Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 20 września 2026 16:00
Reklama

Sensacja w Jemielnicy! Wróciła cenna figura, proboszcz umarł z łatką złodzieja

Kilka tygodni temu w Sanktuarium św. Józefa w Jemielnicy ktoś podrzucił rzeźbę skradzioną ze świątyni w 1971 roku. W zniszczonej, pogniecionej torbie foliowej z logo sklepu Kik znajdowała się niezwykle cenna XV-wieczna figurka, o której kradzież posądzano ówczesnego proboszcza parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny - księdza Bruno Wollika, któremu zarzut ten ciążył do ostatnich lat życia.
Sensacja w Jemielnicy! Wróciła cenna figura, proboszcz umarł z łatką złodzieja

Niezwykła historia bezcennej figurki

O znalezieniu figurki parafian poinformował podczas odprawianych przez siebie mszy świętych proboszcz parafii pw. Wniebowzięcia NMP w Jemielnicy, ksiądz Henryk Pichen. Rzeźbę odnaleziono w nietypowych okolicznościach.

- Podczas sprzątania kościoła, ktoś zauważył starą reklamówkę z Kika przy krzyżu, pod chórem - relacjonuje słowa księdza mieszkanka Jemielnicy. - W środku była figurka, a proboszcz od razu skojarzył, że to ta ukradziona.

Ta „figurka” to mierząca około 40 centymetrów, polichromowana rzeźba gotycka, której powstanie datuje się na 1450 rok. Przedstawia Madonnę z Dzieciątkiem i wykonana została z niezwykłym kunsztem i precyzją. Do momentu kradzieży był to jeden z najcenniejszych zabytków znajdujących się w pocysterskim zespole klasztornym w Jemielnicy. Rzeźba zniknęła z kościoła parafialnego w niewyjaśnionych okolicznościach w 1971 roku. Na co dzień wystawiona była w łatwo dostępnym miejscu, w szklanej gablotce na ołtarzu św. Antoniego (pierwszy po prawej od wejścia do świątyni).

W tamtych latach wiele osób wyjeżdżało na stałe do Niemiec, pozostawiając nieraz za sobą cały swój majątek. Jedną z takich osób był ks. Bruno Wollik, który od 1966 roku pełnił funkcję proboszcza parafii Jemielnica. Wielu parafian po dziś dzień to właśnie z nim kojarzyło kradzież figurki, o czym również wspomniał ks. Henryk Pichen.

Parafianie z Jemielnicy zarzucili proboszczowi kradzież bezcennej figury

Ludzie przez lata mówili, że były proboszcz ukradł figurkę, by zabrać ją z parafii na pamiątkę lub sprzedać. Nawet w wydanej w 2014 roku książce „Jemielnica. Dzieje wsi i parafii” autorstwa lokalnych historyków - Piotra Michalika i Piotra Smykały - możemy przeczytać, że kradzież figury Matki Boskiej z Dzieciątkiem przypisywano duszpasterzowi, który - w następstwie tych oskarżeń - poprosił biskupa o zwolnienie z obowiązków proboszcza.

Jak piszą historycy, władza ludowa szukała pretekstu do odwołania księdza z parafii, bo zbytnio angażował się w pracę duszpasterską. Oskarżano go także o zniszczenie malowidła w ogrodzie poklasztornym. Kradzież została oczywiście zgłoszona, jednak w 1972 roku prokuratura umorzyła śledztwo z powodu niewykrycia sprawcy. Mniej więcej w tym też czasie w jemielnickiej świątyni zamontowano kraty, które miały na celu zabezpieczenie pozostałych cennych okazów znajdujących się w kościele.

Po wielu latach, w szklanej gablocie na ołtarzu św. Antoniego umieszczono podobiznę zaginionej rzeźby. Parafianie chcieliby, by w jej miejscu znalazła się oryginalna, zabytkowa figura Matki Boskiej z Dzieciątkiem, to jednak nie jest takie proste.

- Pod koniec lat 70-tych XX wieku prowadzone były wpisy do rejestru i inwentaryzacje zabytków. Figurki już wówczas w kościele nie było, dlatego nie znalazła się w rejestrze - tłumaczy Elżbieta Molak, dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Opolu. 

W tej chwili rzeźba znajduje się w rejestrze zabytków skradzionych, dlatego nie można jej ot tak, po prostu wystawić na ołtarzu. Do Urzędu Ochrony Zabytków musi teraz wpłynąć wniosek o wpis do rejestru zabytków i objęcie eksponatu ścisłą ochroną konserwatorską. Wtedy też przeprowadzone zostaną szczegółowe oględziny rzeźby, które pozwolą potwierdzić jej autentyczność.

W swoich archiwach WUOZ posiada fotografię Madonny z Dzieciątkiem wykonaną w 1964 r.

- Na podstawie porównania zdjęcia figurki z 1964 roku z tym przesłanym nam przez księdza proboszcza można z dużą dozą prawdopodobieństwa powiedzieć, że są to figurki tożsame - mówi Elżbieta Molak. - Jest to bardzo niecodzienna sytuacja, że w taki sposób odnajdują się zabytki. Figurka bardzo wzbogaci katalog zabytków pocysterskiego kompleksu w Jemielnicy.

Po półwieczu sumienie tuszyło złodzieja?

Trudno się nie zgodzić z niezwykłymi okolicznościami ujawnienia rzeźby. Jak opowiedział jeden z mieszkańców Jemielnicy, wspomniana reklamówka przez kilka dni po prostu leżała przy krzyżu i nikt się nią szczególnie nie interesował. W tym czasie w kościele odbywały się próby dzieci pierwszokomunijnych i przez świątynię przewinęło się wiele ludzi. Osoby sprzątające kościół myślały, że któryś z parafian zostawił torbę przypadkiem, gdy przyszedł się pomodlić i pewnie niebawem po nią wróci. Dopiero jeden z mężczyzn pomagających w parafii i posługujących przy mszach świętych, po kilku dniach, zajrzał do środka i zgłosił znalezisko proboszczowi.

- Ksiądz powiedział, że nie docieka i nawet nie chce wiedzieć, kto przyniósł figurkę do kościoła, ale dziękuje tej osobie - opowiada parafianka z Jemielnicy. - Chce też oczyścić dobre imię swojego poprzednika, któremu do śmierci ciążyło to, że ludzie wydali na niego wyrok Ksiądz Wollik przez całe lata o tym pamiętał, przed śmiercią ciężko chorował, a w jednym z listów napisał, że to nie on ukradł tę figurkę i nie miał nic wspólnego ze zniknięciem rzeźby.

Duszpasterz zmarł 29 sierpnia 2003 roku w Niemczech. Niestety, nie przyszło mu dożyć zwrócenia zabytku.

Zagadkowe okoliczności zaginięcia, a potem odnalezienia bezcennej figury są żywo komentowane w Jemielnicy. Ludzie spekulują, że złodziej jest stąd, ze wsi. Ukradł Madonnę z motywów, które niesłusznie przypisywano ks. Wollikowi. Z jakichś powodów nie wyjechał jednak do Niemiec, albo przestraszył się, że podczas kontroli granicznej (a w tych latach były drobiazgowe) celnicy znajdą figurkę i za przemyt dzieła sztuki trafi na długie lata do więzienia. Madonna została więc w Polsce, a po latach złodziej, tknięty wyrzutami sumienia i być może będąc już nad grobem, postanowił zwrócić figurkę w taki sposób, żeby nie padły na niego żadne podejrzenia.

Jakie będą dalsze losy XV-wiecznej figurki? Na odpowiedź na to pytanie przyjdzie nam jeszcze poczekać. Za jakiś czas okaże się, czy wróci ona na swoje dawne miejsce w murach kościoła parafialnego w Jemielnicy, czy też zabezpieczona zostanie w Muzeum Diecezjalnym w Opolu, by nie powtórzyły się przykre wydarzenia z lat 70-tych ubiegłego stulecia.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Archiwalne zdjęcie zabytkowej rzeźby wykonane w 1964 r.

To na tym ołtarzu wystawiona była figurka Madonny z Dzieciątkiem przed kradzieżą. Od lat w szklanej gablocie, w miejscu skradzionego zabytku, znajduje się podobizna drogocennej rzeźby

Były proboszcz parafii w Jemielnicy, ksiądz Bruno Wollik - w środku

Po ponad pięćdziesięciu latach figurka Madonny z Dzieciątkiem znów znalazła się w murach jemielnickiego kościoła. Fotografia udostępniona przez Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Opolu

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: jestem ze wsi Treść komentarza: Przecież to od ostatnich wyborów księstwo a nie gmina. Monowładza, ignorowanie zapytań radnych, przekonanie o własnej nieomylności. Do tego zgłoszenia w aplikacji, którą rządzący sami wprowadzili w życie są ignorowane, zostają bez odpowiedzi lub z opryskliwą odpowiedzią z stylu "to nie pilna sprawa". Ludzie tam na górze! My obywatele jesteśmy waszymi pracodawcami. Nie zapominajcie o tym! Data dodania komentarza: 16.09.2026, 10:00 Źródło komentarza: Radiowóz niezgody w Strzelcach Opolskich. Wielka kłótnia o pieniądze J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Panie Redaktorze Gasz zanim opublikuje się artykuł, warto najpierw sprawdzić podstawowe fakty. W Staniszczach Wielkich od około 20 lat nie ma szkoły podstawowej. To nie jest drobny szczegół, ale podstawowa informacja dotycząca miejscowości i jej mieszkańców. Dlatego trudno zrozumieć, skąd w artykule pojawia się informacja sugerująca, że szkoła podstawowa nadal tam funkcjonuje. Czy autor artykułu w ogóle sprawdził, jak wygląda rzeczywista sytuacja w Staniszczach Wielkich? Dziennikarstwo powinno opierać się na faktach, a nie na powielaniu niezweryfikowanych informacji. Proszę o wyjaśnienie tej kwestii i sprostowanie błędnej informacji. Data dodania komentarza: 10.09.2026, 13:04 Źródło komentarza: 728 uczniów rozpoczęło edukację w powiecie strzeleckim J Autor komentarza: Jarząbek Wacław Treść komentarza: Coś mi się wydaje, że to , mimo wszystko, nie jemielnicki rolnik jest głównym sprawcą niedoboru wody w stawach. Główny winowajca nadal pozostaje nieznany. Temat powinien być nagłaśniany a kwestia zanikania wody dogłębnie zbadana. Są przecież od tego stosowne instytucje utrzymywane z naszych podatków. Wędkarzowi, mimo wszystko, gratuluję dociekliwości. Data dodania komentarza: 7.09.2026, 16:41 Źródło komentarza: Odkryto przyczynę wysychania stawu w Jemielnicy. Czy woda wróci? G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Naprawdę śmierdzący problem! Jest to jakaś usterka? Nie ma to wpływu na zdrowie mieszkańców? Autor pisze, że zimą jest lepiej... Jest to wieloletni temat? Dlaczego dopiero teraz władze zajmują się tą absurdalną sytuacją? Data dodania komentarza: 28.08.2026, 08:11 Źródło komentarza: Utrata walczy ze śmierdzącym problemem. "Nie da się otworzyć okna" J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Wielkie brawa dla mundurowych z Zawadzkiego za błyskawiczną reanimację i uratowanie życia tego człowieka! Małe sprostowanie dla autorki artykułu – w Kolonowskiem nie ma już dworca, a jedynie przystanek kolejowy i niszczejące pozostałości po dawnej stacji. Warto dbać o precyzję, nawet jeśli w obliczu takiego dramatu najważniejsze jest to, że pomoc dotarła na czas." Data dodania komentarza: 13.08.2026, 14:41 Źródło komentarza: Leżał nieprzytomny przy dworcu. Policjanci z Zawadzkiego uratowali mu życie J Autor komentarza: Alojz Treść komentarza: Ta łódka to jest im potrzebna jak umarłemu kadzidło. Na Małej Panwi tego nawet nie da sie zwodować. No tak ale to kolejna zabawka G.H. Tak samo jak quad. Kupione, żeby duże dziecko miało zabawkę Data dodania komentarza: 29.07.2026, 07:44 Źródło komentarza: Zabawa połączona z nauką bezpieczeństwa - ta impreza wróciła po latach
Reklama