Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 15 marca 2026 07:04
Reklama Żabka

W bibliotece w Strzelcach Opolskich jak w domu. Ciepło, miło i przytulnie

Każda miała inne początki, każda ma inny staż. Łączy je jednak to samo - miłość do książek i niesamowita sympatia dla czytelników. Zapraszamy na pogaduchy z paniami pracującymi w Miejskiej i Gminnej Bibliotece Publicznej w Strzelcach Opolskich.
W bibliotece w Strzelcach Opolskich jak w domu. Ciepło, miło i przytulnie
Uśmiechnięte, zadowolone - takie są panie z naszych strzeleckich bibliotek

Przez wiele lat biblioteka mieściła się w budynku Strzeleckiego Ośrodka Kultury przy placu Żeromskiego. W kwietniu 2021 roku nastąpił jednak wyczekiwany przez wielu moment, czyli oficjalne otwarcie MiGBP w budynku tzw. czerwonej szkoły przy ul. Marka Prawego. Nowe miejsce z pięknym wystrojem dało wiele możliwości, o których wcześniej można było pomarzyć. Jak zgodnie przyznają pracujące tam panie, przeprowadzka dodała im skrzydeł i niesamowity power do działania. Chętnie opowiedziały nam, jak trafiły do biblioteki i co zmieniło się na przestrzeni lat w postrzeganiu miejsca ich pracy.

- Jestem tutaj od 2007 roku - mówi Daria Szeliga, kustosz biblioteki. - Zaczynałam jeszcze, kiedy biblioteka działała jako referat bibliotek podlegający pod ratusz. Po pięciu latach to się zmieniło, powstała Miejska i Gminna Biblioteka Publiczna działająca w strukturach Strzeleckiego Ośrodka Kultury i tak jest do dziś.

Daria Szeliga przeszła przez różne stanowiska, a jako najtrudniejszą, ale zarazem inspirującą, wspomina pracę w czytelni.

- To były czasy, kiedy nie wszyscy mieli jeszcze internet w domu - opowiada. - Pamiętam, że bardzo dobrze trzeba było znać księgozbiór, żeby móc czytelnikom odpowiednio pomóc. Nie ukrywam, że początki nie były łatwe, ale zawsze wspierała mnie nasza Gizelka. Dużo nauczyła mnie pani Basia, która kiedyś pracowała w czytelni. Musiałyśmy też bardzo dużo kserować. Jednak to było miłe, kiedy ludzie zaczepiali mnie na ulicy i dziękowali za pomoc.

Renata Kozica pracuje w wypożyczalni dla dorosłych.

- Niedawno minęło 20 lat, odkąd tutaj jestem i choć mogłabym pójść na emeryturę, to wolę jednak pracować w bibliotece - przyznaje. - Wcześniej pracowałam w szkole, a biblioteka to moje drugie miejsce pracy w ciągu życia. I nie zamieniłabym go na żadne inne.

Gizela Ploch w bibliotece pracuje najdłużej, bo od 1985 roku. Przyszła tutaj od razu po ukończeniu liceum.

- Pracowałam w wypożyczalni dla dorosłych, byłam oddelegowana na pewien czas do filii nr 1 - wspomina pani Gizela. - Od wielu lat zajmuję się zakupem książek, następnie ich opracowaniem zgodnie z określonymi przepisami, wprowadzeniem do systemu i rozdysponowaniem na filie i punkty biblioteczne.

- Gizelka wykonuje pracę, która dla czytelnika jest mało widoczna, ale dla nas jest ogromnie ważna. Wymaga ciągłego skupienia, dłubania w papierkach i księgowej skrupulatności - podkreśla pani Daria.

- To do Gizeli zgłaszamy zapotrzebowanie na poszczególne książki - mówi Grażyna Waz, kierownik biblioteki. - Inspirują nas czytelnicy, staramy się kupować to, czego sobie życzą, bestsellery, kontynuacje serii.

- Tak naprawdę to przede wszystkim czytelnik jest wykładnią tego, co kupujemy. My na obsłudze rozmawiamy z nimi, wiemy, czego potrzebują - uśmiecha się pani Renata.

Magda Suchocka pracuje w bibliotece od 8 lat.

- Zaczynałam od czytelni, później byłam też w wypożyczalni dla dorosłych. Jakoś tak wyszło, że zagrzałam tutaj miejsce i lubię tu pracować - opowiada pani Magda.

- To właśnie dzięki niej nasze czytelniczki zaczęły częściej sięgać po kryminały - dodaje pani Daria. - Magda jest ich miłośniczką i zachęcała innych do czytania.

Grażyna Waz, jak sama mówi, w bibliotece znalazła się przez przypadek.

- Od 1995 roku pracowałam w ośrodku kultury i przeszłam przez wszystkie stanowiska - opowiada pani Grażyna. - Zaczynałam jako instruktor w świetlicy, później prowadziłam nadzór nad wszystkimi świetlicami. Byłam też kierownikiem działu instruktorów, a następnie zastępcą dyrektora. Kiedy nastąpiła reorganizacja, zajmowałam się bibliotekami, świetlicami i zamówieniami publicznymi. Zawsze żałowałam, że nie mogę do końca poświęcić się bibliotece, ale niedawno się to zmieniło. Po przeniesieniu jej na ul. Marka Prawego zajmuję się tylko działalnością bibliotek. Nowe funkcjonalne pomieszczenia to nowe wyzwania, którym staramy się sprostać, by nasi czytelnicy i użytkownicy byli zadowoleni.

W miejskiej bibliotece pracuje również Halina Kruczek, której miejscem pracy jest najbardziej kolorowy pokój, czyli oddział dla dzieci i młodzieży. Pani Halina w bibliotece pracuje najkrócej.

- Bardzo lubimy jej prace plastyczne, są minimalistyczne i dopracowane w każdym calu. Poza tym Halinka ma świetny kontakt z dziećmi, co widać na organizowanych spotkaniach - mówią jej koleżanki z biblioteki.

MiGBP oprócz swojej głównej siedziby, ma także punkty i filie. W jednej z nich, w Szymiszowie-Wsi, pracuje Sandra Swoboda.

- Z biblioteką byłam już związana przed laty, kiedy po szkole średniej przyszłam tutaj na staż. Później przez 10 lat pracowałam w hotelu, ale kiedy założyłam rodzinę, wiedziałam, że nie mogę pracować w nocy. I tak jakoś udało się wrócić do biblioteki - uśmiecha się pani Sandra.

Biblioteka miejscem integracji

Jak przyznają nasze rozmówczynie, na przestrzeni lat zmieniło się postrzeganie biblioteki przez ludzi.

- Dawniej tylko wypożyczało się w niej książki i nic poza tym - mówi Grażyna Waz. - Dziś chodzi o to, by biblioteka była miejscem, za które każdy czuje się odpowiedzialny i chce coś zrealizować. Mamy mnóstwo zaprzyjaźnionych czytelników, którzy prowadzą u nas ciekawe prelekcje, np. pan Marek Zarębski, a także osoby, które podrzucają nam pomysły. Jedno spotkanie nakręca drugie i tak to się kręci. Często też podczas wizyt w innych miastach inspirujemy się działaniami i dostosowujemy je do naszych realiów.

- Kiedyś było tak, że najważniejsza była książka - dodaje pani Daria. - Teraz działamy bardziej z ludźmi, ale książka cały czas nam towarzyszy. Nasze dziewczyny mają głowy pełne pomysłów, które chętnie realizujemy. Dla przykładu córka Sandry pasjonuje się końmi i stąd powstał pomysł na założenie klubu Hobby Horse. Bazujemy na swoich doświadczeniach, wzajemnie się inspirujemy. Dzięki temu, że dziewczyny pracują na obsłudze, ja z Grażyną możemy skupić się na rozliczeniach projektów, papierkowej robocie.

- Tak wygląda struktura biblioteki, każda ma swoje zadanie, w którym się sprawdza, jak najlepiej potrafi i dzięki temu wszystko sprawnie działa - uśmiecha się pani Renata.

Nowa siedziba dała wiele możliwości, a mnogość realizowanych przez placówkę projektów jest najlepszym tego potwierdzeniem.

- Jesteśmy otwarte na ludzi, dlatego oni sami do nas chętnie przychodzą. Widzą, jak działamy i również chcą nawiązać współpracę. Tak było m.in. w przypadku Marty Gadomskiej, fotografki ze Strzelec, która sama się do nas zgłosiła wiosną, z propozycją, że może nam za darmo zrobić sesje. I się udało, i dalej owocuje - cieszy się pani Daria.

- To czytelnicy są sercem biblioteki i zawsze będą na pierwszym miejscu. Jesteśmy szczęśliwe, kiedy do nas przychodzą i wspólnie z nami świętują ważne dla nas wydarzenia. Ostatnio odwiedził nas chłopczyk, który przyniósł pierniczki, to było urocze i bardzo miłe - dodaje pani Grażyna.

W bibliotece panuje rodzinna atmosfera, i choć jak w każdej rodzinie, bywają gorsze momenty, panie świetnie się ze sobą dogadują i zawsze grają do jednej bramki. Dla dobra swoich czytelników.

Nie tylko w mieście

Oprócz biblioteki głównej, Miejska i Gminna Biblioteka Publiczna w Strzelcach Opolskich prowadzi również filie. Ta najbliższa to filia nr 1 w Strzelcach Opolskich, a od 2017 roku pracuje w niej Iwona Szymańska. Prowadzi Dyskusyjny Klub Książki dla Dorosłych oraz Klub Zainteresowań Artystycznych, zapoczątkowane przez poprzednią bibliotekarkę.

- Iwona to osoba o artystycznej duszy, ma potrzebę tworzenia czegoś pięknego i przez to wzbogaca swoje biblioteczne królestwo - opowiada pani Grażyna.

W filii w Błotnicy Strzeleckiej od 1995 roku pracuje Karina Habura, którą cechuje szczególny spokój i skrupulatność. Bardzo dobrze dogaduje się z czytelnikami bez względu na wiek.

- Karina, tak jak zresztą wszystkie nasze dziewczyny, posiada duże zdolności manualne. Wykorzystuje je w pracy z młodszym czytelnikiem - dodaje pani Daria.

W filii bibliotecznej w Kadłubie w Dzień Kobiet w 2010 r. pracę rozpoczęła Bogusława Kaczmarczyk. Pani Bogusia potrafi wykonać cuda z papieru: origami i kwiaty z krepiny są bardzo oryginalne i cieszą oczy wielu mieszkańców naszej gminy. Zdolności swoje wykorzystuje prowadząc ciekawe zajęcia z dziećmi.

Od 2018 roku w suskiej filii pracuje Małgorzata Piontek. Jej filia usytuowana jest w szkole podstawowej, więc w czasie przerw biblioteka jest oblegana przez najmłodszych czytelników.

- Sucha tradycją stoi, więc i Małgosia włącza się w organizację większości wydarzeń wiejskich, m. in. wodzenie niedźwiedzia, dzień seniorów, czy dzień św. Marcina - dodaje Grażyna Waz.

Tak, jak już wcześniej wspominaliśmy, w filii w Szymiszowie pracuje Sandra Swoboda.

- To niezwykle utalentowana osoba, która swoje uzdolnienia wykorzystuje w wielu dziedzinach. Stanowisko objęła po pani Halince i jeszcze wzbogaciła bardziej zajęcia prowadzone dla dzieci - uśmiecha się Daria Szeliga.

Od 2022 roku działalność Miejskiej i Gminnej Biblioteki rozszerzona została o trzy punkty biblioteczne, które mieszczą się w świetlicach w sołectwie miejskim Nowa Wieś, Grodzisku i Szczepanku.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

ReklamaHeimat
Reklama
Reklama
ReklamaMaxima 2
Reklama
ReklamaHospicjum2022
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 6°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1007 hPa
Wiatr: 12 km/h

Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: JanTreść komentarza: Pani Patrycjo Leszczyk-Gołąbek na zdjęciu to akcja w kolonowskim w dzielnicy Fosowskie.Data dodania komentarza: 11.03.2026, 07:30Źródło komentarza: Pożar trawy w Kolonowskiem. Strażacy apelują J Autor komentarza: MieszkaniecTreść komentarza: Dziesięć lat wyczekiwania chyba się spełnią.Data dodania komentarza: 10.03.2026, 06:41Źródło komentarza: Ulica Arki Bożka wreszcie z chodnikiem. Będzie jasno, równo i bezpiecznie J Autor komentarza: Jarząbek WacławawTreść komentarza: A może należałoby poprosić o stanowisko głównego udziałowca spółki? Zastanawiające jest jego milczenie...Data dodania komentarza: 5.03.2026, 16:40Źródło komentarza: Karuzela kadrowa w SWiK trwa. "To nie idzie w dobrym kierunku" G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: W Zawadzkiem nie ma ulicy Jemielnickiej. Przynajmniej jeszcze o takowej nie szłyszałem. Obok byłego budowlańca oprócz DK 901, czyli ul. Opolskiej mamy jeszcze ulicę Szpitalną (droga osiedlowa) oraz ulicę Lubliniecką. To pewnie o tą ostatnią się tutaj rozchodzi?Data dodania komentarza: 24.02.2026, 15:22Źródło komentarza: Doświetlą przejścia dla pieszych w Zawadzkiem i Szczepanku. Będzie bezpieczniej J Autor komentarza: WacławTreść komentarza: "Przestańcie płakać nad utraconymi cnotami i kilkoma pomordowanymi we wsi Śląska." Tym stwierdzeniem się przebierańcu ujawniłeś. Kto dał ci prawo relatywizowania krzywd? Nie wstyd ci tzw. ślunzoku? Ponadto cofnij się edukacyjnie do początków szkoły podstawowej z lat słusznie minionych jeżeli chodzi o znajomość historii i nadal gloryfikuj Armię Czerwoną.Data dodania komentarza: 19.02.2026, 18:21Źródło komentarza: Historia szeptana, która wraca. Tragedia Górnośląska w powiecie strzeleckim D Autor komentarza: ślunzokTreść komentarza: Co do "Tragedii Górnośląskiej".... Jestem ślązakiem, ale uważam, ze nie ma co tak bardzo płakać nad tamtymi wydarzeniami. Dlaczego ? Bo co robiły oddziały niemieckie w Babim Jarze ? , czy gdziekolwiek na terenach wschodnich ? To Niemcy wrzucali noworodki do płonących stodół, to NIemcy strzelali do ludności cywilnej klęczącej nad dołami. Armia Czerwona mściła się , jak każdy z nas w okresie wojny, gdyby mógł się mścił ! Kobiety płaczą, że były gwałcone , a kiedy stawiały opór były zabijane ? Straszne ! Co mogłyby powiedzieć dzieci wrzucane do ognia na wschodzie ? One nie miały wyboru.... Dla mnie " tragedia górnośląska" to małostka w porównaniu z tym, co NIemcy robili na wschodzie. Nie wiem, czy ich potępiać, czy nie. To była wojna i ich agresja była odpowiedzią na swój ból. Ślązaków i tak potraktowano łagodnie. Mogli ruscy całe wsieod razu palić. Nikt z Niemców nie wiedział co się działo na wschodzie ? Sobibór, Bełżec, Trblinka ? Przestańcie płakać nad utraconymi cnotami i kilkoma pomordowanymi we wsi Śląska.Data dodania komentarza: 18.02.2026, 21:52Źródło komentarza: Historia szeptana, która wraca. Tragedia Górnośląska w powiecie strzeleckim
Reklama