Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 29 stycznia 2026 05:26
Reklama
Reklama

Norbert Koston: W samorządzie trzeba podejmować trudne decyzje

O tym, czy zamierza wystartować w nadchodzących wyborach samorządowych, czy kadencje włodarzy powinny być ograniczone czasowo, a także, z jaką opozycją rządzi się lepiej, rozmawiamy z Norbertem Kostonem, burmistrzem Kolonowskiego.
Norbert Koston: W samorządzie trzeba podejmować trudne decyzje
Norbert Koston, burmistrz Kolonowskiego

Wybory samorządowe w przyszłym roku. Czy podjął pan już decyzję o starcie?

- Wszystko przygotowuję, żeby być gotowy do startu. Powody są dwa. Po pierwsze, że mogę jeszcze wziąć udział w wyborach. Drugi argument to taki, że jeżeli się pracuje, to ma się jakieś plany. Kiedyś, jak zaczynałem pracę w samorządzie, to mówiłem, że musimy wykonać taką symboliczną kwotę za 100 milionów złotych. Oczywiście, nie chodziło tu do końca o kwotę, a pokazanie, że nie wszystkie nasze oczekiwania są od razu do zrealizowania. Gdybym miał dziś powiedzieć, to ta kwota to nie jest już 100 milionów, a może jeszcze z jakieś 20 milionów. W tej edycji samorządu nie damy rady jeszcze zrealizować wszystkich naszych zamierzeń, dlatego chciałbym te wszystkie rzeczy dokończyć. Jak zaczynałem jako zastępca, to trzeba było wyremontować wszystkie szkoły, nie było ani jednego metra kanalizacji, a najnowszy wóz strażacki był z lat 80. i można te przykłady mnożyć. Mając świadomość, że jeszcze jest wiele do zrobienia, a dochodzą do tego nowe zadania i zamierzenia, będę kandydował, aby móc to zrealizować.

- Czy uważa pan, że dla radnych i włodarzy powinny być ograniczenia w pełnionych funkcjach, na przykład dwie, trzy kadencje lub więcej, czy nie?

- Uważam, że nie ma takiej potrzeby, by ograniczać kadencje. To mieszkańcy maja decydować o tym, a nie przepisy odgórne, kto może kandydować, a kto nie może. Nie wiem, czym się kierowano, być może w innych regionach są z tym jakieś problemy. Jednak tutaj, w naszym regionie, nie widzę takiej konieczności ograniczenia kadencji samorządów, zmiany stanu osobowego, gdyż nie wpłynie to korzystnie na realizację zadań. Jeżeli natomiast ktoś nie realizuje tego, czego mieszkańcy oczekują, no to sami podczas wyborów to zweryfikują i wybiorą swojego kandydata.

- A jak się lepiej rządzi, ze słabą, czy silną opozycją?

- W naszym regionie słowo opozycja nie pasuje. Ja bym to określił, że opłaca się mieć aktywnych radnych, którzy wszystko sprawdzają, kontrolują, zadają pytania, czasami nawet te trudne. Zdarza się czasami taka sytuacja, że coś planujemy zrobić i nikt się tym specjalnie nie interesuje. Gdy jednak przechodzi się do realizacji, wtedy okazuje się, że to nie w tym miejscu miało być, to nie tak. I to jest na pewno dobre, ale na etapie planowania. Tym bardziej, że nie zawsze możemy wszystko zauważyć. Wynika to nieraz z tego, że jesteśmy zarzuceni różnego typu zadaniami i to nie jest tak, że nam się nie chce. Dlatego ważna jest aktywność radnych, bo to nas zmusza do jeszcze lepszej pracy. Uważam, że należy odejść od szybkości i wielkości, a skupić się na dokładności. Czasami mniej oznacza lepiej i dokładniej. U nas opozycja ukierunkowana jest bardziej swoją miejscowością i regionem, niż komitetem, z którego dany radny został wybrany.

- Czy zdarzyło się panu zrobić coś wbrew powszechnej opinii i woli wyborców, bo pana zdaniem tego wymagał interes gminy?

- Bywały sytuacje, że część mieszkańców miała zupełnie inne wyobrażenie niż ja. Jedną z nich była sprzedaż na korzystnych warunkach stowarzyszeniu Siedlisko byłej szkoły w Staniszczach Wielkich, a były też inne propozycje, jak ten obiekt powinien zostać zagospodarowany. Stowarzyszeniu udało się pozyskać bardzo duże fundusze zewnętrzne i wyremontowało ten obiekt. W tej chwili znajduje się tam dom seniora, który dobrze funkcjonuje, ponadto stowarzyszenie zaopatruje nasze szkoły i nie tylko w posiłki. Choć my też nie byliśmy wtedy do końca pewni, czy Siedlisko sobie poradzi, ale jednak dało radę. To jest właśnie to ryzyko, które się podejmuje. Bywają też inne sytuacje, które może nie dotyczą tego, że robimy coś wbrew mieszkańcom, ale są inne oczekiwania. Często dotyczy to dróg. Jedni chcą, by zrobić ich drogę, a drudzy, że od nich. Wtedy my musimy podjąć twardą decyzję , choć nie jest to proste, bo wiemy, że nie wszystkich ludzi zadowolimy. To należy do naszych obowiązków, ale podkreślam, że nie robimy nigdy niczego na przekór, czy przeciwko komuś, bo wszystkiego nie da się zrealizować od razu.

- To już czwarta pana kadencja, a w samorządzie gminnym działa pan od 1998 roku. To szmat czasu, czy nie zdarzyło się panu odczuwać znużenia lub braku motywacji do pracy na rzecz niezbyt dużej gminny?

- Kiedy zaczynałem, to były całkiem inne warunki niż obecnie. Gdzie się nie spojrzało, tam trzeba było coś zrobić, a wszystkiego nie dało się zrealizować. Od początku było to dla mnie ogromnym wyzwaniem, jak dokonać kompleksowej przebudowy, wiedząc, że zasoby nie są tak duże, jak potrzeby. Trudno było o moment nudy, mając z tyłu głowy, jakie są oczekiwania mieszkańców oraz ciągle wzrastające potrzeby. I nadal jest ta chęć działania. Jestem świadomy, że nigdy nie osiągniemy takiego stanu, że wszystko będzie zrobione. Jednak chciałbym takiego momentu doczekać, kiedy nie trzeba będzie biec, bo obecnie wszystko robimy w biegu. Mam nadzieję, że dojdziemy do takiego etapu, że robota nadal będzie wykonywana, ale w normalnym trybie.

- Czy pełnienie funkcji publicznej zostawia miejsce na życie prywatne, realizację wcześniejszych pasji, zainteresowań?

- Na pewno nie na wszystko. Czasami trzeba z czegoś zrezygnować. Chciałbym wrócić na basen, gdyż przed pandemią udawało mi się raz w tygodniu popływać. Kontynuuję naukę języka angielskiego. Staram się także wykonać kilka tysięcy kroków dziennie, a pomaga mi w tym zegarek, który te kroki liczy. Lubię również jeździć na rowerze na terenie gminy, łącząc przy okazji dwie rzeczy. W ten sposób mogę sprawdzać realizację zadań, jak i potrzeb, które na nas jeszcze czekają. Niestety, nie mam czasu na programowanie, które bardzo lubię i czasami wykorzystuję tę umiejętność w arkuszach kalkulacyjnych. Ważne jest również wsparcie rodziny, bo gdyby go nie było, to trudno byłoby wszystko pogodzić, także w tych domowych obowiązkach. Praca ta mocno absorbuje, bo czasami trzeba wszystko na spokojnie przemyśleć, a nieraz nie ma na to czasu w ciągu dnia

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

J
Jan 12.04.2023 06:24
Panie Koston z tego wynika że w samorządzie trzeba podejmować trudne i głupie decyzje.
J
Mieszkaniec 11.04.2023 07:38
Panie Kostoń,trudne decyzje trzeba podejmować to prawda,ale najgłubszą decyzją było nazwanie szkoły podstawowej w Fosowskiem szkołą podstawową Staniszcze wielkie.Jak można nazwać szkołę znajdującą się w Fosowskiem szkołą Staniszcze Wielkie.
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1000 hPa
Wiatr: 17 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama