Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 29 stycznia 2026 05:26
Reklama
Reklama

Zespół Downa to nie koniec świata! Mimo, że państwo rzuca kłody pod nogi

21 marca obchodzony jest Światowy Dzień Zespołu Downa. Z tej okazji w Strzelcach Opolskich w kościele św. Wawrzyńca odprawiono mszę świętą w intencji osób z zespołem Downa i ich rodzin. Następnie obchody przeniosły się do salek katechetycznych, gdzie zespolaki, jak nazywają ich bliscy, wspólnie z rodzinami mogły się spotkać, porozmawiać i zintegrować przy wspólnej kawie.
Zespół Downa to nie koniec świata! Mimo, że państwo rzuca kłody pod nogi

Światowy Dzień Zespołu Downa - ludzie pełni miłości

Zespół Downa występuje we wszystkich krajach na świecie, dotyka średnio 1 na 800 noworodków. Zazwyczaj występuje w połączeniu z różnorodnymi wadami, np. serca czy zaburzeniami endokrynologicznymi, okulistycznymi, a nawet białaczką.

Osoby mające zespół Downa chcą być traktowane jak normalne osoby, nie czują swojej niepełnosprawności. Są pełne miłości, a do tego bardziej ufne, narażone na nieuczciwość i krzywdę, których się nie spodziewają. Chcą być wśród ludzi, jednak społeczeństwo, pomimo znajomości choroby, nadal myśli stereotypowo, a osoby mierzące się z tą dysfunkcją wciąż spotykają się z licznymi uprzedzeniami i brakiem zrozumienia.

- Inaczej patrzę teraz na świat osób niepełnosprawnych, bardziej go zauważam - przyznaje pan Przemysław, ojciec dziecka z zespołem Downa. - Choć ten świat zawsze przecież był, zawsze gdzieś obok, aż w pewnym momencie stałem się jego częścią. Niestety, osoby, których on nie dotyczy, starają się go omijać bokiem.

Kiedy rodzi się dziecko z niepełnosprawnością, jest to dla rodziców, a szczególnie dla tych, którzy się tego nie spodziewali, szok, a i niejednokrotnie duży ból. Wtedy jeszcze bardziej potrzebują wsparcia, choć nie zawsze je znajdują.

Zostawieni sami sobie

- Gdy 24 lata temu urodził się nasz syn, to byliśmy jakby w epoce dinozaurów, jeśli chodzi o zespół Downa - opowiadał pan Andrzej. - Nie wiedzieliśmy na ten temat nic. W domu nie było takich przypadków. Tym bardziej, że pierwszy syn urodził nam się zdrowy. Gdy urodził się nasz kolejny syn, to dostał nawet 10 punktów w skali Apgar, dopiero później okazało się, że jest podejrzenie zespołu Downa.

- Na potwierdzenie czekaliśmy półtora roku - dodaje żona pana Andrzeja. - Wsparcie nie było żadnego, a informacji szukaliśmy w internecie. Teraz matki dostają przynajmniej listę, do jakich specjalistów mają się wybrać z dzieckiem, a myśmy w tamtym okresie nie mieli nic.

- Pierwsze wskazówki i wsparcie rodzice powinni otrzymywać na porodówce, kiedy dziecko z zespołem Downa przychodzi na świat - podkreśla pan Przemysław. - Niestety, brakuje tam wsparcia dla rodziców, pokierowania i wyjaśnienia, co dalej.

- Zdarzają się pielęgniarki czy lekarze, którzy są sympatyczni i mili. Jednak są takie osoby w służbie zdrowia, które potrafią powiedzieć po urodzeniu zespolaka, że „da pani czapkę z daszkiem, smoczek i nie będzie widać” - skarży się jedna z mam.

Spychologia na NFZ

Mimo większej świadomości społeczeństwa i norm, które dotyczą osób niepełnosprawnych, w tym osób z zespołem Downa, ich rodziny nadal muszą mierzyć się z wieloma problemami. Niestety, państwo oraz instytucje, które powinny pomagać, niejednokrotnie potrafią rzucić kłody pod nogi.

- Przede wszystkim problem jest z opieką medyczną, większość porad musimy załatwiać prywatnie, bo na NFZ panuje spychologia - opowiadała jedna z uczestniczek spotkania. - Różnie bywa też w placówkach oświatowych. Kiedyś pani w przedszkolu powiedziała mi, że mój syn może być w przedszkolu tylko do 12. Powyżej tej godziny go nie weźmie bo musi dzieciom na górze zapewnić bezpieczeństwo. Tak, jakby moje dziecko niepełnosprawne było tym największym zagrożeniem.

Wielu rodziców żyje w strachu, co będzie z ich dziećmi, gdy ich zabraknie. Martwią się także o to, co będzie, gdy ich dzieci skończą 24 lata.

- Brakuje systemowych rozwiązań, które by zapewniały im opiekę - mówi pani Magdalena. - Po 24. roku życia dzieci z zespołem Downa są uznawane są za w pełni dorosłe i pełne praw. Traktowane są jako samodzielne osoby, a tak wcale nie jest. Nie można ich zostawić samych sobie. Problem jest gdy, rodzice pracują, bo co wtedy zrobić z tym dzieckiem?

- Wtedy tak naprawdę jedno z rodziców musiałoby iść na emeryturę lub zwolnić się z pracy - mówi pan Andrzej. - Pozostają jeszcze DPS-y, ale jest ich mało. Ponadto brakuje możliwości dla nich, co dalej. Nie ma w powiecie strzeleckim takich przedsiębiorstw, szczególnie w produkcji, które przyjmowałyby takie osoby do pracy. Mimo, że pracodawcy nie byliby poszkodowani, bo dostaliby refundację od państwa, no, ale musiałby być oddział w firmie dla takich osób, które by wykonywały proste czynności. Tym bardziej, że osoby z zespołem Downa bardzo dobrze sprawują się w manualnych czynnościach.

Zespół Downa to nie koniec świata

- Ale zespół Downa to nie koniec świata - dodają rodzice. - My musimy ich nauczyć niezbędnych umiejętności na poziomie, które mogą się przydać w dorosłym życiu. Przede wszystkich ważna jest ich samodzielność i radzenie sobie z podstawowymi czynnościami dnia codziennego, przygotowanie sobie posiłków, drobne zakupy czy porządki.

Niepełnosprawność jest w zasadzie wsadzona do jednego worka. Biednego worka, dlatego w Sejmie rodzice i opiekunowie tych osób walczą o większe świadczenia.

- Niestety, pieniądze, jakie otrzymujemy na dzieci niepełnosprawne, są znikome, jeżeli spojrzeć na potrzeby, jakie mają te dzieci - podkreśla pan Przemysław. - W naszym państwie wiele jeszcze jest do zrobienia, w porównaniu do państw zachodnich jesteśmy daleko w tyle. Jednak my, rodzice dzieci niepełnosprawnych, powinniśmy się trzymać razem, niezależnie od poglądów politycznych.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1000 hPa
Wiatr: 17 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama