Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 1 sierpnia 2026 18:38
Reklama

Czy do rolady można dodać ananasa? Rozmowa z Patrykiem Buchtą, właścicielem "Pracowni Smaków"

Patryk Buchta z Jełowej gotowaniem zajmuje się od dziecka. Mama jest kucharką, dzięki niej miał okazję poznać kuchnię od podszewki. Wkręcił się w gotowanie. Poszedł do szkoły gastronomicznej w Opolu. W trakcie nauki wziął udział w wielu konkursach kulinarnych, wyjechał do Hiszpanii, gdzie szkolił się w restauracji nominowanej do słynnej gwiazdki Michelin. Po ukończeniu szkoły został szefem kuchni w Szwajcarii. Wrócił jednak do Polski i zaczął pracować nad swoją autorską kuchnią. Założył firmę cateringową Pracownia Smaków, która zdobyła certyfikaty „Dziedzictwo Kulinarne Opolskie” oraz Opolska Marka, prowadzi też warsztaty z gotowania, między innymi w powiecie strzeleckim. Z Patrykiem Buchtą rozmawiała Beata Kowalczyk.
Czy do rolady można dodać ananasa? Rozmowa z Patrykiem Buchtą, właścicielem "Pracowni Smaków"
Patryk Buchta

Czego nauczył się Pan w Hiszpanii, w restauracji walczącej o gwiazdkę Michelina?

- Podejścia do produktu. Restauracja była wymagająca, każde danie, które wychodziło z kuchni, musiało być perfekcyjne. Było też tworzone na bazie produktów najwyższej jakości. To, co mnie zaskoczyło, to przede wszystkim spokój w kuchni i na sali - wynikający z hiszpańskiego podejścia do życia. Klient się nie pieklił, nawet gdy długo czekał na realizację zamówienia, nie miał presji czasu. Każdy podchodził życzliwie do kelnerów i kucharzy.

Jaką pierwszą potrawę ugotował Pan w tej restauracji?

- Miałem możliwość poznania wszystkich potraw, od prostych sałatek, poprzez steki, aż po ślimaki gotowane w winie. Moim pierwszym samodzielnie wykonanym daniem było Las Croquetas. To smażone kuleczki z mąki i mleka z dodatkiem hiszpańskiej szynki jamon. Były podawane jako przystawka. Są smaczne, często przyrządzam je w domu.

Jakie smaki Pana zaskoczyły za granicą, jakie polubił?

- Lubię kuchnię krajów śródziemnomorskich, w powszechnym mniemaniu potrawy tej kuchni są niskokaloryczne. Nie wszystkie. Gdy pracowałem w Hiszpanii, potrawą, która mnie zaskoczyła, był lokalny przysmak - tłuszcz wieprzowy panierowany w bułce tartej oraz smażony na głębokim tłuszczu. Po prostu bomba kaloryczna. Pomijając ten „smakołyk”, kuchnia hiszpańska bardzo mi podpasowała. Wykorzystuje ona bardzo dużo ryb, owoców morza, oliw, leżakowanych szynek czy serów.

Jaką kuchnię Pan szczególnie preferuje?

- Przede wszystkim śląską. Była ona ze mną od dzieciństwa i zostanie już do końca.

Pana ulubiona potrawa regionalna?

- To prazunki z boczkiem, które chętnie jadam od zawsze. Coraz częściej sięgam jednak do potraw, które odchodzą w zapomnienie. Jakiś czas temu udało mi się odtworzyć mało znany już przepis na biernuskę. To zupa z jabłek oraz śliwek wzbogacona o nietypowe składniki, takie jak chleb i kminek. Była ona gotowana na naszych ziemiach dawno temu. Wśród starszych mieszkańców udało mi się pozbierać fragmenty przepisu, a następnie ugotować całą zupę.

Czy tradycyjna kuchnia śląska wymaga odmłodzenia?

- Tradycja jest bardzo ważna, ale dzięki delikatnemu unowocześnieniu i pokazaniu kuchni śląskiej w inny sposób ludzie chętniej wprowadzają ją do swoich domów. Zawsze staram się podzielić nowościami z innymi, zainspirować.

Myśli Pan, że konsumenci lubią nowinki, są odważni w łączeniu smaków?

- Jednoznacznie wolą nowoczesne podejście do gotowania. Na warsztaty przychodzą uczestnicy w różnym wieku, od najmłodszych dzieci do seniorów, którzy kuchnię śląską mają w „jednym palcu”. Początkowo baliśmy się, że gospodynie powiedzą „nie tak to się robi”, ale w dzisiejszych czasach społeczeństwo chce czegoś nowego i nasze pomysły trafiają na podatny grunt, podobają się. Młodsze pokolenie, dzięki wykorzystaniu przykładowo ciekłego azotu, z zaciekawieniem i chętniej poznaje potrawy i produkty regionalne.

Na warsztaty przychodzą zwykle doświadczone gospodynie, czego uczą się od Pana?

- Ja uczę je, ale i panie uczą mnie. W różnych rejonach naszego regionu potrawy przygotowuje się w odmienny sposób. Na przykład tradycyjną roladę jedni robią tylko z boczkiem, kiełbasą, ogórkiem i musztardą, inni dodają mielone mięso... Wiele osób zapomniało też o takich daniach jak np. wodzionka czy kluski łezkowe. Tradycyjnie podawano je z masłem albo śmietaną, my proponujemy na warsztatach, by serwować je np. z piersią z kaczki gotowaną sous-vide i sosem BBQ.

Warto eksperymentować samemu?

- Zdecydowanie tak. Warto próbować, mieszać smaki - słony ze słodkim czy słodki z kwaśnym... Często składniki, które na pierwszy rzut oka nie pasują do siebie, mogą stworzyć świetną potrawę. Czasami wystarczy otworzyć lodówkę i przyrządzić coś z tego, co się w niej znajduje. Gotowanie może być świetną zabawą. Nie gwarantuję, że wszystkie próby będą udane, ale często niespodziewanie może wyjść coś ciekawego.

A czy do rolady możemy dodać ananasa, czy byłaby to już profanacja?

- Nie odważyłbym się..., ale jeśli ktoś ma na to ochotę, to może spróbować. Warto łamać schematy, ale z drugiej strony trzeba zachować nasze dziedzictwo kulinarne. Podczas warsztatów łączymy smaki, jednak zawsze jest jakiś kanon, podstawowy przepis. Najpierw gotujemy tradycyjną potrawę, a później dopiero uzupełniamy o nowe dodatki - posypkę, niestandardowy sos etc. Tradycja zostaje, tyle, że zyskuje nową odsłonę.

Często nie doceniamy lokalnych produktów czy dostępnych w sezonie jabłek, dyni, cukinii...

- Sezonowość w kuchni jest bardzo ważna. Kupując produkty w sezonie, mamy pewność, że są one świeże, nie zawierają zbyt wiele chemii, mają więc więcej składników odżywczych. W sezonie produkty są również znacznie tańsze. Nasza firma posiada swój ogródek oraz niewielkie gospodarstwo, dzięki nim możemy przygotowywać sezonowe menu i czerpać z dobrodziejstw natury. Niektóre warzywa również przechowujemy naturalnymi sposobami na zimę - buraki czy rzodkiewki kisimy, zioła suszymy, mrozimy lub robimy z nich np. pasty. Takie zabiegi pozwalają cieszyć się, nawet poza sezonem, produktem pozbawionym sztucznych utrwalaczy.

Czy można dotrzeć do czyjegoś serca przez żołądek?

- Na pewno. Nie na darmo najbardziej smakują nam potrawy mamy czy babci, czyli te gotowane z miłością. Jeśli wkładamy w coś swoją pasję i zaangażowanie, zostanie to docenione. Pyszna będzie nawet zwykła jajecznica.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama Heimat
Reklama
Reklama
Reklama Maxima 2
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
J Autor komentarza: Alojz Treść komentarza: Ta łódka to jest im potrzebna jak umarłemu kadzidło. Na Małej Panwi tego nawet nie da sie zwodować. No tak ale to kolejna zabawka G.H. Tak samo jak quad. Kupione, żeby duże dziecko miało zabawkę Data dodania komentarza: 29.07.2026, 07:44 Źródło komentarza: Zabawa połączona z nauką bezpieczeństwa - ta impreza wróciła po latach J Autor komentarza: Jan Treść komentarza: Zawadzki policyjny show. Data dodania komentarza: 14.07.2026, 15:07 Źródło komentarza: Szczęśliwy finał poszukiwań 23-letniej kobiety z Zawadzkiego G Autor komentarza: Skinny Treść komentarza: Dość niejasny ten artykuł... Wyszła z domu za piętnaście druga po południu, a o drugiej zgłoszono jej zaginięcie i rozpoczęto poszukiwania? Czy czegoś tu nie doczytałem? Data dodania komentarza: 14.07.2026, 13:53 Źródło komentarza: Szczęśliwy finał poszukiwań 23-letniej kobiety z Zawadzkiego J Autor komentarza: Mieszkaniec Treść komentarza: Dostęp do Małej Panwi wystarczy nam. Data dodania komentarza: 8.07.2026, 22:39 Źródło komentarza: Moc atrakcji na wakacje w gminie Kolonowskie. Co znalazło się w programie? A Autor komentarza: Goroll Treść komentarza: Najlepiej pisać komentarze podczas pracy .Czy Smok twój przełożony wie ze wykorzystując czas pracy udzielasz się na forach . Piszesz o marnotrawstwie a sam nie jesteś w porzadku . W Kolonowkiem wiemy kim jesteś . Data dodania komentarza: 8.07.2026, 17:39 Źródło komentarza: Zarośnięta rzeka i rowy w gminie Kolonowskie. Jest plan na rozwiązanie problemu J Autor komentarza: Jowita Treść komentarza: Panie Starosto Gaida a czy ma Pan tyle odwagi żeby przedstawić opinii publicznej jak w strzeleckim szpitalu wygląda rachunek kosztów a zwłaszcza poziom wynagrodzeń lekarzy (np. na wykresie). Kluczowe się również wydaje pytanie czy po doniesieniach medialnych z całej polski o patologiach w służbie zdrowa, w strzeleckim szpitalu była przeprowadzona rewizja finansowa ze strony starostwa jako właściciela szpitala? Jeśli tak to co z niej wyszło? Jeśli nie to dlaczego? Strzelecki szpital ma 42 mln długu, ten rok zamknie deficytem więc Panie Gajda czas stanąć przed mieszkańcami i odpowiedzieć na zadane pytanie. Panie Starosto zawsze może sobie Pan wziąć do pomocy Pana Romana Kolka z Jemielnicy (nie gdyś wicemarszałka województwa - na całe szczęście już nim jest) który zawsze uśmiech od ucha do ucha i jasno twierdził że służba zdrowia potrzebuje tylko forsy forsy i forsy a teraz wiemy na co te pieniądze idą. Może Romanie skomentuje to Pan a nie tylko uściski dłonie. Panie Starosto zero złotych na szpital z kasy powiatu!!! Najpierw się doi strzelecki szpital z pieniędzy, tylko podwyżki i podwyżki a potem personel szpitala obawia się konsolidacji. A co wy w tym szpitalu myślicie że podatnicy mają więcej dać żeby wyście mieli? To jest taka patologia że się w głowie nie mieści. Data dodania komentarza: 8.07.2026, 12:06 Źródło komentarza: 42 mln zł długu. Trwa spór o przyszłość strzeleckiego szpitala
Reklama