Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 29 stycznia 2026 01:09
Reklama
Reklama

Artur Garbas z Kielczy rozwija karierę śpiewaka operowego w Berlinie!

Jest utalentowanym śpiewakiem operowym pochodzącym z Kielczy. Swoją karierę muzyczną rozwija na deskach sceny nowoczesnego i największego teatru w stolicy Niemiec - Deutsche Oper Berlin, który mieści około 2 tysiące widzów. O swojej drodze z opolskiej wioski do Berlina opowiedział nam 27-letni Artur Garbas.
Artur Garbas z Kielczy rozwija karierę śpiewaka operowego w Berlinie!
Występy na deskach tak dużej opery to ogromny sukces. Pomimo to, Artur pozostaje skromną osobą

Autor: Jean-Marc Turmes

Muzyczna podróż od lat dzieciństwa

Artura Garbasa cały czas otaczała muzyka, a śpiew towarzyszył mu już od najmłodszych lat. - Bardzo dużo słuchało się muzyki u nas w rodzinie oraz wspólnie się muzykowało, poznając przy tym różne przeboje. To poniekąd wpłynęło na to w jakim miejscu teraz jestem - mówi śpiewak operowy z Kielczy.

Choć swoją przygodę z muzyką rozpoczął od klawiszy fortepianu, po kolejnych dwóch latach przerzucił się na trąbkę. Uczęszczał do szkoły muzycznej pierwszego stopnia w Strzelcach Opolskich, jednak już wtedy nauczyciel odradzał mu dalszą edukację w tym kierunku.

- Mój nauczyciel odradzał mi dalszą naukę gry na trąbce, jak stwierdził, z tego się nie wyżyje - uśmiecha się Artur Garbas. -  Rodzicom w tamtym okresie szkoda było jednak, bym zaprzepaścił cztery lata nauki w szkole muzycznej i zaproponowali mi bym spróbował wystartować w egzaminie do szkoły muzycznej drugiego stopnia w Gliwicach.

 Jak sam Artur wspomina, wtedy nie wiedział jeszcze, że chodzi tu o śpiew klasyczny.

- Początkowo się zdziwiłem, bo nigdy nie próbowałem takiego rodzaju śpiewu. Był to pewnego rodzaju spontan, bo sam przygotowywałem się do egzaminów i można powiedzieć, że wszedłem tam z buta. Do dziś pamiętam, że śpiewałem "Prząśniczkę" Moniuszki. Wszystkim się spodobało i mnie wzięli.

Tam przez 4 lata rozwijał swój talent i pasję do muzyki. A muzyka klasyczna bardzo go zaintrygowała.

- Od samego początku o dziwo bardzo mi się spodobało i mnie to złapało. W dużej mierze zawdzięczam to bardzo dobremu nauczycielowi, który był utytułowanym solistą opery bytomskiej. To właśnie on mi dał wszystkie podwaliny i wyłożył fundamenty oraz do tego wszystkiego zapalił, bym dalej brnął tą drogą.

Początkowo jeszcze w Polsce zaczynał od konkursów regionalnych - aż po szczebel ogólnopolski. A sukcesy utwierdzały go w tym, że warto to robić i jest potencjał oraz skarb głosu baryton, jaki posiada.

- Bardzo dużo dał mi projekt europejski "Europa u bram". Organizowany był on przez Filharmonię Śląską, tam mieliśmy możliwość współpracy z pedagogami z zagranicy głównie z Niemiec  - opowiada młody śpiewak - Bardzo mi się to spodobało, a oni zauważyli we mnie potencjał i możliwość dalszego rozwoju. Po wygranej tego projektu wystąpiłem z Filharmonią Śląską. Były to dwa koncerty i nagranie płyty.

 Droga do sukcesu nie zawsze usłana różami

 By osiągnąć sukces Artur Garbas musiał ustalić sobie pewne priorytety. Gdy większość jego rówieśników korzystała z uroków młodości i imprezowania, on postawił na śpiew. Jak sam wspomina, była to "jazda bez trzymanki".

- Gdy dostałem się do V Liceum Ogólnokształcącego w Gliwicach, to stamtąd miałem rzut beretem do szkoły muzycznej. Dla mnie było to połączenie obowiązku dwóch różnych szkół, gdzie w liceum na profilu ścisłym przygotowałam się do matury, a tu szkoliłem swój wokal - zwraca uwagę Artur.

Niejednokrotnie wracał do domu o późnych godzinach wieczornych, a następnego dnia z rana znów rozpoczynała się nauka. Na spotkania towarzyskie nie miał czasu.

- Było to wyzwanie. U mnie życie towarzyskie związane było z osobami, z którymi miałem kontakt w szkole muzycznej: z nimi spędzałem najwięcej czasu.

Postawił na studia w Niemczech i opłaciło się

W dalszą muzyczną podróż udał się do Drezna w Niemczech, gdzie przez 4 lata robił studia licencjackie. Tam szukał dalszego etapu rozwoju muzycznego, poznania czegoś nowego oraz chciał "podszlifować" język niemiecki.

 - O wyjeździe na studia do Niemiec zadecydowały także moje sukcesy odnoszone w Polsce, gdyby tego nie był, to na pewno bym wybrał inny kierunek studiów, którym byłaby medycyna - dodaje śpiewak -  Natomiast magisterkę zrobiłem w Monachium. Był to ciężki czas, bo wtedy nastała pandemia. Choć muszę przyznać, że w moim przypadku lekcje indywidualne dały dobre efekty.

W 2020 roku podczas trwania studiów wygrał konkurs w Berlinie, zdobywając pierwsze miejsce. Otworzyło mu to ścieżkę do dalszego rozwoju i kariery, choć już wcześniej zaangażowany był w produkcje operowe w Lipsku.

- Po roku odezwali się do mnie z Berlina. Wiedzieli że za chwilę kończę studia w Monachium i zaprosili mnie na przesłuchanie. Czułem wielką radość i zadowolenie. Tym bardziej że po konkursie była cisza - wspomina Artur Garbas - Po przesłuchaniu dyrektor powiedział, że mają program stypendialny no i chcieli mi go dać, angażując mnie do pracy.

Śpiewa w największym teatrze w stolicy Niemiec

Artur Garbas z Monachium przeniósł się do Berlina, gdzie obecnie śpiewa w tamtejszej operze. Jest to największy teatr stolicy Niemiec, gdzie widownia mieści około 2000 osób.

- Początkowo był wielki stres. Śpiewałem już w paru miejscach, w paru operach, jednak tam to całkiem coś innego - opowiada - Można powiedzieć górnolotnie, że czuje się wielkość tego obiektu. Tam dać ciała, to nie wypada. Tym bardziej że potem pójdzie to z tobą w świat - śmieje się Artur.

Jak sam zwraca uwagę, od samego początku ma szczęście do osób, które go otaczają i jakie spotyka na swojej drodze. Nieraz zdarza się że bez znajomości ciężko zajść daleko w takiej profesji. Dodatkowo musi temu towarzyszyć nie tylko łut szczęścia, ale talent i unikatowość. A to niewątpliwie posiada młody kielczanin.

- U mnie na pewno jest to łatwość adaptacji do nowych sytuacji - podkreśla Artur - Jak się śpiewa w Berlinie, to jest mało prób i niejednokrotnie wskakuje się do pewnego spektaklu, a jest to główna partia. Ja się w tym odnajduję. Na pewno jest to większa adrenalina i stres, jeżeli ćwiczy się coś przez sześć tygodni. Ale jak się ma prezencję oraz łatwość i swobodę poruszania się na scenie, to już jest z górki.

Ponadto występując w Deutsche Oper Berlin Artur ma możliwość podglądać największe gwiazdy opery i uczyć się od nich. Zapytaliśmy także Artura jakie ma marzenia i plany. Tutaj padła szybka i zdecydowana odpowiedź:

- Nie mam. Jestem otwarty na to, co życie przyniesie. Na pewno byłoby fajnie jeszcze pośpiewać w dużo większych operach...

Do Artura płyną również sygnały, iż jego osobą zainteresowana jest opera w Wiedniu. W dużej mierze jednak, to już od niego będzie zależeć, gdzie będzie mógł się bardziej rozwinąć.

- W Berlinie wiem, że śpiewam już większe rzeczy. Mam trzy większe partie: Papageno - czarodziejski flet - Mozart, Don Profondo - podróż do Reims - Rossini, Masetto - Don Giovanni - Mozart, Dr. Felgentreu - Oceane - Glanert. Dojdzie do tego jeszcze Rola Figara w weselu Figara - Mozarta - zauważa -  Myślę że gdzieś indziej, w innych operach mogłoby nie być takich możliwości. Wiem że to nie jest wszystko przypadkowe, dlatego jestem na wszystko otwarty ale również podchodzę do życia z pokorą. Czy się uda, czy się nie uda, nie można się załamywać, trzeba dalej iść i śpiewać.

Jakie wskazówki dałby młodym ludziom którzy chcą także kroczyć taką drogą?

- Na swojej drodze spotkałem bardzo dobrych ludzi, którzy mi zaufali i bardzo mi pomogli, wspierali mnie. Byli to  rodzice oraz nauczyciel od śpiewu jak i pianiści, którzy poświęcają mi swój czas. Powiem tu tak całkiem prosto, że nie można się poddawać, trzeba walczyć o swoje i trwać w tym, co się postanowiło, bo na samym talencie się "nie pojedzie". To jest ogrom osobistej pracy.

 Jak zwraca uwagę Artur, jest to bardzo ciężki zawód, zwłaszcza jeśli  chodzi o rodzinę. - Trzeba się zdecydować: albo postawisz na karierę, albo  na rodzinę. Obydwie drogi są interesujące, tylko w jednym będzie łatwiej samemu. Jeśli zamierzasz zostać wielkim śpiewakiem, to łatwiej być samemu, gdyż posiadając rodzinę w takim zawodzie cierpią wtedy najbliżsi w szczególności dzieci. A tak nie powinno być, bo rodzina jest ogromnie ważna dla dziecka. Moi rodzice stanęli na najwyższym poziomie we wszystkim! Również dziadkowie, którzy w dużej mierze przyczynili się do tego, w jakim miejscu dzisiaj jestem. Bez ich wsparcia byłoby strasznie trudno.

- Ponadto wdzięczny jestem dziadkowi, który przekazał mi język niemiecki. Teraz jest mi łatwiej, bo nie mam naleciałości języka polskiego w akcencie. W ten sposób mogę  dopasować się do regionu, w którym śpiewam. 

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1000 hPa
Wiatr: 17 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama