Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 28 stycznia 2026 22:38
Reklama
Reklama

Swojskie smakuje najlepiej! Wiedzą o tym rzemieślnicy z powiatu strzeleckiego

W czasach masowej produkcji żywności przybywa osób, które postanawiają samodzielnie przygotowywać i sprzedawać produkty spożywcze. To rzemieślnicy, którzy nie poszukują tanich zamienników i doskonalą autorskie metody wyrobu serów czy warzenia piwa. Jedni porzucili dla tego dotychczasowe zajęcia, dla drugich to dodatkowe źródło dochodu i okazja, do poświęcania się pasji. Choć tworzą różne rzeczy, to zgodnie podkreślają, że doba jest dla nich zdecydowanie za krótka.
Swojskie smakuje najlepiej! Wiedzą o tym rzemieślnicy z powiatu strzeleckiego
Pani Mirela w swoim gospodarstwie Wiejskie Dobroci wytwarza sery

Autor: JOK

Wiejskie Dobroci prosto z Izbicka 

- U mnie produkcja sera rozpoczyna się od nakarmienia kóz i krów. Później je doję i z pozyskanego mleka przygotowuję najróżniejsze sery i przetwory mleczne - mówi Mirela Paterok z Izbicka, gdzie prowadzi gospodarstwo Wiejskie Dobroci.

Z wykształcenia jest technikiem weterynarii. Wcześniej pracowała w gabinecie weterynaryjnym oraz sklepie zoologicznym. Przyznaje, że za serowarstwo zabrała się trochę z przypadku.

- Kiedyś spróbowałam sera od kogoś, kto ma własne krowy. To było coś niesamowitego, zupełnie innego w smaku od tego, co na co dzień można kupić w sklepie. Postanowiłam, że i ja coś takiego spróbuję przygotować - opowiada.

Od zaprzyjaźnionego gospodarstwa dostała pięć litrów mleka. Kierując się wskazówkami znalezionymi w sieci, przygotowała swój pierwszy ser. Owoc pracy podzieliła na kawałki i poczęstowała znajomych.

- Krótko potem zaczęli pytać, kiedy znów będą mogli go dostać - wspomina pani Mirela.

To przeważyło szalę. Pani Mirela kupiła krowę, by mieć własne mleko do produkcji serów.

- Dzięki temu mam pełną wiedzę na temat jego pochodzenia. Sama dobieram jak najlepszą paszę dla zwierząt, regularnie korzystają one również z pastwiska - mówi.

W ciągu dnia "przerabia" około 30 litrów mleka od swojej trzódki. Od rozpoczęcia działalności na początku 2021 roku jej stadko powiększyło się bowiem o grupkę dokazujących kóz, a także drugą krowę i trzy jałóweczki.

- Jeśli ktoś ma ochotę, to może zobaczyć moje zwierzaki. Ale sam proces produkcji sera odbywa się za zamkniętymi drzwiami. Powodem są względy higieniczne i konieczność dbania o jak najwyższą jakość produktu. W tym to, że sery na bazie mleka koziego i krowiego mają odrębne "linie technologiczne". Używam do nich osobnych naczyń, osobno też je przechowuję - podkreśla.

Dbałość o szczegóły w browarze Rojber 

Tak jak właścicielka Wiejskich Dobroci poszła za głosem serca, aby zająć się serowarstwem, tak Damian Drzymała z Jemielnicy porzucił pracę w branży meblarskiej, by stworzyć własny browar - Rojber.

Produkcję rozpoczął w listopadzie ubiegłego roku. Ruch ten poprzedziło siedem lat piwowarstwa w warunkach domowych, uzupełnionych o ukończenie specjalistycznych studiów podyplomowych.

- Wszystkim w browarze zajmuję się sam, poczynając od sprawdzenia jakości dostarczonego słodu, na butelkowaniu kończąc. To absorbujące, ale daje też sporą satysfakcję - mówi.

Na nieco większą skalę, ale nadal rzemieślniczo, działa też Książęcy Browar Nysa.

- Nawet warunki przechowywania surowców mają znaczenie. W tym celu prowadzimy drobiazgowy rejestr temperatur. Także na każdym etapie produkcji piwa pilnujemy, aby zgadzała się ona co do stopnia - przyznaje Łukasz Błaszko, kierownik produkcji. - Istotne jest też pilnowanie, jak przebiega proces dojrzewania piwa. Jeśli coś pójdzie nie tak, takie piwo nie trafia do butelek - podkreśla.

Rzemieślnicza produkcja piwa to zresztą jeden z przykładów na to, jak domową pasję można zmienić w sposób na życie. Jeszcze kilka lat temu piwa kraftowe były dostępne głównie w niewielkich sklepikach. Obecnie można dostać je także w dużych sieciówkach. Dużo piwowarów domowych postanowiło pójść w ślady tych, którzy z własną produkcją ruszyli jako pierwsi, około 2015 roku. To sprawia też, że rynek piw rzemieślniczych jest "ciasny" i niełatwo się na nim przebić.

- Dlatego każdy stara się znaleźć sobie jakąś niszę. Przy czym nie chodzi tutaj tylko o warzenie nietypowych piw, na przygotowanie których duże browary koncernowe nie mogłyby sobie pozwolić. To również kwestia współpracy i integracji z lokalną społecznością. Można reagować na jej oczekiwania, przygotowywać takie piwo, jakie ludzie chcieliby pić. I dawać im produkt wysokiej jakości, bazujący na półproduktach z górnej półki - mówi pan Damian.

Pasja to podstawa w Winnicy Rodzinnej

Praca przy warzeniu piwa wypełnia całe dnie panów Damiana i Łukasza. Ale produkcja rzemieślnicza potrafi też być dodatkowym zajęciem dla pasjonatów, którzy na co dzień zajmują się czymś zupełnie innym. Tak jest w przypadku Winnicy Rodzinnej w Balcarzowicach. W 2013 roku założyli ją Marcin Cwielong z teściem, Teodorem Olszewskim.

- On jest z branży weterynaryjnej. Ja działam w branży budowlanej. Założenie winnicy było ruchem dosyć spontanicznym. Nie było pewności, co z tego wyjdzie. Ale jak już postanowiliśmy się za to zabrać, to należało się solidnie przygotować. Zjechaliśmy niewielkie winnice w innych krajach, poszerzyliśmy zasób wiedzy - opowiada Marcin Cwielong.

Te przygotowania nie poszły w las. W ich winnicy zaczęły powstawać wina cenione w kraju i za granicą.

- Kluczem jest dbałość o produkt na każdym etapie jego przygotowania. W naszym to zapewnienie krzewom jak najlepszych warunków do wzrostu oraz dbanie o nie. Pilnujemy, by wsad był odpowiedni oraz by zachowana była sterylność przy produkcji - podkreśla.

Jak odróżnić kraft od pseudokraftu?

Rosnąca produkcja rzemieślnicza jest odpowiedzią na zainteresowanie klientów. Twórcy kraftowej żywności podkreślają, że to bierze się z rosnącej świadomości konsumentów.

- Ludzie zwracają się ku produktom lokalnym, ponieważ pochodzenie produktów spożywczych powstających na masową skalę nie jest wiadome - zauważa Marcin Cwielong.

Rosnące zainteresowanie spożywczym kraftem skłania dużych graczy do przygotowywania produktów mogących uchodzić za rzemieślnicze.

- Koncerny piwowarskie wprowadziły na rynek nowe marki oraz odmiany piw. To jednak nadal masowa produkcja, nie mająca nic wspólnego z rzemieślniczym przygotowaniem trunku - zaznacza Łukasz Błaszko.

Zdarzają się też praktyki nieuczciwe, a nawet zagrażające zdrowiu konsumentów.

- Znam sytuacje, w których ktoś kupuje gotowy ser w markecie, a potem tylko obtacza przyprawami i sprzedaje jako produkt przygotowany od podstaw. Jako sery kozie potrafią też być sprzedawane sery powstałe na bazie mieszanki mleka koziego z krowim, a to już poważne niebezpieczeństwo dla osób uczulonych na przykład na laktozę - opisuje Mirela Paterok.

Rzemieślnicy nie zasypiają też gruszek w popiele. Marcin Cwielong z teściem sadzą winorośl na nowych terenach, powiększając winnicę. Mirela Paterok tworzy nowe serowe specjały. Browarnicy pracują nad nowymi piwami.

- Zapału nam nie brakuje. Gdyby jeszcze tylko doba była dłuższa - mówią zgodnie.

Partnerem cyklu jest Grupa Górażdże

Czytaj wszystkie najważniejsze informacje z powiatu strzeleckiego. Kup aktualne e-wydanie "Strzelca Opolskiego"!


Pani Mirela w swoim gospodarstwie Wiejskie Dobroci wytwarza sery

Pierwsze zbiory w winnicy w Balcarzowicach

Damian Drzymała samodzielnie prowadzi browar Rojber w Jemielnicy

Pani Mirela w swoim gospodarstwie Wiejskie Dobroci wytwarza sery

Damian Drzymała samodzielnie prowadzi browar Rojber w Jemielnicy

Pani Mirela w swoim gospodarstwie Wiejskie Dobroci wytwarza sery

Damian Drzymała samodzielnie prowadzi browar Rojber w Jemielnicy

Pani Mirela w swoim gospodarstwie Wiejskie Dobroci wytwarza sery

Damian Drzymała samodzielnie prowadzi browar Rojber w Jemielnicy

Pani Mirela w swoim gospodarstwie Wiejskie Dobroci wytwarza sery

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Mieszkaniec 25.06.2022 13:09
Prawdziwe cuda
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 0°C Miasto: Strzelce Opolskie

Ciśnienie: 999 hPa
Wiatr: 15 km/h

Ostatnie komentarze
S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: A nie prościej by było zrobić te auta z normalnymi wtyczkami, takimi jakie mają miliardy urządzeń elektrycznych na świecie, które można wetknąć do prawie każdego gniazdka?Data dodania komentarza: 21.01.2026, 08:20Źródło komentarza: Stacja ładowania pojazdów w Kolonowskiem wciąż nie działa. Kiedy ruszy? J Autor komentarza: czytelnikTreść komentarza: "Do sprawy wrócimy." I bardzo dobrze! Sprawa może mieć bowiem tzw. drugie dno.Data dodania komentarza: 17.01.2026, 11:26Źródło komentarza: Zmiany w SWiK. Prezes Marian Waloszyński odwołany G Autor komentarza: SkinnyTreść komentarza: "Prawnie nie mamy bowiem narzędzi, by zmusić aptekę do dyżuru (...)" - apteka może zaskarżyć radę powiatu, ale rada powiatu apteki zaskarżyć już nie może? Czy to coś w rodzaju "drogi jednokierunkowej"!? Apteka jest ustawowo zobowiązana do dyżurów! Kropka! W kwestii finansowej powinny być kontynuowane negocjacje, to oczywiste. Ale apteka to nie ważywniak z za rogu, który będzie sobie otwierać i zamykać wedle swojej woli. APTEKA TO INSTYTUCJA ISTOTNA DLA FUNKCJONOWANIA APARATU PAŃSTWOWEGO, JAK SYSTEMU GOSPODARCZEGO!!!Data dodania komentarza: 16.01.2026, 12:53Źródło komentarza: Apteczny impas w powiecie strzeleckim przełamany. Będą dyżury w nocy i święta I Autor komentarza: IwonaTreść komentarza: "Niedzielne popołudnie z kolęda" zorganizowało Koło Gospodyń Wiejskich "Sikorki" w Piotrówce, Stowarzyszenie Odnowy Wsi. Dziewczyny jak zwykle stanęły na wysokości zadania. Jesteście wielkie!Data dodania komentarza: 14.01.2026, 14:23Źródło komentarza: Doroczne kolędowanie z Faską. Publiczność dopisała S Autor komentarza: SmokTreść komentarza: Ja mam kilka pytań i uwag. Po pierwsze, od kiedy drogi mierzy się w metrach kwadratowych? 350 m2 przy szerokości drogi załóżmy 5 m daje 70 metrów długości. Odnoszę wrażenie, że chodziło tylko o spotęgowanie wrażenia ilości wyremontowanych dróg - 70 już tak dumnie nie brzmi. Drugie - wymiana oznakowania: z ulicy Opolskiej zniknęło bardzo dużo niepotrzebnych znaków, nie potrafię dokładnie skojarzyć kiedy się to stało, ale mam wrażenie, że już parę lat temu. Może pamiętacie ten las znaków, które często zasłaniały się nawzajem i który powodował, że trudno było wśród nich wyłowić te naprawdę istotne. To ruch w dobrym kierunku. Co istotne, w trakcie tych zmian zupełnie zlikwidowano zakaz zatrzymywania się i postoju, co kiedyś było jakimś utrudnieniem zwłaszcza dla mieszkańców i jak się okazuje, można spokojnie jeździć i bez tego zakazu - w ten zlikwidowano przepis nieżyciowy - tu moja pochwała. I w związku z tym mam pytanie i sugestię: ul. K. Miarki - tutaj do dziś stoją znaki zakazu zatrzymywania się na dodatek z tabliczką, że nie dotyczy mieszkańców. Czy ta ulica jest w jakiś sposób inna, że mieszkańcy mają tutaj jakieś specjalne prawa? Jaki jest sens tego zakazu? Moim zdaniem - do likwidacji. Kolejne znaki - osiedle Powstańców: zmieniono strefę 40km/h na strefę 30km/h - jak najbardziej słuszne posunięcie, jednak przy okazji zapomniano o znaku "droga z pierwszeństwem" na skrzyżowaniu z ul. Nową od strony ul. Opolskiej. Przed remontami stał, teraz go nie ma i wspomniane skrzyżowanie jest oznakowane źle. Mam nadzieję, że to tylko niedopatrzenie, a burmistrz i radni brakujący znak dostawią. Następna sprawa, związana z inwestycjami i przyszłością. Radni obcięli podatek drogowy od samochodów ciężarowych do minimalnej stawki wymaganej ustawą, przez co z budżetu tylko w tym roku ubędzie ok. 90 tys. zł. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ten ubytek zostanie zrekompensowany i co gmina uzyska w zamian za niego? Nie usłyszeliśmy uzasadnienia dla tej decyzji, a pierwsze co na myśl przychodzi, to firma przewozowa jednego z naszych radnych, która na tej decyzji sporo zaoszczędzi. Może radni i burmistrz wytłumaczą mieszkańcom, o co chodziło z tym podatkiem i jak gmina na nim skorzysta i że nie jest to uchwała nakierowana na korzyść jednej z firm działających na naszym terenie. I kolejna rzecz - biblioteka. Została przeniesiona do kina, gdzie w okrojonym formacie ściska się do dziś. W ciasnych murach połowa dotychczasowego księgozbioru schowana jest w pudłach, ponieważ ograniczone miejsce nie pozwala na ich ekspozycję, a biblioteka działa na pół gwizdka stojąc przed wyborem, które książki wyeksponować na półkach, a które schować do piwnicy. Exodus biblioteki miał trwać rok. Burmistrz obiecywał to rok temu na grudniowej sesji Rady Miasta, a potem miała zostać przeniesiona do Domu Kultury do pomieszczeń po banku. Rok czasu minął, biblioteka nadal się ściska w kinie, a w Domu Kultury kolejna firma zajmuje pomieszczenia. Jeden z radnych na pytanie o bibliotekę mi się zwierzył, że i tak korzysta z niej mało ludzi. Rok temu nikt jednak takich argumentów nie podnosił - wtedy chodziło o poprawę dostępności itd, itp. Czy więc doświadczamy dwóch prawd, jednej dla grona decyzyjnego, a drugiej dla pospólstwa? Rok minął, stary budynek biblioteki stoi pusty, CUW, który miał tam być zainstalowany, ma się całkiem dobrze w szkole i czy nie można tak było od razu? A w planach inwestycyjnych o remoncie biblioteki jakoś nic nie słychać. Ile będzie kosztowało odmalowanie i odświeżenie tego budynku? Kilkadziesiąt tysięcy? Kilkanaście? Pewnie dużo mniej niż odpuszczone pieniądze z podatków za auta. Szanowni radni - rok temu zobowiązaliście burmistrza do utworzenia CUW w budynku biblioteki (Dębowa 13A). Burmistrz uchwały nie wykonał, bo CUW mieści się w podstawówce. Obiecał, że po roku tułaczka biblioteki zakończy się w Domu Kultury. Też nie wyszło. Wasza wiarygodność trochę na tym ucierpiała. Przy planie inwestycyjnym na ponad 7 mln naprawdę nie da się wysupłać z budżetu kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy na odnowienie Biblioteki? CUW niech już pozostanie w szkole, to zresztą była chyba najlepsza opcja od samego początku (szanowni radni, pamiętacie, jak rok temu prosiłem was, aby powstrzymać się z decyzją o przeniesieniu i przedyskutowaniu sprawy jeszcze raz?). Okazało się, że jednak było inne rozwiązanie, dało się inaczej i niepotrzebne były wszystkie zawirowania z biblioteką przez was zainicjowane. Niech więc CUW działa w szkole, a Biblioteka niech powróci do swojego budynku. No chyba, że faktycznie uważacie, że z biblioteki korzysta mało ludzi i szkoda na nią pieniędzy i zasobów, bo to przeżytek, ale jeśli tak, to czemu nie powiedzieliście tego rok temu? A może się mylę i źle was oceniam? I biblioteka jest dla was wartością, którą warto i trzeba pielęgnować? Przekonacie mnie?Data dodania komentarza: 13.01.2026, 19:16Źródło komentarza: Od dróg po rewitalizację centrum. Rok zmian w gminie Zawadzkie F Autor komentarza: ?Treść komentarza: A ja się pytam, gdzie byli rodzice tego pana? A do tego się pytam, czy policja nie ma innych rzeczy do roboty?Data dodania komentarza: 10.01.2026, 20:23Źródło komentarza: Niebezpiecznie w strzeleckim parku. 61-latek jeździł na łyżwach po stawie
Reklama
Reklama