Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 29 stycznia 2026 01:02
Reklama
Reklama

Zawadzkie z połączeniem na lotnisko? Walczą o przywrócenie linii kolejowej

To było jedno z najważniejszych połączeń kolejowych, które łączyło Zawadzkie z aglomeracjami Górnego Śląska. Pociągiem poruszającym się na trasie 144 między Opolem a Tarnowskimi Górami codziennie przemieszczały się tysiące ludzi. Ponad 10 lat temu ją zamknięto, teraz trwają starania o jej przywrócenie.
Zawadzkie z połączeniem na lotnisko? Walczą o przywrócenie linii kolejowej
Wraz z przywróceniem linii nr 144 Zawadzkie mogłoby zyskać dogodne połączenie z lotniskiem w Pyrzowicach

Pracownicy z różnych stron dojeżdżali do Zawadzkiego do huty, a młodzież do technikum przygotowującego ją do pracy w przemyśle ciężkim. Wiele osób podróżowało też codziennie w odwrotnym kierunku.

Wszystko skończyło się wraz ze śmiercią huty. Utrzymanie pociągu dla mniejszej liczby pasażerów przestało być opłacalne i linia 144 została w 2011 roku zamknięta. Zawadzkie i duża część Opolszczyzny zostały odcięte od przemysłowego serca Górnego Śląska. Miało to też dramatyczne następstwo dla działającego w mieście technikum, które utraciło uczniów i opustoszałe w końcu musiało zostać zamknięte.

Walka o dostęp do lotniska w Pyrzowicach

Dla wielu mieszkańców gminy Zawadzkie to jedno z najstarszych połączeń kolejowych na Śląsku nie jest jednak zamkniętym rozdziałem. Działacze na rzecz jego przywrócenia zrzeszają się na facebookowej grupie „Linia kolejowa 144 Tarnowskie Góry Opole - Grupa działania”. Zdają sobie sprawę, że nie wrócą już czasy huty ani technikum, lecz połączenie to zaczyna mieć nowe, bardzo ważne znaczenie dla przyszłości całej Opolszczyzny.

- W województwie śląskim są obecnie prowadzone gigantyczne inwestycje w infrastrukturę kolejową - relacjonuje Andrzej Orłowski, były radny Zawadzkiego i działacz na rzecz przywrócenia linii. - Nie chodzi tylko o to, że lepiej będą skomunikowane duże miasta, lecz dzięki temu uzyska się też bezpośrednie połączenie z całym światem. Z Tarnowskich Gór będzie można niedługo dojechać pociągiem praktycznie pod same drzwi międzynarodowego lotniska w Pyrzowicach.

Dla mieszkańców województwa śląskiego oznacza to rewolucję. Korzystanie z tego, bardzo popularnego w regionie, lotniska wiąże się wciąż ze sporym kłopotem dotarcia na miejsce. Można to zrobić praktycznie tylko własnym samochodem, co łączy się m.in. z opłacaniem miejsca parkingowego na czas wyjazdu. Po uruchomieniu połączenia kolejowego, będzie można po prostu wsiąść w Tarnowskich Górach z walizką do pociągu i przesiąść się do samolotu. Ogromne ułatwienie życia. Walka toczy się teraz o to, by takie same możliwości mieli też mieszkańcy Opolszczyzny.

Linią 144 można by bardzo szybko dojechać do Tarnowskich Gór. Podróż trwałaby około pół godziny, a obecne połączenia odstraszają od takiej drogi. Dziś taka podróż wymaga wielokrotnych przesiadek i trwa co najmniej 3,5 godziny. Nic więc dziwnego, że o przywrócenie linii 144 walczą nie tylko aktywiści, ale też solidarnie wszystkie samorządy leżące na trasie pociągu. Petycję o przywrócenie linii podpisali burmistrzowie i wójtowie, a nawet włodarze gmin, które nie sąsiadują bezpośrednio z torami, takich jak Jemielnica. Wszystkie te starania okazały się do tej pory bezskuteczne, mimo że przed dwoma laty wydawało się, że sprawa jest już załatwiona.

- Przed wybuchem pandemii odbyło się spotkanie z marszałkami województw śląskiego i opolskiego oraz przedstawicielami Polskich Linii Kolejowych (PLK) z obu województw - mówi Andrzej Orłowski. - Wszyscy zgodzili się wtedy z koniecznością przywrócenia linii 144. Dziś od strony władz nie czuje się już takiej woli - ubolewa.

Brak kasy czy dobrej woli?

Czy władze wojewódzkie już nie są zainteresowane odtworzeniem linii? Zapytanie o stanowisko w tej sprawie wysłaliśmy do urzędów marszałkowskich w Opolu i Katowicach. Odpowiedź przysłał tylko urząd opolski:

"Informuję, że w planach w ramach programu regionalnego Fundusze Europejskie dla Opolskiego 2021-2027 nie ma rewitalizacji linii kolejowej 144 ani żadnej innej, bo to nie samorząd województwa, tylko PKP PLK S.A. ma w swoich zadaniach finansowanie inwestycji na linach kolejowych. [...] Jeśli PKP PLK wyremontuje fragment linii kolejowej Zawadzkie – Tarnowskie Góry, to wtedy możemy rozpatrywać ponowne uruchomienie tam przewozów regionalnych, co będzie też wymagać akceptacji Województwa Śląskiego" - poinformowała Violetta Ruszczewska, rzeczniczka prasowa marszałka.

Co na to spółka PKP Polskie Linie Kolejowe? Rzecznik PLK, Karol Jakubowski, tak odpowiedział na zadane przez nas pytanie dotyczące przywrócenia linii kolejowej:

W dokumencie „PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. - zamierzenia inwestycyjne na lata 2021-2030 z perspektywą do 2040 roku” znajdują się projekty leżące na terenie woj. śląskiego i opolskiego: „Rewitalizacja linii kolejowej nr 144 na odcinku Tarnowskie Góry - granica województwa śląskiego/opolskiego” oraz „Rewitalizacja linii kolejowej nr 144 na odcinku granica województwa śląskiego/opolskiego - Zawadzkie”. Zadania te mogłyby być realizowane w perspektywie finansowej 2021-2027, po zapewnieniu finansowania tej inwestycji. Uzyskały jednak niski priorytet realizacyjny od regionalnych organizatorów transportu publicznego.

Z powyższego stanowiska wynika więc, że nie ma żadnego problemu technicznego czy formalnego z przywróceniem do życia linii 144. Za to - jak zwykle w takich sytuacjach - odpowiedzialnością za wykonanie zadania przerzucają się urzędy: PKP PLK nie zapewnia finansowania, urząd marszałkowski nie nadaje mu wysokiego priorytetu... Bez wydzielenia funduszy przez PKP na remont Opolszczyzna nadal pozostanie bez istotnej linii kolejowej.

Andrzej Orłowski nazywa sprawę skandalem. Uważa, że marszałkowie województw powinni wykazać więcej starań o odtworzenie linii i natychmiast uznać to za sprawę priorytetową.

Obietnica czy obiecanka?

W niedzielę, 17 lipca, Andrzej Orłowski zjawił się na spotkaniu z premierem Mateuszem Morawieckim w Kędzierzynie-Koźlu. Przypomniał mu o problemie linii 144 i obietnicy premiera sprzed lat, że pomoże on rozwiązać tę sytuację. Polityk zapowiedział interwencję. Wkrótce się okaże, czy jego słowa znajdą pokrycie w czynach...

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"! 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Strzelczanin 28.08.2022 20:17
do RIP A STRZELECCY URZĘDNICY ZDEFRAUDOWALI .. CIĘŻKĄ KASĘ .. I WYBRAŃCY LUDU ..ZAMILKLI W TYM TEMACIE .. i tak to wygląda ..od Warszawki poprzez Strzelce i Pcim skończywszy na Zawadzkiem ... ps. urzędasy na każdym poziomie .. SIEDZĄ SOBIE I LULKI PALĄ i dumają CO BY TU JESZCZE SPIER... C a po zakończeniu 8 godz ..pierdzenia w stołki .. wychodzą z ratusza ... ledwo żywi ..bo tak się .. napracowali .. BBOSZSZE .. DLACZEGO ?
RIP 28.08.2022 19:37
W tym smutnym jak wuj kraju wszyscy urzędasy i politycy przepychają między sobą wielki głaz niemożności. Przypominają sobie o Bożym świecie jak zbliżają się wybory i potem od nowa Polska Ludowa. Kuwa żebyśmy tu gadali o jakiś gigantycznych inwestycjach w wysokogórskich wioskach na zadupiu świata. Kopanie się przez dekadę z powodu 30km i tak istniejacych torów. Przecież tu już nie wiadomo czy sie śmiać czy płakać. Siedzą grubasy z wąsami w żółtych koszulach, zabunkrowani w swoich biurach, kalendarz z gołą babą, fikus na parapecie, radyjko i wyje*ane, byle do emeryturki. Nie da się, nie idzie, po co, wymyślacie itp. Pracowałem z takimi wiem co mówię...
Smok 03.08.2022 15:41
Dla administratora: nie da się wpisać komentarza jako odpowiedź na inny
Smok 03.08.2022 15:41
Połączenie "na próbę" celowo było tak ustawione, żeby nikt nim nie jeździł. Po pierwsze, tylko jeden pociąg rano do Opola i jeden po południu z powrotem. Po drugie ranny pociąg był tak ustawiony, że do Opola przyjeżdżał o 9 rano? Dla kogo ten pociąg był? Ani to do szkoły, ani do roboty, może dla zmęczonych imprezą poprzedniego dnia. Wcześniejszy pociąg , ten który zawsze jest najbardziej obłożony (7:30 w Opolu) jechał tylko z Zawadzkiego. Wynik tego eksperymentu znany był przed jego rozpoczęciem. Prawdziwym eksperymentem byłoby połączenie Opole - Tarnowskie Góry przez cały dzień co 2 godziny. No i jeszcze jedna uwaga, to muszą być eleganckie, nowoczesne składy, a nie najgorszy tabor zawrócony z przetoku na złomowisko, żeby się tym jechało jak pociągiem, a nie zdezelowaną skarboną, która co rusz przystaje w polu, a zdesperowany maszynista w pocie czoła robi w trasie za serwis i sobie tylko znanymi sposobami przywraca do życia rzężącego trupa na kilka kolejnych kilometrów.
Smok 03.08.2022 15:25
Pociągi powinny jeździć co godzinę i to w obie strony, do Opola i do Tarnowskich Gór, i nie na próbę, ale na stałe. Dopiero wtedy ludzie zaczną nimi jeździć, a jechać jest gdzie; lotnisko to tylko jeden z celów, z pozostałych: szkoły, praca by wymienić te najważniejsze. Do Opola pociągi jeżdżą i ludzie w nich są. Trochę śmiesznie to wygląda w Zawadzkiem, kiedy wysiada paru ludzi na krzyż, ale kto tym pociągiem ma jechać, skoro on dalej nie jedzie? Wystarczy popatrzeć, ilu z tych wysiadających w Zawadzkiem ludzi przesiada się do auta i jedzie do Żędowic czy Kielczy, i zastanowić się ilu z Żędowic i Kielczy jadących autem machnie ręką na pociąg i jedzie prosto do Opola. A ilu by pojechało jeszcze dalej, gdyby ten cholerny pociąg nie kończył biegu na zadupiu Zawadzkie, tylko jechał jak bozia, przykazała do końca. Linia była zlikwidowana bo opolskie nie dogadało się z katowickim, bo mamy za Kielczą tę cholerną granicę, przez którą odseparowani jesteśmy od "lepszego" świata. Do głupiego akademika w Gliwicach dojechać nie można, do teatru w Chorzowie, do planetarium, akwaparku i wielu innych miejsc. Ludzie z Zawadzkiego uciekają, bo nie da się niestety pogodzić pracy w Tarnowskich Górach z mieszkaniem na miejscu, o szkole można całkiem zapomnieć. Kiedyś tłumy dzieci jeździły w obie strony, do Opola do dziś jeżdżą, ale wcale nie dlatego, że w T. Górach nie ma oferty, tylko dlatego, że ten cholerny pociąg tam nie jeździ. Gdyby 10 lat temu zamknięto całą linię, to dziś Mieszkaniec z 10:18 napisałby, że linia kolejowa do Opola to też wyrzucone pieniądze, a my kisilibyśmy się w naszym zaściankowym liceum, które ledwo zipi, bo ze strony Tarnowskich Gór ma odcięty dopływ potencjalnych wychowanków. Jak się szychy złapią na hasło samolot i dla lotniska sypną groszem, by tę linię odtworzyć, to niech i z tego powodu tak się stanie. Opolszczyzna umiera, a my jesteśmy odcięci od kroplówki z Czarnego Śląska. Wcale nie muszą jeździć podwójne bipy i potrójne składy, wystarczy mały, ale pewny tramwaj, który do Tarnowskich gór zajedzie w pół godziny, a do Opola w 40 minut. Tak robią Czesi u siebie i mają pełno małych, zapełnionych pociągów, mało tego, wchodzą także na nasze tory i przy granicy wygryzają PKP. To wszystko jest jak najbardziej do zrobienia, tylko nie w tak, jak to wyglądało 40 lat temu. Dziś realia są inne, potrzeby i możliwości odmienne, ale w błędzie jest ten, kto twierdzi, że koleje się przeżyły. Trzeba je tylko umieć i chcieć przystosować do dzisiejszych czasów. I w tym jest problem: umieć i chcieć. Z tym pierwszym nie jest najgorzej, bo fachowcy wiedzą jak to zrobić, gorzej z tym drugim. Panie Andrzeju, kibicuję obiema ręcami.
Mieszkaniec 03.08.2022 10:18
Na linii kolejowej Fosowskie-Tarnowskie Góry pociągi kursować mogą co godzinę a pasażerów nie będzie. Wyrzucone pieniądze.
Antoni 03.08.2022 00:54
To nie tylko chodzi o połączenie na lotnisko. Młodzież miałaby możliwość edukacji w szkołach których profile nie mają w ofercie szkoły z terenów jakie zamieszkują (w obie strony), podobnie ma się sprawa z ofertą pracy. Korzystaliby mieszkańcy Opolszczyzny mogąc pracować na Śląsku i mieszkańcy Śląska mogąc dojechać na Opolszczyznę. I proszę nie mówić że coś kiedyś uruchomiono na próbę i się nie sprawdziło. Żeby ktoś podjął poważną decyzję podjęcia pracy z dojazdem, lub pójścia do szkoły, musi mieć pewność dobrego połączenia, nie połączenia na próbę - może będzie, może nie będzie. Połączenia dostosowanego do godzin kiedy jedzie się do szkoły i pracy, nie zaś siatki połączeń stworzonej dla „picu” z której nie sposób skorzystać bo godziny przyjazdów i odjazdów kolidują z obowiązkami pracownika czy ucznia.
Jo 02.08.2022 16:36
Takie połączenie nie powinni mieć mieszkańcy Opolszczyzny - oni mają dojazd do Opola, Rzeszowszczyzny i Wileńszczyzny. Takie połączenie muszą mieć mieszkańcy Śląska Opolskiego.
Mieszkaniec 02.08.2022 07:04
Ilu ludzi pojedzie na to lotnisko? 10 w tygodniu? A kolej musi zainwestować 10 mln. po to żeby jeździł pociąg bez pasażerów
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 1000 hPa
Wiatr: 17 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama