Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 29 stycznia 2026 04:20
Reklama
Reklama

Niezwykła historia o ludziach i psach, które zostały same po śmierci właściciela

Nie zawsze możemy przygotować się w pełni na to, co przyniesie los. Dotyczy to ludzi, jak i zwierząt. Doświadczyły tego dwa owczarki niemieckie, które wraz ze swoim panem mieszkały w Staniszczach Małych. Niestety, ich właściciel zmarł, a psy zostały same...
Niezwykła historia o ludziach i psach, które zostały same po śmierci właściciela
Zazwyczaj gdy umiera samotny właściciel psów, to trafiają one do schronisk lub ich dalszym losem zajmuje się gmina, ale w tym przypadku było inaczej

Autor: archiwum prywatne

Niezwykła historia o ludziach i psach, które zostały same po śmierci właściciela

O tym, że psy bardzo mocno przeżywają odejście opiekuna, nie trzeba nikogo przekonywać. Podobnie jak u ludzi, dla psów jest to sytuacja stresowa, a tęsknota za właścicielem jest ogromna. Taka sytuacja spotkała czteroletniego Hachi oraz półtorarocznego Koko, które bardzo mocno związane były z swoim właścicielem.

- Właściciel tych owczarków był samotny. Miał tylko te psy, a one jego - opowiada Aleksandra Czechowska z Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Opolu. - A tu nagle nie ma tego właściciela, nie wychodzi z domu i ich nie karmi. Ich tęsknota za panem była bardzo widoczna. Psy sobie z tym nie radziły, cały czas nosiły dwa buty, należące do niego. Doszedł również do tego potworny stres, że nagle tyle obcych ludzi zaczęło się nimi interesować.

Pozostawione dwa owczarki niemieckie same na posesji mogą wywoływać lęk. Jeszcze bardziej, kiedy ich codzienne życie tak nagle się zmienia.

- Są to duże psy, które wydają się być groźne- zauważa pani Aleksandra. - Budziły one strach wśród ludzi, a same również były w stresie i nie na wszystko dobrze reagowały. Działały emocjonalnie i nie pozwalały początkowo zbliżyć się do siebie, tak, jakbyśmy tego chcieli. Ponadto one po prostu pilnowały posesji i dopiero z czasem przekonywały się do osób, które chciały do nich zajrzeć.

Akcja adopcja

Zazwyczaj gdy umiera samotny właściciel psów, to trafiają one do schronisk lub ich dalszym losem zajmuje się gmina, która ma podpisane umowy z firmą zajmującą się odławianiem bezpańskich zwierząt. Rzadziej zdarza się, że przejmuje je rodzina.

- Dla niektórych psów schronisko, na przykład nasze w Opolu, to wybawienie, a co innego, gdy zabrałby je hycel - zaznacza Aleksandra Czechowska. - Rodzeństwo tego pana mieszka za granicą, a jego siostra, mimo chęci, nie była w stanie zająć się psami, ponieważ mieszka w bloku. Dla takich psów nie jest to dobre miejsce, tym bardziej, że były przyzwyczajone do przebywania na zewnątrz.

W przypadku Hachiego i Koko rodzina zmarłego wyraziła zgodę na adopcję psów. Lawina informacyjna rozprzestrzeniła się bardzo szybko, a rozpoczęli ją sami mieszkańcy Staniszcz Małych.

- W tej sprawie zgłosiła się do mnie Anna Szaton-Morawiec - mówi pani Aleksandra. - Dostałam od niej całą historię psów. Post udostępniony i napisany przeze mnie miał ogromne zasięgi, natomiast sensownych telefonów i zapytań miałam w sumie dwa.

To jest cud

Niektóre psy czekają w schroniskach lata na adopcję. Każdy z nich chciałby zyskać dom i kochających właścicieli. Na szczęście, los oszczędził owczarki ze Stanisz Małych, choć w ich przypadku sprawa była o tyle skomplikowana, iż do adopcji miały iść razem.

- To jest tak, jakbyśmy mieli rozdzielić rodzeństwo - wskazuje pani Aleksandra. - Psy były bardzo za sobą zżyte. Zdawaliśmy sobie sprawę, że szukanie dla nich nowego domu może potrwać długo, bo to wielkie psy i nie każdy może sobie pozwolić na ich utrzymanie. Na szczęście okazało się inaczej. To prawie jak cud, ale widać, że cuda się zdarzają i warto w to wierzyć.

Jedni sąsiedzi pożegnali psy, a drudzy je witali

Niecodzienne jest to, że kilkunastu mieszkańców przyszło pożegnać psy swojego zmarłego sąsiada.

- Był to moment bardzo wzruszający - przyznaje pani Aleksandra. - Dla mnie taka sytuacja to novum, nigdy czegoś takiego nie widziałam, a zajmuję się zwierzętami już trochę lat. To sytuacje, które czasami ciężko wytłumaczyć...

Jak się później okazało, psy zostały także przywitane przez sąsiadów w nowym miejscu zamieszkania.

- To była dla mnie wskazówka, że poprzedni pies rodziny, która chciała adoptować Hachiego i Koko, musiał mieć u niej bardzo dobrze i owczarki także czeka dobra przyszłość - tłumaczy pani Aleksandra. - Sąsiedzi raczej nie uczestniczą w takich wydarzeniach, jak przyjazd nowego psa do ich sąsiada.

Ponadto siostra zmarłego właściciela owczarków jest w stałym kontakcie z nową rodziną adopcyjną psów, więc mogą się odwiedzać.

Szukali nowego przyjaciela, teraz mają dwóch

Owczarki adoptowała rodzina z Zabrza. Jednak zanim do tego doszło, nowi właściciele musieli przekonać do siebie nie tylko panią Aleksandrę, ale również Hachiego i Koko.

- Rodzina, którą wybraliśmy zapytała nas o przyjaciół, jakimi byłyby właśnie te psy - opowiada Aleksandra Czechowska. - Wysłałam im adres, przyjechali, żeby zapoznać się z owczarkami. Kiedy byli już na miejscu i ten pan wyciągnął do nich rękę, to już wiedzieliśmy, że jest po temacie. Psy od razu go zaakceptowały, jak i resztę rodziny. Szczerze mówiąc, był to cud.

Nowi właściciele jakiś czas temu musieli uśpić swojego poprzedniego psa, także owczarka niemieckiego. Bardzo mocno przeżyli tą stratę, gdyż traktowali go jako członka rodziny.

- Nasz poprzedni przyjaciel Ares miał nowotwór - opowiada pani Kasia. - Choć był to pies moich rodziców, to człowiek się przyzwyczaił do niego. Po jego stracie była rozpacz, myślałam, że rodzice już nie będą chcieli psa, żeby się już się nie wiązać, a z jednej strony była ta chęć dalsza do posiadania psa.

Przypadkowo natrafili na ogłoszenie o Hachim i Koko, a wkrótce to ogłoszenie wysłali im także znajomi, wiedząc, że poszukują psa.

- Było to zrządzenie losu, nie zastanawiałam się długo, złapałam za telefon i dzwoniłam - dodaje pani Kasia. - Gdy zaproponowano nam, by przyjechać i je zobaczyć, to stwierdziłam wtedy, że nie chodzi o to, by tylko je zobaczyć jak perełki u jubilera, ale sprawdzić czy znajdziemy z nimi kontakt. Wiedzieliśmy, że te psy będziemy kochać, jednak przede wszystkim chodziło o to, czy one nas zaakceptują.

Początkowo rodzina rozważała adoptowanie jednego psa. Jednak widząc, jak bardzo są ze sobą zżyte, nie mogli postąpić inaczej.

- Baliśmy się troszkę, bo zawsze był jeden pies w domu. Natomiast dwa to podwójne kłopoty, koszt i zniszczenia - śmieje się pani Kasia. - Ale mamy tego świadomość, jesteśmy na to gotowi, gdyż rodzice od zawsze mieli owczarki niemieckie, więc znamy tę rasę.

Owczarki ze Staniszcz Małych były już z nowymi właścicielami na pierwszej wizycie u weterynarza, miały pierwsze SPA, czesanie, jak i pierwsze przejażdżki samochodem czy zakładanie kagańca. Teraz psy oraz i ich nowi właściciele mają czas na wspólne zaakceptowanie się.

- Początki zawsze są trudne, jednak wszyscy jesteśmy podekscytowani oraz dobrej myśli - podkreśla pani Kasia. - Z każdym dniem jest coraz lepiej. Mimo, że to taki krótki okres czasu, to mamy nadzieję, iż szybko będą czuć się bezpiecznie jak u siebie.

Wielka rola sąsiadów

W tej historii niewątpliwie na uwagę zasługuje postawa sąsiedzka wobec dwóch owczarków niemieckich. Od od chwili śmierci ich właściciela przejęli opiekę nad zwierzętami. Nie dość, że nagłośnili całą sprawę, to także przychodzili je karmić i doglądać, aby nie stała im się krzywda.

- W tą sprawę zaangażowanych było wielu mieszkańców - podkreśla Anna Szaton-Morawiec, miejscowa wolontariuszka i miłośniczka zwierząt. - Bardzo dużą rolę odegrała najbliższa sąsiadka zmarłego, pani Sabina, która karmiła psy mimo obawy przed nimi. Swój duży udział ma też gmina, która opublikowała ogłoszenie.

- Dużo zależy od gminy, a tutaj była bardzo dobra reakcja - dodaje pani Aleksandra. - Dodatkowo sąsiedzi i gmina uzgodnili, że psy pozostaną na swoim terenie do czasu adopcji, co było to bardzo fajnym posunięciem i nietypowym. Sprawa ta daje wiarę w ludzi, że nie trzeba w nich wątpić.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1000 hPa
Wiatr: 17 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama