Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 31 lipca 2026 22:56
ReklamaFilplast

Artur Garbas z Kielczy rozwija karierę śpiewaka operowego w Berlinie!

Jest utalentowanym śpiewakiem operowym pochodzącym z Kielczy. Swoją karierę muzyczną rozwija na deskach sceny nowoczesnego i największego teatru w stolicy Niemiec - Deutsche Oper Berlin, który mieści około 2 tysiące widzów. O swojej drodze z opolskiej wioski do Berlina opowiedział nam 27-letni Artur Garbas.
Artur Garbas z Kielczy rozwija karierę śpiewaka operowego w Berlinie!
Występy na deskach tak dużej opery to ogromny sukces. Pomimo to, Artur pozostaje skromną osobą

Autor: Jean-Marc Turmes

Muzyczna podróż od lat dzieciństwa

Artura Garbasa cały czas otaczała muzyka, a śpiew towarzyszył mu już od najmłodszych lat. - Bardzo dużo słuchało się muzyki u nas w rodzinie oraz wspólnie się muzykowało, poznając przy tym różne przeboje. To poniekąd wpłynęło na to w jakim miejscu teraz jestem - mówi śpiewak operowy z Kielczy.

Choć swoją przygodę z muzyką rozpoczął od klawiszy fortepianu, po kolejnych dwóch latach przerzucił się na trąbkę. Uczęszczał do szkoły muzycznej pierwszego stopnia w Strzelcach Opolskich, jednak już wtedy nauczyciel odradzał mu dalszą edukację w tym kierunku.

- Mój nauczyciel odradzał mi dalszą naukę gry na trąbce, jak stwierdził, z tego się nie wyżyje - uśmiecha się Artur Garbas. -  Rodzicom w tamtym okresie szkoda było jednak, bym zaprzepaścił cztery lata nauki w szkole muzycznej i zaproponowali mi bym spróbował wystartować w egzaminie do szkoły muzycznej drugiego stopnia w Gliwicach.

 Jak sam Artur wspomina, wtedy nie wiedział jeszcze, że chodzi tu o śpiew klasyczny.

- Początkowo się zdziwiłem, bo nigdy nie próbowałem takiego rodzaju śpiewu. Był to pewnego rodzaju spontan, bo sam przygotowywałem się do egzaminów i można powiedzieć, że wszedłem tam z buta. Do dziś pamiętam, że śpiewałem "Prząśniczkę" Moniuszki. Wszystkim się spodobało i mnie wzięli.

Tam przez 4 lata rozwijał swój talent i pasję do muzyki. A muzyka klasyczna bardzo go zaintrygowała.

- Od samego początku o dziwo bardzo mi się spodobało i mnie to złapało. W dużej mierze zawdzięczam to bardzo dobremu nauczycielowi, który był utytułowanym solistą opery bytomskiej. To właśnie on mi dał wszystkie podwaliny i wyłożył fundamenty oraz do tego wszystkiego zapalił, bym dalej brnął tą drogą.

Początkowo jeszcze w Polsce zaczynał od konkursów regionalnych - aż po szczebel ogólnopolski. A sukcesy utwierdzały go w tym, że warto to robić i jest potencjał oraz skarb głosu baryton, jaki posiada.

- Bardzo dużo dał mi projekt europejski "Europa u bram". Organizowany był on przez Filharmonię Śląską, tam mieliśmy możliwość współpracy z pedagogami z zagranicy głównie z Niemiec  - opowiada młody śpiewak - Bardzo mi się to spodobało, a oni zauważyli we mnie potencjał i możliwość dalszego rozwoju. Po wygranej tego projektu wystąpiłem z Filharmonią Śląską. Były to dwa koncerty i nagranie płyty.

 Droga do sukcesu nie zawsze usłana różami

 By osiągnąć sukces Artur Garbas musiał ustalić sobie pewne priorytety. Gdy większość jego rówieśników korzystała z uroków młodości i imprezowania, on postawił na śpiew. Jak sam wspomina, była to "jazda bez trzymanki".

- Gdy dostałem się do V Liceum Ogólnokształcącego w Gliwicach, to stamtąd miałem rzut beretem do szkoły muzycznej. Dla mnie było to połączenie obowiązku dwóch różnych szkół, gdzie w liceum na profilu ścisłym przygotowałam się do matury, a tu szkoliłem swój wokal - zwraca uwagę Artur.

Niejednokrotnie wracał do domu o późnych godzinach wieczornych, a następnego dnia z rana znów rozpoczynała się nauka. Na spotkania towarzyskie nie miał czasu.

- Było to wyzwanie. U mnie życie towarzyskie związane było z osobami, z którymi miałem kontakt w szkole muzycznej: z nimi spędzałem najwięcej czasu.

Postawił na studia w Niemczech i opłaciło się

W dalszą muzyczną podróż udał się do Drezna w Niemczech, gdzie przez 4 lata robił studia licencjackie. Tam szukał dalszego etapu rozwoju muzycznego, poznania czegoś nowego oraz chciał "podszlifować" język niemiecki.

 - O wyjeździe na studia do Niemiec zadecydowały także moje sukcesy odnoszone w Polsce, gdyby tego nie był, to na pewno bym wybrał inny kierunek studiów, którym byłaby medycyna - dodaje śpiewak -  Natomiast magisterkę zrobiłem w Monachium. Był to ciężki czas, bo wtedy nastała pandemia. Choć muszę przyznać, że w moim przypadku lekcje indywidualne dały dobre efekty.

W 2020 roku podczas trwania studiów wygrał konkurs w Berlinie, zdobywając pierwsze miejsce. Otworzyło mu to ścieżkę do dalszego rozwoju i kariery, choć już wcześniej zaangażowany był w produkcje operowe w Lipsku.

- Po roku odezwali się do mnie z Berlina. Wiedzieli że za chwilę kończę studia w Monachium i zaprosili mnie na przesłuchanie. Czułem wielką radość i zadowolenie. Tym bardziej że po konkursie była cisza - wspomina Artur Garbas - Po przesłuchaniu dyrektor powiedział, że mają program stypendialny no i chcieli mi go dać, angażując mnie do pracy.

Śpiewa w największym teatrze w stolicy Niemiec

Artur Garbas z Monachium przeniósł się do Berlina, gdzie obecnie śpiewa w tamtejszej operze. Jest to największy teatr stolicy Niemiec, gdzie widownia mieści około 2000 osób.

- Początkowo był wielki stres. Śpiewałem już w paru miejscach, w paru operach, jednak tam to całkiem coś innego - opowiada - Można powiedzieć górnolotnie, że czuje się wielkość tego obiektu. Tam dać ciała, to nie wypada. Tym bardziej że potem pójdzie to z tobą w świat - śmieje się Artur.

Jak sam zwraca uwagę, od samego początku ma szczęście do osób, które go otaczają i jakie spotyka na swojej drodze. Nieraz zdarza się że bez znajomości ciężko zajść daleko w takiej profesji. Dodatkowo musi temu towarzyszyć nie tylko łut szczęścia, ale talent i unikatowość. A to niewątpliwie posiada młody kielczanin.

- U mnie na pewno jest to łatwość adaptacji do nowych sytuacji - podkreśla Artur - Jak się śpiewa w Berlinie, to jest mało prób i niejednokrotnie wskakuje się do pewnego spektaklu, a jest to główna partia. Ja się w tym odnajduję. Na pewno jest to większa adrenalina i stres, jeżeli ćwiczy się coś przez sześć tygodni. Ale jak się ma prezencję oraz łatwość i swobodę poruszania się na scenie, to już jest z górki.

Ponadto występując w Deutsche Oper Berlin Artur ma możliwość podglądać największe gwiazdy opery i uczyć się od nich. Zapytaliśmy także Artura jakie ma marzenia i plany. Tutaj padła szybka i zdecydowana odpowiedź:

- Nie mam. Jestem otwarty na to, co życie przyniesie. Na pewno byłoby fajnie jeszcze pośpiewać w dużo większych operach...

Do Artura płyną również sygnały, iż jego osobą zainteresowana jest opera w Wiedniu. W dużej mierze jednak, to już od niego będzie zależeć, gdzie będzie mógł się bardziej rozwinąć.

- W Berlinie wiem, że śpiewam już większe rzeczy. Mam trzy większe partie: Papageno - czarodziejski flet - Mozart, Don Profondo - podróż do Reims - Rossini, Masetto - Don Giovanni - Mozart, Dr. Felgentreu - Oceane - Glanert. Dojdzie do tego jeszcze Rola Figara w weselu Figara - Mozarta - zauważa -  Myślę że gdzieś indziej, w innych operach mogłoby nie być takich możliwości. Wiem że to nie jest wszystko przypadkowe, dlatego jestem na wszystko otwarty ale również podchodzę do życia z pokorą. Czy się uda, czy się nie uda, nie można się załamywać, trzeba dalej iść i śpiewać.

Jakie wskazówki dałby młodym ludziom którzy chcą także kroczyć taką drogą?

- Na swojej drodze spotkałem bardzo dobrych ludzi, którzy mi zaufali i bardzo mi pomogli, wspierali mnie. Byli to  rodzice oraz nauczyciel od śpiewu jak i pianiści, którzy poświęcają mi swój czas. Powiem tu tak całkiem prosto, że nie można się poddawać, trzeba walczyć o swoje i trwać w tym, co się postanowiło, bo na samym talencie się "nie pojedzie". To jest ogrom osobistej pracy.

 Jak zwraca uwagę Artur, jest to bardzo ciężki zawód, zwłaszcza jeśli  chodzi o rodzinę. - Trzeba się zdecydować: albo postawisz na karierę, albo  na rodzinę. Obydwie drogi są interesujące, tylko w jednym będzie łatwiej samemu. Jeśli zamierzasz zostać wielkim śpiewakiem, to łatwiej być samemu, gdyż posiadając rodzinę w takim zawodzie cierpią wtedy najbliżsi w szczególności dzieci. A tak nie powinno być, bo rodzina jest ogromnie ważna dla dziecka. Moi rodzice stanęli na najwyższym poziomie we wszystkim! Również dziadkowie, którzy w dużej mierze przyczynili się do tego, w jakim miejscu dzisiaj jestem. Bez ich wsparcia byłoby strasznie trudno.

- Ponadto wdzięczny jestem dziadkowi, który przekazał mi język niemiecki. Teraz jest mi łatwiej, bo nie mam naleciałości języka polskiego w akcencie. W ten sposób mogę  dopasować się do regionu, w którym śpiewam. 

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Alojz Treść komentarza: Ta łódka to jest im potrzebna jak umarłemu kadzidło. Na Małej Panwi tego nawet nie da sie zwodować. No tak ale to kolejna zabawka G.H. Tak samo jak quad. Kupione, żeby duże dziecko miało zabawkę Data dodania komentarza: 29.07.2026, 07:44 Źródło komentarza: Zabawa połączona z nauką bezpieczeństwa - ta impreza wróciła po latach J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Zawadzki policyjny show. Data dodania komentarza: 14.07.2026, 15:07 Źródło komentarza: Szczęśliwy finał poszukiwań 23-letniej kobiety z Zawadzkiego G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Dość niejasny ten artykuł... Wyszła z domu za piętnaście druga po południu, a o drugiej zgłoszono jej zaginięcie i rozpoczęto poszukiwania? Czy czegoś tu nie doczytałem? Data dodania komentarza: 14.07.2026, 13:53 Źródło komentarza: Szczęśliwy finał poszukiwań 23-letniej kobiety z Zawadzkiego J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Dostęp do Małej Panwi wystarczy nam. Data dodania komentarza: 8.07.2026, 22:39 Źródło komentarza: Moc atrakcji na wakacje w gminie Kolonowskie. Co znalazło się w programie? A Autor komentarza: Goroll Treść komentarza: Najlepiej pisać komentarze podczas pracy .Czy Smok twój przełożony wie ze wykorzystując czas pracy udzielasz się na forach . Piszesz o marnotrawstwie a sam nie jesteś w porzadku . W Kolonowkiem wiemy kim jesteś . Data dodania komentarza: 8.07.2026, 17:39 Źródło komentarza: Zarośnięta rzeka i rowy w gminie Kolonowskie. Jest plan na rozwiązanie problemu J Autor komentarza: Jowita Treść komentarza: Panie Starosto Gaida a czy ma Pan tyle odwagi żeby przedstawić opinii publicznej jak w strzeleckim szpitalu wygląda rachunek kosztów a zwłaszcza poziom wynagrodzeń lekarzy (np. na wykresie). Kluczowe się również wydaje pytanie czy po doniesieniach medialnych z całej polski o patologiach w służbie zdrowa, w strzeleckim szpitalu była przeprowadzona rewizja finansowa ze strony starostwa jako właściciela szpitala? Jeśli tak to co z niej wyszło? Jeśli nie to dlaczego? Strzelecki szpital ma 42 mln długu, ten rok zamknie deficytem więc Panie Gajda czas stanąć przed mieszkańcami i odpowiedzieć na zadane pytanie. Panie Starosto zawsze może sobie Pan wziąć do pomocy Pana Romana Kolka z Jemielnicy (nie gdyś wicemarszałka województwa - na całe szczęście już nim jest) który zawsze uśmiech od ucha do ucha i jasno twierdził że służba zdrowia potrzebuje tylko forsy forsy i forsy a teraz wiemy na co te pieniądze idą. Może Romanie skomentuje to Pan a nie tylko uściski dłonie. Panie Starosto zero złotych na szpital z kasy powiatu!!! Najpierw się doi strzelecki szpital z pieniędzy, tylko podwyżki i podwyżki a potem personel szpitala obawia się konsolidacji. A co wy w tym szpitalu myślicie że podatnicy mają więcej dać żeby wyście mieli? To jest taka patologia że się w głowie nie mieści. Data dodania komentarza: 8.07.2026, 12:06 Źródło komentarza: 42 mln zł długu. Trwa spór o przyszłość strzeleckiego szpitala
Reklama