Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 31 października 2026 02:40
Reklama

Kolejne pokolenia Izydorczyków osładzają strzelczanom życie. Oto ich historia

Nazwisko Izydorczyk znane jest nie tylko w Strzelcach Opolskich, powiecie czy województwie, ale również za granicą. To właśnie do tej niewielkiej cukierni w centrum miasta w tłusty czwartek ustawia się najdłuższa kolejka.
Kolejne pokolenia Izydorczyków osładzają strzelczanom życie. Oto ich historia
Rodzina Izydorczyków ze Strzelec Opolskich

Słodka historia rodu Izydorczyków ze Strzelec Opolskich 

Lekarze, prawnicy, muzycy - jest wiele zawodów, które w rodzinach przechodzą z pokolenia na pokolenie. Jak się okazuje, podobnie jest w cukiernictwie, a najlepszym tego przykładem jest rodzina Izydorczyków ze Strzelec Opolskich. Najstarszy z nich, pan Józef, 25 września obchodził 95. urodziny. Mieszkaniec cieszy się dobrym zdrowiem, a pogoda ducha nigdy go nie opuszcza. Mimo sędziwego wieku, strzelczanin uwielbia spacery po mieście, podczas których chętnie rozmawia z innymi mieszkańcami, dzieli się miłym słowem i uśmiechem, który nie schodzi mu z twarzy. Rok temu radni miejscy nadali mu tytuł Honorowego Obywatela Strzelec Opolskich.

Nestor opolskich cukierników urodził się w miejscowości Cyganka w gminie Panki w województwie śląskim. Kiedy przyjechał do Strzelec Opolskich, pomagał w piekarni na Adamowicach.

- Mój starszy brat też był cukiernikiem, a ja postanowiłem pójść w jego ślady. Swoją pierwszą cukiernię miałem na placu Żeromskiego. Z pieniędzy, które udało mi się odłożyć, w międzyczasie wybudowałem budynek, w którym obecnie jesteśmy. Na dole mieści się cukiernia, a u góry nasze mieszkania. Jesteśmy w tym miejscu około 50 lat - opowiada Józef Izydorczyk.

Mimo upływu lat, strzelczanin dobrze pamięta różne historie ze swojej młodości. To dzięki babci dobrze poznał język niemiecki, a to okazało się przydatne podczas pobytu za granicą. Do dziś pan Józef chętnie wplata ten język w swoje opowieści.

Izydorczyk-senior wychował czworo dzieci. Jedna z córek nie żyje, druga mieszka w Niemczech, a dwaj synowie - Henryk i Ryszard mieszkają w Strzelcach Opolskich. Ryszard poszedł w ślady ojca.

- Pamiętam, jak za małego spędzaliśmy czas w cukierni. Najpierw się tam wszyscy bawiliśmy, ale później jak już byliśmy nieco starsi, to pomagaliśmy. Na początku tata pokazywał nam proste czynności, które każdy mógł zrobić - wspomina pan Ryszard. - Postanowiłem pójść za cukiernika, jestem mistrzem w zawodzie i do dzisiaj tutaj pracuję. Lubię to robić.

Rodzina posługuje się przepisami, które mają już kilkadziesiąt lat. Sporo receptur pan Józef zaczerpnął ze starych książek, a w ciągu lat udoskonalał je i modyfikował. Po to, żeby wypieki jak najbardziej smakowały mieszkańcom.

- Wstaję o czwartej nad ranem i przygotowuję ciasto drożdżowe. Kiedy reszta pracowników przychodzi do pracy o szóstej, to możemy brać się za pieczenie - mówi pan Ryszard.

Choć w mieście jest sporo cukierni, również całkiem blisko Izydorczyków, rodzina nie narzeka na brak klientów. Największe oblężenie przeżywa w tłusty czwartek. Każdy mieszkaniec wie, że jeśli tego dnia chce się kupić u nich pączki, to w kolejce należy czekać od wczesnego ranka.

- Nasze pączki zawsze miały w sobie coś takiego, co przyciągało ludzi - uśmiecha się pan Józef.

- To prawda, w tę noc mamy najwięcej pracy. Każdy pączek jest zawijany ręcznie, nie robimy tego maszynowo, dlatego każda sztuka jest inna. Na tym polega urok rodzinnej manufaktury - dodaje jego syn Ryszard.

Rodzina Izydorczyków nie musi się martwić, kiedy przyjdą niespodziewani goście.

- Wystarczy zejść na dół i już mamy coś słodkiego do kawy. Chyba, że z półek i lodówek wszystko się sprzeda, to wtedy trzeba szukać, czy coś nie jest schowane - śmieje się pan Rafał, wnuk Józefa Izydorczyka. - Kiedy byłem młodszy, miałem alergię i nie mogłem zostać cukiernikiem. Pojechałem za granicę, ale wróciłem i teraz pomagam. Mój brat od razu był zdecydowany, żeby pójść za cukiernika. Kolejne pokolenie już rośnie, zobaczymy, czy też pójdą w ślady rodziny - dodaje.

Choć pan Józef nie piecze już ciast, zawsze służy dobrą radą. Nie odmawia sobie słodyczy, lubi domowe wypieki, podobnie jak jego bliscy.

- Najbardziej lubię kołacz - mówi nestor cukierników.

- Ja codziennie jem kawałek kołacza z serem. Nigdy mi się to nie znudzi - uśmiecha się pan Ryszard.

Panu Józefowi z okazji pięknego jubileuszu 95. urodzin życzymy dużo zdrowia, błogosławieństwa Bożego i samych chwil radości. A całej rodzinie Izydorczyków, by tradycja cukiernicza trwała kolejne pokolenia.

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"! 


Przez lata pasją pana Józefa Izydorczyka było wędkowanie

Oprócz pracy w cukierni Józef Izydorczyk pełnił również funkcje kierownicze w cechu rzemieślniczym, przez 25 lat egzaminował rzemieślników w branży cukierniczo-piekarniczej. Jest jednym z założycieli konsorcjum, które zarejestrowało w Unii Europejskiej pierwszy w województwie opolskim produkt regionalny, czyli kołocz śląski. Do dzisiaj po wypieki od Izydorczyków przyjeżdżają ludzie z zagranicy

Pączki od Izydorczyków to klasyk - każdy musi ich skosztować

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama WFOŚ
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Szkoda, że autor artykułu w tytule i treści skrócił grupę uczestników tylko do Kolonowskiego. Wyprawa 'śladami solnej historii' połączyła przecież seniorów z całej gminy: Staniszcz, Spóroka, Fosowskiego i Kolonowskiego. To ważne, by doceniać zaangażowanie wszystkich mieszkańców, bo sukces tej udanej wycieczki jest ich wspólnym dziełem.” Data dodania komentarza: 25.10.2026, 07:16 Źródło komentarza: Emeryci i Renciści z Kolonowskiego ruszyli śladami solnej historii G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Brawa dla pana Przemka! Dzięki za poświęcenie i wkład w odnalezieniu tego człowieka. Data dodania komentarza: 21.10.2026, 13:18 Źródło komentarza: Liczyła się każda minuta. Dzielnicowy odnalazł mężczyznę w kryzysie S Autor komentarza: Smok Treść komentarza: To było zapewne „na chwilę”. On „tylko”. Pewnie włączył jeszcze światła awaryjne, bo wielu kierowców uważa, że żółte miganie daje im dodatkowe przywileje. Bo przecież musi do sklepu, do paczkomatu, wyładować towar – powód zawsze się znajdzie. I nagle, w ich mniemaniu, zakaz jazdy po chodniku przestaje obowiązywać, przepisowe 1,5 metra dla pieszych staje się zbędne, a pojazdy powyżej 3,5 tony magicznie zyskują prawo wjazdu na infrastrukturę dla pieszych. Najbardziej jednak boli fakt, że policja regularnie mija takich kierowców i kompletnie nie reaguje. To nic, że ktoś tarasuje chodnik, blokuje przejazd albo nadużywa świateł awaryjnych. Taka bierność służb tylko potęguje społeczne przyzwolenie na drogowe bezprawie. Co więcej, gdy ktoś odważy się zwrócić uwagę na auto zaparkowane na chodniku, natychmiast zostaje uznany za awanturnika i wywrotowca. W końcu „aż tak bardzo nie blokuje”, „przejść się da”, a poza tym „w tym miejscu i tak mało kto chodzi”, więc o co ten cały hałas? Dlaczego policja nie reaguje na takie zachowania z własnej inicjatywy? Dlaczego czeka wyłącznie na oficjalne zgłoszenia? Czy jej obowiązkiem nie powinno być piętnowanie wykroczeń bezpośrednio na gorącym uczynku – i to nie tylko poprzez stanie z „suszarką” na zakrętach? W całym tym artykule jedno zdanie uderza najmocniej: „cofający autem na chodniku”. Ludzie, w jakim świecie my żyjemy? Samochód jadący po chodniku? Czy to naprawdę stało się już normą? Data dodania komentarza: 9.10.2026, 19:23 Źródło komentarza: Śmiertelne potrącenie w Strzelcach Opolskich. Nie żyje kobieta J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Uwaga mieszkańcy! Jeśli przejeżdżaliście przez Zawadzkie i tam wygraliście, musicie natychmiast się przeprowadzić, bo redakcja już zdecydowała, czyim milionerem jesteście. Logika poziomu: 'zjadłem zapiekankę w Krakowie, więc jestem Krakusem'. Data dodania komentarza: 4.10.2026, 12:53 Źródło komentarza: Zawadzkie zyskało milionera. Wygrał pieniądze w loterii EuroJackpot L Autor komentarza: Polak Treść komentarza: Wielki szacunek dla naszych chłopaków za robotę, a dla tego kapusia gigantyczny wstyd! Do łopaty albo do rzucenia grosza na zbiórce go nie było, ale do pisania donosów pierwszy. Typowy polaczek, sam nic nie zrobi, a drugiemu zepsuje. Żyj teraz z tą świadomością, że cała wieś tobą gardzi. 😡 Data dodania komentarza: 29.09.2026, 17:44 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Choć intencje mieszkańców były szlachetne, to budowanie czegokolwiek w pasie drogowym, bez planów, pozwoleń i jasnej własności gruntu, było ogromną lekkomyślnością. Gdyby w niedokończoną ścianę znów uderzyło auto albo konstrukcja zawaliła się na pieszego, winnych do odpowiedzialności by nie było. Prawo jest prawem i musi być przestrzegane, nawet przy odbudowie świętości.” Data dodania komentarza: 29.09.2026, 06:58 Źródło komentarza: Odbudowali kapliczkę w czynie społecznym. Zatrzymał ich donos i nadzór budowlany
Reklama