Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 31 lipca 2026 04:02
Reklama

Ksiądz Daniel Jaszczyszyn ze Strzelec Opolskich opowiada o filmie "Johnny"

Szczęść Boże, dzień dobry! Po ostatnim artykule dostałem pytanie od jednego ze znajomych księży, niewątpliwie należącego do czcigodnego grona nestorów duchowieństwa. Przypomniał mi, że seminarium kończyłem przecież niedawno, więc skąd wiem, jak wyglądało seminarium przed 500 laty we Wrocławiu lub Nysie. Z dumą przyznałem, że w czasie studenckiej przygody był to jeden z obiektów mojego zainteresowania. Nestorze, serdecznie Cię pozdrawiam!
Ksiądz Daniel Jaszczyszyn ze Strzelec Opolskich opowiada o filmie "Johnny"
Johnny to poruszająca opowieść oparta na prawdziwej historii

Autor: fot.: materiały prasowe/Radio Złote Przeboje

Przejdźmy jednak do rzeczy. Chcę wam opowiedzieć o pewnym czcigodnym. Pierwszy raz spotkałem go jeszcze w kleryckich czasach, chyba na jakimś filmiku. Przyznam, uznałem go za wariata, obłąkańca, oryginała i amatora kwaśnych jabłek. Zbagatelizowałem więc go. Z czasem jednak zrobił się wokół niego szum. Bo chory (i to w istocie rzeczy na głowę!, a konkretnie na glejaka), bo cierpiący, bo katocelebryta, bo był u Owsiaka. Niech to! Żeby rozmawiać z innymi, muszę się zainteresować tym gościem. Jego wygląd był, ujmę rzecz eufemistycznie, mało pociągający. Okulary jak denka od słoików, część ciała sparaliżowana, w porównaniu z nim, mimo swojego rerania urastam do lidera krasomówstwa.

A jednak zadziwił świat. Pokonując trudności i własne ułomności, nieprzychylnych przełożonych w seminarium, zlaicyzowany dom, zostaje katolickim księdzem, katechetą, broni doktorat z bioetyki, zakłada hospicjum. Tak w skrócie można opisać ks. Jana Kaczkowskiego. Co mi tak zaimponowało? Pozwól, Czytelniku, że wprowadzę Cię z przedpokoju do pierwszego z kilku pokojów.

Pokój 1. Konflikt z kościołem 

Każdy z nas szukał lub też szuka akceptacji w grupie rówieśniczej. To normalne. Podobnie było z młodym Janem. Dlatego został ministrantem. Niestety, nie do końca mu się to udało, bo nie spotkał się z aprobatą rówieśników. Jak sam przyznaje: „Albo mnie kopali, albo wpychali do szafy, albo po prostu do niczego nie dopuszczali”. Tragiczne. Ale i o takich sytuacjach słyszałem od niejednej osoby.

Nie banalizuję problemu, ale to nie jest jeszcze powód do skonfliktowania się z Kościołem. Już jako dziesięciolatek (sic!) przestał chodzić na lekcje religii, bo ksiądz katecheta nie umiał dopuścić do swojej głowy, że uczeń z potężną wadą wzroku nie prowadzi zeszytu (aby coś przeczytać musiał podsunąć tekst pod sam nos). Wrócił pod koniec podstawówki. W liceum wraz z kolegami robił zawody: kto szybciej wytrąci katechetę z równowagi.

Dla niejednego mógł być archetypem nowoczesnego Polaka. Wyznaje: „Moje spojrzenie na wiarę i Kościół było wtedy typowym spojrzeniem laickiego chłopaka, oczytanego w „Gazecie Wyborczej”. Oczywiście, Jezus istniał i głosił piękne idee, ale – również oczywiście – Kościół to paskudna instytucja, która zagarnęła Jego postać dla swoich nikczemnych celów, a zwłaszcza dla kasy”. Zarzuty brzmią znajomo, prawda?

Pokój 2. Powołanie: tak, ale nie

Zrozumienie, czym jest Komunia św. nie jest dane każdemu. Sam nie znoszę infantylnego komunału księży i katechetów o „przyjęciu Pana Jezusa do serduszka”. To znaczy, do której komory? A może przedsionka? Kyrie eleison! Jan wyznał, że po spowiedzi, którą odbył na ogromnym kacu w toruńskim kościele jezuitów, zaczął częściej komunikować. I to tak na serio, głęboko. Nie myślał o hostii, jako andrucie, ale prawdziwym wejściu w tajemniczą bliskość z Absolutem – istotą niewyrażalną słowami. Kąśliwie komentował nieszczęście wielu młodzieńców (z czasem może się okazać, że i starych księży), którzy realizowali tak naprawdę powołanie ich matek. A raczej ich wyobrażeń, które rozsądnie powtarzały frazes: kto ma księdza w rodzie, tego bieda nie ubodzie.

Właśnie to zrozumienie istoty Komunii przybliżało go do decyzji o wstąpieniu do seminarium. Przyszło jednak odrzucenie. Jezuici mu odmówili, komentując to słowami „gdyby nie istniały inne przeciwskazania”. Tchórzliwie nikt nie chciał tego wyjaśnić. Bano się tego chłopaka z ułomnościami. Inaczej jednak było w gdańskim seminarium, którego zwierzchnikiem był zmarły już abp Tadeusz Gocłowski. Przyjął go.

Tym, na co trzeba zwrócić uwagę, to formacja, przez jaką przeszedł Jan. Krytycznie, wraz z innym wspaniałym księdzem – zmarłym przed dwoma laty Piotrem Pawlukiewiczem, podchodzi do stosowanego w wielu seminariach kryterium negatywnego. W niczym nie podpadł, to święcimy. A przecież nie o to chodzi. Nikt, komu zależy na własnym biznesie (wybaczcie analogię handlową), nie będzie brał do zadań kierowniczych człowieka BMW – biernego, miernego, ale wiernego. Wskazuje za Pawlukiewiczem i Ziębą (również zmarły już prowincjał dominikanów), że kandydat do święceń ma pokazać, dlaczego warto wyświęcić go na kapłana.

Pokój 3. Bioetyka

Być może własne choroby skłoniły go do zakopania się w zagadnienia bioetyczne. Zaimponował mi tym jak w sposób racjonalny i klarowny (żeby nie powiedzieć: łopatologicznie) tłumaczy dylematy ze swojego podwórka. A to też jest ważne. Czytelnik również ma doświadczenie nauczycieli, którzy kwestie banalne objaśniali w sposób tak zawiły, że powstawał z tego nowożytny węzeł gordyjski. I na odwrót – znajdował się i taki współczesny Aleksander Macedoński, który jednym pociągnięciem sztyletu niszczył splot. Zespół Pidżama Porno śpiewał w jednej z piosenek „Nikt tak pięknie nie mówił, że boi się miłości”, mógłbym sparafrazować i stwierdzić: „Nikt tak pięknie nie mówił o bioetyce jak Kaczkowski”. No, prawie. Na studiach miałem bardzo dobrego bioetyka. Profesorze, pozdrawiam!

Pokój 4. Hospicjum 

Jan pracował, jako kapelan w szpitalu. Wbrew bredniom opowiadanym przez zdrowych, to bardzo ważne zadanie. Na boku zostawiam kwestię opłacania księdza-kapelana. Jeśli jest cały czas do dyspozycji pacjentów i personelu, jeśli towarzyszy im, to uważam za elementarną sprawiedliwość zapewnienie mu środków na utrzymanie. W przeciwnym razie będzie musiał być gdzie indziej. Logiczne.

Część puckiego szpitala, w którym był kapelanem, była jednak likwidowana. Dlatego Jan zdobył się na utworzenie domowego hospicjum. Z czasem zostało ono jednak rozwinięte w pełnowymiarowy oddział paliatywny. Zaprosił w charakterze wolontariuszy swoich uczniów z zawodówki. Ograniczony chorym ciałem nie był w stanie sam ogarnąć przewożenia i składania łóżek dla chorych. Mądry człowiek, bardzo mądry. Mówił o tych uczniach pieszczotliwie: ogry. Choć sami z domu nie wynieśli za wiele dobrego (bo może to nie wina nawet samych rodziców; oni przecież też z jakiegoś domu pochodzą i być może nie poznali dobra), to stając przed majestatem Siostry Śmierci, uczłowieczali się, humanizowali.

Zamiast zakończenia 

To nie koniec historii Jana. Będę chciał jeszcze do niej wrócić za jakiś czas. Po obejrzeniu filmu (uwaga, lokowanie produktu!) „Johnny” z przyjaciółmi, chcę go zrobić jeszcze raz, ale z moimi uczniami z branżówki. Wtedy odniosę się też do innych aspektów Jana. Może pozwoliłby mi mówić do siebie dość poufale „Johnny”? Chciałbym.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Alojz Treść komentarza: Ta łódka to jest im potrzebna jak umarłemu kadzidło. Na Małej Panwi tego nawet nie da sie zwodować. No tak ale to kolejna zabawka G.H. Tak samo jak quad. Kupione, żeby duże dziecko miało zabawkę Data dodania komentarza: 29.07.2026, 07:44 Źródło komentarza: Zabawa połączona z nauką bezpieczeństwa - ta impreza wróciła po latach J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Zawadzki policyjny show. Data dodania komentarza: 14.07.2026, 15:07 Źródło komentarza: Szczęśliwy finał poszukiwań 23-letniej kobiety z Zawadzkiego G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Dość niejasny ten artykuł... Wyszła z domu za piętnaście druga po południu, a o drugiej zgłoszono jej zaginięcie i rozpoczęto poszukiwania? Czy czegoś tu nie doczytałem? Data dodania komentarza: 14.07.2026, 13:53 Źródło komentarza: Szczęśliwy finał poszukiwań 23-letniej kobiety z Zawadzkiego J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Dostęp do Małej Panwi wystarczy nam. Data dodania komentarza: 8.07.2026, 22:39 Źródło komentarza: Moc atrakcji na wakacje w gminie Kolonowskie. Co znalazło się w programie? A Autor komentarza: Goroll Treść komentarza: Najlepiej pisać komentarze podczas pracy .Czy Smok twój przełożony wie ze wykorzystując czas pracy udzielasz się na forach . Piszesz o marnotrawstwie a sam nie jesteś w porzadku . W Kolonowkiem wiemy kim jesteś . Data dodania komentarza: 8.07.2026, 17:39 Źródło komentarza: Zarośnięta rzeka i rowy w gminie Kolonowskie. Jest plan na rozwiązanie problemu J Autor komentarza: Jowita Treść komentarza: Panie Starosto Gaida a czy ma Pan tyle odwagi żeby przedstawić opinii publicznej jak w strzeleckim szpitalu wygląda rachunek kosztów a zwłaszcza poziom wynagrodzeń lekarzy (np. na wykresie). Kluczowe się również wydaje pytanie czy po doniesieniach medialnych z całej polski o patologiach w służbie zdrowa, w strzeleckim szpitalu była przeprowadzona rewizja finansowa ze strony starostwa jako właściciela szpitala? Jeśli tak to co z niej wyszło? Jeśli nie to dlaczego? Strzelecki szpital ma 42 mln długu, ten rok zamknie deficytem więc Panie Gajda czas stanąć przed mieszkańcami i odpowiedzieć na zadane pytanie. Panie Starosto zawsze może sobie Pan wziąć do pomocy Pana Romana Kolka z Jemielnicy (nie gdyś wicemarszałka województwa - na całe szczęście już nim jest) który zawsze uśmiech od ucha do ucha i jasno twierdził że służba zdrowia potrzebuje tylko forsy forsy i forsy a teraz wiemy na co te pieniądze idą. Może Romanie skomentuje to Pan a nie tylko uściski dłonie. Panie Starosto zero złotych na szpital z kasy powiatu!!! Najpierw się doi strzelecki szpital z pieniędzy, tylko podwyżki i podwyżki a potem personel szpitala obawia się konsolidacji. A co wy w tym szpitalu myślicie że podatnicy mają więcej dać żeby wyście mieli? To jest taka patologia że się w głowie nie mieści. Data dodania komentarza: 8.07.2026, 12:06 Źródło komentarza: 42 mln zł długu. Trwa spór o przyszłość strzeleckiego szpitala
Reklama