniem, sprawiliśmy go sobie zaledwie trzy miesiące wcześniej. Podczas przejażdżki, tuż przy Muzeum Czynu Powstańczego na Górze św. Anny, czołowo wjechał w nas rowerzysta. Sekundy zaważyły na naszym życiu. Oboje wylądowaliśmy w szpitalu.

Okazało się, że Joachim Klimek w wyniku wypadku doznał ciężkiego urazu czaszkowo-mózgowego, licznych złamań kości twarzy, obrzęku mózgu, wstrząsu krwotocznego, złamań żeber i ostrej niewydolności oddechowej. Lekarze działali jednak bardzo szybko.

Pan Joachim trafił na stół operacyjny, ponieważ rozległy uraz wymagał pilnej stabilizacji złamań kości twarzy. Kilka dni później (w połowie lipca 2016 roku - przyp. red.) nastąpiło samoistne zatrzymanie krążenia. Od tego momentu, przez 10 tygodni pozostawał w śpiączce i wykazywał objawy niedowładu czterokończynowego. 

– Personel medyczny nie dawał nam żadnych nadziei na wybudzenie – mówi pani Iwona. – Stan zdrowia Joachima oceniano jako krytyczny. 11 sierpnia 2016 roku mąż został przekazany do Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego, gdzie przebywał w śpiączce przez kolejne tygodnie. 

Jego stan się pogarszał i był określany jako wegetatywny. Wybudził się we wrześniu – na przekór wszelkim rokowaniom. Lekarze stwierdzili bardzo zły stan fizyczny, brak zdolności poruszania się, zamroczony stan psychiczny, a siłę mięśniową według skali Lovetta w kończynach oceniono na 0. Zaczęła się żmudna walka o powrót do zdrowia.

– Z czasem Joachim zaczął porozumiewać się za pomocą tablicy, pozostawał w logicznym kontakcie, podjął próby pionizacji i nauki chodu, a nasza nadzieja rosła w sercach każdego dnia – wspomina Iwona Klimek. – Niestety, nie otrzymaliśmy żadnego wsparcia, pomocy ani odszkodowania. Całe leczenie musieliśmy i nadal musimy opłacać z własnej kieszeni. Te lata dochodzenia do siebie i walki o życie pochłonęły wszystkie oszczędności.

Panu Joachimowi potrzebna jest pilna rehabilitacja neurologopedyczna w celu poprawy mowy, wzmacnianie siły mięśniowej, koordynacji ruchowej i reedukacja chodu. Wszystko to jest możliwe w otwartym niedawno centrum rehabilitacyjnym w Opolu.

– Zdaję sobie sprawę, że czas działa na naszą niekorzyść, w końcu od wypadku minęło już siedem lat. Będę jednak próbować wszystkiego - Joachim jest dla mnie najważniejszy - podkreśla pani Iwona. - Tym bardziej, że on musi być cały czas rehabilitowany. W przeciwnym razie dotychczas osiągnięte efekty mogą się zatrzymać, a nawet cofnąć.

Do tej pory pan Joachim przeszedł już trzy operacje twarzoczaszki. Ma też problem z zębami - nie można wstawić mu implantów, ponieważ doszło do zaniku dziąseł. Musi więc nosić protezę, jednak bez stałych zębów nie będzie mógł ani dobrze dobrze mówić, ani jeść.

– O czym marzy mój mąż? – pyta i zaraz odpowiada pani Iwona. – Już nie o podróżach po świecie z klubem motocyklistów. Wie, że to niemożliwe. Teraz chce pójść do lasu. Sam. Swobodnie spacerować po miejscach, w których kiedyś spędzał dużo czasu. Joachim jest w stanie wykonywać podstawowe czynności dnia codziennego, porusza się za pomocą chodzika, robi drobne kroki, ale wciąż jest w pełni zależny od osób trzecich.

Pani Iwona podkreśla, że tamten wypadek sprzed siedmiu laty wszystko przewartościował.

– Teraz myślimy nie o wyjazdach, urlopach, remontach, ale żeby kupić Joachimowi ciężarki czy jeżyka do ćwiczeń - przyznaje. - Chciałabym też kupić mu drabinkę i materac żeby mógł się rehabilitować. To są moje marzenia teraz. Skupiłam się na mężu, moje życie biegnie teraz według harmonogramu wizyt u fizjoterapeutów i lekarzy, bo wszędzie mu towarzyszę. I ja, i dzieci, zawiesiliśmy wszystkie inne plany, skupiamy się na rehabilitacji Joachima.

– Mąż po wypadku bardzo się zmienił – dodaje. – Porusza się przy chodziku, nie potrafi samodzielnie utrzymać równowagi, bo miał uszkodzony móżdżek, który odpowiada za równowagę właśnie i za narząd mowy. Ale jest z nami i to jest dla nas najważniejsze. Fizycznie niedomaga, ale mimo to, stara się wszystko robić sam, lubi też kontakt ze zwierzętami. Jego osobowość, charakter są takie, jak przed wypadkiem. jednak nasz styl życia całkowicie uległ zmianie, trzeba było też dostosować dom do jego potrzeb. To taka ironia losu, bo pół roku przed wypadkiem zrobiliśmy remont całej góry, a teraz właściwie z niej nie korzystamy, nasze życie toczy się na parterze.

Żona podkreśla, że utrata sprawności jest dla pana Joachima bardzo ciężka, choć stara się dzielnie znosić swoją sytuację.

– Zawsze był aktywny, wszystkim pomagał, a potem mógł tylko leżeć - ubolewa. - Teraz już wiele rzeczy potrafi zrobić sam, ale są momenty, że się załamuje. Mnie też jest ciężko, jednak wiem, że muszę być silna dla niego. Tym bardziej, że lekarze nie dawali żadnych szans. Ale ja i dzieci nie umieliśmy dopuścić do siebie tej myśli, że mąż już zostanie w takim stanie. A potem zdarzył się pierwszy cud - Joachim wybudził się ze śpiączki. Od tego czasu wciąż walczymy i nie zamierzamy się poddawać. Pomagają nam w tej walce wspaniali fizjoterapeuci, których spotykamy na swojej drodze.

Sprawność pana Joachima zależy od nieustannej rehabilitacji, która jednak wiąże się z ogromnymi kosztami. Na teraz potrzebne są 32 tys. zł. Można go wesprzeć, zasilając zbiórkę na siepomaga.pl, pod adresem https://www.siepomaga.pl/joachim-klimek. Liczy się każda złotówka.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"! 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 999 hPa
Wiatr: 18 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama